Oriana Fallaci - śmierć brodaczom!

IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.01, 21:52
Z zapartym tchem czytałem jej artykuł (manifest?) w świątecznej wyborczej
(przedruk z "Corriere della Sera"). Nie zgodziłem się tylko z jednym - że hymn
włoski jest do kitu. Kobita pisze czystą prawdę i otwiera oczy innym.

Łatwo potępiać kogoś o takich poglądach i nazywać go rasitą, gdy mieszka się w
Polsce, a nie np. w Paryżu, Londynie, Rzymie. Postwię tezę, że to już nie są
Europejskie miasta. Zostały zawłaszczone przez hordy dzikusów z południa i
wschodu, nie mających za grosz szacunku do kultury Europejskiej. To nie są nasi
goście. To ordynarni intruzi, których trzeba nauczyć pokory. Zwłaszcza w
czasach kiedy brodate oszołomy ogłosiły świętą wojnę z Cywilizacją Zachodnią i
deklarują, że zabiją każdego niewiernego.
Fallaci to prawdziwa Europejka. Jako jedna z nielicznych ma odwagę powiedzieć
smutną prawdę. Nie bojąc się ataków z różnych stron i nazwania jej samej
rasistką.
Lekturę artykułu szczególnie polecam tym, którzy nie bez satysfakcji
komentowali atak na Amerykę.
A może lepiej od razu zacznijcie ćwiczyć okrzyki "allah akbar" na powitanie
waszych arabskich idoli...
    • Gość: borys Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.tera.com.pl 07.10.01, 22:10
      Gość portalu: seb napisał(a):

      > w Paryżu, Londynie, Rzymie. Postwię tezę, że to już nie są
      > Europejskie miasta. Zostały zawłaszczone przez hordy dzikusów z południa i
      > wschodu, nie mających za grosz szacunku do kultury Europejskiej.
      Największe wrażenie w Paryżu i Rzymie sprawiły na mnie hordy dzikusów ze wschodu
      siedzące pod polskimi kościołami i pijące na schodach browce i miejscowe jabole.
      Albo kolejka do Caritasu w Rzymie czytająca "Ład". Kolesie w rzymskim autobusie
      kłócący się o to, który z nich miał obrobić dzianego pasażera.
      Troszkę przesadzasz. Podobnie jak Oriana.
      Śmierć mordercom.
      Brodaczy, cyklistów i leworęcznych zostawmy. Tym bardziej, że jestem leworęcznym
      brodaczem, czasem cyklistą.
      ps. Taki chwyt retoryczny. Jestem przeciwny też karze śmierci. Ale nie jestem
      przeciwny samoobronie - przez małe s.
      • Gość: seb Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 00:30
        Gość portalu: borys napisał(a):

        > Największe wrażenie w Paryżu i Rzymie sprawiły na mnie hordy dzikusów ze wschod
        > u
        > siedzące pod polskimi kościołami i pijące na schodach browce i miejscowe jabole
        > .
        > Kolesie w rzymskim autobusie
        > kłócący się o to, który z nich miał obrobić dzianego pasażera.
        > Troszkę przesadzasz. Podobnie jak Oriana.
        > Śmierć mordercom.
        > Brodaczy, cyklistów i leworęcznych zostawmy.

        cyklistów i leworęcznych owszem:).
        Z tego co piszesz to wbrew pozorom wydaje mi się że mamy podobne poglądy
        na "wewnętrznego wroga". Tym wrogiem jest bandytyzm, gangsterswo, złodziejstwo,
        czy innej proweniencji kanalie, które trzeba stanowczo tępić.
        Według mnie pobłażliwość dla arabskiej i afrykańskiej inwazji na Europę jest
        pochodną ogólnie panujących relatywistycznych, liberalnych tendencji pobłażania
        przestępczości wszelkiego rodzaju. Na coraz większe przejawy chamienia obyczajów,
        kompletny olew mają piewcy wolnościowych metod walki z przestępczością. Wydają
        się nie zauważać, że forsowanie resocjalizacji kosztem izolacji, czy też
        forsowanie innych, łagodnych metod walki z przestępczością, to młyn na wodę dla
        domorosłych dzikusów-złodzieji i bandytów.
        To samo z imigrantami z Południa. Próby powstrzymania tego niewątpliwie
        niebezpiecznego dla Kultury Zachodniej zjawiska, napotykają bezmyślny opór ludzi,
        którym słowa "rasizm", "tolerancja" bardzo łatwo wymykają się z ust, bez
        racjnalnego uzasadnienia.

        > ps. Taki chwyt retoryczny. Jestem przeciwny też karze śmierci. Ale nie jestem
        > przeciwny samoobronie - przez małe s.

        Samoobrona w wydaniu amerykańskim z dzisiejszego wieczoru? - dla mnie tak!

        • Gość: koko Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: 217.97.234.* 08.10.01, 07:28
          seb ma 1000% racji.pozdro
          • Gość: Klin Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.miraco.pl 08.10.01, 09:49
            10000000%. Brodacze gorsi są nawet od rudzielców! (O mańkutach nie wspominam).
        • Gość: Klin Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.miraco.pl 08.10.01, 10:00
          Gość portalu: seb napisał(a):

          > Według mnie pobłażliwość dla arabskiej i afrykańskiej inwazji na Europę jest
          > pochodną ogólnie panujących relatywistycznych, liberalnych tendencji pobłażania
          > przestępczości wszelkiego rodzaju.

          Idealnym państwem, w którym udało się zrealizować tego rodzaju umiłowanie prawa,
          była III Rzesza.
          • arwena Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! 08.10.01, 10:20
            ja tam lubie brody. fajnie drapia
            :)
            • Gość: Klin Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.miraco.pl 08.10.01, 10:40
              Skoro tak, to się przyznam... Strasznie się uśmiałem, gdy przeczytałem, jak to
              Borys traktuje swoje owłosienie. Ja robię dokładnie tak samo :))
          • Gość: seb Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 21:10
            Gość portalu: Klin napisał(a):

            > > Idealnym państwem, w którym udało się zrealizować tego rodzaju umiłowanie
            prawa
            > ,
            > była III Rzesza.

            Czy argumentów podobnie wysokiego lotu użyłbyś np. wobec rodzin Jolanty
            Brzozowskiej, Tomka Jaworskiego, dziesiątków zamordowanych taksówkarzy, czy wobec
            tysięcy ludzi, których "zwyczajnie" brutalnie pobito i okradzino, bo kilku
            dresiarzom skończyła się właśnie kasa na jabola?
            • klin! Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! 08.10.01, 21:33
              Gość portalu: seb napisał(a):

              > Czy argumentów podobnie wysokiego lotu użyłbyś np. wobec rodzin Jolanty
              > Brzozowskiej, Tomka Jaworskiego, dziesiątków zamordowanych taksówkarzy, czy
              > wobec tysięcy ludzi, których "zwyczajnie" brutalnie pobito i okradzino, bo
              > kilku dresiarzom skończyła się właśnie kasa na jabola?

              Trzeba było napisać o Jaworskim, Brzozowskiej i dresiarzach, ale Ty napisałeś o
              śniadych brodaczach. Widzisz różnicę? Jeśli widzisz, to następnym razem pisz
              jaśniej. Jeśli nie, nie obrażaj się o III Rzeszę, bo jest jak najbardziej na
              miejscu. Czy to tak trudno pojąć, że ściga się przestępcę, a nie śniadego,
              czerwonego, brodatego czy rudzielca?

              Tomka Jaworskiego, rodzinę Brzozowskiej i taksówkarzy załatwił Arab czy Murzyn?
              Chcesz strzelać do brodaczy, bo dresom zabrakło kasy?!
              • Gość: seb Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 00:24
                klin! napisał(a):

                > Trzeba było napisać o Jaworskim, Brzozowskiej i dresiarzach, ale Ty napisałeś o
                >
                > śniadych brodaczach. Widzisz różnicę? Jeśli widzisz, to następnym razem pisz
                > jaśniej. Jeśli nie, nie obrażaj się o III Rzeszę, bo jest jak najbardziej na
                > miejscu. Czy to tak trudno pojąć, że ściga się przestępcę, a nie śniadego,
                > czerwonego, brodatego czy rudzielca?
                >
                > Tomka Jaworskiego, rodzinę Brzozowskiej i taksówkarzy załatwił Arab czy Murzyn?
                >
                > Chcesz strzelać do brodaczy, bo dresom zabrakło kasy?!


                Chcesz za wszelką cenę mnie ośmieszyć, czy zrobisz mi tą przyjemność i
                zdecydujesz się jednak na dyskusję z moimi prawdziwymi poglądami?
                Nie uważam Cię za ślepego, czy nieuważnego - wydaje mi się że przeczytałeś
                dokładnie wcześniejsze posty i wiesz o co mi chodzi. Nie wiem czy bzdury które
                wypisujesz powyżej i wciskasz mi w usta, wynikają z braku szacunku dla
                adwersarza, czy też ze zmęczenia usprawiedliwionego ciężkim dniem lub późną porą.

                Ja zadałem sobie ten trud i przejrzałem jeszcze raz ten wątek szukając drogi,
                którą zbłądziłą Twoja myśl. Doprawdy nie znajduję jej. Ale chętnie posłużę
                Ci pomocą:

                1.Rozpoczynając ten wątek, chciałem wyrazić swoje odczucia w związku z pewnym
                artykułem zamieszczonym w "GW". Fakt ten umknął Twojej uwadze - trudno.

                2.Wyraziłem kilka niepochlebnych uwag na temat zalewu Europy przez imigrantów z
                Azjii i Afryki. Wkurzało mnie przede wszystkim to, że będąc przyjmowani jako
                goście, nie potrafią się zachować jak goście (o czym m.in. pisała O. Fallaci).
                Zaraz po tym w paru niewybrednych słowach zasugerowałem, że ludzie ci mogą
                stanowić zagrożenie dla Europejczyków, w kontekście oststatnich wydarzeń. W
                swojej odpowiedzi, również przechodzisz obok tego problemu - trudno.

                3.Odpowidział mi borys, który był uprzejmy zauważyć, iż w Europie syf robią nie
                tylko Azjaci, ale także i nasi rodacy - tu przytoczył przykład dwóch dresiarzy.
                Poza tym, nie bez racji, zauważył, iż wszelkie generalizacje są nie na miejscu,
                ścigać trzeba morderców a pozostałym dać spokój.

                4. Przykład dresiarzy podany przez borysa, skłonił mnie do wyrażenia refleksji,
                iż liberalna polityka imigracyjna Europy Zachodniej( i wiążące się z tym
                negatywne, moim zdaniem, konsekwencje) to przejaw szerszej tendencji tam
                występującej i przyjmowanej ostatnio także w Polsce, polegającej na liberalnym
                traktowaniu wszelkiego zła - w tym wypadku na tolerowaniu przestępczości i
                porzuceniu zdecydowanych metod walki z nią.
                Jeżeli jeszcze wydaje Ci się, że nie rozumiesz to ponadto wyjaśniam, że związek
                pomiędzy negatywną wypowiedzią o imigrantach a negatywną wypowiedzią o
                przestępcach polega na krytyce liberalnej( w sensie metod zwalczania zjawisk a
                nie ekonomii) polityki państw Europy Zachodniej odnoszącej się do obu tych -
                jakże odmiennych w swej istocie - zjawisk.

                5.W odpowiedzi na pkt 4. jednym zdaniem ustawiłeśmnie na tej samej półce z
                Adolfem Hitlerem. Bez odniesienia do meritum. Trudno.

                6.Poruszony tym faktem, odpisałem Ci w sposób złośliwy i demagogiczny. Trudno:)

                7.Poruszony tym faktem, odpisałeś, że nie wiem co móiwię i wogóle to mylą mi się
                fakty...

                Wiem, że artykuł O. Fallaci jest przydługi, ale jak nie wiedziałeś co odpisać, to
                chociaż nie powinieneś mi dporawiać mi wąsika i grzywki. Pliz.
                ;)))


                • klin! Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! 09.10.01, 00:48
                  Wcale nie chcę Cię ośmieszać. Szczerze mówiąc, sam się podkładasz. Nie chcę
                  tego wykorzystywać, więc nie ustosunkuję się do Twojej ostatniej wypowiedzi.

                  Filipika Oriany jest wstrząsająca i wzruszająca. Z niezwykłą siłą oddaje
                  uczucia naocznego świadka nieludzkiej tragedii. Czytając ten tekst byłem całym
                  sercem z nią. Nie przeszkadza mi to gwałtownie zaprotestować przeciw
                  rasistowskiemu przesłaniu, jakie w swym tekście zawarła. Ten punkt widzenia
                  jest dla mnie nie do przyjęcia. Wydźwięk tego tekstu tłumaczę szokiem, jaki
                  przeżyła. Jestem w stanie to zrozumieć, ale skutków (wniosków) nie akceptuję.

                  Pozdrawiam... bez osobistych wycieczek.
        • Gość: Blic Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 08.10.01, 15:12
          Gość portalu: seb napisał(a):

          > To samo z imigrantami z Południa. Próby powstrzymania tego niewątpliwie
          > niebezpiecznego dla Kultury Zachodniej zjawiska, napotykają bezmyślny opór ludz
          > i, którym słowa "rasizm", "tolerancja" bardzo łatwo wymykają się z ust, bez
          > racjnalnego uzasadnienia.

          Jaki rasizm, staaary...
          Żadne oskarżenia, zwykły pragmatyzm. W Europie jest za mało ludzi. Szczególnie
          młodych.
          Ktoś musi pracować żeby nie pracować mógł ktoś.
          Inaczej cała ta gospodarka pizgnie i chlaśnie.

          Bx
          • Gość: seb Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 21:10
            Gość portalu: Blic napisał(a):

            > Jaki rasizm, staaary...
            > Żadne oskarżenia, zwykły pragmatyzm. W Europie jest za mało ludzi. Szczególnie
            > młodych.
            > Ktoś musi pracować żeby nie pracować mógł ktoś.
            > Inaczej cała ta gospodarka pizgnie i chlaśnie.
            >
            > Bx

            Tak jakby kłopotów demograficznych Zachodniej Europy nie dało się rozwązać przez
            wewnątrzeuropejską imigrację. Nie zauważyłeś, że stały pobyt np. w Niemczech
            łatwiej dostanie Turek, niż np. Rusek czy Słowak? Tylko dlatego, że państwa
            zachodnie prowadzą obłudną politykę "poprawności politycznej", by uniknąć zarzutu
            rasizmu, itp.
            Moim zdaniem otwarcie Europy powinno odbywać się w nieco innym kierunku niż
            obecnie. Zdaje się, że żelazna kurtyna padła jakieś kilkanaście lat temu...

            • Gość: Blic Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 15:11
              Gość portalu: seb napisał(a):

              > Tak jakby kłopotów demograficznych Zachodniej Europy nie dało się rozwązać prze
              > z wewnątrzeuropejską imigrację.

              Nie zapomniałeś aby, że Polska też ma ujemny przyrost? Cała Europa ma ujemny.
              Nie wiem jak z tym jest w Rosji, ale chyba nie myślisz poważnie o zastępowaniu
              imigracji z południa imigracją ze wschodu?
              Jesteś pewien, że byłaby to jakaś różnica?

              > Tylko dlatego, że państwa
              > zachodnie prowadzą obłudną politykę "poprawności politycznej", by uniknąć
              > zarzutu rasizmu, itp.

              Zgadzam się, że jest to przejaw miałkości i słabości europejskich władz. Nie
              przeginajmy jednak w drugą stronę. To co opisuje Oriana jest karygodne, ale za
              łatwo przychodzi Ci przytakiwanie jej szybkim generalizacjom. Nie wszyscy
              muzułmanie to terroryści lub bezczelne chamy.
              To samo swego czasu mówiono o Polakach, o wszystkich Polakach...

              Bx
    • margarytka Re: Oriana Fallaci - odrobina prawdy 09.10.01, 01:33
      Tak Was czytam i ... wypowiedz Fallaci choc niezwykle emocjonalna, a nawet
      agresywna jest wazna z paru wzgledow, ktorych nie chca zauwazyc osoby
      stawiajace ponad wszystko zle pojeta tolerancje.
      Mieszkam w Niemczech, bo tu studiuje. Pracuje z niemieckimi muzulmanami i
      obserwuje ich na codzien.
      1. Oriana miala odwage zasygnalizowac problem, ktory na prawde istnieje. Tym
      problemem nawet nie jest juz sam brak asymilacji, ile przekonanie wyznawcow
      Allaha, ze bez wzgledu na to, gdzie sie znajduja podlegaja tylko i wylacznie
      swoim prawom, natomiast porzadek prawny, spoleczny danego panstwa maja gleboko
      w dupie, co nie przeszkadza im czerpac wszelkich mozliwych korzysci z niego
      wynikajacych.
      2. Nie dosc tego - w obcym panstwie maja tendencje do narzucania swojego
      systemu wartosci innym ludziom. Znalazlam sie w sytuacji, kiedy w filli
      miedzynarodowego koncernu musialam walnac piescia w stol i przypomniec
      pracujacym pakistanczykom, ze znajduja sie w srodku Europy. Z taka arogancja
      kulturowa nie mialam nigdy wczesniej do czynienia.
      3. Jestesmy przekonani, ze demokracja, tolerancja i wolnosc jest recepta na
      wszystko. Tak - w naszym kregu kulturowym. Dla nich te pojecia sa w duzej
      mierze kompletnie obce. Rozmowa jezykiem tolerancji nie przynosi zadnych
      efektow, bo oni jej po prostu nie rozumieja. To jest stwierdzenie faktu.
      Przestanmy przykladac nasza miarke do ich mentalnosci, zupelnie innej od
      naszej. Na prawde wiem co mowie - dostatecznie dlugo z nimi pracowalam.
      My bedziemy dywagowac o tolerancji, liberalizmie i wolnosci a oni juz podchodza
      pod nasze drzwi. Rzym zalatwili Barbarzyncy. Europe zalatwi Islam, bo nie
      potrafi sie przed nim bronic. Potepiam wszelkie akty terroru i nienawisci,
      Oriana przesadzila ze swoimi zadaniami co do zakazu studiow itd.
      Ale potrzebna jest madra i racjonalna polityka emigracyjna. Niemcom juz nic
      pomoze, maja panstwo w panstwie, z ktorym nie potrafia sobie poradzic.
      Przy czym getta w Niemczech roznia sie od tych usackich. Mniejszosci w USA
      zachowujac swoja odrebnosc kulturowa poczuwaja sie do lojalnosci w stosunku do
      panstwa, w ktorym zyja. Niemieccy muzulmanie maja je gleboko w d....
      Natomiast bardzo lubia toczyc dlugie dywagacje na temat kurestwa Europejek w
      miejscach publicnych i po niemiecku, tak aby kazdy przechodzacy mogl slyszec.

      Jezeli nigdy nagle w srodku Europy nie poczuliscie zagrozona mniejszoscia tak
      jak ja, to nie jestescie w stanie zrozumiec jak latwo mozna sie wyleczyc z
      przekonania, ze tolerancja jest najlepsza z mozliwych rzeczy.

      Oriana ma racje : Ci, ktorzy sami tolerancje odrzucaja, wykreslaja sie z kregu
      uprawnionych do korzystania z jej dobrodziejstw.

      szkoda, ze tak malo ludzi ma odwage glosno to powiedziec
      • klin! Re: Oriana Fallaci - odrobina prawdy 09.10.01, 08:47

        > Jezeli nigdy nagle w srodku Europy nie poczuliscie zagrozona mniejszoscia tak
        > jak ja, to nie jestescie w stanie zrozumiec jak latwo mozna sie wyleczyc z
        > przekonania, ze tolerancja jest najlepsza z mozliwych rzeczy.

        Kilkakrotnie w środku Europy poczułem się zagrożony. Ciekaw jestem, jakiej formy
        agresji doznałaś i dlaczego musiałaś przywoływać Pakistańczyków do porządku? I
        jeszcze jedno pytanie. O jakiej tolerancji mówimy? Co powinniśmy tolerować, a
        czego nie?

        Z satysfakcją przyjmuję zmianę tytułu wątku ze "śmierć brodaczom" na "odrobina
        prawdy".
        • margarytka Re: Oriana Fallaci - odrobina prawdy 09.10.01, 16:26
          > Kilkakrotnie w środku Europy poczułem się zagrożony. Ciekaw jestem, jakiej form
          > y
          > agresji doznałaś i dlaczego musiałaś przywoływać Pakistańczyków do porządku?

          Ujme to subtelnie : oni swoje wyobrazenia o roli kobiety probowali przenosic na
          grunt zawodowy. Spotkalo to mnie w paru miejscach i bylo bardzo nieprzyjemne.
          Dotyczylo to rowniez sredniej kadry menadzerskiej.
          Nie interesowalo mnie ,jak np. ksztaltuja sie ich stosunki rodzinne, bo to ich
          wewnetrzna sprawa, wymagalam tylko tego, zeby w europejskiej firmie brali pod
          uwage nasze reguly kulturowe.
          Muzulmanie sa bardzo zdyscyplinowani, jezeli w firmie zaczyna pracowac jeden, to
          mozna byc pewnym , ze za rok bedzie ich juz dziesieciu. Popieraja sie nawzajem.

          I
          > jeszcze jedno pytanie. O jakiej tolerancji mówimy? Co powinniśmy tolerować, a
          > czego nie?

          Ja nie mam problemu z akceptacja chustek na glowach muzulmanek w Berlinie. Moze
          mi sie to nie podobac, ale maja prawo do zachowania swego stroju.
          Natomiast mam problem z uprzywilejowywaniem emigrantow, aby tylko uniknac
          posadzen o rasizm.
          Na przykladzie tego, co napisala Fallaci : gdyby grupa Wlochow zaczela obsrywac
          bazylike, to zostaliby aresztowani bez gadania i koniec. Poniewaz byla to grupa
          Somalijczykow, nie zrobiono tego wlasnie w ramach zle pojetej wrazliwosci na
          potencjalne oskarzenia o rasizm.
          I podobne sytuacje obserwuje w Berlinie. jezeli Niemiec zacznie lac swoja zone,
          to przyjedzie policja i zrobi z tym porzadek. W przypadku Turkow boja sie
          mieszac. Prowadzi to do pranoidalnej sytuacji, w ktorej przecietny obywatel
          dostrzega lagodniejsze reguly stosowane do cudoziemcow.
          Taka tolerancja jest dla mnie idiotyzmem.

          > Z satysfakcją przyjmuję zmianę tytułu wątku ze "śmierć brodaczom" na "odrobina
          > prawdy".

          Bo o to chodzi. Ja poznalam wielu serdecznych ludzi z tych kregow, tyle ze nie
          zmienia to calosciowej oceny postepowania muzulmanskich mniejszosci w Niemczech.
          I ta wieczna krytyka. Kurcze, mi sie tu mnostwo rzeczy nie podoba, ale jestem
          gosciem , dostaje od tego panstwa pewne mozliwosci rozwoju, wiec jakos nie
          potrafie przyznac sobie prawa do chamskiej negacji jego porzadku.
          A oni nie maja z tym rzadnych problemow.

          Koncze slowami pakistanczyka : "Chodzi o to zeby wypieprzyc tu tyle Europejek -
          dziwek, ile sie da, a potem sprowadzic sobie dziewice z Pakistanu "

          I to nie byl zart.

          marg
    • Gość: J24 Rasizm a globalizacja IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 10:30
      Widzę, że niektórych wątek ten rozgrzewa do czerwoności (Seb - Klin).

