Mariusz Wójcik rozszerzył zakres żądań i adresuje je wprost do premiera. W swoim
APELU DO PREMIERA TUSKA, Mariusz Wójcik domaga się pełnego oddłużenia gorzowskiego szpitala: piwo, które nawarzyli politycy, politycy teraz powinni wypić. Społeczeństwo nie może ponosić negatywnych skutków błędnych decyzji rządzących. Na pewno nie wtedy, gdy idzie o zagrożenie realizacji praw gwarantowanych nam Konstytucją.
Kolejne trzy filmy z głodówki Mariusza Wójcika w obronie naszego szpitala:
Proszę Was, którym los naszego szpitala w Gorzowie nie jest obojętny: pomóżcie się przebić z tym protestem w internecie i w jakichkolwiek mediach się da - jak najdalej i jak najszerzej w Polskę, chcemy aby usłyszał na premier.
Każdy niech dołączy do protestów, akcji, zbierania podpisów pod petycją - każdy w swoim zakresie, tak jak może, na ile go stać. Ot chociażby przespacerować się na Dekerta i podpisać petycję Mariusza. Pamiętajcie, że: po pierwsze nasz happener czuje prawdziwy, a nie teatralny głód, i prawdziwe, a nie hollywoodzkie pragnienie, a po drugie: robi to w obiektywnie szczytnym celu - dla ratowania NASZEGO, mojego, Twojego szpitala.
Nie bądź obojętny !
Wszystkie ręce na pokład !
I jeszcze jedno: gdy jest pożar, to trzeba go gasić, a nie korzystać z okazji i kolegę we wczorajszym sporze dziś kąsać po kostkach. Tak, o tobie nicelusie mowa :-) W takiej chwili nie wyobrażam sobie byśmy mieli sobie skakać do oczu i wywlekać stare spory o pietruszkę. Trzeba ratować szpital. Solidarnie, nie oglądając się na wczorajsze antypatie czy barwy polityczne, różnice poglądów na ilość diabłów na główce od szpilki. I jest to też apel do gorzowskich polityków - by się w końcu obudzili, i choć raz działali wszyscy razem, w dobrej woli, zjednoczeni jednym, niekontrowersyjnym celem. Obudźcie się ! Waszej bierności w sprawie bytu szpitala wyborcy Wam nie zapomną, i jeżeli szpital zniknie z mapy miasta - przy najbliższych wyborach wszystkich Was odspawają od stołków. Być może Wasza bierność wynika z braku rozeznania, wiedzy, nie ogarniacie może tematu, boicie się otworzyć usta i skompromitować. Dopóki milczycie zawsze jest podejrzenie, że się znacie na rzeczy, więc po co je otwierać i rozwiać wszelkie wątpliwości ? Ale to nie czas na wstyd, czegoś nie wiemy, to się dopytujemy, szukamy informacji, pytamy kumpli, którzy akurat na czymś się znają, staramy się wyrobić jednoznaczny pogląd. Książkę też przecież można wziąć do ręki, od tego się nie umiera. Apeluję w związku z tym do prawników z rady miasta, 3 inteligentnych mecenasów, bronicie skutecznie swoich klientów, sporządzacie pomocne Waszym klientom opinie prawne. Może ogarnijcie temat publicznej służby zdrowia, przekształceń szpitali publicznych w spółki, przeanalizujcie stan faktyczny gorzowskiego szpitala, prawny, wyciągnijcie wnioski i zarekomendujcie wszystkim niepewnym tego co się wokół nich dzieje kolegom z rady i innym gorzowskim politykom, parlamentarzystkom, azymut w jakim powinni się poruszać, wypowiadać, czego żądać, a przed czym się wzbraniać w sprawach szpitala gorzowskiego. Mecenas Synowiec przecież nie chce zostać li tylko specjalistą od rozbierania już-po-szpitalnych murków. Pro publico bono zadziałajcie, macie dużo prawników w swoich kancelariach.
Nie bądzcie obojętni !