aborys
26.01.03, 14:23
Taka piosenka była. No, może podobna.
Koleżka wrócił z Chin. Dokładnie to po tuzinie lat wrócił z NY i po drodze
siedział pół roku w Szanghaju.
Był pod wrażeniem.
Tym godniejszym uwagi, że Szanghaj widział wyjeżdżając nie ze Skwierzyny czy
Krakowa, ale wprost z Manhattanu.
Swoboda gospodarcza, szybki rozwój, wielkie pieniądze. Centrum Szanghaju
wygląda jak Manhattan, tyle, że lepiej, bo jest postawione w 5 lat, a
Manhattan w 50. Po ulicach śmigają lepsze auta. Audi A6 opiekunki odwożą
dzieci do szkoły, a lexusy to ichne kadety. Firmy powstają i padają po roku,
by stworzyć miejsce dla nowej branży, jakości, nowych ludzi.
Blic, pakuj tornister. Jedziemy tam. Klin juz tam siedzi, nie rozklinił
jeszcze chińskiej klawiatury, dlatego nie pisze.