11.09.08, 15:13
Witam wszystkie Mamusiewink
Chciałam napisac o moich obserwacjach dotyczacych padaczki, otóż jak
już kiedys pisałam mam 12-miesięczną córeczke z ACC i małogłowiem,
wiec jak wiadomo cały czas wyczekiwałam padaczki. Mała miała swoje
dziwne zachowania, typu niepohamowany smiech z podciąganiem rąk i
nóg, prawie rechot, po ktorym zawsze jest czkawka - wyglada to tak
jakby ten smiech wymuszała, patrzy na nas, czy tez sie smiejemy, tak
to wyglada, dziwne... - mówiłam o tym neurologowi. Generalnie należe
do osób panikujących, ale cały czas bałam sie że coś przegapie, że
nie rozpoznam napadu. Ze ta padaczka wystapi. Nadmienie jeszcze , że
robilismy 3x EEG, i zawsze jest poprawne, co uspokaja neurologa,A on
nas.....
Ale nic, czekam, dalej. Az sie doczekałam. Akurat byliśmy na odziale
w szpitalu w Prokocimiu, z powodun problemów gastrycznych
(wgłobienie jelita, opowiem kiedyś....), gdzie trafiła odwodniona i
prawie nieprzytomna, trzymałam ja lecacą przez ręce, gdy zaczęła
drżec jej lewa nożka, potem ręka, trwało to ponad 6 minut, widział
to szczesliwie neurolog tamtejszy, okreslił jak napad połowiczy
lewostronny , kontakt był z Nią prawie zaden , przez cały czas
zreszta odwodniona, i obolała. Podali po tym wszystkim jakiś lek
przeciwdrgawkowy, niewiele pamiętam... Zaraz opowiedziałam o tym
wszystkim naszemu lekarzowi, przeczytał opis dokumentacji,
powiedział, że nasza decyzja teraz jest, czy wdrazamy leczenie -
nic nam nie zasugerował, powiedział, że to nasza decyjza, że w
Polsce czeka sie generalnie drudego napadu, przed wdrożeniem leków,
a na Zachoidzie nawet trzeciego, chyba, że pierwszy trwał około 10
minut, a w naszej dokumentacji tak napisali, choc nikt oczywiście
czasu nie mierzył. Dodam, że dwa tygodnie przed tym wszystkim na
wakacjach - córka po przebudzeniu otworzyła jakby oczy, wrzasnęła
okropnie, i...zwymiotowała, i potem wymiotowała jeszcze kilka razy,
tez kontakt był z nią słaby - w szpitalu na Strzeleckiej wówczas nie
rozpoznali wgłobienia jelita, a tak to sie zaczyna..., bo udalismy
sie tam natychmiast prawie. Wymusiłam eeg, było....znowu prawidłowe.
Po długich godzinach zastanowiania! - jakie to było trudne,
postanowiliśmy nie wdrażać leczenia. Lekarz powiedział, że to
odwazna decyzja, i na taka własnie liczył, żeby nie panikować, ale
obserwować, bo corka ma te dziwne napady w sytucjach, gdy cierpi
(jelito bardzooooo bolałoooo sad(), jest osłabioan, odwodniona, wiec
mamy obserwować.Podejrzewamy padaczke,datego zabezpieczył nas lekerz
wlewkami, ale powiedzial że ma sie nie bac, obserwować po raz setny,
i reagowac jakby co. Nikt nie jest do końca pewien.
Konkluzja jest taka, że nie śpię całe noce, nie zostawiam dziecka
nawet na sekunde samego, bo ocxzywiście boje się, że dostanie
napadu, a ja tego nie zauważe, lub nie rozpoznam - jestem kłębkiem
nerwów, mimo że córka ma sie dobrze, jest radosna, i problemy
jelitowe - daj Boże mamy za sobą. Boje sie każdej podwyższonej
temperatury, wszystkiego. Dodam jeszcze, że te drgawki które miała
w szpitalu, to byłyby prawie nie do zauwazenia, gdybym nie trzym ała
jej akurat na ręce...
Acha, no i może być eeg prawidłowe, a być padaczka jak sie okazuje,
taki typ zlokalizowany głebiej w moózgu, czego nie zbiera zapis
eeg.... Słyszeliście o tym?? Serdecznie pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • iwpal Re: Padaczka 13.09.08, 20:51
      Czy te drgawki przy odwodnieniu nie były spowodowane depolaryzacją
      błon komórkowych związaną z ubytkiem sodu?
      Czy to na pewno był napad?
      Co z jelitami?
      • jagoda13_3 Re: Padaczka 29.09.08, 17:24
        Witam iwpal.
        Co do tego napadu - to nie wiem, czy spowodowany był depolaryzacją,
        w sumie jestem biologiem, ale nie dopytywałam sie, lekarz
        stwierdził, że napad - od tego czasu minał juz m-c, nic takiego sie
        juz nie powtórzyło. A Ty masz na ten temat dokładniejsze wiadomości?
        Co do jelit z kolei - to było to wgłobienie jelitasad, czyli koniec
        jelita cienkiego wchodzi do początku grubego na pewnym fragmencie-
        tak było u nas , bolesci okropne, jedne z najwiekszych. Zabieg
        prostowania barytem, w ogólnym uśpieniu. Tydzien ezenia na
        chirurgii, po 1.5 tyg.od powrotu- znów to samo. Znów baryt. Ponoć
        nastepny raz to już operacyjnie sie robi. Wtedy był ten napad.Od
        mieciąca w domku jestesmy, wszystko dobrze, brzuszek nie boli, nie
        ma zaparć, kupka niemal codziennie - bo zaparcia sprzyjają
        wgłobieniom!!Pilnuje diety, masuje, daje Debridat, i w ogóle.Nie
        chciałabym tego z córka powtarzaćsad(. Nie wiemy czy to był
        przypadek, czy Mała ma jakąś wadę gastryczna, bo tego na usg nie
        widać. Ordynator twierdzi,że raczej nie. ŻE tak bywa czasem...,
        zwykle u chłopców.Że mieli przypadek, gdzie odgłabiali 4x.
        Nadmienie, że od ej pory Córeczka jest b.pogodna, wesoła, nawet
        spore postępy uczyniła, mimo tej traumy i przerwanej rehabilitacji
        na m-c.Skończyliśmy 13 m-c. Odezwij sie, pozdrawiam serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka