bamastu
13.08.06, 21:56
Wczoraj pochowaliśmy Jakubka. Kiedy otworzyli trumienkę, Jakubek miał lekko
otworzone prawe oczko i uśmiechał się. Wtedy zrozumieliśmy, że jest już
szczęśliwy, że nic go już więcej nie boli... Kiedy zamykali trumienkę,
Jakubek zamknął oczka i nadal się uśmiechał...
Nie wiem, co było przyczyną i nie chcę wiedzieć. Sekcji nie było.
Podejrzewamy tylko, że ciśnienie było za wysokie i serduszko po prostu
stanęło. Ale wierzymy, że to Bóg sprawił, że Jakubek już nie cierpi, że nie
cierpiał w chwili śmierci, bo sama Boga o to prosiłam. Prosiłam, aby zabrał
ten ból od mojego dziecka i dał go mnie... I Bóg mnie wysłuchał, a że w taki
sposób... Nie było innego sposobu... Nie mamy do Boga ani żalu ani
pretensji... Dziękujemy Mu, że dał nam go chociaż na chwilkę, że był w domu,
że wszyscy go kochali... a ja dziękuję mu za to, że pozwolił mu odejść w
moich ramionach...
Byliśmy z nim tylko my... ja i Mariusz...
Kochamy go bardzo i bardzo kochamy Boga i wiemy, że teraz on lula go i tuli
za nas, a jak nas wezwie do siebie, to znowu nam go odda i będziemy mogli go
znowu przytulać i opiekować się nim...
Pamiętajcie, nie odwracajcie się od Boga, ufajcie Mu i kochajcie Go... On
wie, co robi.