Moi Drodzy, mam duży problem z tą nieszczęsną witaminą K. Podobno od
grudnia weszło nowe rozporządzenie, w którym zaleca się podawanie
witaminy K dzieciom karmionym wyłącznie piersią. Powinno się ją (wit
K) podawać od 2 tyg do 3 m-ca i ja też mam takie zalecenie w
książeczce zdrowia mojego synka, więc nawet zakupiłam taką witaminę.
Problem polega jednak na tym, że w tym samym szpitalu tydzień
wcześniej rodziła moja przyjaciółka i w książeczce jej dziecka
takich zaleceń nie ma. Zaznaczam tylko, że mój synek nie jest
wcześniakiem, ani nie ma żadnych innych dodatkowych wskazań do
podawania mu tej witaminy. Mój największy problem polega na tym, że
po pierwsze nie chciałabym, zeby ktoś na moim dziecku
eksperymentował (a trochę to tak odbieram, skoro jedni dostają takie
zalecenia a inni nie), po drugie dziecko mojej znajomej po podawaniu
tej witaminy bardzo płakało, więc nie chciałabym narażać mojego
synka na jakieś przykrości skoro to nie jest potrzebne, - i po
trzecie - skoro karmię tylko piersią (i na razie nie mam potrzeby
odciągania pokarmu), to jak mam do jasnej ch... podawać dziecku tą
witaminę??? Tam jest napisane, że trzeba ją wymieszać z mlekiem,
więc czy mam specjalnie po to odciągać pokarm i podawać dziecku
butelką albo strzykawką??? Dwa razy dziennie??? W tym kroplomierzu
dawka tej witaminy jest dosyć duża, wiec raczej nie ma tu mowy o
wkropieniu jej dziecku do buzi, tylko to już powinien być całkiem
poważny zabieg. A swoją drogą zastanawiam się, czy ta checa z
witaminą K, to przypadkiem nie jest jakiś lobbing firmy
farmaceutycznej, bo wyczytałam w internecie, że tylko jedna firma ją
produkuje... W każdym razie czekam na Wasze porady, informacje i
doświadczenia. Mój synek ma już prawie trzy tygodnie, a ja ciągle
mam serce w rozterce...

I jeszcze jedno - położna środowiskowa
nic na temat tej witaminy nie wie, tym bardziej proszę Was o
pomoc.