roman.g
22.05.06, 08:18
W przedszkolu przy Kosynierów Gdyńskich (tydzień temu)dwóch chłopców pobiło
trzeciego. Nic strasznego. Chłopcy się biją. Ale w tym przypadku stłukli go
klockami i skopali do nieprzytomności. Wychowawczyni nie słyszała, że dzieje
się coś strasznego. W Szpitalu opatrzyli dziecko i nie powiadomili o tym
bandyckim (?) wypadku policji, bo to tylko czterolatkowie. Lekarze orzekli
podejrzenie wstrząśnienia mózgu i pęknięcia kości czaszki. Ponoć chłopiec ma
płaską twarz od spuchlizny. Matka pokrzywdzonego chłopca nie dochodzi
roszczeń od rodziców "bandytów". Boi się? Kim są ich rodzice? Przedszkole nie
czuje się winne.
Ciekawe dlaczego lekarka badająca inne dziecko w tymże szpitalu odnotowuje
dziecku w kartotece sińce na nóżce po uderzeniu huśtawki a w takim wypadku
nie powiadamia się prokuratury lub chociażby policji. Skandal. Za kilka lat
ci krewcy "chłopcy" zabija kogoś i będzie tragedia. Rodzice opamiętajcie się,
lekarze o tym trzeba tez powiadomić prokuratora, a nie czekać aż synek
dorośnie i będzie mordował swoje dzieci. Uff. Może odpowie lekarz, wychowawca
lub tatuś już małych chuliganów?
pzdr