Dodaj do ulubionych

do Sigvaris

14.09.06, 23:13
Witaj. Nie wiem, czy mnie pamiętasz ale dzieki Twoim radom udało nam sie
namierzyć glistę, która koszmarnie uczulała mojego syneczka. Przeleczyliśmy
sie wszyscy, zażyliśmy w sumie 5 razy Zentel (każdy oprócz mnie - ze względu
na karmienie córeczki zażyłam Zentel tylko raz)do teraz było pięknie _ skóra
Wojtka cudo, zaczął jeść normalnie - jednym słowem wrócił do żywych. Od
tygodnia następuje pogorszenie - wraca wysypka, silne świądy w odbycie (tego
objawu wcześniej nie było), mały jest rozdrażniony i płaczliwy. daliśmy kał
do zbadania w kierunku glisty i wymaz w kierunku owsików. Dzisiaj nie
czekając na wynik podaliśmy mu znów Zentel (wygląda coraz gorzej a panicznie
boimy sie nawrotu świądów, które go męczyły. Wszystko wskazuje na to, że
glista wróciła. Moje pytanie brzmi: do jakiego specjalisty mam się zgłosić,
który poprowadziłby leczeniem Wojtka i nas? Gdzie mogłabym znaleźć jakieś
informacje na temat glistnicy i ewentualnej diety dla ludzi gnębionych tym
paskudztwem - boje się, że popelniam jakieś błędy w jego żywieniu, które
przyczynią się do nawrotów glisty. Seredecznie pozdrawiam kasia.
Obserwuj wątek
    • sigvaris Re: do Sigvaris 15.09.06, 01:05
      Z tym nawrotem glisty ... to sama nie jestem pewna czy to możliwe. W sensie, że
      jakś larwa się uchowała i "działa". Larwy glisty "dojrzewają" bowiem gotowe do
      zarażenia poza ustrojem człowieka, w ziemi, w wilgotnym gruncie. Raczej jeśli
      już to człowiek ma znów kontakt z miejscem wcześniejszego zarażenia.
      Można się zastanawiać, czy wszystkie zostały wybite przy tym pierwszym
      leczeniu.. Jak długo trwał okres spokoju?
      Druga wątpliwość to wynik obserwacji forum i innych eMam z tym problemem.
      Pisały (Matiuszka, F-Kasia), że dany lek nie zadziałał do końca. U jednych
      gliste ruszył Zentel, u innych Vermox, pamiętam post, gdzie ktoś napisał że
      dopiero pyrantelum (!najsłabszy wśród tych leków!). Więc wątpliwosć dotyczy
      podania ponownie Zentelu, czy to lek pomocny jeśli glista znów jest.