      Uważam, że wielu problemów (w tym terroryzmu) nie da się rozwiązać w sposób
      siłowy. Niezbędne są działania polityczne, trzeba zwalczać przyczyny, a nie
      skutki.
      Po pierwsze trzeba rozwiązać problem Palestyńczyków: dać im ziemię, państwo ...
      i zamknąć granicę z Izraelem.


      Seb zdrowo przesadziłeś.
      Kolorowi w Europie są problemem (bijatyki na tle rasowym w Wielkiej Brytanii,
      Francji) i pewnie będą jeszcze większym. Ktoś im jednak pozwolił tu przybyć ...
      i nie wydaje mi się, aby był to najlepszy pomysł.

      Moim zdaniem należy skończyć z importem kolorowych. Trzeba próbować im pomagać
      w rozwiązywaniu problemu głodu, chorób (AIDS w Afryce), ale nie poprzez
      przygarnięcie ich do nas i wymieszanie całej ludzkiej populacji.

      Amerykanie mogą sobie rodzić się z paski i łatki, ale ja chciałbym mieć wnuki
      podobne do siebie. Sąsiada w nocy też chciałbym po twarzy rozpoznać...

      Ryż powinni sadzić skośnoocy, po buszu biegać czarnoskórzy, wielbłądy ujeżdżać
      turbaniarze, bladolicy spacerować w Europejskim wypielęgnowanym przez pokolenia
      smogu, a w iglo powinni zamieszkiwać eskimosi. To jest zgodne z prawami natury.

      "Margarytka" chyba przyzna mi rację, on już coś na ten temat może powiedzieć i
      to nie z czyichś doświadczeń.

      Nie importować kolorowych do Europy! Co za dużo oczekuję ?
      • Gość: borys Re: Rasizm a globalizacja IP: 217.8.182.* 09.10.01, 10:36
        Gość portalu: J24 napisał(a):

        > Kolorowi w Europie są problemem (...) i pewnie będą jeszcze większym. Ktoś im
        jednak pozwolił tu przybyć ... i nie wydaje mi się, aby był to najlepszy pomysł.
        Już myślałem, że mnie niczym nie zadziwisz...

        > Moim zdaniem należy skończyć z importem kolorowych. Trzeba próbować im pomagać
        > w rozwiązywaniu problemu głodu, chorób (AIDS w Afryce), ale nie poprzez
        > przygarnięcie ich do nas i wymieszanie całej ludzkiej populacji.
        O kurwa!!!!!!!!

        > Nie importować kolorowych do Europy! Co za dużo oczekuję ?
        A może... tylko żartujesz? POWIEDZ PROSZĘ!
        • Gość: J24 Re: Rasizm a globalizacja IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 12:12
          Gość portalu: borys napisał(a):

          > Gość portalu: J24 napisał(a):
          >
          > > Kolorowi w Europie są problemem (...) i pewnie będą jeszcze większym
          > Już myślałem, że mnie niczym nie zadziwisz...

          Po prostu, Boria, mnie nie doceniałeś :)

          >> ... wymieszanie całej ludzkiej populacji.
          > O kurwa!!!!!!!!

          Nie myślałem o prostytutkach.
          Pewien mój znajomy planował uruchomienie w Gorzowie "Romantycznego Ogrodu" ze
          skośno..., czarno... i tego, no wiesz ...
          Ten mój znajomy ma dużo różnych pomysłów, ale na szczęście ogranicza się do ich
          opowiadania, chociaż takie różne ... twarze, co to i podotykać można...

          >> Nie importować kolorowych do Europy! Co za dużo oczekuję ?
          > A może... tylko żartujesz? POWIEDZ PROSZĘ!

          Nie żartuję, naprawdę uważam, że tak byłoby dużo prościej.

          Obawiam się takiego czarnego scenariusza: Niemcy mogą sobie przypomnieć o
          szowiniźmie i zrobić z Turkami to, co kiedyś z Żydami.
          Raz uruchomiona machina rozpędza się..., niektórzy to jeszcze pamiętają.
          Obym się mylił.

          Naprawdę uważam, że globalizacja, której przejawem są między innymi światowe
          migracje to nic dobrego.

          Jak teraz czują się Arabowie w USA ?
          Brakuje iskierki...

          Zobacz co piszą forumowicze. Niektórzy z nich już są bliscy dużo bardziej
          radykalnych rozwiązań niż proponowane przeze mnie ograniczenie "wymiany ras".
          Nie, no oczywiście można się zakochać z wielkookiej mulatce, chodzi tylko o to,
          aby w europejskich miastach nie powstawały enklawy, w których Europejczyk jest
          OBCYM.
          • Gość: borys Izolacja fuj IP: *.unregistered.formus.pl 09.10.01, 12:59
            Temat pewnie wymaga obszernego responsu, ale kto tam będzie czytał
            nudziarstwa...
            Streszczę się więc.

            Nic głupszego niż izolacjonizm. Izolowane rozwijały (nie rozwijały) się ludy
            Ameryki, Pacyfiku, Australii. Bez koła do XVI w. O innych wynalazkach nie
            wspomnę.
            Korzyści z importu obcych kultur: popatrz na przykład najdobitniejszy: USA. Na
            mieszance kultur i języków zbudowana największa gospodarka świata. Może nawet
            pół gospodarki światowej. Nie słyszałem, żeby kraj najbardziej poszkodowany 11
            września zamierzał odwoływać loterię wizową.
            To korzyści własne.

            Teraz tradycja.
            Arabowie wnieśli - oprócz opisanego przez Orianę Awicenny - także Awerroesa,
            spory kawał matematyki, medycyny, astronomii, geografii. Dla kultury
            europejskiej ocalili (przed nią samą) poważny kawał antyku. Tradycja rycerska,
            tak bliska polskiemu sercu, powstała dzięki Salladynowi.

            Humanitaryzm. Nie mogę patrzeć, jak setki milionów giną z powodu braku dostępu
            do technologii. A lekarstwo na HIV znaleziono by dawno, gdyby to się opłacało.
            Ale na północy jest stosunkowo mało hivowców. A bogatych hivowców jeszcze mniej.

            Technika. Globalizacja, nie żebym ją kochał, jest faktem. Nie zrezygnujemy z
            samolotów, internetu, wolnego rynku (przynajmniej ja). To naczynia połączone.
            Przepływ informacji, kapitałów, ludzi. Tylko chińczycy próbują budować w
            izolacyjnym społeczeństwie wolny rynek - zobaczymy za 15 lat, jak tam poszło.
            Budowa muru na równiku jest absurdem raczej.

            Obecne kłopoty zachodniej cywilizacji (tak je nazwijmy dla uproszczenia) imo
            powstały m.in. skutkiem izolacji. Zabezpieczania wyłącznie swoich wpływów i
            interesów, wpływów i interesów krewnych i znajomych. Patrz: Izrael.

            Boję się obcych. Że przyjdą, zabrudzą, zgwałcą, ukradną. Zbudują meczet. Ale
            nie uważam, żeby izolacja dała cokolwiek. Wędrówki ludności to problem już
            obiektywny. Może starajmy się ułożyć w multikulturowym świecie życie gościom
            tak, aby nie robili krzywdy nam i sobie.
            Edukacja, asymilacja, pomoc. Bezwzględne egzekwowanie prawa.
            • Gość: J24 Re: Izolacja O.K. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 13:24
              Gość portalu: borys napisał(a):

              > Korzyści z importu obcych kultur: popatrz na przykład najdobitniejszy: USA. Na
              > mieszance kultur i języków zbudowana największa gospodarka świata. Może nawet
              > pół gospodarki światowej. Nie słyszałem, żeby kraj najbardziej poszkodowany 11
              > września zamierzał odwoływać loterię wizową.
              > To korzyści własne.

              Jakoś do Stanów mnie nie ciągnie ...


              > Teraz tradycja.
              > Arabowie wnieśli - oprócz opisanego przez Orianę Awicenny - także Awerroesa,
              > spory kawał matematyki, medycyny, astronomii, geografii. Dla kultury
              > europejskiej ocalili (przed nią samą) poważny kawał antyku. Tradycja rycerska,
              > tak bliska polskiemu sercu, powstała dzięki Salladynowi.

              Zgoda. Wycieczki (nie w jedną stronę), podróże, filmy, książki, poznawanie
              kultur - tylko jak się wymieszają to zginą. Będziemy mieli jedną wielką
              kulturę ... bułki z kotletem w środku.


              > Humanitaryzm.

              Też mi bliski...


              > Technika. Globalizacja, nie żebym ją kochał, jest faktem.

              Myślę, że nie zrobię Ci przykrości jak napiszę, że kiedyś takich podobnym faktom
              się nie poddawałeś, miałeś raczej swoje zdanie ... i potrafiłeś je przedstawić.


              > Nie zrezygnujemy z internetu

              Uchowaj Panie.


              > Przepływ informacji, kapitałów, ludzi.

              ? ... pogłębianie przepaści między bogatymi a biednymi ... ?


              > Boję się obcych.

              Powiem więcej: ja ich nie chcę. Chyba, że ktoś się zakocha w śliadolicej, to
              zrozumiem, ma O.K.-ja.

              > Że przyjdą, zabrudzą, zgwałcą, ukradną. Zbudują meczet.

              Meczet mi nie przeszkadza, reszta tak.


              > Może starajmy się ułożyć w multikulturowym świecie życie gościom
              > tak, aby nie robili krzywdy nam i sobie.
              > Edukacja, asymilacja, pomoc. Bezwzględne egzekwowanie prawa.

              Gratulacje, jeżeli wierzysz w to co piszesz !

              Asymilacja - zdecydowanie nie.

              Arabowie na wielbłądach są O.K. Żartowałem.
              Arabowie w naszym klimacie poznają choroby, których od pokoleń nie znali (katar).

              Mają bardzo ciekawą kulturę, odmienne zwyczaje, nie chciałbym, żeby ich kultura
              zmieszała się z hamburgerem.

              Niech sobie żyją w swoich domach, wśród palm daktylowych i przyjeżdzają na
              wycieczki na Wawel. Mogę nawet wymieniać się z nimi postami na forum, wypić
              lemoniadę ...
              • Gość: borys FUJ! IP: *.tera.com.pl 09.10.01, 14:22
                Gość portalu: J24 napisał(a):

                > Jakoś do Stanów mnie nie ciągnie ...
                Bo też nikt Cię nie zaprasza.
                Nie na temat, wiem, ale w Twoim stylu.

                > Zgoda. Wycieczki (nie w jedną stronę), podróże, filmy, książki, poznawanie
                > kultur - tylko jak się wymieszają to zginą. Będziemy mieli jedną wielką
                > kulturę ... bułki z kotletem w środku.

                > > Technika. Globalizacja, nie żebym ją kochał, jest faktem.
                > (...)kiedyś takich podobnym faktom się nie poddawałeś, miałeś raczej swoje
                zdanie
                Nie zatrybiam. Tak skonstruowałeś zdanie, że nie wiem o co chodzi.

                > > Przepływ informacji, kapitałów, ludzi.
                > ? ... pogłębianie przepaści między bogatymi a biednymi ... ?
                Czy wynika z wolnego rynku?

                > > Edukacja, asymilacja, pomoc. Bezwzględne egzekwowanie prawa.
                > Gratulacje, jeżeli wierzysz w to co piszesz !
                Przestrzeganie prawa musi być normą. Bez tego rzeczywiście nie możemy
                funkcjonować. Z obcymi, czy bez.

                > Asymilacja - zdecydowanie nie.
                W moich żyłach płynie krew niemiecka, polska, pewnie tatarska, rosyjska.
                W żyłach każdego Polaka podobnie. W żyłach każdego europejczyka, amerykanina.
                etc. Procesy asymilacyjne są faktem. Nie ma narodu czystego na świecie - albo sam
                podbijał, albo był podbijany.

                > Arabowie w naszym klimacie poznają choroby, których od pokoleń nie znali (katar
                Mają bardzo ciekawą kulturę, odmienne zwyczaje, nie chciałbym, żeby ich kultura
                > zmieszała się z hamburgerem.
                Ich problem.

                > Niech sobie żyją w swoich domach, wśród palm daktylowych i przyjeżdzają na
                > wycieczki na Wawel. Mogę nawet wymieniać się z nimi postami na forum, wypić
                > lemoniadę ...
                Za 200 $ rocznego dochodu. Trochę przegiąłeś. Napisz, że jesteś ksenofobem. Nie
                chcesz ich i koniec. Nie dorabiaj bzdurnej ideologii.
                • Gość: Marek Re: FUJ! IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 17:52
                  Gość portalu: borys napisał(a):

                  > Nie zatrybiam. Tak skonstruowałeś zdanie, że nie wiem o co chodzi.

                  Już Ci podpowiadam...


                  > > Zgoda. Wycieczki (nie w jedną stronę), podróże, filmy, książki, poznawanie
                  > > kultur - tylko jak się wymieszają to zginą. Będziemy mieli jedną wielką
                  > > kulturę ... bułki z kotletem w środku.
                  >

                  Tego nie kumasz ?

                  > > > Technika. Globalizacja, nie żebym ją kochał, jest faktem.
                  --------------------------------------------
                  • Gość: borys Re: FUJ! IP: 195.205.95.* 09.10.01, 18:16
                    Gość portalu: Marek napisał(a):

                    > Już Ci podpowiadam...
                    > > > Zgoda. Wycieczki (nie w jedną stronę), podróże, filmy, książki, pozna
                    > wanie kultur - tylko jak się wymieszają to zginą. Będziemy mieli jedną wiel
                    > ką kulturę ... bułki z kotletem w środku.
                    > Tego nie kumasz ?
                    To akurat kumam. Co nie znaczy, że pogląd przyjmuję za swój.

                    > > > > Technika. Globalizacja, nie żebym ją kochał, jest faktem.
                    > --------------------------------------------
                    • arwena imo 09.10.01, 20:50
                      niezly watek
                      podoba mi sie wypowiedz margerytki (przepraszam jesli przekrecam nicka), klina
                      no i rzecz jasna borysa. nudne to juz sie robi ale trudno.
                      globalizacja moze sie komus podobac lub nie - ale jest faktem. i jako taki nie
                      podlega dyskusji
                      podobnie asymilacja
                      ksenofobia - no coz, jest zrozumiala i naturalna do pewnego stopnia, ale
                      rowniez ograniczajaca
                      problem odwieczny oczywiscie to 'tolerancja dla nietolerancyjnych' - moim
                      zdaniem nie ma jej i juz.
                      ja nie mialabym nic przeciwko sasiadom o innym kolorze skory czy religii (mam
                      takich:) pod warunkiem respektowania naszych zasad wspolzycia spolecznego, tak
                      je nazwijmy. tyle - tylko i az
                      kazdy przejaw zaklocenia mojej wolnosci czy praw do jakich jestem
                      przyzwyczajona wzbudza moj sprzeciw - czy czynia to katolicy czy czynia to
                      islamisci (przepraszam za porownanie, oczywiscie nie ta skala!)
                      mysle ze tak naprawde markowi o to samo chodzi - choc moge sie mylic rzecz
                      jasna.
                      pozdrawiam
                      arwena

                      • klin! Uwaga! bezprzykładne nudziarstwo! 15.10.01, 11:32
                        "Nie ma tolerancji dla nietolerancyjnych"? Tak na pierwszy rzut ucha brzmi
                        nieźle. Sprawiedliwie. Spróbujmy tę zasadę zinterpretować z czysto logicznego
                        punktu widzenia. Wyobraźmy sobie idealną zbiorowość, w której wszyscy są
                        tolerancyjni. Jedna osoba zmienia poglądy i staje się nietolerancyjna, wówczas
                        pozostali przestają tolerować tę osobę. Skoro tak, to ci pozostali przestali
                        być tolerancyjni, w związku z tym również i im tolerancji należy odmówić i całą
                        tolerancję szlag trafił. Przez jedną osobę.

                        W kontekście potocznie rozumianej sprawiedliwości, powyższa zasada też nie
                        bardzo się broni. Skoro odpłacamy pięknym za nadobne, to w konflikcie z
                        kanibalami powinniśmy zjadać naszych wrogów.

                        Znów cynicznie obśmiałem, bądź co bądź rozsądną myśl? Jednak coś w tym musi
                        być! W tej zasadzie jest jakaś niekonsekwencja. Na czym ona polega? Wydaje mi
                        się, że tolerancję rozumie się błędnie jako gest dobrej woli wobec
                        tolerowanego. Rzeczywiście trudno zaakceptować sytuację, w której "my się
                        staramy, a on ma nas gdzieś". Podobnych rozterek nie będziemy mieli, gdy
                        zrozumiemy, że nasza tolerancja jest naszą własnością. Nie jest łaskawym gestem
                        wobec otoczenia, a raczej naszą osobistą zaletą i byle nietolerancyjny dupek
                        nam tego nie odbierze! Jesteśmy tolerancyjni, więc jesteśmy lepszymi ludźmi
                        (lepszymi, niż gdybyśmy tolerancji nie posiadali). Gdy to zrozumiemy, będziemy
                        tolerancyjni również wobec nietolerancyjnych. A czy słusznie? Myślę, że tak.
                        Jednak pod jednym warunkiem, że nasza tolerancja ma jasno określone granice.
                        Musimy precyzyjnie wiedzieć, co tolerować można, a czego nie. A więc, nie
                        jesteśmy tolerancyjni wobec: zbrodni, przestępstwa, chamstwa, agresji...
                        (uzupełnić według własnych upodobań, ale nie wstawiać nietolerancji). Okaże się
                        wówczas, że zasada "nie ma tolerancji dla nietolerancyjnych" w ogóle nas nie
                        dotyczy, nie ma praktycznego zastosowania.

                        Arweno, pozdrawiam, jak zwykle, niezwykle serdecznie :)
                    • Gość: J24 Wyjątkowe nudy IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 09:38
                      Borys jesteś w tym wątku wyjątkowo nudny.

                      Nic mi co prawda do tego, pisz sobie co Ci się podoba i ile chcesz.

                      Mam tylko małą prośbę do Ciebie: nie pisz więcej, że ktoś, coś nie na temat
                      napisał.
                      Jeszcze na tym forum nie zajmujesz takiego stanowiska, które upoważniałoby Cię
                      do decydowania, kto, o czy i kiedy ma pisać.

                      Możesz po prostu nie czytać.
                      To taka grzeczna prośba :)

                      Pozdrowy.
                      • Gość: borys Klub poszukiwaczy sprzeczności IP: 217.8.182.* 10.10.01, 09:54
                        Gość portalu: J24 napisał(a):

                        > Nic mi co prawda do tego, pisz sobie co Ci się podoba i ile chcesz.
                        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<< >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
                        >(...)nie pisz więcej, że ktoś, coś nie na temat napisał. Jeszcze na tym forum
                        >nie zajmujesz takiego stanowiska, które upoważniałoby Cię
                        > do decydowania, kto, o czy i kiedy ma pisać.

                        Ty zaś zajmujesz odpowiednie stanowisko, jak mniemam?

                        Uwielbiam pyskówki z Tobą. Robisz mi dobrze z rana, jak świtaniec.
                        • Gość: J24 Rano czasami robię dobrze, ale nie Tobie... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 12:19
                          Gość portalu: borys napisał(a):

                          > Gość portalu: J24 napisał(a):
                          >
                          > > Nic mi co prawda do tego, pisz sobie co Ci się podoba i ile chcesz.
                          > <<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                          > 0<<<<<<<<<<<<< >>>>>>&
                          > #62>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
                          > >>>>>>>>>>
                          > >(...)nie pisz więcej, że ktoś, coś nie na temat napisał. Jeszcze na tym fo
                          > rum
                          > >nie zajmujesz takiego stanowiska, które upoważniałoby Cię
                          > > do decydowania, kto, o czy i kiedy ma pisać.
                          >
                          > Ty zaś zajmujesz odpowiednie stanowisko, jak mniemam?

                          Zapomniałeś dodać, że Cię grzecznie prosiłem ...


                          > Uwielbiam pyskówki z Tobą. Robisz mi dobrze z rana, jak świtaniec.

                          Ty zbereźniku :))))
    • klin! Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! 10.10.01, 11:58
      Wkrótce po amerykańskiej tragedii napisałem, że ów akt terroru ma wymiar
      globalny, z którego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Terrorysta zaatakował nas
      wszystkich, zasiał w naszych umysłach lęk i niepewność, podzielił się z nami
      swoją nienawiścią. Jak potężna to musi być nienawiść, skoro jej opary unoszą
      się nawet w cichym i spokojnym zaścianku, jakim jest nasze forum! Nie potrafimy
      zrozumieć, nie dajemy sobie rady z tak wielką jej dawką. Pozwalamy jej
      kiełkować w naszych myślach, nieświadomie karmimy nią nasze ksenofobie i
      zatracamy rzeczywiste proporcje. Pokazują nam, że terrorysta ma brodę,
      krzyczymy więc bezradnie "śmierć brodaczom!". Jesteśmy skłonni rozciągnąć
      odpowiedzialność na wszystkich, którzy choć trochę przypominają naszego wroga.
      Jakże miałkie i naiwne wydają nam się takie wartości, jak tolerancja, szacunek
      dla inności. Nagle widzimy z pełną ostrością, że naszym wrogiem może być
      Somalijczyk obsrywający nasze zabytki, Pakistańczyk bijący swoją żonę, ale na
      naszym terenie. Oni są zagrożeniem naszej cywilizacji białych! Cywilizacji,
      która spłodziła kolonializm, apartheid, Ku Klux Klan i holocaust, która
      porządkuje świat rezerwatami dla Aborygenów i czerwonoskórych. Cywilizacji,
      której codziennym pokarmem są miliony hektolitrów ropy naftowej, o którą,
      niestety, musimy dopominać się od ludzi o innym kolorze skóry.

      Chyba nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zamachowiec osiągnął właśnie jeden z
      założonych celów. Zasiana nienawiść czyni nas bezwolnymi. Nie dajmy
      zwyrodnialcowi rządzić naszymi myślami.
      • Gość: seb Błąd mentorstwa IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 17:17
        Umyka nam chyba bardzo ważna rzecz. Siedzimy sobie w Polsce. Na ulicy mijamy
        ludzi o podobnym wyglądzie. W sklepie czy w kiosku sprzedawca mówi do nas w
        ojczystym języku. W parku piją winko menele-rodacy. Jadąc ze Staszica na
        Manhattan nie mijamy dzielnic w któych napisano "białym wstęp na własną
        odpowiedzialność". Nikt nie wydziera się z minaretu o 5 rano wzywając na
        modlitwę. Nasz podwładny nie spali nam samochodu bo awansowaliśmy zamiast niego
        jego białego kolegę...
        To bardzo komfortowa sytuacja.
        Można spokojnie przyjmować mentorski ton i mówić o tolerancji, miłości do
        bliźniego, humaniźmie, braterstwie, jedności. Bez ryzyka, bez brania na siebie
        jakiejkolwiek odpowiedzilności za tą właśnie tolerancję. Problem nas nie
        dotyczy, można więc spokojnie instruować i pouczać innych, wskazywać błędy i
        wypaczenia.
        Taką samą postawę przyjmowałem jeszcze kilka, kilkanaście lat temu. Też śniła
        mi się zjednoczona, kochająca się Planeta Ludzi Nie Dotrzegających Różnic. Do
        czasu, aż poznałem na własnej skórze co znaczy np. chińska dzielnica w Toronto
        czy tureckie getto w Hamburgu.

        O postawie gościa, który zapomniał kim jest i zaczyna się panoszyć w domu
        gospodarza nie będę pisał bo zrobiła to już Margarytaka - dobitnie i druzgocąco
        prawdziwie. Ona wie co mówi, bo Niemcy w przeciwieństwie do Polski są krajem
        bezpośrednio dotkniętym problemem, który poruszamy.

        Wbrew temu co niektórzy usiłują mi wmówić, nie pałam ślepą nienawiścią do ludzi
        tylko dlatego, że mają inny kolor skóry, czy noszą brodę. Osoby, które tak
        twierdzą, łapią się haseł które bez żadnej analizy rozumieją opacznie i
        dostosowują do swoich teorii. Potępiam wszystkich bez wyjątku fanatyków
        religijnych, politycznych - czy jak ich tam nazwiemy, którzy usiłują mnie -
        spokojnemu Europejczykowi - narzucić swój światopogląd, swoje obyczaje, swoją
        wiarę, obierając zbrodnicze metody w wyniku których giną tysiące niewiinnych
        ludzi. Dla nich nie mam litości i życzę im by zdychali w cierpieniach! Tak -
        tym brodaczom śmierć! Mam osobistą satysfakcję z każdego Tomahawka uderzającego
        w bazy tych gnoi. Ale wiem też, że jest ich garstaka i właśnie dlatego wierzę w
        sens operacji zbrojnej, która pozwoli odsiać plewy o ziarna swiata islamu.
        Takie same uczucia żywiłbym wobec bolszewików, czy faszystów gdybym żył w
        latach 20-tych 30- tych, mimo że nie nosili oni z zasday bród i mieli taki sam
        kolor skóry jak ja.

        W tej mentorsko-emocjonalnej debacie zapominamy o najważniejszej rzeczy o
        której pisze O. Fallaci. Europa, Ameryka - Cywilizacja Zachodnia jest
        zagrożona, niestety także przez ludzi, którzy znaleźli w niej spełnienie
        nadziei na lepsze dostatnie życie, którzy przybyli z daleka i zamiast wzbogacić
        kulturę, której są gośćmi próbują przekształcić ją na swoją modłę i narzucić
        gospodarzom swoje obyczaje. Wielu z nich chce sprawić, że świat w którym żyjemy
        stanie się koszmarem. Ale tylko niewielu z nas to dostrzega, nie zapychając
        sobie ust frazesami o tolerancji. Dość cierpliwości dla tych, którzy ze swoich
        ojczystych krajów przywieźli zamiast pokory - arogancję i butę .

        Skoro nie akceptują porządku jaki panuje w Europie to niech wracają skąd
        przyszli. I tyle.
        • Gość: Klin Re: Błąd mentorstwa IP: *.miraco.pl 11.10.01, 10:24
          Masz rację, Seb. Ze skruchą przyznaję, że nigdy nie byłem w chińskiej dzielnicy
          w Toronto, więc już nie będę się wypowiadał na temat obecności Arabów w
          Europie, bo byłoby to puste mentorstwo. Wierzę Ci na słowo, że Paryż został
          zawłaszczony przez hordy dzikusów. Co prawda, jeszcze w lipcu miasto było w
          rękach francuskich i na ulicach było znacznie bezpieczniej niż w Warszawie. Nie
          chciałbym jednak wyciągać z tego zbyt pochopnych wniosków, bo teraz wszystko
          tak szybko się zmienia. Zaczyna do mnie docierać, że hasło "śmierć brodaczom"
          tylko na pozór jest absurdalnym manifestem bezmyślności. W rzeczywistości
          zawiera dogłębną analizę, popartą życiowym doświadczeniem, bo PRZECIEŻ chodzi o
          TYCH brodaczy. O tych, których jest garstka i których jako plewy należy odsiać
          od ziarna świata islamu. Przy okazji, oczywiście, odsiać należy te wszystkie
          hordy dzikusów zawłaszczających nasze miasta. Wierzę, że odpowiedzialność za to
          bierzesz na siebie. Podobnie, jak za ewentualną wojnę z islamem, do
          której "przy okazji" może dojść. Ja już nie będę nikogo pouczał i instruował
          bez brania na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Muszę najpierw przemyśleć
          na nowo puste frazesy o tolerancji, miłości do bliźniego, humanizmie,
          braterstwie, które dotychczas błędnie brałem za podwaliny europejskiej kultury.
          Niepotrzebnie w ogóle zabrałem głos, za co serdecznie Ciebie przepraszam.
          • Gość: seb Re: Błąd mentorstwa IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 15:21
            Masz rację, Louis. Ze skruchą przyznaję, że nie byłem w Berlinie od czsu
            przejęcia władzy przez faszystów, więc już nie będę się wypowiadał na temat
            organizacji faszystowskich Europie, bo byłoby to puste mentorstwo. Wierzę Ci na
            słowo, że Warszwa została zbombardowana przez niemieckie samoloty. Co prawda,
            jeszcze w lipcu miasto było w rękach polskich i na ulicach było znacznie
            bezpieczniej niż w Berlinie. Nie chciałbym jednak wyciągać z tego zbyt pochopnych
            wniosków, bo teraz wszystko tak szybko się zmienia. Zaczyna do mnie docierać, że
            hasło "śmierć faszystom" tylko na pozór jest absurdalnym manifestem bezmyślności.
            W rzeczywistości zawiera dogłębną analizę, popartą życiowym doświadczeniem, bo
            PRZECIEŻ chodzi o TYCH faszystów. O tych, których jest garstka i których jako
            plewy należy odsiać od ziarna społeczeństwa niemieckiego. Przy okazji,
            oczywiście, odsiać należy tych wszystkich faszystów którzy sieją zamęt także i w
            naszych miastach. Wierzę, że odpowiedzialność za to bierzesz na siebie. Podobnie,
            jak za ewentualną wojnę z Niemcami, do której "przy okazji" może dojść. Ja już
            nie będę nikogo pouczał i instruował bez brania na siebie jakiejkolwiek
            odpowiedzialności. Muszę najpierw przemyśleć na nowo puste frazesy o wolności
            politycznej, prawie do zgromadzania się, demokracji, jedności, braterstwie, które
            dotychczas błędnie brałem za podwaliny europejskiej kultury. Niepotrzebnie w
            ogóle zabrałem głos, za co serdecznie Ciebie przepraszam.

            Paryż 2 września 1939r.
            • Gość: Klin Re: Błąd mentorstwa IP: *.miraco.pl 11.10.01, 15:53
              Podmianki w tekście:

              Chińska dzielnica w Toronto = Berlin pod rządami faszystów
              Paryż w październiku 2001 = zbombardowana Warszawa 1939
              brodacz = faszysta

              Co ma piernik do wiatraka? Masz informacje o tym, że Ben Laden jest w Toronto?
              Czy w Paryżu od lipca tego roku zdarzyło się coś strasznego, o czym nie wiem?
              W to, że we wszystkich brodaczach widzisz faszystów, ewentualnie mogę uwierzyć.

              Dajmy już temu spokój, bo to zaczyna być żenujące. Jeśli chcesz, ścigaj sobie
              brodaczy, ja się ogolę... na wszelki wypadek.
              • Gość: seb Re: Błąd mentorstwa IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 21:50
                Gość portalu: Klin napisał(a):

                > Co ma piernik do wiatraka?
                Nic. Pewnie pomyliły mi się daty lub epoki. Bombardowanie Nowego Jorku i 6000
                ofiar fanatyzmu religijnego to pewnie też czyjaś pomyłka...

                Masz rację, to żenujące. Szcególnie to, że w braku dobrego pomysłu na odpowiedź
                robisz stale personalne wycieczki, których podobno chciałeś uniknąć.
                Nie lubię pyskówek, w których zwalcza się osobę dyskutanta zamiast jego poglądów,
                a sarkazm zastępuje argumenty. Dlatego rzeczywiście - dajmy spokój.

                Pozdrawiam Cię i życzę miłego dnia.
                • Gość: Klin Re: Błąd mentorstwa IP: *.miraco.pl 12.10.01, 09:43
                  Gość portalu: seb napisał(a):

                  > > Co ma piernik do wiatraka?
                  > Nic. Pewnie pomyliły mi się daty lub epoki.

                  Więc nie wypisuj bzdur.

                  > Bombardowanie Nowego Jorku i 6000 ofiar fanatyzmu religijnego to pewnie też
                  > czyjaś pomyłka...

                  Jeśli już, to pomyłka Stwórcy. Nie rozumiem, co chciałeś przez to powiedzieć.

                  > Masz rację, to żenujące. Szcególnie to, że w braku dobrego pomysłu na odpowiedź
                  > robisz stale personalne wycieczki, których podobno chciałeś uniknąć.
                  > Nie lubię pyskówek, w których zwalcza się osobę dyskutanta zamiast jego poglądów
                  > a sarkazm zastępuje argumenty. Dlatego rzeczywiście - dajmy spokój.

                  No właśnie z tego powodu trudno mi się z Tobą rozmawia. Nie czyniłem personalnych
                  wycieczek, w przeciwieństwie do Ciebie. Spróbuj znaleźć w moich tekstach fragment
                  bezpośrednio odnoszący się do Twojej osoby, jak sam raczyłeś napisać o mnie:

                  "Nie uważam Cię za ślepego, czy nieuważnego - wydaje mi się że przeczytałeś
                  dokładnie wcześniejsze posty i wiesz o co mi chodzi. Nie wiem czy bzdury które
                  wypisujesz powyżej i wciskasz mi w usta, wynikają z braku szacunku dla
                  adwersarza, czy też ze zmęczenia usprawiedliwionego ciężkim dniem lub późną
                  porą".

                  "Wiem, że artykuł O. Fallaci jest przydługi, ale jak nie wiedziałeś co odpisać,
                  to chociaż nie powinieneś mi dporawiać mi wąsika i grzywki".

                  Nawet tytuł, pod którym się obecnie kłócimy, odnosi się nie do moich opinii, a do
                  mojego sposobu prowadzenia dyskursu. Jeszcze raz apeluję o elementarną uczciwość.
                  Przyznaję, że nadużyłem sarkazmu i skrótów myślowych. Lapidarność formy wynika z
                  braku czasu, niestety. Mimo wszystko, gdy tylko czas pozwoli, spróbuję
                  ustosunkować się do kwestii w bardziej rozbudowanej formie.

                  > Pozdrawiam Cię i życzę miłego dnia.

                  Nawzajemnie.
                  • Gość: seb Re: Błąd mentorstwa IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 17:54
                    Gość portalu: Klin napisał(a):

                    > Więc nie wypisuj bzdur.
                    To się nadaje na punkt 7 poniżej :))

                    > Jeśli już, to pomyłka Stwórcy. Nie rozumiem, co chciałeś przez to powiedzieć.

                    Myślę, że doskonale rozumiesz. W latach 30-tych też wielu nie dostrzegało
                    problemu...

                    > No właśnie z tego powodu trudno mi się z Tobą rozmawia. Nie czyniłem personalny
                    > ch
                    > wycieczek, w przeciwieństwie do Ciebie. Spróbuj znaleźć w moich tekstach fragme
                    > nt
                    > bezpośrednio odnoszący się do Twojej osoby,

                    służę:
                    nr 1: - "idealnym państwem, w którym udało się zrealizować tego rodzaju
                    umiłowanie prawa była II Rzesza" - tekst pod cytatem "seb napisał:" w którym
                    wyrażam m.in. opinię odnośnie liberalizacji prawa karnego. Czyżby drwina odnosiła
                    się do któregoś z innych internautów??? Gdybyś chciał zaatakować pogląd a nie
                    osobę, to napisałbyś, że liberalizacja ta nie ma miejsca, albo że jej skutki są
                    korzystne - albo coś podobnego. Jednozdaniowy, sarkastyczny komentarz jest dla
                    mnie jednoznaczny. Wywołał dalszą lawinę bezsensownych postów, w którym zamiast
                    wymieniać poglądy, siłujemy sie na złośliwe komentarze.
                    nr2: -"Tomka Jaworskiego i rodzinę Brzozowskiej i taksówkarzy załatwił Arab czy
                    Murzyn? Chcesz strzelać do brodaczy bo dresom zabrakło kasy?" - do jakiej osoby
                    bezpośrednio się odnosisz? Do św. Mikołaja?
                    nr3: -"Szczerze mówiąc sam się podkładasz. nie chcę tego wykorzystywać..." - choć
                    kilka werswów niżej piszesz "pozdrawiam...bez osobistych wycieczek" - czy aby
                    napewno bez?
                    nr4:-"Pokazują nam że terrorysta ma brodę, krzyczymy więc bezradnie <<śmierć
                    brodaczom!>>." - to zapewne uwaga ogólna, nie odnosząca się do tytułu wątku,
                    który zaproponowałem... Chociaż - w tym poście nareszcie wyrażasz jakiś pogląd a
                    nie tylko kpisz.
                    nr5:-"Masz rację Seb...Niepotrzebnie wogóle zabrałem głos, za co serdecznie
                    Ciebie przepraszam." Ta ironia, to nie jest pesonalna wycieczka do mnie? To w
                    takim razie do kogo?
                    nr6: -"Jeśli chcesz, ścigaj sobie brodaczy ja się ogolę...na wszelki wypadek" -
                    Czy jesteś pewien, że tylko Tobie ze mną się źle rozmawia? Odnoszę wrażenie, że w
                    żadnym poście nie podarowałeś sobie okazji by wrzucić kamyki do mojego ogródka.
                    Natomiast w niewielu z postów odnosisz się do meritum. Z wielkim bólem, w 4 czy 5
                    poście zaczynasz sensownie komentować temat, wyrażając swoje poglądy, że zamach
                    na wieże miał też inny - psychologiczny wymiar. Że poddajemy się emocjom i stąd
                    atak na mniejszości. Można się z tym zgodzić lub nie. Tylko ja - w
                    przeciwieństwie do Ciebie - szanuje Twoje poglądy i bez ironii i sarkazmu
                    odpisałem o błędzie mentorstwa.

                    > Jeszcze raz apeluję o elementarną uczciwość.
                    No właśnie...

                    > jak sam raczyłeś napisać o mnie:
                    >
                    > "Nie uważam Cię za ślepego, czy nieuważnego - wydaje mi się że przeczytałeś
                    > dokładnie wcześniejsze posty i wiesz o co mi chodzi. Nie wiem czy bzdury które
                    > wypisujesz powyżej i wciskasz mi w usta, wynikają z braku szacunku dla
                    > adwersarza, czy też ze zmęczenia usprawiedliwionego ciężkim dniem lub późną
                    > porą".
                    >
                    > "Wiem, że artykuł O. Fallaci jest przydługi, ale jak nie wiedziałeś co odpisać,
                    >
                    > to chociaż nie powinieneś mi dporawiać mi wąsika i grzywki".

                    Masz rację. Zdarzyło się, że zwracałem się bezpośrednio do Ciebie, czasami
                    sarkastycznie, "zuroczony" Twoimi sarkastycznymi tekstami. Jednak nigdy - w
                    przeciwieństwie do Ciebie - nie usiłowałem nawet twierdzić, że wszystkie moje
                    posty są "bez osobistych wycieczek". Przeciwnie - w którymś z postów nazwałem
                    jedną ze swoich odpowiedzi złośłiwą i demagogiczną. Taki sposób dyskusji
                    narzuciłeś jednak Ty w swoim pierwszym poście do mnie (o III Rezszy).


                    > Nawet tytuł, pod którym się obecnie kłócimy, odnosi się nie do moich opinii, a
                    > do
                    > mojego sposobu prowadzenia dyskursu.

                    Częściowo tak. W znacznej mierze jednak krytykowałem, na Twoim przykładzie, błąd
                    który popełnia wielu komentatorów bieżących wydarzeń. Również ja. To mój pogląd,
                    możesz się zgodzić lub nie. Tylko po co się zarazaz obrażasz i ironicznie
                    przepraszasz, że zabrałeś głos???

                    > Przyznaję, że nadużyłem sarkazmu i skrótów myślowych.

                    Otóż to...

                    > Lapidarność formy wynika
                    > z
                    > braku czasu, niestety.

                    Jak nie masz czasu to może lepiej już nie odpisuj wcale, niż w taki sposób. Ktoś
                    może Cię źle zrozumieć...

                    > > Pozdrawiam Cię i życzę miłego dnia.
                    >
                    > Nawzajemnie.

                    i Tobie także.
                    • klin! Re: Błąd mentorstwa 15.10.01, 00:05
                      Wycieczką personalną w nieuczciwej dyskusji można nazwać wypowiadanie się o
                      CECHACH lub CZYNACH adwersarza, które nie wynikają z przebiegu dyskusji, np. że
                      ktoś nie ma szacunku dla rozmówcy, że był zmęczony, gdy zabrał głos, że nie
                      wiedział, co napisać itd. Znanym chwytem erystycznym jest odbieranie rozmówcy
                      prawa do wypowiadania się na określony temat z powodu jego rzekomo małych
                      doświadczeń dotyczących tego tematu lub udowadnianie, że ma się te
                      doświadczenia większe. Żadne z powyższych moich cytatów nie wypełniają tych
                      definicji. NIE JEST wycieczką personalną porównanie postulowanych rozwiązań z
                      tymi, które miały miejsce w III Rzeszy. Przykładem wycieczki personalnej
                      byłoby: "Seb, czy rzeczywiście nie znasz tych pojęć, czy tylko rżniesz głupa,
                      aby mnie zirytować?", ale tego typu środków, jak wiesz, nie używam.

                      Pozdrawiam :)
    • Gość: GREEN Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 13:48
      Gość portalu: seb napisał(a):
      .
      > A może lepiej od razu zacznijcie ćwiczyć okrzyki "allah akbar" na powitanie
      > waszych arabskich idoli...
      amoże należy poćwiczyć "szalom" na powitanie żydowskich idoli uważam że i tak i
      tak będzie ch***wo

      • Gość: b.G. Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.arcor-ip.net 10.10.01, 18:44
        Seb ty draniu w ostatnim poscie napisales pare rzeczy w taki sposob, jaki
        dzisiaj napisalem. Niestety pare razy walilem na wyslij ... i co? be...
        Szlag trafil moje wypociny.
        Dlatego doloze tylko troche do tego.
        Mi osobiscie jest rowniez obojetne skad pochodza, jaki kolor skory maja moi
        sasiedzi. Jednym najwazniejszym faktem jest to, ze sa oni na statusie gosci i
        jako goscie korzystaja z dobrodziejstw kultury, wolnosci i demokracji
        zachodniej. Majac np. okazje studiowac, pracowac, mieszkac, otrzymujac zasilki
        wszelkiego rodzaju od panstwa wobec ktorego kultury i nie tylko, jak sie
        okazalo, niektorzy z nich mieli bardzo wrogie nastawienie, chociaz tego nie
        okazywali na codzien. W Hamburgu, w drodze wyjatku mieli np.zapewnione
        pomieszczenie na kontynuowanie swoich praktyk religijnych. A tu co sie
        okazalo ...?
        Ich byli sasiedzi byli zaszokowani dowiadujac sie jakich to ludzi mieli za
        sasiadow. Uwazali zawsze, ze byli to tacy troche odmienni ludzie, o innym
        wygladzie, religii ... Co siedzi w srodku takiego ...wywiad nie zdolal
        rozpracowac, a co dopiero mowic o normalnych, zwyklych ludziach ...
        Specjalisci oceniaja, dane oficjalne, ze w Niemczech jest ok.30-stu grup
        tzw.spiacych terrorystow. Czy slyszac takie wiesci mozna sie dziwic
        podejrzliwosci normalnych obywateli widzacych "odmiencow". Napiecie rosnie i
        nie daj Boze, zeby doszlo (choc sie juz zapowiada) do nastepnych atakow
        terrorystycznych. Wtedy wystarczy jedna iskierka i ...
        Znowu cierpia niewinni ludzie. Jest to jeszcze jedna rzecz, ktora uruchomila
        terrorystyczna agresja na USA.
        Jeszcze raz powtorze, ze jest mi obojetne skad pochodza i jak wygladaja ludzie
        z ktorymi przychodzi mi obcowac. Jednak wymagam od nich takiego szacunku do
        mnie, mojej kultury i mojej osoby, jakiego ja im udzielam. I kazde PANSTWO,
        ktore udziela wszelkiej masci uciekinierom schronienia ma takie samo prawo, aby
        tego SZACUNKU wymagac!
        W jednym z postow wyczytalem, ze nalezaloby izolowac obcych. Czy jest to dobre
        wyjscie ? Watpie. Wydaje mi sie, ze asymilacja jest lepszym wyjsciem.
        Asymilacja moze spowodowac wchloniecie "obcych" przez nowe dla nich srodowiska.
        Jest to bardzo delikatny temat. Przeginanie go w jedna strone prowadzi do
        rassizmu, a w druga do paranoii.
        Trzeba ten temat traktowac w sposob bardzo wywazony. Proste hasla pociagaja
        tlumy ...ale czy zawsze w prawidlowym kierunku ? Historia nam juz nieraz
        pokazala ... Obecnie nastapila dotad niespotykana sytuacja. Jednak w
        konfrontacji z nowym nie mozna popelniac starych bledow.
        Pozdrawiam
        • arwena Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! 10.10.01, 19:48
          dobrze napisane bg. zgadzam sie.
          • Gość: to ja Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.arcor-ip.net 11.10.01, 21:35
            arwena napisał(a):

            > dobrze napisane bg. zgadzam sie.
            :)

    • klin! O III Rzeszy 14.10.01, 23:58
      Hitler doszedł do władzy w demokratycznych wyborach. Miał rzeczywiste poparcie,
      pociągnął masy za sobą. Niemcy uwierzyli mu, ponieważ dawał łatwe i skuteczne
      recepty na zapewnienie ładu i dobrobytu. Podstawą sukcesu była prosta i
      przejrzysta doktryna o wyższości Niemców nad innymi narodami. Już tacy
      jesteśmy, że lubimy, gdy ktoś o nas mówi dobrze. Jeśli mówi, że jesteśmy lepsi
      od innych lub wręcz najlepsi, to tym lepiej. Hitler wskazał też wroga, który
      był winny negatywnym zjawiskom w państwie, m.in. przestępczości. Tym wrogiem
      byli obcy. Wśród obcych wskazał grupę szczególną, jako najgorszą z najgorszych,
      czyli Żydów. Chodziło przede wszystkim o to, by najbardziej niebezpieczny wróg
      był łatwo identyfikowany. Do tego potrzebna była doktryna rasistowska i
      pseudonaukowe metody odróżniania swojego od obcego. Potrafił więc skupić prawie
      cały naród wokół dwóch prostych idei: jesteśmy najlepsi i mamy jasno
      określonego wroga. Polityczny sukces Hitlera można mierzyć bardzo konkretnymi
      wskaźnikami: gwałtowny rozwój gospodarki, spadek bezrobocia, ale także
      zwiększenie subiektywnie pojmowanego poczucia bezpieczeństwa. Osiągnął
      niespotykany w historii stopień solidarności narodowej i lojalności wobec
      państwa. W państwie, rządzonym bezwzględną ręką, każdy "praworządny" obywatel
      czuł się bezpiecznie i był przekonany o znacznym ograniczeniu pospolitej
      przestępczości, traktując prześladowania Żydów jako działania zgodne z prawem.

      W swoim wyjątkowo emocjonalnym tekście Fallaci stawia tezę o wyższości "naszej"
      kultury nad kulturą "obcych". Broni tej tezy w sposób równie nas przekonujący,
      co nieuczciwy (o czym poniżej). Wskazuje też śmiertelnego wroga, którym jawi
      się islam jako całość. Znów, niezwykle bałamutnie, gładko przechodzi od "ludzi
      pokroju ben Ladena", poprzez "emigrantów na zabytkowych ulicach naszych miast"
      aż do wszystkich "dzieci islamu", z którymi "przeprawa będzie ciężka". A więc
      mamy prostą diagnozę: jesteśmy najlepsi i mamy jasno określonego wroga! Jakże
      jasna, klarowna i pociągająca swoją prostotą recepta na całe zło, które dotyka
      naszą europejską ojczyznę! Nic dziwnego, że lektura tego tekstu owocuje
      całkowicie rozmytymi znaczeniowo stwierdzeniami o "hordach dzikusów
      zawłaszczających nasze miasta". Proszę nie dziwić się, że te proste i klarowne
      recepty, a tym bardziej pozbawione jakiegokolwiek sensu hasła wojenne o
      uśmiercaniu jakiejś, bliżej niezdefiniowanej grupy ludzi, kojarzą mi się z III
      Rzeszą. To nie jest pusta drwina, retoryczne efekciarstwo czy chęć "dołożenia"
      komuś. Nic na to nie poradzę, że mnie naprawdę przerażają hasła "śmierć
      komuśtam!". Sprawa nie polega na czepianiu się słówek, "bo przecież wiadomo, że
      chodzi o ben Ladena". Otóż wcale nie wiadomo! Gdyby chodziło o ben Ladena,
      hasło powinno brzmieć "śmierć ben Ladenowi!", ewentualnie "śmierć
      terrorystom!". Wiadomo natomiast, że wielokrotnie w naszych dziejach proste
      hasła, nie do końca zdefiniowane pojęcia, semantycznie niejednoznaczne,
      populistyczne recepty, zaowocowały hekatombami.
    • klin! O wartościowaniu kultur 15.10.01, 00:01
      O wyższości "naszej" kultury nad "obcymi" Fallaci przekonuje nas w bardzo
      sugestywny sposób. "Ja chcę bronić naszej [kultury] i informuję, że wolę
      Dantego od perskiego poety i matematyka Omara Chajjama. (...) Za naszą
      cywilizacją jest jeszcze Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Rafael, jest muzyka
      Bacha, Mozarta, Beethovena. (...) I wreszcie, na Boga, jest nauka. Nauka, która
      zrozumiała wiele chorób i terapii. Ja jeszcze żyję, na razie, dzięki naszej
      nauce - nie dzięki nauce Mahometa". Jest to stwierdzenie niezwykle przewrotne,
      ponieważ każdy z nas (białych) żyje dzięki "naszej" nauce, a niektórzy nawet
      wiedzą, kto to był Dante i słuchają Bacha. Problem w tym, że arabskiej muzyki
      prawie w ogóle nie znamy, a o istnieniu Chajjama słyszał jeden na tysiąc. Jest
      oczywiste, że preferujemy coś, co jest nasze i co dobrze znamy. Jakże łatwo
      wówczas wyciągnąć wniosek, że nasza kultura jest obiektywnie bardziej
      wartościowa od innej! Nasze przekonanie o wyższości naszej cywilizacji jest
      subiektywne. W rzeczywistości wartościowanie zjawisk bez jasno określonych
      kryteriów jest niemożliwe. Możemy porónywać np. zamożność społeczeństw,
      wydajność gospodarek, postęp technologii i może nam się wydawać, że nasza
      cywilizacja jest na wyższym stopniu rozwoju. (Chociaż i tu napotykamy pewne
      trudności, bo jeśli Pakistan dysponuje bronią atomową, a Włochy nie, to czy z
      tego wynika, że Włochy są zapóźnione wobec Pakistanu? - retoryczne pytanie
      Umberto Ecco). Cywilizacja nie sprowadza się jednak do wydajności i postępu
      techniki. Jak porównać piękno poezji, muzyki, rzeźby? Chyba każdy z nas
      przeżył, być może chwilową, fascynację tworem kultury dla nas egzotycznej. Co
      więcej! Nasza współczesna cywilizacja z niezwykłą zachłonnością asymiluje
      zdobycze innych kultur, tworząc na naszych oczach wartość nową, którą
      już "cywilizacją białych" nazwać nie można! O ile z Dantem, Bachem i Mozartem
      większych problemów nie ma, to jak mamy traktować np. jazz, który bez wątpienia
      jest częścią naszej kultury? Nie ma żadnych wątpliwości, że Akiro Kurosawa
      przynależy do kultury japońskiej, bardzo od Europy odległej i posiadającej
      zupełnie inne korzenie. Jak jednak traktować takie jego dzieła, jak "Tron we
      krwi" i "Ran" (adaptacje dzieł Szekspira), które na stałe weszły do kanonu
      naszej? nie-naszej? kultury? Do kanonu europejskiej kultury należy np.
      twórczość Vidiadhara Surajprasada Naipaula, brytyjskiego pisarza, Hindusa,
      urodzonego w Trynidadzie i Tobago, laureata literackiej nagrody Nobla za rok
      2001. On też jest emigrantem ze wschodu. Czy ma jakieś znaczenie, że ma śniadą
      twarz i nosi brodę?
    • klin! O świętej wojnie 15.10.01, 00:02
      Reakcja Amerykanów na koszmarny atak terrorystyczny była jednoznaczna, lecz
      niezwykle wyważona. Pierwszym krokiem amerykańskiej administracji były bardzo
      energiczne działania na rzecz utworzenia koalicji antyterrorystycznej. Od
      pierwszego dnia po zamachu, Amerykanie i ich zachodni sojusznicy przekonują
      cierpliwie kraje arabskie i muzułmańskie, że prowadzą wojnę z terroryzmem, a
      nie z islamem. Większość rządów w świecie islamu poparła operację lub udzieliła
      jej milczącego przyzwolenia. Rządy krajów muzułmańskich są w trudnej sytuacji,
      ponieważ muszą często stanąć przeciw części własnego społeczeństwa, by nie
      dopuścić do rozprzestrzenienia się antyamerykańskich nastrojów, które łatwo
      mogą przerodzić się w prawdziwą święta wojnę. Czy zdajemy sobie sprawę z tego,
      że pakistański rząd każe strzelać do własnych obywateli w obronie Amerykanów?
      Czy potrafimy zrozumieć wagę tego faktu? Podczas, gdy cała koalicja
      antyterrorystyczna robi wszystko, by konflikt nie przerodził się w wojnę z
      islamem, główny terrorysta próbuje pociągnąć muzułmańskie masy za sobą i
      ogłosić święta wojnę z białymi. W pierwszym swoim oświadczeniu ben Laden
      uzasadnił atak na USA walką o prawa Palestyńczyków do własnego państwa,
      natomiast Arafat przystępuje do antyterrorystycznej koalicji. Dlaczego?
      Ponieważ wie, że najgorsze, co może spotkać świat, to święta wojna białych z
      islamem. Bush powtarza, jak katarynka, że amerykańskich muzułmanów traktuje się
      jak zwykłych lojalnych obywateli i że mogą się czuć bezpiecznie, bo są u
      siebie. Czy to, do cholery, oznacza, że jest idealistycznym pięknoduchem, który
      nie bierze odpowiedzialności za swoje słowa? Czy raczej trzeźwo myślącym
      politykiem, który czuje ciężar odpowiedzialności na sobie jak nikt inny na
      świecie?

      Terrorysta w panice szuka sojuszników. Jak się okazuje, ma szanse znaleźć ich
      po obu stronach! Sojusznikiem ben Ladena są wszyscy ci, którzy świadomie lub
      nieświadomie dążą do konfrontacji białych z islamem. "Ludzie, obudźcie się!
      (...) Nie rozumiecie lub nie chcecie zrozumieć, że właśnie toczy się wojna
      religijna" - czy te słowa pani Fallaci są bliższe postawie prezydenta Busha czy
      ben Ladena?

      Jak pisze Konstanty Gebert: "[Artykuł Fallaci] będzie - już jest -
      przedrukowywany i cytowany w prasie muzułmańskiej na całym świecie. Oto,
      powiedzą talibowie i ich wyrobnicy pióra, prawdziwa twarz wroga. Oto, z kim
      mamy do czynienia. Oto, przed kim musimy się bronić, odepchnąć i zmiażdżyć w
      jego mateczniku, by nigdy więcej nie mógł nam pluć w twarz swoim jadem. Oto,
      dlaczego Osama ben Laden miał rację".
    • klin! O emigrantach w Europie 15.10.01, 00:03
      Tylko słów kilka, ponieważ Borys ("Izolacja fuj") wyłożył rzecz lepiej, niż ja
      bym potrafił. Problemy na styku kultur zawsze występowały i będą występować.
      Skrajną naiwnością jest przypuszczenie, że można je rozwiązać za pomocą
      prostych haseł. Logika dziejów wskazuje raczej na konieczność oswojenia się z
      tym, że będziemy żyli w świecie coraz bardziej różnorodnym i że musimy umieć
      się w nim znaleźć.
      • Gość: J24 Re: O emigrantach w Europie IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.10.01, 12:46
        klin! napisał(a):

        > Logika dziejów wskazuje raczej na konieczność oswojenia się z
        > tym, że będziemy żyli w świecie coraz bardziej różnorodnym i że musimy umieć
        > się w nim znaleźć.

        Tak, tak, róbmy te same błędy co Europa Zachodnia...
        Po co korzystać z błędów innych.
        Polak w końcu przed szkodą i po szkodzie głupi.

        Dla przypomnienia Anglicy czy Francuzi mają osiedla Arabów, Murzynów i Azjatów w
        spadku po swojej kolonialnej przeszłości (płacą cenę okrętów wypełnionych dobrami
        z kolonii).

        My kolonii nie mieliśmy, ale wg Klina musimy umieć się znaleźć w świecie pełnym
        nowych, dramatycznych problemów.

        Może jednak zamiast odgrywać tolerancyjnych światowców pomyślmy raz o sobie, o
        swoim interesie. Nie każdy może być Prometeuszem (to stanowisko i tak obsadzone
        jest nadmiarowo przez Klin i jedną z odmian Borysa), myślmy o sobie, swoich
        bliskich, sąsiadach...

        "NIE" dla importu kolorowych.

        Zróbmy wszystko, aby ci, którzy już u nas goszczą, nie czuli się dyskryminowani,
        ale nie przyjmujmy następnych (odpowiednie prawodawstwo, szczelne granice),
        właśnie po to, aby w przyszłości nasze tradycyjne prawo gościnności nie było
        wystawione na ciężką próbę...
        • Gość: Blic Re: O emigrantach w Europie IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.10.01, 14:04
          Gość portalu: J24 napisał(a):

          > Tak, tak, róbmy te same błędy co Europa Zachodnia...

          Mam do Ciebie tylko jedno pytanie:
          Czy myślisz może o błędzie jakim była nieszczelność wschodniej granicy RFN i
          Austrii, przez którą na zachód wlewały się hordy zapijaczonych, chamskich Polaków?

          > Dla przypomnienia Anglicy czy Francuzi mają osiedla Arabów, Murzynów i Azjatów
          > w
          > spadku po swojej kolonialnej przeszłości (płacą cenę okrętów wypełnionych dobra
          > mi
          > z kolonii).

          Chodzi Ci o sam fakt istnienia tych osiedli czy może jakies inne elementy z niego
          wynikające?

          > "NIE" dla importu kolorowych.

          Ja się pytam w takim razie:
          Kogo proponujesz w zamian?

          (Zdajesz sobie sprawę, że na Twoją emeryturę będzie musiał zapracować jakiś
          obcokrajowiec bo dzieci nam nie będzie stać?
          Dodatkowo: Zdajesz sobie sprawę, że jeszcze chwila a nie będzie komu kłaść bruków
          na ulicach bo rozpieszczeni Polacy nie będą się tym parać? Już teraz wielu
          drobnych pracodawców niejedno o tym Ci opowie.)

          > właśnie po to, aby w przyszłości nasze tradycyjne prawo gościnności nie było
          > wystawione na ciężką próbę...

          Przemyśl to dokładnie jeszcze raz.

          Bx
        • klin! Re: O emigrantach w Europie 15.10.01, 14:22
          Gość portalu: J24 napisał(a):

          > My kolonii nie mieliśmy, ale wg Klina musimy umieć się znaleźć w świecie pełnym
          > nowych, dramatycznych problemów.

          Napisałem wyraźnie: "Logika dziejów wskazuje raczej na konieczność oswojenia
          się..." a nie "Klin wskazuje...". Obawiam się, Marku, że nie mam żadnego wpływu
          na to, czy w Europie za 20 lat będzie 50 mln czy 200 mln emigrantów. Nie żyj
          złudzeniem, że Ty masz na to jakikolwiek wpływ. Niezależnie, co będziemy tutaj
          wypisywać, te problemy staną przed nami i naprawdę warto umieć się w tym nowym
          świecie znaleźć, m.in. we własnym, egoistycznym interesie.

          Uwagi o głupim Polaku, odgrywaniu tolerancyjnych światowców i Prometeuszu pominę
          milczeniem, bo po raz kolejny musiałbym tłumaczyć, co to są erystyczne metody
          prowadzenia dialogu.
        • Gość: borys Re: O emigrantach w Europie IP: *.sienna14.enetwork.pl 15.10.01, 14:41
          Gość portalu: J24 napisał(a):

          > jedną z odmian Borysa

          Wypraszam to sobie.
          A merytorycznie, z tezą wpisu, nie chce mi się dyskutować...
    • Gość: suchy2 Re: Oriana Fallaci - śmierć brodaczom! IP: *.kam.pl 26.10.01, 19:19
      www.twistedhumor.com/

      OSAMA YO MAMMA
      Uwaga na wirusy

    • borys-krakow Czeczenia 02.11.01, 10:29
      Bolesne jest dla mnie to, że Czeczenia została sprzedana Rosji za poparcie w
      Afganistanie. Nagle znalazłem się w przeciwnym obozie niż przyjaciele. Moi
      dobrzy kumple zostali w 97 roku porwani przez bandytów czeczeńskich, odbici
      przez partyzantów, sprowadzili rodzinę jednego z tych partyzantów do Polski.
      Bojca znam. Mogę więc powiedzieć, że zaangażowałem się emocjonalnie. A przede
      wszystkim sprzyjam Czeczenii w jej oporze przeciw zniewoleniu w ramach imperium
      rosyjskiego.
      Słucham serwisów informacyjnych i dowiaduję się, że "po stronie talibów walczą
      najemnicy, także czeczeńscy". Pewnie walczą. Podobnie jak najemnicy z Arabii
      Saudyjskiej, Pakistanu, Iraku... Pewnie w Polsce też znalazłbym kilku gości,
      którzy pojechaliby postrzelać za pieniądze przeciw jankesom. Wiadomości o
      najemnikach niuansowane są w reportażach, felietonach... Ale te czytają tylko
      głębiej zainteresowani. Połykaczom newsów pozostaje informacja, że "po stronie
      talibów walczą najemnicy, także czeczeńscy".
      • Gość: J24 Re: Czeczenia IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 02.11.01, 10:46
        Wiem, Ptysiu, że chciałbyś ze mną podyskutować :)))
        ... ale nie chciałbym Ci się znowy narazić, gdzieś tam w cyber jest jeszcze
        moja wysunięta do zgody prawica...

        Co prawda nie spotkała się jeszcze z odpowiedzią, ale może kiedyś...

        Ps.
        Mam koleżankę z gorada Groźny :))))))
        • borys-krakow Re: Czeczenia 02.11.01, 15:27
          Gość portalu: J24 napisał(a):

          > Wiem, Ptysiu, że chciałbyś ze mną podyskutować :)))
          > ... ale nie chciałbym Ci się znowy narazić, gdzieś tam w cyber jest jeszcze
          > moja wysunięta do zgody prawica...
          Nie zauważyłem. Poza tym nie każdy mój wpis to akurat prowokacja Twojej osoby.

          >Mam koleżankę z gorada Groźny :))))))
          Na wieżyczce?
          • Gość: Marek P. DROGI PTYSIU ! IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 12:03
            borys-krakow napisał(a):

            > Gość portalu: J24 napisał(a):
            >
            >> Wiem, Ptysiu, że chciałbyś ze mną podyskutować :)))
            >>... ale nie chciałbym Ci się znowy narazić, gdzieś tam w cyber jest jeszcze
            >> moja wysunięta do zgody prawica...

            > Nie zauważyłem. Poza tym nie każdy mój wpis to akurat prowokacja Twojej osoby.


            Drogi Ptysiu, nie przeszkadza mi większość Twoich złośliwości kierowanych pod
            moim adresem.
            Z wielu, zresztą zdrowo się uśmiałem. Nie sztuką jest śmiać się z kogoś, z siebie
            czasem też warto.
            Prawica do zgody wyciągnięta jest po to, żebyśmy bez złości mogli nawzajem
            wyzywać się od "Ptysia" i "Człowieka O Wielu Ksywkach" (CzOWK) :)
            Gdybyś nie zdeklarował się jako osoba miłująca Gorzów, stan wojny między nami nie
            przeszkadzałby mi.

            Przyjaciel Gorzowa, jest z urzędu moim przyjacielem :)

            Zrobię Ci przyjemność i dokopię jakiemuś "czerwonoskóremu", O.K. ?
          • Gość: Marek P. Góry Kaukazu IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 12:07
            borys-krakow napisał(a):

            >>Mam koleżankę z gorada Groźny :))))))
            > Na wieżyczce?

            Koleżanka z Groźnego ma na imię Lena i jest osobą powszechnie znaną w Gorzowie.
            Jej rodzice uciekli z Groźnego tuż przed tym jak partyzanci wysadzili w powietrze
            most, który podobnie zresztą jak Most Lubuski budowano kilkadziesiąt lat.

            Rodzice Leny mieli pasiekę wędrowną, wiosną wyjeżdżali w Góry Kaukazu na pożytek.
            Mieszkali przy pszczołach w wozie, jak prawdziwi Cyganie.
            Mieszkańcy górskich osiedli, rodowici Czeczeni byli zawsze bardzo gościnni. Żyli
            głównie z owiec, handlu i przemytu.
            W Groźnym, gdzie mieszkało bardzo wielu Rosjan mówiło się: "jaskółki przyleciały,
            Czeczeni odfrunęli" (wiosną wyszli z wiosek na górskie szlaki).

            Czeczeńskie domy nie były zamykane pod nieobecność domowników. W czasach. gdzie w
            domach konsomolskich dygnitarzy niepodzielnie panowały telewizory marki Rubin, u
            Czeczenów pospołu z workami owczej wełny leżały radiomagnetofony i telewizory
            marki SONY.
            Lena opowiadała, że czasami z dużym zakłopotaniem odwiedzali swych sąsiadów,
            drzwi otwarte na oścież, nikogo w domu...
            Zawsze wtedy się bali, co będzie jak ktoś tych ludzi gór okradnie, podejrzenie
            wtedy padnie na obcych, czyli na nich. Nic takiego nigdy nie miało miejsca.
            Opowiadała, jak będąc studentką zaprosiła na wakacje koleżanki z Niemiec.
            Były oczarowane pięknem Kaukazu, mówiła, że na koniec obcałowały jej ojca,
            mówiły, że nigdy nie przeżyły nic tak wspamiałego.

            To taki świat z opowieści uchodźcy, na pewno trochę wyidealizowany, ... ale, tego
            nie można zweryfikować, tego świata już nie ma.
            Teraz Ci sami Czeczeńcy gości podejmują w jamach z ziemi, są oni przedmiotem
            wymiany na marki, ewentualnie dolary, czasem bezpośrednio na miny, ładunki
            zdalnie odpalane i przenośne wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych...

            Myślę, że więcej mogłaby Wam opowiedzieć Lena, to dość gadatliwa osóbka, tyle, że
            pewnie pisać jej się nie będzie chciało :)
            Spróbować jednak warto - zakładam nowy wątek: "Lena do tablicy !"
            • ok+ Może Cię tam wysłać, Mareczku ? 06.11.01, 14:56
              Może Ci załatwić bilecik ?
              Zamiast koranu zapakujesz egzenplarz Strategii Województwa i do boju !
      • Gość: suchy2 Re: Czeczenia IP: *.kam.pl 02.11.01, 10:46
        Jak sie domyślam akceptujesz również ich docelową ideę wprowadzenia islamu na
        całym świecie w tym również w Polsce z wszystkimi z tego tytułu wynikającymi
        konsekwencjami ( czarczafy , gorzała , ucinanie ręki itp ). Chyba , że jak
        zwykle telewizja kłamie i czeczeński przywódca duchowy ( nie pamiętam
        nazwiska ), który nam to wszystko przyobiecał publicznie dwa trzy lata temu to
        znowu wymysł propagandy.
        • borys-krakow Re: Czeczenia 02.11.01, 15:36
          Toś mnie zaskoczył. Czeczeni to obecnie 700 tys. ludzi rozproszonych po całym ex-
          ZSRR, w tym złodzieje, partyzanci, rolnicy, pasterze, agnostycy, muzułmanie,
          chrześcijanie. Strukturę społeczną mają przez Rosjan tak rozwaloną, że nie ma tam
          nikogo, kto podjąłby się określić mianem "przywódca duchowy". Są tam
          gantamirowcy, maschadowowcy, wahabici, w tej liczbie basajewowcy. Od śmierci
          Dudajewa, który na pewno nie był przywódcą duchowym, autorytetu całego narodu po
          prostu nie ma.
          Wódkę często piją, o ucinaniu rąk nie słyszałem i chuyba nikt w Polsce nie
          słyszał. Czarczafów niwe noszą. W dzisiejszej Rzepie są zdjęcia z Groznego -
          ładna kobieta bez czarczafu.
          Twoje teksty to nie wymysł propagandy. Myślę, że po prostu pomylili Ci się
          Czeczeni z Czukczami albo Czechosłowakami.
          • Gość: suchy2 Re: Czeczenia IP: *.kam.pl 02.11.01, 17:48
            borys-krakow napisał(a):

            > Twoje teksty to nie wymysł propagandy.
            ?
            > Myślę, że po prostu pomylili Ci się
            Czeczeni z Czukczami albo Czechosłowakami.

            Co tak nerwowo , jakbym nie słyszał na własne uszy to bym nie napisał.
            Chcesz to wierz , chcesz to nie. Czukcze - wiem o co chodzi , czechosłowacy -
            nie.pozdro dla Krakowa.


            • borys-krakow Re: Czeczenia 03.11.01, 16:13
              Gość portalu: suchy2 napisał(a):

              > Co tak nerwowo , jakbym nie słyszał na własne uszy to bym nie napisał.
              Nie nerwowo. Raczej spokojnie. Przypuszczam, że jakiś idiota klepie bzdury, albo
              ktoś komu zależy na zamieszaniu. To tak naprawdę mały skrawek ziemi i mało
              zainteresowanych, o manipulacje łatwo. I trzeba uważać i informacje filtrować
              przez własną wiedzę i zdrowy rozsądek.
    • ok+ Brodacza za brodę pociągnąć! 06.11.01, 14:51
      Pieprzem w oczy mu sypnąć, brodaczowi jednemu !
      Dobrze mówie ?
Pełna wersja