e_werty
23.01.06, 23:44
Harry, nie czaruj?
Polscy fani Harry'ego Pottera odliczają dni do 27 stycznia, kiedy o północy
1000 księgarni zacznie sprzedawać szósty tom magicznej serii... Czy szatan
już się cieszy?
Co ma diabeł do Harry'ego Pottera, który w ciągu kilku lat dorobił się
milionów małoletnich wielbicieli na całym świecie, a swoją "matkę” - pisarkę
J. K. Rowling, uczynił najbogatszą kobietą Wielkiej Brytanii?
Oto właśnie nakładem Wydawnictwa Polwen, ukazało się polskie tłumaczenie
niemieckiej książki Gabriele Kuby - "Harry Potter: dobry czy zły?”. Znak
zapytania w tytule w zasadzie nie ma sensu. Słowo "zły” na okładce jest dużo
większe od słowa "dobry”, więc teza wydaje się być oczywista.
Poszczególne tomy cyklu Rowling są coraz grubsze, a najnowszy - "Harry Potter
i Książę Półkrwi” liczy 704 strony. Czym więc są te 142 stronice książeczki
Kuby wobec tysięcy "magicznych” kart Rowling?
Rozkład chrześcijaństwa
Zacznijmy od wybitego na okładce hasła "Rekomendacja Benedykta XVI”. Otóż
pierwsze wydanie książki "Harry Potter: dobry czy zły?” ukazało się w 2003 r.
G. Kuby wysłała egzemplarz ówczesnemu prefektowi Kongregacji Nauki Wiary,
kardynałowi Josephowi Ratzingerowi. Przyszły papież Benedykt XVI 7 marca 2003
r. odpisał autorce: "Dobrze, że wyjaśnia pani sprawę "Harry'ego Pottera”,
ponieważ jest to subtelne uwiedzenie, które oddziałuje niepostrzeżenie, a
przez to głęboko, i rozkłada chrześcijaństwo w duszy człowieka, zanim mogło
ono w ogóle wyrosnąć”.