vion 26.11.06, 20:54 mój syn ma 14 miesięcy i od niedawna zaczął nam wymiotować w samochodzie choć od urodzenia jest w nim wozony codziennie.co dać maluszkowi przed dłuższą podróżą????????????bo na trasach do sklepu i spowrotem tego problemu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
omamamia1 Re: choroba lokomocyjna.co podać dziecku?????? 26.11.06, 20:57 coccoline-homeopatyczny środek dla maluchów,aviomarin i diphergan jest dla starszych. Odpowiedz Link Zgłoś
antulek Re: choroba lokomocyjna.co podać dziecku?????? 26.11.06, 22:09 Vertigoheel krople, homeopatyczny. Odpowiedz Link Zgłoś
vion Re: choroba lokomocyjna.co podać dziecku?????? 26.11.06, 22:12 dziękuję za podpowiedzi pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_viki Ten sam problem od 3 lat :((( 27.11.06, 11:08 Mamy ten sam problem z corką. Każdy wyjazd to stres. Do fotelika naszym bonusowym wyposazeniem jest miska. Każdy wyjazd musi byc zaplanowany tak aby ominąc korki, gdzie jest mniej światel sygnalizacyjnych itd. Jestem już tym zmeczona, marze aby wsiąść do samochodu i bez nerow gdzies pojechać, a najgorsze jest to że nigdzie same nie możemy sie wybrac, zawsze ktos musi trzymać miske w pogotowiu Ostatnio lekarz przepisal nam czopki, niby nie dla 4-latka, ale dla kobiet w ciąży więc pół można podać. Faktycznie pomogło, bo córka przespała całą drogę na Mazury, chociaż podkoniec podróży mówiła że będzie wymiot. ... ale nie mogła. Czasami wydaje mi się, że trochę przyjęła to za zasadę, kiedy jedzie samoch. to równoznaczne jest z wymiotowaniem. Teraz o tyle jest dobrze że mówi nam kiedy będzie wym. natomiast jak była młodsza... to była loteria (zdążymy czy nie) Odpowiedz Link Zgłoś
teletombola1 Re: Ten sam problem od 3 lat :((( 27.11.06, 12:00 Lokomotiv. A jak dziecko jest na tyle duże, to wystarczy dać landrynkę do ssania albo gumę do żucia. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Ten sam problem od 3 lat :((( 27.11.06, 19:36 My mamy ten problem od prawie 5 lat Stym że nasza córka wymiotuje tylko w autobusach, w samochodzie raczej rzadko - chyba, że jest korek i podjeżdzamy po 5 metrów. też mam takie wrażenie, jak któraś z moich poprzedniczek, że to juz się zrobiła taka świecka tradycja dla naszej córki: jak autobus - to trzeba zwymiotować. Homeopatia ani leki na bazie imbiru nie pomagają. Awimarinu nie chcę jej dawać, bo sama mam złe wspomnienia z dzieciństwa (ta choroba lok. to u nas dzidziczna): faszerowano mnie nim przy każdej okazji i czułam się po nim jak w jakiejś bańce mydlanej, zasadniczo mocno otepiała. MOże ten współczesny awiomarin jest mniej "narkotyczny" - czy ktoś wie coś na ten temat? Wracając do tematu: jedyne, co możemy dla naszej córki zrobić, to przygotowac ją do wyjazdu, szczególnie dłuższego:coś do słuchania (żeby nie patrzyła w dół ani broń boże nic nie czytała - najlepiej patrzeć w przód przez okno), przed wyjazdem 2 godziny nie jeść, do picia na drogę: woda, do jedzenia chrupki kukurydziana, no i oczywiście woreczki, chusteczki do wytarcia itd. To pomaga, a samo wymiotowanie, jeśli już do niego dojdzie, czyni mniej nieprzyjemnym. Maja już po wszystkim często kwituje ze stoickim spokojem: "No proszę, jak dziś mało zwymiotowałam" Odpowiedz Link Zgłoś