      To jednak faktycznie zadanie dla lekarza specjalisty. Jak każde
      leczenie...Trzeba szukać lekarzy zakaźników lub pediatrów z drugą specjalizacją
      zakaźnika - najlepiej.
      Oczywiście polecałabym Ci dr Mikołajewicz z Wa-wy. Jednak nie wiem jak to się
      ma do Waszego miejsca zamieszkania lub możliwości dojazdu.
      Co do diety. Zero mleka i mlekopochodnych, zero cukru. Cebula i czosnek
      osłabiają pasożyty, oczywiście u dzieci nie można przesadzić z ich ilością,
      zwłaszcza przy podaniu leków (zbyt duże obciążenie dla wątroby).
      Czy mały chodzi do przedszkola?
      Czy ostatnio dostawał antybiotyki?
      Czy robiłaś też posiew kału?
      • luty71 Re: do Sigvaris 16.09.06, 01:05
        ostatnią dawke mały zażył 3 sierpnia i było super do tej pory. Sama zastanawiam
        się nad tym czy ponownie się zaraził ( teraz wpadłam na to, że w miejscu gdzie
        spędzmy wiekszość wakacji pijemy wodę - przegotowaną oczywiście - ze źródła,
        sama woda jest ok, moja mama badała ją w laboratorium. Niestety sąsiedzi z
        gospodrstwa powyżej maja koszmarny zwyczaj spuszczania szamba do lasu i może
        jakieś świństwo z wodą gruntową zanieczyściło nasze ujęcie i Wojtek znów sie
        zaraził)lub jest tak jak piszesz, nie cała "gadzina" została wybita. zmiany
        skórne są troszke inne niż poprzednio nie ma suchych popękanych placków i
        liszaji, jest pokrzywka i małe białe bąbelki głownie na dłoniach,
        przedramionach, na wierzchach stóp, na goleniach, na kolanach natomiast dziwne
        zgrubienia, i opsypane posladki blisko odbytu (wygląda jakby coś go oparzyło) a
        najdziwniejsze są małe plackowate kółka ze zdartym naskórkiem w środku -
        wygląda jakby ktoś małego przypalał papierosem - nie wiem czy zakaził sobie
        czymś ranki po drapaniu. Większego świądu na szczęsie nie ma jedynie co jakiś
        czas silne drapanie w odbycie. Po naszych letnich przejściach jestem prawie
        pewna, że to jakiś robal. Do tego to ślinienie. wojtek ślini sie prawie nonstop
        od kwietnia 2003, kiedy zaczęły mu wychodzić zęby. W ostatnim czasie był to
        prawdziwy ślinotok, który ustapił po pierwszym Zentelu potem niestety wrócił,
        dzisiaj znów mały się nie slinił. Widzę, że muszę znaleźć porządnego lekarz,
        ktory zajmie simoim synkiem.Mieszkamy w Katowicach i do Wa-wy troche daleko
        Boję się,że z niewiedzy mogę popełnić jakieś błędy ( nie wiem na przyklad czy
        dobrze zrobiłam rozszerzając diete malego tak szybko - miedzy innymi zaczął
        jeść masło.) piszesz, że zero mlekopochodnych, rozumiem, że powinnam odtawic
        Bebilon pepti, za którym Wojtek przepada? Mały nie chodzi do przedszkola,
        antybiotyk dostał raz (w wieku 5 miesięcy złapał zapalenie oskrzeli i dostał 14
        zastrzykow) ostatnio to tylko antybiotyk w maści (chyba gentamecynę na
        gronkowca. Posiewu nie robiłam. Wczoraj czytałam Twój zarchiwizowany wątek na
        temat pasożytów i mam zamiar właśnie zrobić - czy jakieś inne badania jeszcze
        powinnam? Posiew moczu? badanie krwi? Przepraszam, że tak długo ale mam
        straszną potrzebę wygadania się, tak bardzo bym chciała, żeby to wszystko się
        skończyło i tak strasznie się boję, że wróci koszmar jaki przeżywaliśmy.
        pozdrawiam serdecznie Kasia
        • sigvaris Re: do Sigvaris 17.09.06, 00:15
          Wiesz ci mi się przypomniało? Marta po wybiciu lamblii (zaraz po lekach) miała
          super polepszenie. Potem był koszmar - max pogorszenie. Zastanawiam sie czy to
          nie jest tak, że wszło teraz coś co towarzyszyło tej gliście.
          U nas były to grzyby - i był mega świąd odbytu...
          Co do akurat masła powinno być spoko - Marta mimo nietolerancji mleka - masło
          je juz od dawna i nic (ale oczywiście u nas jest tak, u Was może byc inaczej).
          W ogóle tłuszcze przy paożytach są bardzo na miejscu i OK. Co o BP - nie wiem
          czy to z "krową", czy bez?

          Kasiu, jeśli ta usunieta gadzina "zrobiła" miejsce, na coś co atakuje teraz to
          fakt, trzeba pilnie zrobić posiew kału (bakterie, koniecznie w tym gronkowiec i
          ekstra grzyby!).

          A tak na szybko jak tylko pobieżesz ten kał do badania. Możesz zrobic małemu
          test z kremu clotrimazol? Wyglada to tak. Myjesz pupe do bardzo czysta smile)
          Smarujesz krem na noc, w ciągu dnia. Max 10 dni i patrzysz co ze świądem, co z
          zaczerwienieniem. Jeśli zniknie - może być że to grzyb sie odezwał. Krem
          niestey tego nie wyleczy, ale da ulgę chwilową. Po ok. 10 dniach grzyb traktuje
          krem jak pożywkę i trzeba odstawić.
          Spróbuj, jeśli uznasz to za sensowne.
          • luty71 Re: do Sigvaris 17.09.06, 01:45
            w poniedziałek odbieram wyniki na gliste i owsiki i zaniosę na posiew. Dzisiaj
            stan najgorszy od 2 miesięcy - cała buzia w ogniu i wysypane dokładnie rączki i
            nóżki.Za każdym razem tak było popodaniu Zentelu - na drugą dobę max
            pogorszenie.Od kilku dni nie drapie się w odbycie ale zaczerwienienie jest
            duże. Mam clotrimazol i zrobię jak mówisz. Jak DOBRZE, że jesteś!!! dam znać co
            z wynikami.
            • sigvaris Re: do Sigvaris 19.09.06, 00:09
              Chyba nietety widzę z innych wątków, że to glista..
              Przyczyna tak nieprawdopodobnego stanu rzeczy może być taka:
              - szambo ... jaja glisty, żeby móc się nimi zarazić muszą "przejść" przez etap
              dojrzewania w glebie lub innym wilgotnym w miarę podłożu. Ta studnia jest więc
              potencjalnym zagrożeniem, nawet do mycia naczyń, czy innej czynności gdzie
              używa się nieprzegotowanej wody. Trzeba ją wyeliminować...
              - zentel - nie działa u Was na tyle skutecznie żeby zniszcyć glistę.
              Potwierdzają to obserwacje z forum. Niektóre matki pisały, że skuteczny był
              Vermox, inne że dopiero Pyrantelum. Np. słynna tu dr M jak dając leki na
              pasożyty większego kalibru często stosuje je naprzemiennie. Prawie nigdy nie
              stosuje np. 3 czy 5 powtórek tego samego leku. Może teraz próbować Zentel z
              Pyranelum? Nie jestem pewna czy Vermox można u 3-latków.
              - ktoś z rodziny jest nie doleczony? Teoretycznie glistnica nie przenosi sie
              bezpośrednio z człowieka na człowieka, ale forum pokazuje że czasami są takie
              przypadki "grupowego" zachorowania (np. matki pisały o istnej pladze w
              opolskich przedszkolach).

              Czy clotrimazol coś pomógł. Obawiam się, że w tych okolicznościach chyba nie za
              specjalnie.. Masz jakiegoś rozsądnego lekarza od tych gadów?
            • luty71 Re: do Sigvaris 19.09.06, 00:22
              odebralam wyniki - tak jak przypuszczałam glista nie odpuszcza i dalej jest. Z
              Wojtkiem coraz gorzej, w czwartek zazył Zentel i teraz chyba czas na Vermox.
              Szukam intensywnie dobrego lekarza, który nas pokieruje. Kończę, bo z małym
              źle - drapie sie i płacze.
              • sigvaris Re: do Sigvaris 19.09.06, 15:33
                Ten straszny świąd przy pasożytach jest jednym z objawów zakwaszenia organizmu.
                Nie moge Ci inaczej pomóc jak tylko doradzić coś doraźnie. I tak - kąpiele
                przed snem:
                - z łyżką stołową (w proporcji odpowiedniej do wanienki dziecięcej stosuje sie
                1 łyżkę) sody oczyszczonej,
                - z kilkoma łyżkami soli bocheńskiej lub jakimis podobnymi solami do kupienia w
                eko-sklepach.

                Kąpiele oczywiście pod warunkiem, że nie ma otwartych ran.

                Teraz to co napiszę - NIE JEST poradą. Ale kiedys glistę ludzką "leczono" w ten
                sposób, że podawano ... naftę do picia. Niestety nie wiem w jakich proporcjach.
                Było to leczenie bardzo skuteczne, bo glista wyjątkowo szybko opuszczała
                organizm. Wiem, że są lekarze, którzy stosują takie metody. Lekarze związani z
                medycyna naturalną. Są też inne metody naturalne, homeopatyczne, jest
                oczywiście skuteczna konfiguracja leków tradycyjnych (jaka nie wiem). Jest taka
                strona www.sanum.pl - jest tam wykaz lekarzy w całej Polsce, którzy leczą
                różnymi metodami. Jest wśród nich dr. M z Wa-wy. Gdybyś trafiła dokogoś z tej
                listy w Waszej okolicy, może on mógłby konsultowac Wasze leczenie z M. (w
                ramach "koleżeństwa" z sanum)?
                Współczuję Ci strasznie tej męki dziecka. Glista jest wyjątkowo wrednym robalem.
                • luty71 Re: do Sigvaris 21.09.06, 00:52
                  narazie kapiele odpadają, bo mały nie chce nawet myc rąk tak boi sie wody w
                  związku z mnóstwem małych i wiekszych ranek na ciele ale czy nie można w jakis
                  inny sposób odkwasic organizmu - pewnie dietą. co do nafty i homeopatii chcę
                  iść właśnie w tym kierunku (razem z odrobaczeniem konwencjonalnym oczywiście)
                  Wczoraj synka widziala kolejna p.doktor - polecana przez kilka osób pediatra -
                  bardzo przejeła sie Wojtka wyglądem i nie chciała wierzyć, że ten koszmarny
                  wygląd skory to efekt jedynie "poglistowy".dzisiaj do niej dzwoniłam i
                  powiedziała, że zwołał nawet konsylium lekarzy w swoim szpitalu, żeby nasz
                  przypadek omówić. Zapisała nam Pyrantelum teraz i jeszcze jedno po 10 dniach(bo
                  jak wiesz Zentel już był, kazała zrobic jeszcze posiew moczu, (posiew kału i
                  badanie w kierunku grzybów już zlecone - obiecali trzymać 2 tygodnie), mówiła,
                  że chce jeszcze zrobić Wojtkowi usg brzucha, żeby zobaczyć czy tej glisty nie
                  ma w przewodach żółciowych(nie wiem czy dobrze zrozumiałam). Niestety wydaje mi
                  się, że masz racje z tym "drugim" na doczepkę - chyba włączyła sie jakas
                  grzybica - na skórze głowy, pod włoskami, robią się dziwne strupki, które
                  swędzą i rozrastają się, do tego podczas drapania Wojtuś zakaził sobie czyms
                  ranki, najgorzej wyglądają oczy i ucho w połowie oderwane od głowy. Ogólnie
                  katastrofa!!! Wojtek kłębek nerwów, dantejskie sceny podczas smarowania i
                  przemywania tych wszystkich ran i strupów - płacz i wycie, prawde mówiąc jestem
                  na skraju zalamania. Jak sobie przypomnę, że 2 tygodnie temu wyglądał normalnie
                  i w jakim tempie sie pogorszyło! Mam tylko nadzieję, że sie nie mylę i to
                  wszystko to wina glisty a nie czegos innego (np.pokarmów)chcę w to wierzyć, bo
                  przynajmniej wiem z czym walczę. Pocieszam sie tym ,że popodaniu tego 6 Zentelu
                  tydzień temu ustąpił ślinotok, potem znów zaczął sie troszkę ślinić i od
                  wczoraj po Pyrantelum znów ani kropli śliny na koszulce ( a były "wodospady"
                  śliny) - tak sobie myślę, że w naszym przypadku slinotok jest oznaką, że glista
                  znów działa. Mam jeszcze jedno pytanie - w jaki sposób maleńkie dzieci
                  (niemowlęta ) mogą zarazić się pasożytami - czy matka zaraża je już w swoim
                  łonie, czy przez krew, czy przenosi na rękach (jaja? cysty?) - istnieje pogląd,
                  że takich maluchów nie da sie zarazić - Twoja historia temu przeczy. dziekuję
                  Ci za wszystko, przepraszam, że znów tak długo ale muszę sie wygadać.
                  • sigvaris Re: do Sigvaris 22.09.06, 01:26
                    Jak to przeczytałam to mi aż oczy "zapotniały". Współczuję Wam z całego serca!
                    Okropnie to musi wyglądać. Nie wiem jak dzieci łapią te cholerne pasożyty. Nie
                    wiem. Jeszcze lamblią to łatwo się zarazić, bo to dziadostwo rozmnaża się przez
                    podział i od razu jest gotowe prawie do dalszego "rozmnażania". Ale glista?
                    Obawiam się, ze to studnia. Przecież wystarczy umyć ręce ...na których wg.
                    nas "czystych" bedą jaja "zleżakowane" w ziemi i gotowe do zarażenia!
                    Pomysł na USG -to swietny pomysł.
                    Trzeba zobaczyć czy to sie gdzieś nie "otorbiło" i co i rusz będzie się problem
                    odnawiał.
                    Napisz jak tylko coś się będzie działo. Mam nadzieję, ze będą i dobre wieści.
                    • luty71 Re: do Sigvaris 22.09.06, 23:45
                      wczorajsza noc jeszcze koszmar ale dzisiejszy dzień zdecydowanie lepszy!
                      Jesteśmy po USG (uff ale biedaczek się nawrzeszczał) i glisty ani widu ani
                      słychu, na szczęście wątroba i śledziona ok, węzły chlonne powiększone trochę (
                      ale jak nie mają być)i tylko na jednej nerce jakby ślad po zapaleniu ale też
                      nie groźny. Mamy jeszcze zbadać mocz i zrobić morfologię krwi (cierpnę na samą
                      myśl o pobieraniu. Jak pisalam pani doktor bardzo przejęła się stanem Wojtusia,
                      stwierdziła,że trzeba go przebadać porządnie (zdziwiła się, że żaden z
                      poprzednich lekarzy nie skierował na żadne badania, chce nas nawet umówić z
                      psychologiem dziecięcym (pierwszy lekarz, który przejął się naszym losem).
                      Dzwoniłam też do laboratorium (na grzyby i bakterie czekamy) ale zrobili
                      jeszcze raz w kierunku glisty (kał oddany po zażyciu 6 dawki Zentelu a przed
                      Pyrantelum) i jak się wyraziła pani laborantka "wynik jest niepewny", bo są
                      widoczne jaja ale jakby uszkodzone więc wg niej kuracja skutkuje i tu moje
                      pytanie jak jaja mogą być uszkodzone skoro Zentel na nie nie dziala? dzwoniłam
                      też do pani mikrobiolog (która też zajmuje sie medycyną niekonwencjonalną)
                      poleconą przez mojego brata i pogadałyśmy sobie na temat glisty (gratulowała mi
                      wiedzy w temacie a ja jej powiedziałam, że to w większości Twoja zasługa)
                      niestety w czasie rozmowy mały dostał napadu świądu i musiałyśmy przerwać ale
                      umówiłam sie na wizytę to dokończymy. Jak widzisz duzo się działo a
                      NAJWAŻNIEJSZE, że Wojtanek się prawie nie drapał (oczy i ucho tez lepsze)
                      Pozdrawiam serdecznie i dam znać jak będą wyniki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka