Dodaj do ulubionych

Szpital polityczny w Gorzowie – historia prawdziwa

14.08.13, 11:28
Marek Pogorzelec, sierpień 2013

Część I (żeby wprowadzić nieco dramaturgii i nie znudzić zbyt długim tekstem)

Nie jestem w żaden sposób zawodowo związany ze służbą zdrowia. Mam natomiast sporą wiedzę na temat regionu, od lat czuję się częścią społeczeństwa obywatelskiego, aktywnie angażuje się w wiele problemów lokalnych.
Chciałbym zwrócić uwagę na wiele zagadnień PATOLOGICZNIE upraszczanych przez polityków i media wypowiadające się w temacie problemów gorzowskiego szpitala.

Będziemy musieli cofnąć się o kilka lat, bo dług gorzowskiego szpitala nie powstał znikąd, nie powstał też 2 czy 4 lata temu.
W bilansie otwarcia województwa lubuskiego utworzonego na bazie porozumienia polityków byłych województw gorzowskiego i zielonogórskiego mieliśmy 4 szpitale w Gorzowie i jeden w Zielonej Górze.

Dlaczego aż 4 w Gorzowie i tylko jeden w Zielonej Górze ?
22 km od Zielonej Góry znajduje się Nowa Sól. Szpital zlokalizowany w tym mieście w niektórych specjalnościach skutecznie konkuruje z Zieloną Górą. Kolejny szpital znajduje się w Sulechowie (20 km od Zielonej Góry).
Gorzów miał wtedy około 8 tys. mieszkańców więcej niż Zielona Góra i w promieniu 30 km tylko jeden niewielki szpital w Skwierzynie. (odległości: Kostrzyn 47km, Dębno 40 km, Myślibórz 35 km (brak szpitala), Barlinek 32 km, Strzelce Krajeńskie 28 km (brak szpitala), Drezdenko 45km, Międzyrzecz 43km, Sulęcin 36 km, Słubice 82 km).

Trudniejsze przypadki z całego naszego regionu trafiały do szpitala wojewódzkiego przy Dekerta, który w zajmował wysokie miejsca w rankingu szpitali w Polsce (w pamięci utkwiła mi 64 pozycja w kraju i brak szpitala zielonogórskiego w pierwszej setce).

Dlaczego aż 4 szpitale w Gorzowie ? A dlaczego w Szczecinie 13 ?

Przyłączenie małego szpitala dziecięcego z ulicy Walczaka do Szpitala Wojewódzkiego Nr 2 znajdującego się przy ulicy Warszawskiej odbyło się bez większego bólu. W Gorzowie funkcjonowały wtedy 3 szpitale, Szpital Specjalistyczny przy Walczaka (z wydziałem psychiatrycznym obsługującym dawne województwo szczecińskie) i dwa konkurujące ze sobą o pacjenta szpitale (Dekerta, Warszawska).
Pacjent był z wyboru zadowolony, wydawało się, że KONKURENCJA jest w duchu zachodzących wtedy reform, pieniądz miał iść za pacjentem.
Obserwuj wątek
    • marek_p Cześć II historii prawdziwej 15.08.13, 09:21
      Na witrynie internetowej szpitalwgorzowie.pl czytamy:

      "Skąd wziął się ten dług?

      Z połączenia biedy trzech szpitali w 2002 roku. A miało być lepiej. Tymczasem po trzech latach zadłużenie zbliżyło się do kwoty 300 mln zł i przekroczyło cały budżet województwa. Lecznicy nie pomógł 87 mln zastrzyk finansowy, który zaaplikowano jej w 2006 roku. Najwyższa Izba Kontroli całą winą obarczyła ówczesnego marszałka i dyrektora szpitala."

      Niby wszystko się zgadza, ja jednak uważam, że 300 mln złotówek ze środków publicznych wyrwanych społeczeństwu z PIT-u, VAT-u, na stacji paliwowej i w wielu innych miejscach, trzeba poświęcić więcej uwagi.

      To było tak. W tamtych czasach (1999-2002) wiele dyskusji z zielonogórzanami schodziło za sprawą naszych przyjaciół z południa na porównania, "czego macie, a czego nie macie". Dyskusji było wiele, bo właśnie Gazeta Wyborcza uruchomiła na swoim portalu lokalne forum dyskusyjne, na którym spotkali się internauci zakochani w swoich miastach.
      Sądzę, że podobne dyskusje miały miejsce w sejmiku.

      Zarządzane z Zielonej Góry kontraktowanie usług medycznych było pierwszym uderzeniem w Gorzów. Nikt nie policzył panu Pierożkowi zasług w tym zakresie, choć jego następca (obecna pani senator Helena Hatka) w czasie debaty na temat szpitala jaka odbyła się w lutym 2013 w Bibliotece Wojewódzkiej w Gorzowie twierdziła, że to jej poprzednik odpowiedzialny jest za tak niski kontrakt gorzowskiego szpitala. Za jej rządów kontrakt wzrósł (patrz materiały przygotowane na podstawie doniesień prasowych przez Michała Obiegło, Prezesa Zachodniego Ośrodka Polityki Regionalnej).

      Wybiegliśmy jednak zbyt daleko. W Gorzowie są 3 szpitale w Zielonej Górze jeden, traktowany jako nasz, dla którego "województwo" znajduje specjalne środki na reformy w zatrudnieniu (odprawy pracownicze). Gorzów ponoć nie chciał reform i czekał na bardziej bolesne. Dziś nie dowiemy się, kto i ile czasu poświęcił na rozmowy w tej kwestii pod numer zaczynający się od 068, a ile pod 095. Tylko nieliczni pamiętają, że taki temat istniał. Milion złoty wtedy mogły uratować 100 mln przez te wszystkie lata żerowania na długu publicznego szpitala w Gorzowie.

      Wracając do sejmiku. Przycięte przez Lubuską Regionalną Kasę Chorych finansowanie gorzowskich szpitali ładnie nazwane kontraktowaniem usług medycznych spowodowało wzrost ich zadłużenia. Zdominowany przez Zieloną Górę właściciel (Urząd Marszałkowski) zleca firmie konsultingowej opracowanie koncepcji reform.
      Na żaden z wariantów połączenia lub przejęcia jednego ze szpitali przez miasto Gorzów nie ma zgody społeczności lokalnej. W gniewie spowodowanym prawdopodobnie gorzowskim sprzeciwem rządzony przez SLD Sejmik decyduje się na wariant połączenia gorzowskich szpitali dalej idący od najbardziej radykalnej propozycji firmy konsultingowej.

      Gdzieś w tzw międzyczasie odegrana zostaje komedia, której bohater i jedyny aktor opowiada, że źle poczuł się w Gorzowie i obsługa trzech karetek pogotowia pochodzących z konkurującymi ze sobą szpitali pobiła się o zesłabniętego pacjenta zielonogórzanina Kazimierza Pańtaka. Wiem, że pan Kazimierz lubi spotykać się w sądzie. Jest on jednak osobą publiczną, spektakl rozegrał się w miejscu publicznym, był on zrelacjonowany w prasie - zaryzykuję przypomnienie o tym wydarzeniu. Miało ono ogromnie negatywny wpływ na mój osobisty stosunek do województwa, o którego powstanie zabiegałem podpisując stosowną petycję.

      W następnym odcinku będzie o człowieku, który „powyłamywał maszty” w naszym szpitalnym okręcie. Wiele faktów pamiętam, ale próbuję je jeszcze dodatkowo zweryfikować, a nie jest to łatwe.
      • Gość: gość Re: Cześć II historii prawdziwej IP: *.gorzow.mm.pl 17.08.13, 12:25
        Część III i ostatnia historii prawdziwej - koniec- szpitala "nie ma" nawet ten cudzysłów chyba nie potrzebny. Bo to niej jest leczenie to pozorowanie działalności szpitala. Nie jest to żaden przytyk do nikogo imiennie. Grupowo politycy gorzowscy niech się spalą ze wstydu.
        • Gość: nicelus Epilog IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.08.13, 12:57
          gość napisał(a):

          > Grupowo politycy gorzowscy niech się spalą ze wstydu.

          Co do tego mają politycy Gorzowscy?

          To jest szpital wojewódzki pod nadzorem marszałka województwa, a nie szpital miejski pod nadzorem prezydenta miasta.


          • Gość: gość Re: Epilog IP: *.gorzow.mm.pl 17.08.13, 13:53
            Ok nie grupowo wszyscy a co Ty na to, że tylko grupa polityków gorzowskich z PO ?.
            • Gość: nicelus Re: Epilog IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.08.13, 01:50
              Powtarzam. To nie jest szpital gorzowski, tylko wojewódzki.

              • Gość: gość 2 Re: Epilog IP: *.gorzow.mm.pl 21.08.13, 20:29
                Czy marku_p naprawdę myślisz, że gorzowskich polityków nie ma w marszałkowie?
          • Gość: gość 2 Re: Epilog IP: *.gorzow.mm.pl 23.08.13, 20:14
            już dzisiaj wiesz nicelus co mają politycy gorzowscy z po do szpitala polakowej ???
            • Gość: nicelus Re: Epilog IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.08.13, 20:33
              gość 2 napisał(a):

              > już dzisiaj wiesz nicelus co mają politycy
              > gorzowscy z po do szpitala polakowej ???

              Nadal nie wiem. Twardowski, go nie gorzowski.

              • Gość: gość 2 Re: Epilog IP: *.gorzow.mm.pl 25.08.13, 20:38
                głupi jesteś
      • Gość: nicelus Re: Cześć II historii prawdziwej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.08.13, 06:55
        marek_p napisał:

        > Na witrynie internetowej szpitalwgorzowie.pl czytamy:
        >
        > "Skąd wziął się ten dług?
        >
        > Z połączenia biedy trzech szpitali w 2002 roku. A miało być lepiej.
        > Tymczasem po trzech latach zadłużenie zbliżyło się do kwoty 300 mln zł
        > i przekroczyło cały budżet województwa.
        > Lecznicy nie pomógł 87 mln zastrzyk finansowy,
        > który zaaplikowano jej w 2006 roku. Najwyższa Izba Kontroli
        > całą winą obarczyła ówczesnego marszałka i dyrektora szpitala."
        >
        > Niby wszystko się zgadza, ...

        1. Zadłużenie przekroczyło 300 mln. O ile dobrze pamiętam, czytałem już o 308 mln. zł.

        2. Ciekawe jest też, że dla zielonogórskiej NIK, zadłużenie szpitala było legalne, a nielegalne było jego ratowanie.

      • marek_p Mowa była krótka, A.Łukasiewicz i słów kilka... 26.08.13, 16:00
        Mowa była krótka, Artur Łukasiewicz - Gazeta Wyborcza 19 lutego 2002

        Obecne samodzielne szpitale gorzowskie przy ul. Dekerta, Warszawskiej i Walczaka po fuzji nazywać się będą Samodzielnym Publicznym Szpitalem Wojewódzkim w Gorzowie.
        Władzę obejmie jeden dyrektor i jedna administracja. Przekształcenie „z trzech w jeden" rozpocznie się już od kwietnia.

        Kontrowersyjną uchwałę podjęli wczoraj radni sejmiku. Projekt wprowadzono na sesję w ostatniej chwili. Radni z AWS i UW próbowali protestować.
        W przedstawionym projekcie nie dołączono opinii związków zawodowych ani przedstawicieli szpitala. Niektórzy radni w ogóle nie otrzymali dokumentu drażliwej uchwały.
        Radni nie dowiedzieli się od projektodawcy - Zarządu Województwa marszałka Andrzeja Bocheńskiego - o szczegółach zadłużenia szpitali, prognozach oszczędności, metodach fuzji.
        - Pojawia się mnóstwo wątpliwości. Nie rozumiem, skąd ten pośpiech i droga na skróty. Chciałbym usłyszeć wyjaśnienia, by móc uczciwie głosować - oponował Henryk Maciej Woźniak z Unii Wolności.
        - Nic nie robić, a dyskutować, to skazać te szpitale na deklasację. Łącząc szpitale, ratujemy je, gdyż jeden z nich mógłby zostać zlikwidowany. Dziwię się działaczom gorzowskim, zamiast przyklasnąć, mówią o smutku - odpowiadał wiceprzewodniczący sejmiku Marek Zaręba.

        Połączenie szpitali, według władz województwa, wynika z nakazu chwili i czystej ekonomii. Gorzowskie szpitale zadłużone są na 28 min zł, wiele oddziałów się dubluje, koszty przysparza rozrośnięta administracja. Według wicemarszałka Bogusława Bila dalsze zwlekanie z decyzją tylko pogorszy sytuację. Bil rozwiewał obawy pracowników szpitala. Pełnomocnik (choć go jeszcze nie ma) ma podpisać pakt socjalny gwarantujący pracownikom trzech szpitali zatrudnienie na 12 miesięcy.
        Z koncepcji władz województwa wynika, że tylko w pierwszym roku szpital zaoszczędzi 9,4 min zł w ramach „racjonalizacji zatrudnienia". Szacunki z deklarowanym utrzymaniem poziomu zatrudnienia opozycja uznała za wzięte z sufitu.

        - Nie może być tak, że na jednej trzeciej województwa funkcjonują szpitale z 1,7 tys. łóżek, a na dwóch trzecich województwa szpitale z 860 łóżkami, bo za tym stoją nasze pieniądze. I nic jest to zemsta Zielonej Góry nad Gorzowem. A nic na to nie poradzę, że zniknie parę stanowisk ordynatorskich - tłumaczył marszałek Andrzej Bocheński.

        Zapowiedział, że z samorządem Gorzowa nie będzie już rozmawiał - „o czym tu rozmawiać?".

        Zdyscyplinowani radni SLD bez problemu pokonali w głosowaniu opozycję.
        Z Sojuszu wyłamał się jedynie wiceprezydent Gorzowa Bogusław Andrzejczak, który dyplomatycznie opuścił salę na czas głosowania."

        Tyle z zachowanego w moim archiwum tekstu autorstwa Artura Łukasiewicza.

        Mam nadzieję, że autor nie będzie miał mi za złe, że przypominam całość artykułu.
        Nie chciałbym go okaleczyć nożyczkami.
        Ten tekst jest bardzo cenny pokazuje analogię reform Bocheńskiego do reform Polakowej.

        Marszałek Andrzej Bocheński nazbierał bardzo niewielu sojuszników (wsparł go tylko radny wojewódzki SLD z Gorzowa Jan Korol).

        Obecnie katastrofalne dla gorzowian reformy Marszałek Elżbiety Polak wsparł gorzowski radny Jerzy Wierchowicz i reprezentujący nas radni sejmikowi z PO (warto by było przypomnieć komplet nazwisk - proszę, żeby ktoś mi pomógł i odszukał, nie chcę strzelać, bo może któryś z nich też wolał nie brać udziału w głosowaniu).

        Rozmiary obecnej katastrofy trudno jeszcze ocenić. 5 lat rządzenia szpitalem wojewódzkim w Gorzowie przez Elżbietę Polak podsumował jeden z forumowiczów: forum.gazeta.pl/forum/w,58,146521586,146560633,Re_Z_ostatniej_chwili_dyrektor_szpitala_rezygnu.html

        W poście padają nazwiska cenionych specjalistów, których w tym czasie szpital utracił.

        Na fb Witold Pahl napisał:

        "Uczestniczyłem wczoraj w spotkaniu z ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem. Tematem rozmów była aktualna sytuacja dotycząca procesu przekształcenia szpitala wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp.
        Zwróciłem się do Pana Ministra z prośbą o objęcie tej sprawy szczególnym nadzorem z naciskiem na wyjaśnienie wątpliwości prawnych i proceduralnych, które są przedmiotem publicznego sporu pomiędzy byłym dyrektorem szpitala Panem Markiem Twardowskim a obecnym Zarządem Województwa. Pragnę podkreślić, że spotkanie odbyło się w trosce o bezpieczeństwo budżetowe województwa i zachowanie ważnej roli szpitala wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp."

        Miło. Ucieszyłem się, ale...

        ... chciałbym, żeby Pan Poseł z Panem Ministrem rozmawiał o konkretach, to znaczy o tych ile za rządów PO stracili pacjenci szpitala wojewódzkiego w Gorzowie.
        Materiał (post forumowicza Prezio) został dostarczony poprzez Facebook, a tutaj przypomniany.

        Pozdrawiam
    • marek_p Część III historii prawdziwej 26.08.13, 11:43
      Szpital polityczny w Gorzowie – historia prawdziwa cz. 3
      Marek Pogorzelec

      Redaktor Gazety Wyborczej Aleksandra Pezda 15 grudnia 2001 informuje czytelników o oficjalnych opiniach ordynatorów na temat projektu zmian w gorzowskim szpitalnictwie.
      19 opinii, wszystkie negatywne, niektóre wręcz brawurowe. Padają epitety, że ten projekt to „sen pijanego idioty”. „Alokacja poszczególnych oddziałów bez likwidacji jednego ze szpitali traci sens ekonomiczny". „Autor opracowania nie ma zielonego pojęcia, jakiego rodzaju pacjenci są leczeni na oddziale neurochirurgii".

      19 lutego 2002 roku marszałek zarządza głosowanie. Z sali uchodzi radny SLD z Gorzowa, Bogusław Andrzejczak. Złośliwi śmieją się, że schował się w ubikacji. Drugi z gorzowskich radnych SLD zagłosuje zgodnie w wolą partii przeciw interesowi Gorzowa.

      Po głosowaniu gorzowski poseł SLD Jakub Derech-Krzycki mówi Gazecie: "Najbardziej wzburzył mnie sposób załatwienia sprawy. W wykonaniu marszałka Bocheńskiego był obrzydliwy i skandaliczny. Zacytował np. jedno zdanie z negatywnej opinii gorzowskiej Izby Lekarskiej. A ja mam całe skoroszyty ocen i opinii dlaczego lekarze się nie zgadzają. /.../ Po prostu środowisko służby zdrowia tutaj zlekceważono. Widziałem, w jaki sposób załatwiono bardzo ważną sprawę."

      Nie udało mi się na razie ustalić ile kosztowało nas (społeczeństwo) zlecone przez Marszałka opracowanie, które nie okazało się przydatne Sejmikowi, bo jak pisałem Sejmik beztrosko połączył wszystkie szpitale w jeden. Marszałek powołał na stanowisko dyrektora megaszpitala osobę z firmy konsultingowej przygotowującej opracowanie.

      Bazując na materiałach przygotowanych przez Michała Obiegło - Prezesa Stowarzyszenia Zachodni Ośrodek Polityki Regionalnej myślałem, że pan Adam Fras rozpoczął swoje dyrektorowanie z pułapu 50-70 mln zł.

      Otóż nie, połączony szpital miał tylko 28 mln długu.

      „- Cóż żeś Adamie uczynił tym dyrektorowaniem swojem”.

      Nie potrafię tego na obecną chwilę ustalić dokładnie kwoty (160?, 180?, 200?, 220?), ale zanim Gorzów pozbył się dyrektora przysłanego nam przez Zieloną Górę dług szpitala osiągnął skalę, która była wyrokiem śmierci dla szpitala.

      Dziennikarzom śledczym radziłbym dobrze się przyjrzeć relacjom Bocheński – Fras. Czy w normalnych warunkach właściciel szpitala pozwoliłby na tak długotrwałe i nieudaczne zarządzanie instytucją decydującą o życiu kilkuset tysięcy obywateli ?

      Istnieje w tym temacie pewien wpis na forum Gazety, który warto by przebadać. Nie będę go tu upubliczniał, ale zainteresowanym osobom mogę pomóc w jego odszukaniu.

      Warty uwagi jest też fakt, że mimo licznych doniesień prasowych ani dyrektorem, ani marszałkiem nie zainteresowała się Najwyższa Izba Kontroli, której oddział ma swoją siedzibę w Zielonej Górze.

      Wnikliwa kontrola tej instytucji w szpitalu nastąpiła dopiero za dyrektorowania Wandy Szumnej, która podjęła skuteczną walkę z długiem szpitalnym.

      Mimo podejmowanych prób nie udało mi się znaleźć w Gorzowie dziennikarza, który zrobił tabelkę i policzył realizującym wolę Zielonej Góry dyrektorom ile od siebie dołożyli do długu naszego szpitala wypracowanego przez Adama Frasa i w jakim czasie.

      Dlaczego nie policzyć partiom stawki dziennej, ile w długu szpitala kosztowało nas ich rządzenie w Lubuskim Sejmiku.

      Dlaczego za przegraną przez dyrektora Marka Twardowskiego sprawę, którą założył mu ceny specjalista doktor Gajewski ma płacić całe społeczeństwo.

      Wyobraźcie sobie jak wiele można zrobić za 70 tys. zł. Każdy kto coś budował wie, tylko ci co wydają nie swoje pieniądze lub rujnują to co całe pokolenia zbudowały nie mają pojęcia co to za kwota i o co ten szum.
    • marek_p Część IV historii prawdziwej 26.08.13, 11:53
      Szpital polityczny w Gorzowie – historia prawdziwa cz. 4
      Marek Pogorzelec

      Poprzednie odcinki cieszyły się sporym zainteresowaniem, czego dowodem jest licznik odwiedzin Facebook-a. Dziękuję.

      Patrząc z perspektywy czasu realizacja „snu pijanego idioty” przyniosła następujące skutki:
      1. Radykalne pogorszenie sytuacji finansowej szpitalnictwa
      2. Pogorszenie jakości usług, spowodowane brakiem konkurencji między działającymi w Gorzowie szpitalami.
      3. Stopniowe ograniczenie dostępności usług, liczby łóżek, wydłużenie kolejek w przyszpitalnych poradniach, brak osobnego budynku dla chorób zakaźnych.

      Zmiany firmowane przez zielonogórską (lubuską) SLD, wykonane na żywym organizmie Gorzowa wbrew całemu miejscowemu środowisku medycznemu, wbrew woli społeczności lokalnej, sprawiły, że załoga przestała się identyfikować ze szpitalem.

      Zapanowała opinia, że tego molocha przecież nikt nie odważy się zamknąć, bo 160 tys. mieszkańców Gorzowa i najbliższych okolic nie może zostać bez szpitala.
      Przysłany przez Zieloną Górę dyrektor miał w opozycji nie tylko związki zawodowe, ale również najwyższego szczebla personel (negatywne opinie wszystkich ordynatorów).

      Tylko wyjątkowy tępak mógł wierzyć w powodzenie takich reform.
      Można w tym miejscu zadać sobie pytanie jak duża rzesza tępaków zamieszkiwała wtedy województwo lubuskie albo pójść dalej i zadać sobie pytanie, czy nie było w tej decyzji złej woli (działania na szkodę Gorzowa) ?

      Właściciel szpitali (Urząd Marszałkowski) stracił możliwość skutecznego oddziaływania na funkcjonowanie szpitali. Gorzej zarządzany szpital, tracący pacjentów lub powiększający zadłużenie w konsekwencji nieporadności zarządzania mógł być zlikwidowany. Najlepsi specjaliści znaleźliby zatrudnienie w drugim szpitalu, który pozostałby na rynku. Upadający szpital można było sprywatyzować. Mając tego świadomość załoga podejmowałaby na różnych szczeblach decyzje sprzyjające gospodarności i wyrobieniu dobrej marki wśród pacjentów, od których zależałoby jego istnienie.

      Spółka - zdominowany przez SLD Sejmik Lubuski + Marszałek Andrzej Bocheński + dyrektor Adam Fras doprowadziła szpital do zadłużenia, z którego zgodnie z późniejszym raportem NIK może się podnieść tylko w przypadku pomocy państwa, bo samorząd wojewódzki prawdopodobnie nie będzie dysponował tak dużymi środkami.

      Po Frasie czapkę kapitana okrętu z powyłamywanymi masztami przejął Leszek Wakulicz. Zdecydowanie przeliczył swoje możliwości, statek zaczął nabierać wody. Załoga chciała zarabiać po europejsku. W proteście przeciw niskim zarobkom lekarze składali wymówienia, w tym samym czasie na upadającym szpitalu żerował komornik (potem okazało się, że jego działania były nielegalne).

      W tym czasie doszło nie tylko do zagrożenia życia, ale również do utraty życia spowodowanej brakiem opieki szpitalnej. Jedną z ofiar była sąsiadka moich teściów. Źle się czuła, więc pojechała szukać pomocy w szpitalu. Okazało się, że kardiolodzy się pozwalniali. Osaczona i pozbawiona pomocy dostała zawału serca w szpitalnej windzie. Późniejsza pomoc okazała się bezskuteczna mimo spektakularnych wypowiedzi w mediach specjalisty, który jej bezpłatnie i bezinteresownie udzielił.
      Sprawa ponoć trafiła do sądu, ale nie znam werdyktu. Być może nasz szpital musiał zapłacić odszkodowanie. Nasz szpital, czyli my. Nie Urząd Marszałkowski, który w tym kotle zamieszał i nie dyrektor – tylko my społeczeństwo - płatnicy składek/ pacjenci sponiewierani trudnym dostępem do świadczeń.

      W polityce zaszły zmiany, nastał PIS. Wicemarszałkiem została Elżbieta Płonka z Gorzowa. Zarządzanie szpitala, który przez jakiś czas przestał przyjmować pacjentów powierzono Wandzie Szumnej wcześniej pracującej w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Gorzowie. W reanimacji szpitala brali udział prawnicy i ekonomiści tej uczelni.

      Sejmik zdecydował się wesprzeć szpital pożyczką. Kontakty nowej pani dyrektor z załogą szpitala były trudne, ale bez wątpienia szpital wrócił między żywych. Kupiono karetki pogotowia, rozmawiano o nowym lądowisku dla helikoptera ratownictwa medycznego.

      Pani dyrektor upubliczniła temat azbestu w budynkach przy Dekerta, czyli struś wyciągnął głowę z piasku. Dziś ten temat nie istnieje, bo Unia przedłużyła termin obowiązkowego wyeliminowania azbestu, a politycy zajmujący się szpitalem tak długiej kariery nie przewidują.

      Współrządząca Samoobrona i Liga Polskich Rodzin dała się we znaki PIS-owi, przewrót nastąpił również w lubuskim Sejmiku. Szpitalem politycznym w Gorzowie zajął się NIK, mimo, że wcześniejsze sukcesy w zadłużaniu placówki przez SLD-dowskich dyrektorów go nie zainteresowały.
      „Znajdź mi człowieka, a znajdę na niego paragraf”, no więc Wanda Szumna tłumaczy się do dziś, a tych, którzy zadłużali szpital nikt nie niepokoi.
      Być może anarchiści mają rację. Ten absurd świadczy, że instytucja państwa jest chora, jest wypaczeniem ogólnie funkcjonującego pojęcia sprawiedliwości. Z takim państwem należy walczyć.

      Moja bardzo zła opinia o organach państwowych, które utrzymujemy swoją czasem zbyt obciążająca organizm pracą, oparta jest również na braku ich zainteresowania tym co stało się z budynkami przy ulicy Warszawskiej.

      Spora część oddziałów bardzo krótko przed ich opuszczeniem przez szpital poddana została gruntownym remontom (przebudowie). Sale chorych zostały wyposażone w punkty sanitarne, czyli ich standard był wyższy od sali, w których obecnie przebywają pacjenci przy Dekerta. Marszałek chciał je spieniężyć, bo kasa potrzebna jest na samoloty albo na most w Milsku,

      Gorzów jednak za rządów kolejnych lubuskich sejmików tak podupadł, że nie było kupca. W należących do stacjonującego w Zielonej Górze Marszałka budynkach położonych w centrum Gorzowa przez lata grasowały szczury, aż w końcu wyczuwając nieuchronność katastrofy budowlanej nieogrzewanych obiektów przekazano je miastu z przeznaczeniem na rozwój szkół średnich, bo szkoły wyższe to tylko w Zielonej Górze, inne to wróg, któremu należy podłożyć nogę lub uwalić projekt dotacji z powodu złej kolejności słów w zdaniu.

      Tak zupełnie przy okazji - opuszczenie kompleksu budynków z ulicy Warszawskiej przez szpital było ciosem w komunikację tramwajową w Gorzowie, szpital generował bowiem spore potoki pasażerskie na liniach 1 i 3.

      Następca Wandy Szumnej, dr Andrzej Szmit uchodzi za człowieka o silnej osobowości. Niewiele o jego dyrektorowaniu mam ochotę napisać, faktem jest, że zadłużenie szpitala ponownie zaczęło rosnąć, a najbardziej dla mnie spektakularnym dokonaniem pana doktora było ustawienie gazonów uniemożliwiających i tak już pokaranych przez życie rodzinom pacjentów gorzowskiego szpitala parkowanie wzdłuż drogi, bo szpital chce zarabiać na każdej godzinie ich oczekiwania (parkowania).

      Miasto zanim zostało Przystanią, było przyjazne, tzn. miało to w nazwie. Chciałbym, żeby te czasy wróciły i żeby Miasto Przyjazne wybudowało wokół szpitala miejsca do darmowego parkowania, tak jak jest w innych miastach przyjaznych mieszkańcom.

      Tak więc, jak widzicie zbliżamy się coraz bardziej do obecnych czasów. Podpisujący się z imienia i nazwiska autor prawdziwej historii w dalszym ciągu nie zamierza nabrać ogłady i kultury politycznej.
    • marek_p Część V historii prawdziwej 26.08.13, 12:59
      Szpital polityczny w Gorzowie – historia prawdziwa cz. 5
      Marek Pogorzelec

      Kiedy w Gazecie zobaczyłem zdjęcie trzech dobrze znanych twarzy z wąsko zaciśniętymi ustami pomyślałem sobie „- będzie się działo”.
      Elżbieta Polak (jedna z piękniejszych lubuszanek), Tomasz Możejko (ten od buszowania w państwowej Agencji) i Marek Twardowski, którego rozpoznałem jako medycznego związkowca, a zarazem wiceministra zdrowia, za którego wice ministrowania uwalono zamiar budowy bazy lotniczego w Gorzowie.

      Ze zdjęcia było widać, że cała ta trójka dużo ze sobą rozmawiała przed tym wyjściem do mediów. Pan Twardowski (były minister, były związkowiec) zrobi ze szpitala publicznego (z wojewódzkiego szpitala) szpital spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, a Warszawa da na to pieniądze. Nie była to wiadomość dobra, ale takich z Zielonej Góry w kierunku Gorzowa się nie wysyła, więc nie oglądając się na to jakie zło gotowane jest w tym kotle wróciłem do pszczółek i roślinek.

      Dyrektor Marek Twardowski rozpoczął swoją misję od wyrzucenia ze szpitala znanego i cenionego w całej Polsce chirurga, wieloletniego Ordynatora Oddziału Dziecięcego - Piotra Gajewskiego. Zwolnił go dyscyplinarnie, ponoć zabraniając wstępu na teren szpitala.
      Wywołało to gniew nawet tak biernego społeczeństwa z jakim mamy do czynienia w Gorzowie.

      Na facebooku zawiązała się grupa „W obronie ostatniego szpitala w Gorzowie”, Mariusz Wójcik poszedł głodować pod szpital.

      Znając beznadziejność położenia Gorzowa w małżeństwie bez rozsądku za to z Zieloną Górą postanowiłem przedstawić Premierowi cały tej lubuski bajzel.

      Nad przygotowaniem listu otwartego do Premiera pracowaliśmy ponad tydzień. Przedstawiając realia lubuskie, historię wojen i zdrad, przybliżając postacie, które rządzą tym województwem.

      Chcieliśmy się dowiedzieć, czy Premierowi nie jest wstyd za Taką Polskę.
      Premierowi wstyd nie było, problem kolejowego III Świata odesłał Bartkowi – ministrowi swemu. To nic, że Bartek zdrowiem rządzi, lubuskie to dobry materiał dla psychiatrów – ile świństwa zwykły człowiek może wytrzymać. Poza tym urzędnicy Bartka mają gotowe odpowiedzi. List 3 strony, odpowiedź stron 5 (nawet nie chce mi się szukać ile naprawdę, wiem tylko, że 2 lub 3 zdania dotyczyły naszego listu, reszta to gotowiec, którym czytelnika należało znudzić i zniechęcić do wszelkiej aktywności).

