Dodaj do ulubionych

ZJAWY JEZIORA BŁOTNEGO

25.07.02, 22:56
Najsampierw opowiem Wam bajkę:

"Po prawej stronie ulicy Błotnej błyszczy w dole tafla maleńkiego jeziorka
Błotnego, dawniej zwanego Chwalęcickim. Mówiono, ze jest ono tak głębokie jak
wysoka jest wieża Kościoła Mariackiego, a więc wynosi sześdziesiąt metrów.

Wędkarze, siedzący na brzegu jeziorka, słyszeli czasami wesoły śmiech
dobiegający gdzieś z głębin. Pewien rybak, urodzony w niedzielę, widział
nawet o północy siedzącą na brzegu zakochaną parę w średniowiecznych
strojach. Oboje zniknęli, gdy zegar wybił pierwszą.

Jak wieść gminna głosi, zaczarowanym kochankom wolno wynurzać się z wód
jeziora raz na sto lat, na jedną godzinę o północy.
Dziewczyna była córką bogatego zarządcy dóbr klasztornych w Mironicach,
a jej ukochany biednym leśniczym. O ślubie więc nie mogło byc mowy.
Zrozpaczony chłopak porwał pannę i oboje uciekli powozem z Mironic.
Gdy przejeżdżali w pobliżu jeziora Błotnego skierowali konie prosto w lustro
wody. Pragnęli, aby śmierć w głębinach na zawsze ich połączyła.
W noc świętojańską wynurzają się szczęśliwi z odmętów jeziora i wówczas może
ich zobaczyć każde dziecko, urodzone w niedzielę."
Obserwuj wątek
    • marek_p ZJAW CIĄG DALSZY :) 25.07.02, 22:59
      Swego czasu nosiłem się z zamiarem wyszukiwania miejsc, które kiedyś do
      magicznych zaliczyć by można, a rękoma naszymi, pod łaskawym (i tolerancyjnym)
      okiem władzy naszej zamienione zostały w śmietnik. Już chyba nawet coś
      napisałem...
      Następny odcinek miał być o jeziorku przy ulicy Błotnej.

      Pionierzy zastali tu kąpielisko z szatniami i słynnym pomostem (na ileś tam
      metrów wysokim), z którego oddawało się skoki do wody.
      Pamiętam to jeziorko w stanie takowym, że skok za wypadającym z ręki kolegi
      browarkiem zakończyłby się katastrofą ekologiczną (wybitnie śmierdzące
      bagienko).

      Świat ichtiofauny składał się podówczas z karasia, srebrnego karasia,
      słonecznicy, lina i na tym koniec.

      Zmiany w gospodarce wodnej okolicy spowodowały, że lustro wody w jeziorku
      znacznie się podniosło, znów pojawiły się "zębate" (Franek je tam wpuścił),
      sensację na plaży wywołał ponoć złowiony wieczorkiem pokaźnych rozmiarów miętus
      (którego czas jakiś temu osobiście z Warty przeflancowałem :)

      Sensacyjne rozmiary przybrały łowione tu okonie, które trafiły do tej wody
      z Jeziora Kłodawskiego :)

      Tak więc, nie napiszę Wam, jak to nasze społeczeństwo spieprzyło obiekt jednej
      z niewielu gorzowskich legend, napiszę za to o ludziach, którzy poszli do
      prezydenta miasta z propozycją, że w czynie społecznym uporządkują okolice
      stawku, oczyszczą brzegi z podtopionych drzew...
      "Miasto" nie odmówiło pomocy, do Mariana Sokołowskiego przyłączają się kolejni
      ludzie, sasiedzi, ci zacniejsi też.
      W stawku pływa 5 kilogramowy amur. Najpierw go z wody wyciągnę, a potem
      Maniusiowi pomogę, choć będzie to przysłowiowy rzut na taśmę:)
      Może by tak nasze pismaki jeszcze przyszły pomóc ?
      • aborys Re: ZJAW CIĄG DALSZY :) 25.07.02, 23:03
        marek_p napisał:

        > W stawku pływa 5 kilogramowy amur.
        Amury runą.
    • aborys Re: ZJAWY JEZIORA BŁOTNEGO 25.07.02, 23:01
      marek_p napisał:

      może
      > ich zobaczyć każde dziecko, urodzone w niedzielę."
      Nie mam szans, bom ze środy.

      Wzruszyłem się, thx Mareczku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka