Dodaj do ulubionych

Bilans 6-latka???

09.03.08, 12:37
Jest coś takiego? smile
Obserwuj wątek
    • cici68 Re: Bilans 6-latka??? 09.03.08, 13:25
      oczywiscie. jest to bardzo wazne badanie przed szkoła
    • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 09.03.08, 15:14
      W książeczce zdrowia dziecka jest taka strona poswięcona kolejnym
      bilansom zdrowia dziecka. Kiedys pilnowały tego poradnie D, dziś
      nikt tego nie robi, bo wiele dzieci nie ma lekarza rodzinnego, a
      porednie D praktycznie nie istnieją. A rodzice? Co ich to obchodzi,
      póki dziecko zdrowe ....
      Ten post jest tylko potwierdzeniem mojej tezy o minimalnej
      świadomości zdrowotnej Polaków.
    • viola01 Re: Bilans 6-latka??? 09.03.08, 16:29
      bilans 6 latka córka miała w zerówce. Pani doktor w czasie zajęć wszystkim
      dzieciom zrobiła bilans. Ale u nas jest tak że mieszkamy na wsi i wszystkie
      dzieci należą do jednego lekarza rodzinnego więc pani doktor mając wszystkie
      kartoteki mogła go zrobić wszystkim dzieciom. W dużych miastach chyba nie ma
      takiej możliwości i każdy musi sam dopilnować u swojego lekarza.
      • moni-ka7 Re: Bilans 6-latka??? 09.03.08, 18:16
        oczywiscie ze jest bez tego ani rusz do szkoly
        • gazdzinka1 Re: Bilans 6-latka??? 09.03.08, 21:51
          każde dziecko w zerówce ma przeprowadzony bilans. W szkole dziecko dostaje
          kartke od pielegniarki która dziecko miezy wazy bada sluch , rodzice wypełniają
          ogólne informacje o przebytych chorobach itp. a poźniej z tym idzie sie do
          przychodni do lekarza. Na wsi to dzieci w czasie lekcji ida do lekarza, a w
          miescie idzie sie samemu
          • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 07:04
            Idzie albo...nie idzie. No bo nie daj Boże lekarz jeszcze zaszczepi
            ( a w tym wieku przewidziane jest szczepienie przeciwko błonicy,
            tężcowi i polio), albo wykryje jakąś wadę i trzeba będzie iść do
            okulisty, na ćwiczenia korekcyjne czy do audiologa!!!! Albo zwróci
            uwagę, że dziecko jest zatuczone ( a ono takie ładne i pulchne). A
            wogóle co ci lekarze wiedzą... po co ytracić czas na profilaktyke.
            Matka wie najlepiej. Do lekarza chodzi się jak dziecko jest chore,
            tak chore, że ledwo trzyma się na nogach! W przychodni może byc
            kolejka ( strata czasu), palić nie wolno ( a tak by się zaciagnęło),
            no i te białe fartuchy....bzzzzz paskudztwo.smile
            • jola_ep Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 16:10
              Skoro Ty tak pesymistycznie wypowiadasz się w tym wątku, to ja też sobie pozwolę.

              > na ćwiczenia korekcyjne

              Skoro mamy do dyspozycji tylko grupowe ćwiczenia korekcyjne (bywa inaczej? Oby smile ), to po co na nie chodzić?

              Pozdrawiam
              Jola
              • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 16:47
                Bywa! Za pieniądze - niestety. Przez 4 lata moje dzieci chodziły na
                indywidualne ćwiczenia - gimnastykę. Potem, gdy okazało sie, że wada
                postawy się wyrównała na pływalnię.
                Grupowa gimnastyka korekcyjna tez ma sens, bo najczęściej ćwiczy się
                pod katem określonych wad postawy - i identyczne ćwiczenia dotyczą
                wszystkich dzieci. Chociaz niewątpliwie indywidualne ćwiczenia są
                bardziej cenne.
                Zdrowie kosztuje, nic za darmo! I póki tego nie zrozumiemy, póki nie
                będziemy inwestowac we własne zdrowie, w profilaktyke to będzie źle.
                W klasie moich synów tylko oni nie maja próchnicy, bo maja
                uszczelnione bruzdy, co pł roku widzi ich dentysta, maja cyklicznie
                uzupełniany lakier, zdejmowany kamień, fluoryzacje itd. Kosztuje to
                ok 500 złotych rocznie na 1 syna. Mnie pieniędzy nie szkoda, ale
                dlaczego jestem wyjątkiem?
                • dlania Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 17:02
                  W klasie moich synów tylko oni nie maja próchnicy, bo maja
                  > uszczelnione bruzdy, co pł roku widzi ich dentysta, maja cyklicznie
                  > uzupełniany lakier, zdejmowany kamień, fluoryzacje itd. Kosztuje to
                  > ok 500 złotych rocznie na 1 syna. Mnie pieniędzy nie szkoda, ale
                  > dlaczego jestem wyjątkiem

                  Może niektórych nie stać? Powiedzmy 3 dzieci = 1500 zł rocznie, ponad stówka
                  miesięcznie - dla niektórych to bardzo duzo.
                  Ale są i tańsze sposoby dbania o zdrowie i zęby, bez opłacania prywatnych
                  specjalistów. Moja 6-latka ma w 100% zdrowe zęby, jak tylko jej jedynki wyrosną
                  (na razie sie wykluwają) pójdziemy do dentysty, aby je polakierowac, a jak
                  wyrosna szóstwki - to do lakowania. Obie usługi finansowane prze NFZ.
                  • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 07:50
                    Myśle, że na papierosy wydaje się znacznie więcej niż sto złotych
                    miesięcznie. A dzieci, niestety, kosztują.
                    To o czym piszesz jest w jakims stopniu skuteczne, ale lakier i lak
                    trzeba uzupełniac a NFZ robi to do jakiegos wieku. Potem trzeba za
                    to zapłacic. A oszczędzanie na zdrowiu, zwłaszcza dziecka, jest
                    głupota.
                • jola_ep Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 17:20
                  > Grupowa gimnastyka korekcyjna tez ma sens, bo najczęściej ćwiczy się
                  > pod katem określonych wad postawy - i identyczne ćwiczenia dotyczą
                  > wszystkich dzieci.

                  Proza życia, niestety. Często okazuje się, że dzieci ćwiczą w grupie np. ćwiczenia na nogi szpotawe i potem na koślawe.
                  Ale co tam...

                  Najgorsze w tym jest to, że w przypadku skoliozy takie ćwiczenia grupowe nie mają najmniejszego sensu, a nawet mogą szkodzić! A ja mam trochę żalu do naszej pediatry, że uspokajała mnie, że ćwicznia symetrycznie wzmacniające są OK (a cóż innego można robić na grupowej korekcie?)

                  Fajnie, że jest Internet. Dobrze, że wyczytałam, że skolioza jest dziedziczna i kazałam jeszcze raz obejrzeć starszą. Dobrze, że wyczytałam, że ćwiczenia muszą być indywidualne... Gdybym czekała na kolejny bilans, to z dużym prawdopodobieństwem musiałabym ją teraz pakować w gorest (opinia lekarki, na podstawie zdjęcia RTG sprzed roku, obecnego, oraz oczywiście badania córy).

                  Dobrze, że mnie stać... Choć ja wydatki muszę mnożyć przez dwa. I całkowicie rozumiem tych, którzy nie mogą sobie na to pozwolić...

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 07:55
                    Zawsze masz możliwośc zapisania dziecka na ćwiczenia indywidualne.
                    Niestety za pieniądze. Godzina ćwiczeń to wydatek rzędu 45-70
                    złotych ( w zalezności czy lekcyjna czy zegarowa, jakie kwalifikacje
                    ma rehabilitant). Nie wszystko "sie należy" i nie wszystko za darmo.
                    Czasem dla zdrowia dziecka trzeba z czegos innego zrezygnować.
                    Gimnastyka indywidualna ma jeszcze te kolosalna wadę, ze nie odbywa
                    sie w szkole ( czyli pod nosem), a dziecko trzea dowieść, zaczekac,
                    stracic na to ok 2 godzin, pofatygowac się, dowiedzieć, no i
                    zapłacić.No i najczęściej jest popołudniami - mozna nie obejrzec
                    Klanu. Taka przykrość! To juz lepiej z niej zrezygnować. Jakoś to
                    będzie. No i narzekac na polska służbę zdrowia.
                    • jola_ep Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 16:08
                      > Zawsze masz możliwośc zapisania dziecka na ćwiczenia indywidualne.

                      I zapisałam. Trochę trwało, zanim udało mi się kogokolwiek w miarę sensownego znaleźć. W końcu ja się na rehabilitacji nie znam, a pediatra i ortopeda mówili mi, że grupowe symetryczne są OK sad (tylko dlatego, że skrzywienie moich dzieci jest/było niewielkie, ale przerażające jest to, jak może się szybko pogorszyć, gdy dziecko wkracza w skok wzrostowy)

                      I na ten temat marudzę. Bo się znać nie muszę, a zadaniem lekarza jest mnie odpowiednio nakierować. (inni pediatrzy też nie wiedzą co to jest PNF i dlaczego ma zastosowanie w skoliozach? czy tylko moja udawała niewiedzę?)

                      > Nie wszystko "sie należy" i nie wszystko za darmo.

                      Nie przesadzajmy. Na te "darmo" to my płacimy. Zamiast nic nie wnoszącej grupowej korekty można zrobić rzadsze indywidualne spotkania z rehabilitantem. Albo np. przez pewien czas indywidualne konsulatacje (dobór i nauka ćwiczeń), a potem grupowe zajęcia, ale każde dziecko wie, co ma ćwiczyć (nie wszyscy ćwiczą to samo).

                      MOŻNA to inaczej zorganizować. Ale komuś ze służby zdrowia powinno się chcieć, fizjterapeuci powinni być odpowiednio dokształceni (sporo w temacie skolioz zmieniło się w ciągu ostatnich kilkunastu lat). Ewentualnie pediatra powinien doradzić: tu pani ma grupowe ćwiczenia, które nic dają, a w tamtym ośrodku ćwiczenia są indywidualne, pomagają, ale pod warunkiem, że dziecko będzie ćwiczyć w domu. Proszę nie zakładać z góry, że każdy rodzic to leń i na wszelki wypadek nie oferować mu porządnej rehabilitacji, bo i tak mu się nie będzie chciało dopilnować dziecka sad

                      O tym, że NFZ powinno zauważyć, że pieniądze wyłożone na sensowną rehabilitację w wadach postawy zwrócą się, bo będzie mniej przypadków wymagających operacji, czy leczenia gorsetem to nawet nie wspominam. W cuda już dawno temu przestałam wierzyć sad

                      > Gimnastyka indywidualna ma jeszcze te kolosalna wadę, ze nie odbywa
                      > sie w szkole ( czyli pod nosem),

                      Ilu rodziców wie (zostało ostrzeżonych), że taka gimnastyka korekcyjna w szkole jest nieskuteczna w przypadku skoliozy? W ilu szkołach ćwiczą w grupach ze względu na wady postawy? Bo w naszej szkole na grupowej korekcie ćwiczą takie rzeczy, że nasza fizjoterapeutka za głowę się łapie...

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 16:44
                        "Na to za darmo płacimy". Tak, płaci się składki na NFZ, z których
                        pokrywa sie opiekę podstawowa, refundację leków, opieke
                        specjalistyczna, hospitalizację, operacje, leczenie sanatoryjne,
                        badania itd. Całkiem tego sporo zważywszy, że, i tu ubolewam,
                        wszystko idzie do wspólnego wora. Oznacza to, że osoby płacące
                        wyższe składki fundują innym niepłacącym lub płacącym minimalnie.
                        Wystarczy, że rodzina ma 3 chodujących dzieci i pracuje tylko jedna
                        osoba. Niech odprowadza miesięczną składke do NFZ 400 PLN ( a to
                        duża składka) to rodzina w całości ja skonsumuje na "banalne
                        infekcje". Wystarczy, że któreś z tych dzieci wymaga przewlekłego
                        leczenia to juz jest na minusie.
                        Jezeli nie podniesie się składki świadczenia będa coraz gorsze.
                        Grupowe ćwiczenia , jesli sa odpowiednio dobrane, nie sa złe.
                        Pewnie, że gorsze niz indywidualne, ale nie robia krzywdy.
                        Oczywiście trzeba dobrać ośrodek na wysokim poziomie, który
                        niekoniecznie jest pod nosem.
                        To co piszę o lenistwie rodziców jest, niestety, prawdą!! Większość
                        zachowuje się w zatrważająco nieodpowiedzialny sposób.
                        1. Higiena - lezy ( częste mycie skraca życie)
                        2. Szczepienia szkodzą ( poczytaj co na ten temat sądzi brunetka)
                        3. Bilanse- niepotrzebne, matka i tak wie lepiej
                        4. Chore dzieci do przedszkola ( praca nie może ucierpieć)
                        5. Jedzenie ( najlepiej w fast foodach, nie trzeba stac przy garach)
                        6. "Sie należy", bo po co płacic.
                        7. Jak dziecko zachoruje zamiast do lekarza to lepiej pytać
                        sąsiadke i leczyć samemu ( no bo przecież matka i tak wie najlepiej)
                        8. Dzieci szwendają się bez opieki, zostają same w domu ( nawet te
                        małe), a potem gdy coś się stanie winni są wszyscy święci
                        9. A takie "drobiazgi" jak wozenie samochodem bez fotelika, palenie
                        w obecności dzieci, telewizor jako niańka , zamiast do parku - do
                        hipermerketu- to już reguła.
                        10. I na koniec - karmienie piersia - jak najkrócej, lepiej niech
                        inni dadza butlekę.
                        • jola_ep Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 18:23
                          Nie wiem, czy zauważyłaś, ale ja zasugerowałam, że te pieniądze co są, można wydawać sensowniej. Bo można.

                          Powiedz mi: widzisz jakiś sens w grupowej korekcie poza mydleniem oczu rodziców? Bo oni mają głębokie poczucie, że właśnie robią coś dla dobra dziecka... Też w nią wierzyłam....

                          Wiesz, jaka byłam wściekła, gdy przeszukałam Internet i zrozumiałam, że ta cała grupowa korekta jest bez sensu, a badania jasno dowodzą, że nie ma różnicy, czy dzieci ćwiczą, czy nie? Niektórzy (o ile pamiętam prof Dobosiewicz) nawet wykazali, że w grupie _intensywnie_ ćwiczących dzieci (ćw. symetryczne, wzmacniające mięśnie) było więcej skolioz progresywnych, niż w grupie kontrolnej - która nic nie robiła???

                          Więc jeszcze raz proszę, to że obracasz się wśród leniwych rodziców jeszcze nie świadczy o tym, że wszyscy są tacy. Ja taka nie jestem, moje koleżanki też nie smile Zamiast wrzucenia mnie do wora z innymi rodzicami, chciałabym rzetelnej informacji: co mogę zrobić dla mojego dziecka.

                          > 1. Higiena - lezy ( częste mycie skraca życie)

                          Coż, trochę prawdy w tym powiedzeniu jest, szczególnie jak jest się alergikiem. Pewnie dlatego swego czasu czytałam, że w Niemczech nie poleca się codziennej kąpieli całego noworodka/niemowlaka.
                          We wszystkim umiar smile

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 12.03.08, 08:13
                            Właściwie nie powinno mnie to dziwić.Codziennie badając pacjenta
                            czuję smród. Czysty pacjent to rzadkość. 'Częste mycie skraca życie,
                            brudna szyja szczęściu sprzyja, no i piosenka "my jesteśmy brudasy,
                            mamy brudne kutasy" :smile))
                            • jola_ep Re: Bilans 6-latka??? 12.03.08, 10:57
                              > Właściwie nie powinno mnie to dziwić.Codziennie badając pacjenta
                              > czuję smród. Czysty pacjent to rzadkość.

                              No patrz. A ja nie śmierdzę smile Osoby z mojego otoczenia też nie smile))

                              A zbyt częste mycie naprawdę szkodzi skórze. Jeśli tego nie wiesz, cóż, mam
                              tylko nadzieję że nie jesteś dermatologiem ani alergologiem smile

                              Pozdrawiam
                              Jola
            • e_r_i_n Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 08:54
              protozoa napisała:

              > ( a w tym wieku przewidziane jest szczepienie przeciwko błonicy,
              > tężcowi i polio)

              Tutaj troche sie nie zgodze wink - to jest w szostym roku zycia, a
              bilans szesciolatka jest juz w siodmym. Tak sie wcinam, bo przy
              okazji bilansu pytalam, czy mlodemu jakies szczepienie sie
              teraz 'nalezy' i niczego nie było.

              Zgadzam sie natomiast w pełni z tym, że w zdrowie, szczególnie
              dzieci, trzeba inwestować.
              I to jest priorytet wydatkowy.
    • dlania Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 08:50
      Jest. Ja chyba mam jakies nietypowe pielegniarki w przychodni, bo zadwoniły
      kilka dni przed 6 urodzinami córki, złozyły zyczenia i przypomniały o tym
      bilansiewink
      • dlania Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 08:53
        Hie, hie, ciekawostka z książeczki zdrowia dziecka, punkt uzębienie. Do wyboru 3
        opcje:
        - wyleczone
        - z próchnicą pojedyncze
        - z próchnica liczne

        Zdrowych nieleczonych nie przewidziano w ogólewink)))
        • gemmavera Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 09:53
          Hehe, Dlania, aż sprawdziłam - i rzeczywiście. smile)
          Przy bilansie czterolatka jeszcze była opcja "uzębienie zdrowe", ale później już
          nie ma. smile)
          Jakiś pesymista to pisał. wink
          • dlania Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 10:49
            Ale w ksiązeczce mojej 2-latki juz taką mozliwośc (zdrowe nieleczone)
            przewidzianowink
            Widac te starsze roczniki jakies felernewink
          • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 15:49
            Nie pesymista tylko realista. 90% 4 latków ma próchnicę, niektóre
            dzieci bardzo zaawansowaną. Pokutuje teza, że zębów mlecznych sie
            nie leczy, a do dentysty chodzi kiedy juz baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo
            boli zab. No i przeciez najczęściej trzeba za to zapłacić, a naród
            na leczenie pieniążków wydawac raczej nie lubi.
            • gemmavera Re: Bilans 6-latka??? 10.03.08, 20:44
              protozoa napisała:

              > Nie pesymista tylko realista.

              Na początku też chciałam napisać "realista", ale moje dzieci (7 i 5 lat) mają
              zdrowe, nigdy nieleczone zęby - i to chyba nie jest aż taka rzadkość?
              • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 07:46
                Jest to OGROMNA rzadkość. Ja sporadycznie zaglądam dzieciom do ust,
                ale moja matka ( pediatra) robi to kilka razy dziennie. I to nie
                dzieciom z marginesu, tylko z tzw. dobrych domów, w których rodziców
                stac na prywatnego pediatrę. I to co widzi w jamie ustnej to istna
                kaszanka! Jezeli 2-5% dzieci w wieku szkolnym ma zdrowe, nieleczone
                i zabezpieczone zeby to jest to sukces!!!
                A zobacz ile ma wady postawy i ile je koryguje?
                Ile matek "nie pamieta" o szczepieniach ( vide wiellllllllka
                dyskusja w innych watkach)?
                Ile dzieci ma niekorygowane szkłami wady wzroku?
                Ile ma równego stopnia niedosłuch i nomen omen rodzice nie chcą o
                tym słyszeć?
                U ilu dzieci przypadkowo wykrywa sie wiele chorób bo... nie widzi
                ich lekarz ( brak bilansów)?
                O higienie już nawet nie wspomnę, bo brudasy juz nikogo nie dziwią -
                sa normą.
                • minkapinka Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 11:47
                  Chyba trochę przesadzasz. Moja córka ma 6 lat i wszystkie zęby zdrowe, nieleczone.
                  Nigdy nie robiłam żadnego bilansu, co nie znaczy, ze moje dziecko jest zaniedbane.
                • gemmavera Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 14:06
                  protozoa napisała:

                  > Ile dzieci ma niekorygowane szkłami wady wzroku?
                  > Ile ma równego stopnia niedosłuch i nomen omen rodzice nie chcą o
                  > tym słyszeć?
                  > U ilu dzieci przypadkowo wykrywa sie wiele chorób bo... nie widzi
                  > ich lekarz ( brak bilansów)?

                  Heh, a moim zdaniem żaden bilans nie ma tu nic do rzeczy.
                  Na każdym badaniu w okresie niemowlęcym czy bilansie w późniejszych latach
                  lekarka wpisywała nam, że wszystko jest w normie i ok.
                  Tymczasem okazało się, że moja córka musi nosić okulary, ma obniżone napięcie
                  mięśniowe i zaburzenia rozwoju. Wiem to wszystkim nie dzięki bilansom, które
                  większość lekarzy po prostu odbębnia, tylko dzięki sobie samej. To ja byłam
                  osobą, która zauważała, że coś jest nie tak i chodziła do specjalistów.
                  O pardon - o tym, że córka zezuje, to mi powiedziała obca baba na placu zabaw,
                  bo lekarka tego nie widziała (ja też nie zresztą). smile) Tak samo, jak "nie
                  widziała" opóźnionego rozwoju ruchowego.

                  Zmierzam do tego, że nie ma sensu generalizować. Nie jest tak, że rodzice to są
                  "ci źli", a lekarze to "ci dobrzy". Są różni lekarze i różni rodzice.
                  • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 14:40
                    To dlaczego nie zmienicie pediatry na takiego, który nie odbębnia
                    tylko rzetelnie robi bilans zdrowia???? Nie ma dziś rejonizacji,
                    pediatrę można sobie wybrać. I nie wierzę, że nie ma dobrych. Są!
                    Dobrze zrobiony bilans zdrowia to co najmniej jedna 30-45 minutowa
                    wyzyta, dokładny wywiad, zbadanie dziecka, ocena jego zachowań,
                    przeanalizowanie chorób między bilansami, zlecenie konsultacji,
                    badań i , nierzadko ,kolejna wizyta. bardzo ważne są obserwacje
                    opiekunów notowane w specjalnym zeszycie. Tylko, jak zaproponuje się
                    to rodzicom, to najczęściej zeszyt jest ...pusty ( bo po co wpisywac
                    katar, biegunke, bóle głowy- strata czasu).
                    Macie pretensje do lekarzy o nierzetelnośc - wymagajcie rzetelności,
                    zmieniajcie lekarzy na dobrych, pytajcie, a nie narzekajcie na
                    niemożność.
                    • gemmavera Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 17:15
                      Ależ ja nie narzekam - chciałam tylko pokazać, że "wina" za sytuację, którą opisałaś, nie leży tylko po stronie zaniedbujących dzieci rodziców. I nie trzeba atakować mnie za wszystkich niewypełniających zeszytu rodziców, bo ja nie jestem wszyscy. I zeszycik rzetelnie wypełniam (dla alergologa). big_grin

                      I powtarzam: nie narzekam na lekarzy w ogóle, bo jak napisałam w poprzednim poście, są różni. Tak jak rodzice. smile
                      A pediatrę już dawno zmieniłam. smile
                      Tyle że straconego czasu nikt nie wróci, zgadza się?
                      A jak się jest świeżo upieczonym rodzicem, to się generalnie mało wie o rozwoju dziecka, nawet mimo czytania różnych gazet i poradników. I komu się ufa? Pediatrze sie ufa. A jeśli pediatra nie jest do końca kompetentny, to trochę czasu musi minąć, zanim się człowiek zorientuje, czyż nie? smile
                      • aw271 Re: Bilans 6-latka??? 11.03.08, 19:56
                        Wielkie halo, bilans. A co niby lekarz bada, u nas pyta ile dziecko waży, tak na
                        oko i na jaki rozmiar kupuję ubrania. Czy byłam u dentysty i czy dobrze widzi, a
                        niby skąd mam to wiedzieć? G...o nie bilans, szkoda czasu. Nie dostanę ani
                        skierowania na badania krwi, ani do okulisty, ortopedy itd. Sama muszę o to
                        wszystko dbać!
                        • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 12.03.08, 08:03
                          Zmień pediatrę!
                      • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 12.03.08, 08:11
                        Czy wiesz co bym zrobiła na miejscu matki? Bedąc jeszcze w ciąży
                        poszukała dobrego i sprawdzonego pediatry. Niekoniecznie w
                        przychodni 200 metrów od domu. Jeszcze w ciązy odwiedziłabym
                        lekarza, porozmawiała z nim, zapytała czy ma zaplecze szpitalne ,
                        wyjaśnniła wątpliwości, posłuchała co mówi lekarz i jak Cie
                        traktuje. Nie podoba Ci się - szukasz dalej, masz czas, nie nagli
                        Cię chore dziecko.
                        Są tacy pediatrzy, wielu z nich ma oblegane prywatne praktyki
                        niezaleznie od pracy w szpitalu/przychodni. I taki lekarz jest
                        dyspozycyjny, gdy dziecko zagorączkuje ( juz w ramach praktyki nie
                        NFZ) przyjedzie nawet w nocy do domu. Masz jego komórke, możesz
                        pytać.
                        Ja - mam zaufanego mechanika, który opiekuje sie moim samochodem, a
                        co dopiero zdrowiem dziecka!!
                        • jola_ep Re: Bilans 6-latka??? 12.03.08, 11:09
                          Jeśli masz jakiekolwiek wykształcenie medyczne, łatwo jest znaleźć zaufanego
                          lekarza, bo wiesz, czego szukasz.
                          Przeciętna matka nie ukończyła AM, więc skąd może wiedzieć, czy lekarz jest
                          godny zaufania? To, że prowadzi praktykę prywatną, jest miły, dobrze mnie
                          traktuje itd. itp. o niczym nie świadczy.

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • protozoa Re: Bilans 6-latka??? 12.03.08, 11:39
                            Najlepszą rekomendacją dla lekarza jest.... inna matka. Nie trzeba
                            mieć wykształcenia medycznego, żeby pytać, pytać , pytać...
                            • agang Re: Bilans 6-latka??? 13.03.08, 18:17
                              pytała w przychodni,chciałam isc z córka bo jest ze
                              stcznia,powiedziała ze bedzie bilans robiony jak będzie w zerówce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka