marek_p
25.07.02, 22:56
Najsampierw opowiem Wam bajkę:
"Po prawej stronie ulicy Błotnej błyszczy w dole tafla maleńkiego jeziorka
Błotnego, dawniej zwanego Chwalęcickim. Mówiono, ze jest ono tak głębokie jak
wysoka jest wieża Kościoła Mariackiego, a więc wynosi sześdziesiąt metrów.
Wędkarze, siedzący na brzegu jeziorka, słyszeli czasami wesoły śmiech
dobiegający gdzieś z głębin. Pewien rybak, urodzony w niedzielę, widział
nawet o północy siedzącą na brzegu zakochaną parę w średniowiecznych
strojach. Oboje zniknęli, gdy zegar wybił pierwszą.
Jak wieść gminna głosi, zaczarowanym kochankom wolno wynurzać się z wód
jeziora raz na sto lat, na jedną godzinę o północy.
Dziewczyna była córką bogatego zarządcy dóbr klasztornych w Mironicach,
a jej ukochany biednym leśniczym. O ślubie więc nie mogło byc mowy.
Zrozpaczony chłopak porwał pannę i oboje uciekli powozem z Mironic.
Gdy przejeżdżali w pobliżu jeziora Błotnego skierowali konie prosto w lustro
wody. Pragnęli, aby śmierć w głębinach na zawsze ich połączyła.
W noc świętojańską wynurzają się szczęśliwi z odmętów jeziora i wówczas może
ich zobaczyć każde dziecko, urodzone w niedzielę."