germanus
14.03.04, 19:58
Swego czasu publikowałem na tym Forum drobne satyrki i nieco jakieś okruchy
poetyckie. Teraz, na zamówienie, napisałem kilka RA o obecnej sytuacji. Jest
ich na razie niewiele, kilkanaście ledwie, ale potencjał wydaje się
niewyczerpany. Miłej lektury.
A jakby kto zechciał coś podobnego dopisaś, byłoby mi bardzo miło.
Dziś dwie pierwsze, czyli jak to się zaczęło.
Rozmówki aktualne
Zmysły
Premier patrzył przed siebie wzrokiem niewidomego. Przez chwilę siedzieli w
milczeniu.
- Więc jednak... - zagadnął Minister.
Ale okazało się, że Premier ma słuch głuchego.
- Przeżywa - rzekł Marszałek, jakby był w jego skórze.
- Nie myślałem, że tak się przejmie.
- Stało się i tyle.
- Tak musiało być.
- I tak się dobrze skończyło - nie wiadomo kogo pocieszał Marszałek.
- Mógł skończyć gorzej.
- A ty mu tego życzyłeś? - zaczepka Marszałka wymagała krwi.
- Ja nawet sobie nie życzę ministra.
- Kiedy rezygnujesz?
- Nie mogę...
- Ach, te układy!
- Nie układy, tylko siostrzeniec...
- Układy rodzinne...
- ... Premiera się założył z moją córką...
- ... układy roboczo-rodzinne...
- ... o to, kto zje więcej pestek dyni...
- ?
- ... i teraz się pobierają...
- ... i potrzebna jest kasa...
- ... więc nie mogę go tak zostawić.
- Na litość ci się zebrało - Marszałek to dogryzał, to prowokował.
- Litości nie będzie - powiedział niespodziewanie Premier, czym obalił
wykluwającą się teorię języka niemowy.
- Zadania są określone, wszyscy do pracy - kontynuował jakby nadgorączkowo.
- A poza tym, to on jeszcze nie ma smaku - rzekł Marszałek i zmienił pozycję
z siedzącej na leżącą