A oto ich historia: bedac w ciazy mialam "wieczna" anemie wiec w koncu w lipcu 2001 roku lekarz zadecydowal o podaniu zelaza domiesniowo - 10 zastrzykow. Juz od pierwszej iniekcji mialam potwornego siniaka. I choc myslalam ze z czasem zniknie tak pozostalo do dzis. Mam dwie wielkie plamy na posladkach. Wygladaja jak siniaki. Pytalam lekarzy co z nimi jest i czemu tak dlugo pozostaja na ciele, ale oni tylko wzruszali ramionami. Trzeba przyznac ze duzo czasu juz minelo i choc minimalnie sie zmiejszyly nadal strasza. Moze ktoras z Was miala z czyms takim doczynienia, bo do tej pory wszyscy ktorych pytalam widzac moje pieczatki z przerazeniem kiwaja glowami ze nie. Juz trace nadzieje ze kiedys znikna. Czekam na wiesci. Oby dobre

pozdrawiam