Dodaj do ulubionych

Choroba wściekłego kierowcy

15.10.05, 22:49
Zrozumiałem w końcu dlaczego kierowcy się wściekają.
Do tej pory sądziłem że to ja jestem winien. Zamiast spokojnie jechać mam
wściekliznę.
Żona i telewizja ciągle mi klarowały że faceci maja zbyt dużo testosteronu i
walcza na drodze, a kobiety to tacy śwetni kierowcy bo ... spokojnie jeżdżą.

I stało się. Moja spokojna na codzień żona zaczęła więcej jeździć i ...
wściekać się :) A to że "... mógł włączyć kierunkowskaz", a to "... zajechał
mi drogę", a to "co ta ... wyprawia".

I wtedy zrozumiałem że to nie ja jestem furiat. To moja reakcja na koszmarny
styl jazdy na naszych ulicach.
Jak mam się nie wściekać jeśli :
- ciul przedemną nagle hamuje, skręca i ... włącza kierunkowskaz albo i nie
właćza wcale, co uważam za uciążliwość nr 1
- wjeźdza mi przed nos z drogi podporządkowanej i wali z ciężarowej rury
KAMAZA czy STARA czarnym smrodem,
- wyprzedza mnie tuż przed przejściem dla pieszych.
A jak już jestem wściekły to ... jestem i dalej jestem na drodze :)
Doszedłem więc do wniosku że to nie ja jestem "do leczenia" tylko olewający
kulturę jazdy łachy.
Dziś przy Castoramie prawie po paluchach przejechała mi Renówka, staneła na
miejscu dla inwalidy i transportu Castoramy ( na środku więc na obu
jednocześnie ) i wysiadły 2 panie w średnim wieku rozbawione rozmową.
Żeby było śmieszniej był to samochód jakiejś firmy ( nie pamiętam nazwy ) ale
największe było hasło "zadbaj o swój interes".
No i jak tu sie nie wściekać ?
Obserwuj wątek
    • e_werty Re: Choroba wściekłego kierowcy 15.10.05, 22:53
      "...No i jak tu sie nie wściekać ?..."

      Umrzyj...
      • darth4 Re: Choroba wściekłego kierowcy 15.10.05, 23:03
        e_werty napisał: ...

        To chyba nie życzenia urodzinowe więc pewnie imieninowe.
        No na to troche za wcześnie :)

        Dzięki za email, fajny.

        • e_werty Re: Choroba wściekłego kierowcy 15.10.05, 23:14
          nie - to taka refleksja na temat spokoju...

          A takich emili u mnie "skolko ugodno"... temat jest obszerny ja obszerna jest
          Halacha... :)
      • martha4 Re: Choroba wściekłego kierowcy 15.10.05, 23:23
        Niedawno wróciłam z kraju, w którym nie widziałam ani jednego znaku "ustąp
        pierwszeństwa przejazdu"...
        Za to widziałam całą masę bardzo dobrych kierowców (tak!), jeżdżących według
        nieznanych mi (mimo mych usilnych starań i prób ogarnięcia tego fenomenu)
        zasad.
        Po prostu bez zasad.
        Jak wygodnie i trzeba, to pod prąd, w nocy bez świateł, za to z tajemniczym
        systemem mrugania wszystkim, czym tylko pojazd może w nocy mrugać...
        Z głośnym trąbieniem na przechodniów i inne pojazdy, uciekające, lub nie, w
        popłochu..

        Od jednego z tubylców dowiedziałam się jednak, że kierujący pojazdem w tym
        kraju mają dwie zasady: po pierwsze - nie zabić, po drugie nie bać się innego
        samochodu.
        Kierowcy muszą zawsze być przygotowani na najgorsze, dlatego mają świetny
        refleks i wyobraźnię - a w Europie kierowcy jeżdżą zgodnie z kodeksem drogowym,
        oczekują więc, że wszyscy, tak jak oni, zasad tych będą przestrzegać.

        Wygląda to koszmarnie, jednak można przywyknąć;))))
        I co dziwne - ani jednej stłuczki nie widziałam.
        A statystyki drogowe są (podobno, bo niestety nie udało mi się tego
        potwierdzić) o niebo lepsze niż u nas...

        Wróciłam i jakoś inaczej patrzę na nasze drogi - przede wszystkim widzę masę
        złych kierowców. Kierowców bez wyobraźni, agresywnych i niebezpiecznych.
        I tylko jedno mi się podoba - zwykle zwalniają, kiedy wchodzę na pasy - które
        dzięki Bogu u nas są;)))))
        • darth4 Re: Choroba wściekłego kierowcy 16.10.05, 10:47
          martha4 napisała:
          > widziałam całą masę bardzo dobrych kierowców ...
          > Jak wygodnie i trzeba, to pod prąd, w nocy bez świateł,

          Oczywiście. Cała Afryka tak jeździ. Więc dla naszych szkółek jazdy mamy inne
          wzorce niż tylko kraje produkujące samochody. To jednak może nie znaleźć
          zrozumienia u naszych egzaminatorów. Znowu sie powołają na jakieś tam
          zwierzchnie dyrektywy z Unii :) No chyba że zaczniemy ich importować z Afryki :)
    • zetkaf Re: Choroba wściekłego kierowcy 16.10.05, 09:37
      Jezdzilem po wielu miastach w Polsce. I uwazam, ze dwa najgorsze miasta pod
      katem kultury to Waw-ka i Gorzów. (no jeszcze można dodać posiadaczy talic ZMY -
      oj, uciazliwi, ale ich tak duzo przeciez w kraju nie ma).
      Styl warszawski jest faktycznie upierdliwy - ale tylko dopoki sie go nie pozna.
      Bo jest to styl zajezdzania, ale zajezdzania bezpiecznego i kulturalnego (o ile
      zajezdzanie moze byc kulturalne). Naprawde poznasz go - i juz Ci nie
      przeszkadza. 1,5 miesiaca bylem w Waw-ce i juz mi nie przeszkadza...
      W Gorzowie jestem juz prawie dwa lata. I dalej nie moge zdzierzyc kierowcow.
      DEBILE (bo inaczej ich nie mozna nazwac) zawracajacy lub skrecajacy na rondzie
      w lewo zewnetrznym pasem (i jeszcze trabiacy na mnie, ze to ja zle jezdze),
      wypadanie z podporzadkowanej ulicy/pasa pod kola (czesto polaczone z ostrym
      hamowaniem chwile pozniej ze strony wciskajacego sie kierowcy - no juz wogole
      milusie - czemu panowie policjanci lapia za predkosc, jak najgorsze moje
      sytuacje na drodze byly przy podprzepisowej predkosci?).
      Nie ulatwia organizacja ruchu - Sikorskiego z przejsciami co 200 metrow za to
      bez swiatel, ktore by spietrzaly zarowno ruch pieszych, jak i samochodow, ronda
      w ktorych lewy pas jest pasem "dochodzacym"/"zanikajacym", zamiast prawego (by
      sie kierowcy od razu nauczyli ktory jest glowny - sprobowalby sie jeden wcisnac
      pod kola, pokazalbym kto ma pierwszenstwo), ronda "z objazdem"...
    • zetkaf Re: Choroba wściekłego kierowcy 16.10.05, 09:43
      Acha, wscieklizny dostaje, jak pozbawieni wyobrazni, ograniczeni umyslowo
      kretyni jezdza bez swiatel pozno po zmierzchu lub w deszczu, "bo taki deszczyk
      to nie deszczyk" (a wycieraczki chodza na max predkosci, zeby cos przez szybe
      bylo widac), "bo to jeszcze nie jest noc" (a juz calkiem ciemnawo, a kretyn
      jedzie czarnym samochodem)...
    • landy Re: Choroba wściekłego kierowcy 19.10.05, 00:56
      a ja lubie se poklac
      za kolem
      na te babska bezmozgie
      na tych w kapeluszach
      na tych w beretach
      na tych w merolach
      i na tych w poldkach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka