zeb1
19.03.09, 15:21
W poniedziałek rano postawiłam (pielęgniarka)synkowi banki, ma 4 latka. Zaczął
sucho kaszleć od spływającego kataru, wiec chciałam szybko działać, bo
niedawno miał oskrzela. Kaszel zrobił sie mokry i właściwie zniknął.
mały siedział 2 dni w domu, wczoraj poszedł do przedszkola a dzis w nocy
strasznie bolał go brzuch, wcale nie spał, dostał prawie 40 stopni
temperatury, minimalny katar. Pediatra stwierdziła uszy, natomiast laryngolog
całkiem odwrotnie - uszy zdrowe. Ale nie o to chodzi. Czy to co sie dzieje z
synkiem, moze byc spowodowane tym, ze za szybko poszedł do przedszkola, moze
powinien zostać dłuzej w domu? Pewnie sama bym o tym nie pomyślała, ale
wspomniała o tym Pani z przedszkola no i oczywiście teściowa.
Co o tym myślicie?