      To nie było zwykłe wystąpienie. W dwie godziny tylko w dwóch punktach miasta zebraliśmy pod listem otwartym do Premiera ponad 300 podpisów (treść listu była publikowana między innymi w Radio Gorzów, Gazecie Lubuskiej i w tygodniku 66-400).

      W liście była fachowa opinia o tym jak powinny wyglądać zmiany w szpitalu umożliwiające traktowanie po ludzku pacjenta, który ma pecha żyć z regionie, którym rządzi Zielona Góra, ta sama, która przegrała z Gorzowem na żużlu i nie ma tramwajów. Ma za to wpływ na liczbę zgonów w Gorzowie, takich niekoniecznych.
      • marek_p Treść listu otwartego do Premiera (link) 26.08.13, 15:35
        Tak dla przypomnienia
        Wrzesień 2012

        www.66-400.pl/wiadomosc/5594-w-sprawie-szpitala-list-do-premiera.html
    • Gość: nicelus Re: Szpital polityczny w Gorzowie – histori IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.08.13, 22:05
      marek_p napisał:

      > Nie jestem w żaden sposób zawodowo związany ze służbą zdrowia.

      Ale jesteś gorzowskim patriotą, tak jak pani Polak zielonogórskim. Gdy będzie dłużej rządziła województwem, to możesz wylądować w szpitalu na zawał.

      • marek_p Re: Szpital polityczny w Gorzowie – histori 28.08.13, 11:16
        Gość portalu: nicelus napisał(a):

        > Ale jesteś gorzowskim patriotą, tak jak pani Polak zielonogórskim. Gdy będzie
        > dłużej rządziła województwem, to możesz wylądować w szpitalu na zawał.

        Przez te wszystkie lubuskie lata, zimy i jesienie obrosłem pancerzem niczym czołg Leopard.
        • Gość: gość 1 Re: Szpital polityczny w Gorzowie – histori IP: *.gorzow.mm.pl 28.08.13, 16:03
          marku_p nie słuchaj nicelusa On jest dziwny - piszę, że politycy gorzowscy z PO nic nie mają do szpitala w gorzowie bo to szpital marszałkowski.
    • websites4youpl Re: Szpital polityczny w Gorzowie – histori 13.08.18, 13:27
      Zgadzam się w jednym Szpitale w Gorzowie Wlkp to Dno i Komuna, zwracam się z prośbą do osób które mają jakąkolwiek moc aby przyjrzeć się tym placówką.
      Lekarze jeżdżą najnowszymi samochodami \,
      a pacjenci dostają obiadek najtańszy z przetargu.
    • Gość: gość portalu A co tam aktualnie?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.19, 23:22

      .
      • eddy_2012 Re: A co tam aktualnie?... 13.02.19, 12:48
        Aktualnie prezes Jerzy Ostrouch twierdzi że chirurdzy chcą ok 50 tys zł, Marszałek E. Polak popiera Ostroucha.
        lubuskie.pl/news/24896/806/Marszalek-Na-oddziale-chirurgii-potrzebny-jest-kompromis/d,news-bootstrap/

        Natomiast chirurdzy opublikowali list otwarty, gdzie napisano , że prezes Jerzy Ostrouch mija się z prawdą, delikatnie rzecz ujmując
        www.zachod.pl/wp-content/uploads/2019/02/pismo-lekarzy.pdf

        • Gość: nicelus Re: A co tam aktualnie?... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.03.19, 08:21
          Dzięki rządom panującej w województwie Platformy Obywatelskiej wiele się zmieniło. W Gorzowie Wielkopolskim nie ma już dbającego o pacjentów publicznego szpitala. Jest niska rangą spółka szpitalna dbająca o zyski dla zarządu województwa w Zielonej Górze. Dbający o pacjenta szpital publiczny jest w Zielonej Górze. Diametralnie podniósł się jego status, gdyż zielonogórski szpital został szpitalem klinicznym! Może kształcić medyków i prowadzić naukowe badania, a pieniądze dla szpitala płyną szeroką strugą z budżetu państwa. Lekarze powinni to zrozumieć, a jeżeli nie potrafią, to powinni zapytać mieszkających w Gorzowie radnych z Platformy Obywatelskiej.
        • Gość: Daro Re: A co tam aktualnie?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.19, 17:43
          Pan Ostrouch wysokiej klasy manager. Od Silwany , Stolbudu i cos tam coś tam. Będzie dobrze :-)
      • Gość: nicelus Re: A co tam aktualnie?... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.06.19, 19:42
        Aktualnie ciśnienie pacjentom skacze.

        gazetalubuska.pl/gorzow-wlkp-ile-razy-mozna-stac-w-kolejce-zeby-sie-zarejestrowac-do-poradni-szpitala-w-gorzowie/ar/c14-14225555

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka