Dodaj do ulubionych

Stawy biodrowe

IP: *.* 25.03.02, 22:30
Za parę dni idę z Niunią (4,5 m-ca) do ortopedy - po raz dziesiąty, a może jedenasty, i nie mogę się doczekać, żeby już go nigdy więcej nie oglądać (tego ortodpedy).Zaczęło się, gdy miała 5 tygodni. Typowa kontrola stawów, z którymi było (na oko) wszystko w porządku - badania ręczne przez pediatrów. Diagnoza - zwichnięte. Leczenie - 1 miesiąc - szerokie pieluszkowanie. Wynik - jedno bioderko wyleczone, drugie - prawie. Leczenie - kolejne 6 tygodni - szyna na nóżkach (koszmar). Cała w skowaronkach jadę na badanie (to po 6 tygodniach) na zdjęcie szyny i ... prawie żadnej poprawy. Leczenie - kolejne 4 tygodnie - szyna. Teraz właśnie mija ten nadplanowy miesiąc i trochę się niepokoję o wynik badania. Najgorsze jest to, że oprócz niewygody dla Niuni:1. stan bioderek zawdzięczam (chyba) lekarzom, którzy zajmowali się nami na początku - zalecali układanie dziecka na boku (prawym - i to bioderko jest niezupełnie wyleczone),2. ortopeda twierdzi, że nie trzymamy dziecka w szynie i dlatego nie ma efektu leczenia - co jest nieprawdą. Niunia jest całą dobę w tej okropnej szynie (zdejmowanie na czas kąpieli - jak sam zalecił). Może sposób leczenia jest nieprawidłowy?Pozdrawiam wszystkie dzieciątka w szynach i ich rodziców.Klaudia
Obserwuj wątek
    • Gość: Hermiona Re: Stawy biodrowe IP: *.* 25.03.02, 22:50
      A czy ( kiedy Twoja córeczka nie ma założonej szyny), kładziesz Ją na brzuszku? Wiem, że tyle się mówi teraz o tym, że to nie jest dobra pozycja, ale wydaje mi się, że jeśli materac w łóżeczku jest dość twardy i zabierzesz poduszkę, to nic się nie stanie. Ja moje dzieci "hodowałam na brzuszku"; oboje mieli na poczatku kłopoty ze stawami biodrowymi właśnie od leżenia na boku, a po kilku miesiącach leżenia na brzuchu - przeszło. Nawet nie wiedziałam, jak mam szeroko pieluszkować, bo używałam cienkich pampersów.
      • Gość: vorta Re: Stawy biodrowe IP: *.* 26.03.02, 16:04
        Mam zakaz zdejmowania szyny - wyjątek stanowi kąpiel. Wtedy oczywiście kładziemy ją na brzuszku, ale na parę minut. Przez całą dobę jest w szynie i położenie jej na brzuszku jest dla niej niewygodne - uwiera ją. Podkładamy poduszki, żeby było wygodniej, ale szybko się denerwuje. Natomiast, gdy leży bez szyny po kąpieli nie protestuje i wydaje się, że lubi tą pozycję. Wiem, że najlepsze ze względu na bioderka jest układanie noworodka na brzuszku, ale baliśmy się ją tak kłaść - nawet pomimo twardego materacyka i braku poduszki.PozdrawiamKlaudia
        • Gość: Hermiona Re: Stawy biodrowe IP: *.* 26.03.02, 16:30
          Rozumiem! Chociaż wydaje mi się, że ta sprawa układania na brzuszku, tzn. jego szkodliwości, jest trochę przesadzona - ja o wiele bardziej bałam się układać dzieci na pleckach, bo często ulewały i parę razy zdarzyło się, że dość porządnie się zakrztusiły. Natomiast kiedy leżały na brzuszku, to to co im wtedy z żołądka do buzi trafiło - wylatywało na prześcieradło, zamiast się cofać. Może rzeczywiście taki zupełnie malutki noworodek nie jest w stanie zmienić sam pozycji w czasie snu, jesli jest mu z jakiegoś powodu niewygodnie ( tzn. np. przekręcić główkę), ale jak ma już ze trzy miesiące, to bez problemów sobie z tym radzi - widziałam to u moich dzieci, które tylko na brzuszku potrafiły same zasnąć. I, co zabawne, obydwoje na początku bardzo nie lubili tego kładzenia na brzuchu, a potem wręcz płakali, żeby ich tak ułożyć.Życzę Ci wszystkiego dobrego!Monika
          • Gość: madzia22 Re: Stawy biodrowe IP: *.* 03.04.02, 21:32
            Obu chłopców od urodzenia kładliśmy na brzuszku i teraz - mają 15 miesięcy to ich ulubiona pozycja do spania. Kiedy byli noworodkami bałam się, że się zakrztuszą, kiedy im się uleje a ulewało im się często. Mają teraz super zgrabne główki.POzdrawiamMadzia
    • Gość: Morud Re: Stawy biodrowe IP: *.* 27.03.02, 07:50
      A oto nasza historia z bioderkami:Mając złe doświadczenia w rodzinie (roczne dziecko w gipsie)w 6 tygodniu życia małej nie skończyliśmy badania na oglądaniu nóżek, tylko zrobilismy USG. Okazało sie że jedno bioderko jest bardzo zwichnięte, drugie trochę mniej. Poszliśmy więc do ortopedy. Najpierw pani doktor badała "ręcznie" i powiedziała,że nie jest źle. A potem jak zobaczyła USG to mina jej zrzedła. Przyznała się, że gdyby nie zobaczyła USG zleciła by tylko szerokie pieluchowanie. A tak oczwiscie skończyło się na szynie Koszli. Mała nosiła ją .... 7 miesięcy. Aż strach pomyśleć, co by było gdybyśmy wtedy nie zrobili USG (prywatnie oczywiście, bo nikt nam nie dał takiego skierowania. Im wcześniej się aparat założy tym krócej sie go nosi !!!!A jeśli chodzi o pozycję do spania to kładłam małą tylko na brzuszku.Takie mieliśmy zalecenie ortopedy. Szyna Koszli, jak wiecie ma taki wygięty pałąk z przodu, dlatego w gąbkowym materacu, na którym spała mała zrobiliśmy w tym miejscu otwór (propozycja lekarza). I nic jej nie uwierało i nie przeszkadzałoTeraz Gosia ma 2 latka i nóżki jak malowaniePozdrawiamMonika
    • Gość: Dorotka Re: Stawy biodrowe IP: *.* 27.03.02, 09:36
      Ja mam dwumiesięczną Zosię, która dostała (na wszelki wypadek) pieluszkę Frejki (na USG bioderka były na granicy normy, ale Zosia nie rozkłądała wystarczająco mocno nóżek, potem na kontroli po miesiącu przykurcz już trochę ustąpił, ale do pełnego wyleczenia wzięłam tą pieluchę). Na początku też ją układałam na boczkach (zalecenie połoznej środowiskowej), ale mała sama wolała na plecach, pilnowałam tylko by główkę odwracała na boki (ze względu na ewentualne ulanie). Jak tylko odpadł pępek i zagoił się a nastapiło to dopiero po przeszło 3 tygodniach, Zocha leżała na brzuchu. Nie ma obawy, że się przydusi - dziecko miesięczne odwraca przecież główkę na boki, moja Zosia nawet przesuwa się po podłożu, niedużo ale jednak. Co więcej lepiej śpi na brzuchu, niż na plecach. Dziś przytkał jej się troszkę nosek czymś w rodzaju wydzieliny katarowej (nie ma kataru ale najprawdopodobniej wiotkość krtani) i radziła sobie kichaniem - w pozycji na brzuchu, macie pojęcie. Gorąco namawiam - kładźcie swoje pociechy na brzuchu, po godzinie, nawet pół od karmienia, no chyba, że ma refluks, co podobno ostatnio też często się zdarza. Nic im się nie stanie. Ostanio czytała na temat śmierci łóżeczkowej i praktycznie nie zdarza się w przypadku zdrowych niemowląt (zdrowych oznacza: nie wcześniak, bez refluksu, z normalną masą urodzeniową).PozdrawiamDorotka i śpiąca właśnie na brzuchu ZosiaP.S. Koniecznie napisz jakie będą efekty kontroli
      • Gość: vorta Re: Stawy biodrowe IP: *.* 03.04.02, 21:22
        Dziękuję za zainteresowanie i piszę jak się było dalej.Na usg ortopeda (chyba najlepszy w moim mieście - jest szefem oddziału ortopedii w specjalistycznym szpitalu dziecięcym, dlatego się go trzymaliśmy) stwierdził, że stawy biodrowe są dobre, leczenie w tym zakresie zakończone i zdejmujemy szynę. Ale niestety zauważył antetorsję. Było to przed świętami, dlatego musieliśmy odczekać parę dni by zrobić rtg bioderek i wyjaśnić sprawę. Żeby nas nie denerwować niepotrzebnie (bo może się mylić) nie wyjaśnił co to takiego, a ja całą noc szukałam po internecie po stronach medycznych opisu tej antetorsji, i nic nie znalazłam.Zrobiliśmy rtg i jest antetorsja. O ile dobrze zrozumiałam, to jest to obrót głowy kości udowej względem panewki. Powiedział, że wszystkie dzieci się z tym rodzą, z czasem następuje samoistny obrót do właściwego stanu. U nas, ze względu na szynę było to niemożliwe i nawet się pogłębiło. Nieleczone grozi tym, że dziecko chodząc będzie stawiało stopy do środka.A leczenie polega na założeniu szyny (innej niż dotychczas) po 7 miesiącu. Na razie o tym nie myślę - może samo się "naprawi".PozdrawiamKlaudia
        • Gość: madzia22 Re: Stawy biodrowe IP: *.* 03.04.02, 21:35
          Może idź na konsultację do innego ortopedy - ten jest jednak jakiś taki podejrzany.PozdrawiamMadzia
    • Gość: Monday Re: Stawy biodrowe IP: *.* 27.03.02, 11:15
      Poniważ moja córka też miała bardzo poważne problemy ze stawami, podzielę się z wami moimi doświadczeniami.Gdy Natalka miała 6 tyg. USG stwierdziło poważne zwichnięcie. Skutek - 4 tyg. w szpitalu na wyciągu , następnie nastawianie w narkozie i 4 razy po 6 tyg. gips, a później jeszcze odpowiedzie rozwórki do ukończenia 1 roku życia. Natalka zaczeła chodzić gdy miała 1 rok i 3 m-ce, więc bardzo szybko nadrobiła straty do swoich rówieśników.Kiedy urodziłam drugą córkę już na oddziale stwierdzono,że Zuzia ma zwichnięcie stawów, modliłam się aby uniknąć tak długiego i koszmarnego leczenia więc bardzo sumiennie stosowałam się do zaleceń lekarza, a jego zaleceniem było szerokie pieluchowanie. Więc pierwsze co robiłam gdy przyniesiono mi dziecko to uwalniałam małą z rożka i sprawdzałam czy ma dwie szeroko założone pieluchy.Po wyjściu ze szpitala a więc na ok.5 dzień szybciutko do gabinetu na kontrole i okazało się że nie jest już tak żle. Skończyło się na szerokim pieluchowaniu do 3 m-ca. Ale bardzo rygorystycznie tego pilnowałam, nawet na spacerek gdy zakładałam pampersa to dodatkowo pielucha złożona na szerokość ! To tak w wielkim skrócie. Pozdrawiam i życzę konsekwencji w działaniu. Mama Natalki i Zuzi.P.S.Jeśli będziecie miały jakieś pytania chętnie odpowiem.
      • Gość: Morud Re: Stawy biodrowe - do Monday IP: *.* 27.03.02, 11:40
        A ja myślałam, że 7 miesięcy w szynie Koszli to dramat !!!Współczuję Ci tego, co musiałaś przechodzićMonika
    • Gość: ejjd Re: Stawy biodrowe IP: *.* 27.03.02, 16:22
      Współczuję Ci serdecznie i życzę wiele cierpliwo?ci. Nie wiem jak wyglšda szyna, ale brzmi niezbyt ciekawie. Mój synio miał dysplazję prawego bioderka i nosił pieluchę ortopedycznš od 2 m-ca życia do 9-tego. Na każdš wizytę chodzili?my z takš samš nadziejš jak Twoja - że lekarz powie iż już wszystko w porzšdku. Było to dla nas bardzo męczšce, a zwłaszcza dla Jasia, który był w tym uwięziony przez całe goršce lato. Teraz na szczę?cie jest już wszystko w porzšdku, ale leczenie jest niestety długotrwałe. Może jednak pomy?lisz o zmianie lekarza, bo może pielucha ortopedyczna jest wygodniejsza dla dziecka. Życzę powodzenia i szybkiego wyleczenia Niuni.
      • Gość: vorta Re: Stawy biodrowe IP: *.* 27.03.02, 20:36
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Niestety, jestem po ich przeczytaniu jeszcze bardziej zaniepokojona. Wynika z nich, że leczenie może trwać znacznie dłużej niż nasze 2,5m-ca (i to wielokrotnie dłużej).Najgorsze jest to (o czym nie chcę pamiętać), że ja sama od 2 tygodnia do 12 miesiąca byłam uwięziona w "pieluszce Freyki" (? czy coś takiego) ze względu na biodra. Ale za chiny ludowe, nie chcę by moje dziecko też tak długo musiało się męczyć. Tłumaczyłam sobie, że to było kiedyś, a teraz medycyna posunęła się przecież do przodu i leczenie potrwa krócej.PozdrawiamZaniepokojona Klaudia
        • Gość: rudka Re: Stawy biodrowe IP: *.* 05.04.02, 23:31
          Moja córeczka również męczyła się w szynie Koszli, potrzebnie czy nie - sprawa do dziś niewyjaśniona (lekarka, która to zleciła widziała -ale dopiero na rtg poważną dysplazję, druga widziała stan "na granicy dysplazji" a trzeci lekarz nie stwierdził żadnych zaburzeń - i bądź tu człowieku mądry!). W każdym razie rozwórkę ponosiliśmy, a teraz trzymam sie zaleceń tego trzeciego lekarza, który uświadomił mnie, że rozwórką można dziecku zrobić więcej krzywdy (niedokrwienie panewek !!!) niż dobrego. Pilnujemy, żeby nosić córcię szeroko na biodrze, pieluchowaliśmy ją i układaliśmy na brzuszku. Mieliśmy też pilnować, żeby wcześniej zaczęła raczkować niż chodzić (hamować wstawanie, a w żadnym wypadku nie stawiać, nie prostować nóżek, nie "chodzikować" itp). Podobno jest też szkoła, która zaleca odpowiednie ćwiczenia dla dzieci z wadami bioderek, może ktoś zna adresy lub lekarzy zajmujących się tym?Klaudia, nawet jeśli nic teraz lekarz Ci nie zalecił, postępuj wg wskazówek podanych przez dziewczyny i tego mojego doktora. Z pewnością takim postępowaniem nie zaszkodzisz, a może uda się uniknąć dalszego leczenia. Życzę Ci tego . Rudka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka