Dodaj do ulubionych

Dyktatura pań z dziekanatów

23.10.06, 21:08
na tym tle pozwolę sobie pochwalić panią z Uniwersytetu
Szczecińskiego-zaoczny-filologia polska,w siedzibie PWSZ,na Teatralnej.Pani ta
jest w poniedziałki i piątki i......jest pomocna,kompetentna i miła,raczej
nikogo nie wk.....Niech Dziekani przyslą na praktykę do tej Pani z filologii
polskiej,te swoje"cenne"panie ze swych dziekanatów.Życzyłbym sobie,aby choć w
połowie reprezentowały tu opisane panie,poziom tej,z U Sz.
Obserwuj wątek
    • Gość: xxx Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:36
      na awf jest tragedia panie z dziekanatu traktuja nas jak szmaty na wszystko
      trzeba czekac nawet na zalatwienie pilnej sprawy po kilka dni a pozniej to my
      studenci za to placimy np. nie dostajac kredytu w banku czy stypendium na
      uczelni bo nie dotrzymalismy terminu ale ja sie pytam kogo to wina???
      oczywiscie sie domyslacie
      • Gość: fox A pogonić te BIURWY do roboty !!!!!!!! IP: *.ztpnet.pl 23.10.06, 21:59
        Na uniwerku w jednym z dziekanatów te Biurwy nie chciały podbić legitymacji
        kolesiowi gdyż robia to tylko hurtowo gdy jest ich conajmniej 10.
        Koleś zapłacił kare za jazde bez ważnej legitki i narobił rabanu m.in.na forum.
        Okazało sie że te BIURWY są leniwe, wola się pizdrzyć, na studentów patrza z góry
        i nie w głowie im robota.
        Biurwy jedne ich mać.
        Student ,gość na dorobku a te....szkoda gadac.
        • Gość: Zula Re: A pogonić te BIURWY do roboty !!!!!!!! IP: *.globalconnect.pl 23.10.06, 22:13
          Po tym wpisie widać, że tacy ludzie też są studentami.
          • Gość: yourij Re: A pogonić te BIURWY do roboty !!!!!!!! IP: *.gl.digi.pl 24.10.06, 10:51
            Gość portalu: Zula napisał(a):

            > Po tym wpisie widać, że tacy ludzie też są studentami.

            Zula... taki ludź przynajmniej nie przeklina... a co najwyżej bawi się w
            słowotwórstwo (całkiem inteligentne połączenie słów).
            Więc... co z tym tekstem jest nie tak ?
            • Gość: mlody_junak panie z dziekanatu IP: *.crowley.pl 24.10.06, 12:18
              miałem do czynienia z 3 paniami z dziekanatów z wydziułów sopockich Uniwesytetu
              Gdańśkiego (Ekonomia i Zarządzanie): za każdym razem były bardzo miłe - mam
              dobre wspomnienia.
              Pozdrawiam!:)
              • y00 Pani z dziekanatu prowadzi bloga :-)))) 24.10.06, 16:15
                krowy.blox.pl to opis własnie dziekanatów ;)
              • Gość: Coca-Cola te z UG Ekonomii daja rade:-) IP: *.hor.brad.ac.uk 24.10.06, 19:04
                Ale te co mam teraz za granica to inna liga... podejscie tutaj do studenta jest
                nieporownywalne... Mowa o UK.
      • Gość: :O) Musialem podawac sie za dziennikarza IP: 194.46.43.* 24.10.06, 12:51
        Musialem czasami podawac sie za dziennikarza zeby dowiedziec sie czy dany
        wykladowca jest na uczelni danego dnia. Kiedy probowalem dzwonic jako student -
        dostawalem tzw. opier'dol za to, ze wogole smiem przeszkadzac paniom w
        dziekanacie.
        Zdobylem sie wiec na sposob i zaczalem udawac pana Ziemniackiego/Abramowskiego
        (itd) z lokalnej gazety... pytalem czy dany wykladowca jest na uczelni (i
        oczywsice kiedy bedzie), poniewaz planujemy wywiad (na jakis glupi temat). Te
        idiotki oczyiwscie 'lykaly' te glupoty i w 5 minut wiedzialem co i jak.
        Do tego kombinatorstwa zmusily mnie jednak one same. Gdyby byly normalne i
        uprzejme - nigdy nie musialbym udawac nikogo innego.
        Proponuje sprobowac tego sposobu - dziala i to niezle!!!
    • Gość: Mama studentki Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.globalconnect.pl 23.10.06, 22:09
      Studia uniwersyteckie skończyłam ponad dwadzieścia lat temu, ale pierwsze
      słyszę, żeby w sprawie ocen z egzaminu dzwonić do dziekanatu. To na tej uczelni
      nie ma wykładowców? Oni są zobowiązani informować studentów o miejscu i
      terminie ogłaszania wyników. Nie bronię pań z dziekanatów, ale to nie one
      egzaminują.
      • Gość: kibol Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 23:08
        Mama studentki napisała "nie ma wykładowców? Oni są zobowiązani informować
        studentów o miejscu i terminie ogłaszania wyników" - dodam tylko, że np. mój
        koleś z Chełma musiał specjalnie przyjechac po wpis z teorii sportu tylko
        dlatego, że egzaminator takich informacji nie udziela telefonicznie. Kiedy
        mówił, że ma 700 km i trudno mu się z pracy zwolnić, to mu powiedział, że go to
        g... obchodzi. Facet robi ze studentami co chce, na zajęcia się spóźnia lub nie
        przychodzi. Wszystkich traktuje jak głupków. Przy nim odzywki z dziekanatu to
        pikuś.
        • Gość: mik Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.orange.pl 23.10.06, 23:50
          hm. a więc nic się nie zmieniło w dziekanatach nadal PRL.
          • Gość: Mixxer Re: Dyktatura dziekanatów i uczelniana miernota... IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 24.10.06, 19:24
            Wyglada na to, iz system z czasow PRL-u wciaz zyje
            i ma sie calkiem dobrze. Przez kilkanascie lat nie
            dokonano praktycznie ZADNYCH glebszych reform
            systemowych na uczelniach wyzszych w Polsce!

            Na uczelniach rzadzi wciaz klika panow feudalnych
            (przepraszam "profesorow belwederskich" - swoja
            droga - w jakim innym kraju na swiecie prezydent
            zajmuje sie nadawaniem tytulow profesorskich?)
            oraz (przerosnieta) nieuprzejma i nieudolna
            administracja, ktorej baaaardzo daleko do
            standardow obslugi studenta przyjetych w
            cywilizowanych krajach. Niestety!
    • gorzowskiszlachcic a gó.. prawda 24.10.06, 07:28
      a ja studiowałem w gorzowie na magisterce administracji i jakoś nie miałem
      problemów z paniami z dziekanatu zawsze miło i przyjemnie wszystkie sprawy
      załatwione; myślę, że to sprawa podejścia do drugiej osoby P.S.pozdrawiam Panią
      Kasię z dziekanatu US administracji publ.
      • Gość: emsiziomal Jakie uczelnie..takie dziekanaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 07:45
        Koleś po wpis z teorii sportu przyjechał......ależ przedmiot.....po taki wpis
        jechałbym do Moskwy.
        gorzowskie szkoły wyzsze to masowa produkcja magistrów i licencjatów...do mycia
        okien w Irlandii. Po co im dziekanaty?? Wystarczą sekretariaty!!
        • g_chochlik Re: Jakie uczelnie..takie >>>> emsiziomal 24.10.06, 10:27
          Gość portalu: emsiziomal napisał(a):

          > Koleś po wpis z teorii sportu przyjechał......ależ przedmiot.....po taki wpis
          > jechałbym do Moskwy.
          > gorzowskie szkoły wyzsze to masowa produkcja magistrów i licencjatów...do
          mycia
          >
          > okien w Irlandii. Po co im dziekanaty?? Wystarczą sekretariaty!!

          Wez swoje szmaty i wal sie z tego forum kretynie, juz sie chce rz...ć ja sie
          czyta twoje posty szowinistyczne.
          • Gość: D_chochlik Re: Jakie uczelnie..takie >>>> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 17:56
            > Wez swoje szmaty i wal sie z tego forum kretynie, juz sie chce rz...ć ja sie
            ^
            Enteligent się znalazł
    • Gość: Student Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.10.06, 07:46
      Na UZ-ecie tez jest podobnie, prawo sobie a Panie w dziekanacie sobie, na szczescie mozna napisac e-mail do Dziekana i sprawa jest zalatwiona pozytywnie.
    • Gość: Marcin Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 09:01
      Taka widać specyfika polskich uczelni. Każda uczelnia ma zastęp nadludzi w postaci pań z dziekanatu. Za moich czasów pani z dziekanatu zakwestionowała i zmieniła ocenę z egzaminu magisterskiego. Interwencje u zasiadających w komisji egzaminacyjnej profesorów, doktorów i w końcu rektora nic nie dały! Jednocześnie przypomina mi się anegdota, którą można było dosyć często usłyszeć na uczelni. Mniej więcej szło to tak:

      W skomplikowanych, hierarchicznych strukturach administracyjnych wyższych uczelni łatwo się zgubić. Jeśli chcemy coś załatwić warto wiedzieć, co kto może. I tak:

      Jest człowiek, który przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy i szybszy od pocisku. Chodzi po wodzie. Rozmawia z Bogiem. To po prostu rektor.

      Jest też człowiek, który przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy parowej. Czasami dogania pocisk. Chodzi po wodzie, gdy morze jest spokojne. Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie. Tym kimś jest prorektor.

      Następnie ktoś kto przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce. Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa. Potrafi strzelać z pistoletu. Chodzi po wodzie na krytym basenie. Czasami Bóg zwraca się do niego. To dziekan.

      I dalej. Ledwo przeskakuje budkę portiera. Przegrywa z lokomotywą. Czasami może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie. Bardzo dobrze pływa. Rozmawia ze zwierzętami. Prodziekan.

      Obija się o ściany próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek. Może zostać przejechany przez lokomotywę. Nie dostaje amunicji. Pływa pieskiem. Mówi do ścian. Profesor.

      Wbiega do budynków. Nie wytrzymuje konfrontacji z ręczną drezyną. Moczy się pistoletem na wodę. Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratunkowej. Bełkocze do siebie. Doktor.

      Podnosi budynki i przechodzi pod nimi. Zwala lokomotywę z torów. Łapie pocisk zębami i go rozgryza. Zamraża wodę jednym spojrzeniem. Jest Bogiem. Pani z dziekanatu.
    • Gość: Student IV Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 09:21
      To nie prawda one sea mile:)
    • Gość: mango Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.rol.ar.krakow.pl 24.10.06, 10:07
      przychodzi baba do lekarza ze studentem w d...e. co pani jest? pyta lekarz.Pani
      z dziekanatu.
      • Gość: ghg Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.kolonianet.pl 24.10.06, 10:19
        heheehe ;) dokładnie tak! u mnie była tylko jedna na UGdańskim, która potrafiła
        coś dla nas zrobić w miarę szybko i bez marudzenia. ogólnie ma się w dziekanacie
        wrażenie, że ty jesteś dla nich, a nie one dla ciebie. że jestem tam tylko po
        to, by one miały pracę i mogły sobie kawkować do woli :)

        www.porysunki.blox.pl
    • Gość: chodi Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.wsip.com.pl 24.10.06, 10:23
      Polecam studia w WSZ/POU w Warszawie, Legnicy bądź Krakowie. Ja studiowalem w
      warszawie i poziom obsługi był na 6. Poważnie! Pomijam juz fakt że organizacja
      studiów powodowała że odwiedzanie dziekanatu nie bylo konieczne:)

      chodi
    • tracerx1 Re: Dyktatura pań z dziekanatów 24.10.06, 10:27
      He He przypomniał mi się taki kawał:
      Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie, a ten co pani jest??
      A baba: W dziekanacie pracuję ;)
    • Gość: starosta Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.marwit.gliwice.pl 24.10.06, 10:27
      Nie prawda!! :)
      Pani Ewa z dziekanatu Energetyki na Politechnice Śląskiej to wspaniała kobieta!
      Nie ma osoby na tym kiernku, która źle o nie mówi. Miła, przystepna, cierpliwa ;)
      Służy pomocą, zdażyło się, że pożyczyła pieniądze studentowi na wyrobienie
      legitymacji :)
      Dla Pani Ewy od Energetyki 5 gwiazdek :)
    • nms5 Re: Dyktatura pań z dziekanatów 24.10.06, 10:28
      Krew mi sie burzy, kiedy cos takiego czytam. Z drugiej strony , to studenci sa sobie winni. Czy nie moga zorganizowac sie i zaprotestowac? Jak sie panie dowiedza, ze grozi im zielona trawka, zrozumieja NAPEWNO po co tam siedza. Tymczasem na forum tylko, jak dotad, 13 osob napisalo komentarz.
      Sama pracuje na angielskim uniwersytecie i widze jak powinien pracowac dziekanat. Nie chce mi sie nawet tych roznic opisywac...poprostu ta instytucja stworzona jest dla studentow i tak te misje tutaj pojmuje. POLSCY STUDENCI!! proponuje, ZROBCIE Z TYM WRESZCIE PORZADEK!!.
      Zle bylo za moich czsow, ale to byly w koncu lata 60-te, ale teraz?
      Zycze odwagi, racja jest po waszej stronie...
      Pozdrawiam.
    • Gość: MFN Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.escom.net.pl 24.10.06, 10:32
      Nie wiem dlaczego to jest artykul w nie do konca powaznym dziale "deser".
      Wg mnie to jest hanba polskich uniwersytetow, przyklad ich zacofania i
      prowincjonalnosci. Wielkie autorytety, np. prof Zoll, a ich sekretarki pomiataja
      studentami. Dla mnie to byl szok, kiedy wrocilem do Polski po dlugim pobycie za
      granica. Chamstwo w Polsce jest dotkliwsza plaga niz bieda i korupcja razem wziete.
      Pozdrawiam
      • Gość: FreakyMisfit Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.dialog.net.pl 24.10.06, 12:02
        Skala patologii na uczelniach wyższych jest porażająca. A tak w ogóle, to zwyczajnie jest za dużo studentów i już. Po cholerę wydawać na nich kasę i eksportować do Irlandii?
    • Gość: studentka Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 10:42
      Ja studiuję na Uniwerku w Warszawie.

      Najpiękniejszy tekst jakim mnie te panie uraczyły brzmiał tak (w godzinach pracy
      dziekanatu!) - DZIŚ PRACUJEMY DLA STUDENTóW, BEZ STUDENTóW! WYJDŹ!

      Dziekanat to tylko jedna część tego miłego i przyjazdego studentom świata.
      Zabawa z dziekanatem to coś, co można opanować. Na moim wydziale jest około 2500
      żaków, a mój instytut to około 1000 studentów, więc te kobity raczej nikogo nie
      pamiętają z twarzy, do tego obsługują za jednym razem wszystkie instytuty
      podległe pod ten wydział - wydział historyczny - instytuty historii,
      archeologii, muzykologii i etnologii - razem to cała masa żaków. Kobity mają
      kisiel z mózgu.

      Dziekanat jest podzielony na ten dla dziennych i wieczorowych i na ten dla
      zaocznych.
      Pierwszy działa we wtorki, czwartki i piątki od 10 do 13.30 (o ile mnie pamięć
      nie myli).

      Techniki obsługi dziekanatu są dwie:
      1) Wchodzi biedny student, zaczyna od "przepraszam że żyje", grzecznie prosi,
      przeprasza co chwilę i jest słodszy od landrynki. Wtedy ma szansę, że coś załatwi.
      2) Wchodzi wkurzony student. Dobrze jest zacząć od trzaśnięcia drzwiami i
      powiedzenia, że się ma dosyć tej cholernej uczelni. Wtedy te kobity czasem kładą
      uszy po sobie i grzecznie coś zrobią. Sprawa jest ryzykowna, bo mogą zapamiętać
      twarz, ale działa w 75% przypadków :)

      O wiele gorszą rzeczą jest rejestracja komputerowa na zajęcia. To taki
      wynalazek, który miał ułatwić życie studentowi. Każdy student dostaje numer i
      hasło do logowania na stronie UW. Wchodzi sobie do swojego konta i może z niego
      zapisywać się na egzaminy, wykłady i zajęcia.
      PIerwszy problem pojawia się kiedy dostaje się hasła, bo choć pani od haseł jest
      miła i sympatyczna, to hasła nie działają. Zazwyczaj trzeba ze 2, 3 razy przyjść
      po hasło.
      Kolejny problem jest tak, że mieszkający w Warszawie studenci mają dostęp do
      internetu, ale ludzi z mniejszych miejscowości czy akademików nie koniecznie.
      Zapisy rozpoczynają się o północy i wtedy wszyscy rzucają się zapisać na wybrany
      wykład. A student z akademika, który musi iść do kafejki, otwartej od 8 rano nie
      zapisze się na taki wykład.
      W chwili krytycznej, gdy system zaczyna zapisy, wchodzi tylu studentów, że
      wszystko siada i wywala zalogowanych.

      Ale system (nazywa się USOS) robi inne "fajne" rzeczy. Nie ma zaprogramowanych
      studiów równoległych, więc jak ktoś studiuje na 2 wydziałach USOS usuwa czasem
      wpisy z jednego z nich uważając je za błąd.
      Jeśli student zaś ma wpis w indeksie, ale w komputerze go nie ma, to jakby wpisu
      nie miał.
      Czasem w wyniku błędu zapis znika ze strony studenta - na przykład zapis na
      egzamin. Wówczas studenta nie ma na liście egzaminacyjnej i nie może podejść do
      egzaminu.
      Z USOSem nie sposób się nudzić.... niestety.

      No a najzabawniejsze jest to, że UW ma zamiar w ciągu 2 lat zlikwidować indeksy
      jako niepotrzebne. Ma je w 100% zastąpić USOS.

      Ja na szczęście jestem na wysokim roku i mnie to nie obejmie, ale chciałabym na
      tym oto forum modszym kolegom złożyć wyrazy szczerego współczucia.
      • Gość: mk dziekanat w. historycznego UW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 11:10
        Zawsze, przez 5 lat studiów (historia sztuki) byłam tam załatwiana szybko i
        uprzejmie.
        Co do USOS niestety się zgadzam.
      • Gość: kasia Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.mimuw.edu.pl 24.10.06, 13:14
        Bo USOS byl/jest pisany przez ludzi z MIMUWu i jest przystosowany do warunkow
        tego wydzialu. Chociaz tez zdarzaja sie smieszne(?) sytuacje, kiedy tydzien
        przed obrona pracy magisterskiej dowiadujesz sie, ze nie masz absolutorium, bo
        ktos zapomnial cos tam wklepac do USOSa.

        Co do dostepu do Internetu:
        1. od roku mozna miec Internet w pokoju w akademiku, kosztuje to 10zl/mc;
        2. jedynymi znanymi mi zajeciami, na ktore mozna sie zapisywac przez USOS i
        liczy sie kolejnosc zgloszen sa wf, ogolnouniwersyteckie i lektoraty, wiec
        jednak nie rzeczy najwazniejsze;
        3. od tego roku zapisy zaczynaja sie w jakis normalnych porach (8? 9? 16?), wiec
        w ogole problem odpada;
        4. pomysl sobie ze w normalnych warunkach osoby z malych miejscowosci musialyby
        przyjechac wczesniej do Warszawy aby sie zapisac - a tak tylko musza znalezc
        komputer z Internetem;
        5. czy mialas "przyjemnosc" przezyc rejestracje na wf w czasach przedusosowych?
        ja tak, i nie mam ochoty tego powtarzac (kilkaset osob tloczacych sie przed i w
        barakach naprzeciwko biologii);

        Co do znikniecia indeksow - wlasnie na MIMUWie od jakis 2-3 lat nie ma indeksow
        (tzn. mozesz sobie zbierac zaliczenia, jak chcesz to Ci w indeksie wpisza, ze
        jestes na kolejnym roku, ale w gruncie rzeczy nikogo to nie obchodzi) i jakos
        wiekszosc problemow jest albo przez niedbalstwo pan z dziekanatu (jak mozna
        zgubic kartke z tematem pracy magisterskiej?!), albo z powodu ich lenistwa (jak
        mozna przez miesiac nie wpisac zaliczen z odchamiacza do USOSa, majac oczywiscie
        wypelniony protokol? - to kwiatek z wydzialu biologii)
        • Gość: szym komputerowe systemy obslugi studiow IP: *.csail.mit.edu 24.10.06, 20:55
          Zapisy "kto pierwszy ten lepszy" sa bez sensu. To kryterium techniczne. Na EiTI
          PW dziala (beznadziejny swoja droga) ERES2, w ktorym zapisy odbywaja sie przez
          kilka dni, a konflikty rozstrzygane sa na koniec kazdego dnia. Podstawowe
          kryterium to srednia, ale liczy sie takze czy przedmiot jest w planie wzorcowym
          itp. Na WF zapisy niestety odbywaja sie po staremu (kazdy zglasza 3 preferencje
          a instruktorzy w ciagu 30 minut dokonuja dopasowania)
    • Gość: Effka Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.10.06, 10:44
      Pani Ela z dziekanatu PWSZ w Legnicy byla najkochansza na swiecie. Zycze
      kazdemu studentowi takiej Pani Eli. Z 200 osob na roku znala prawie wszystkich
      i dalo sie z nia zalatwic wszystko!!! Zawsze usmiechnieta, mila - pomogla mi
      wiele razy, i moge zagwarantowac ze dla kazdego byla mila.
    • mickey_kr Re: Dyktatura pań z dziekanatów 24.10.06, 10:49
      ja studiowalem na UJ Biotechnologie i pani Jadzia bylo osoba bardzo zyczliwa,
      pomocna i mila!!! dzieki niej kikla osob wiecej skonczylo studia
      dziekuje
    • Gość: doktorant uczelnie - bastiony realnego socjalizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 10:55
      Nic sie nie zmieni, dopoki atmosfera na uczelniach bedzie rodem z PRL. W
      panstwowych to norma, ze zatrudnia sie krewnych i znajomych. Cala administracja
      to krewni i znajomi. Panie z administracji moga "zalatwic" bardzo duzo
      nieoficjalnymi drogami, wiec kazdy sie ich boi. Studenci maja do czynienia tylko
      z malym wycinkiem, z dziekanatem. Pracownicy mogliby duzo powiedziec o reszcie
      wszechwladnej administracji i o tym, ze pani sekretarka instytutu ma czesto
      wieksza realna wladze i mozliwosci niz dyrektor. W prywatnych uczelniach
      niestety czesto jest podobnie, bo kto je zaklada? Krewni i znajomi z panstowych.
      Ogolnie jednak w prywatnych jest nieco lepiej, bo tak czy inaczej - zyja one z
      pieniedzy studentow i nie mozna tych studentow za bardzo zniechecac. Panie z
      dziekanatu sa jakie sa, bo pracuja praktycznie z dobrej wlasnej woli. Bardzo
      trudno je zwolnic (1: zwiazki zawodowe nie pozwola, 2: mozna sie narazic reszcie
      administracji, a to niezly klops), a tym bardziej wymusic takie "fanaberie", jak
      mile traktowanie studentow.
      • Gość: MFN Re: uczelnie - bastiony realnego socjalizmu IP: *.escom.net.pl 24.10.06, 11:08
        Niestety masz racje.
        Ja widze tylko jedno rozwiazanie:
        urynkowic uczelnie,
        nasze panstwo powinno fundowac stypendia zdolnym, aby mogi studiowac za granica,
        tak jak w USA, obowiazek robienia doktoratu w innym miejscu niz magisterki,
        postdoka w jeszcze innym
        oraz likwidacja profesury doywotniej, a zamiast tego ograniczone czasowo
        kontrakty na stanowisko profesora na danej katedrze danego uniwersytetu.
        I moze wtedy panie w dziekanacie beda milsze.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Mixxer Re: uczelnie - bastiony realnego socjalizmu... IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 24.10.06, 19:37
          Masz racje "MFN", iz konieczna jest bardzo
          gleboka reforma systemowa szkolnictwa
          wyzszego w Polsce!

          p.S. W USA nie wypada robic doktoratu w tym samym
          miejscu gdzie robilo sie "Beczelor" (bo
          "magisterium" <Master> robia w USA tylko
          bardzo nieliczne osoby) ale... zwykle NIE
          jest to jakis formalny wymog, np. znam
          osobe, ktora zrobila w USA B.Sc., M.Sc.
          oraz Ph.D. na jednej i tej samej uczelni.
          P.S. Oczywiscie, tzw. 'profesury belwederskie'
          nadawane w Polsce to niepotrzebna bzdura!
          Z drugiej zas strony w takich krajach
          jak USA, czy Kanada profesor po kilku
          latach pracy na uczelni (zwykle 6 do 8 lat)
          moze dostac tzw. "tenure" co jest
          odpowiednikiem "profesury dozywotniej"!
    • yourij Dyktatura pań z dziekanatów 24.10.06, 10:57
      Zdaje się, że panie z dziekanatów są jeszcze z byłej epoki....
      Tyle się potworzyło prywatnych uczelni, m.in. moja (WSTI Katowice)
      i powiem wam jedno... różnica kolosalna... gdyby mi znajoma z państwowej
      uczelni nie uświadomiła swoich problemów jeszcze jak byłem na pierwszym
      semestrze.. heh... nie chciało mi się jej wierzyć.
      Tylko może to przez to, że i my - studenci i one traktujemy naszą obecność jak
      chodzenie do pracy... i jesteśmy po prostu na równych prawach. Z wykładowcami
      (szczególnie tymi młodszymi wiekiem) też tak jest... Ale i Ci habilitowani
      doktorzy też jakoś bez złośliwości do nas podchodzą...
      Może jeśli władze uczelni uzmysłowią niektórym z tych pań, że one są w pracy
      (dla przykładu jedna poleci) to reszta zmieni swój światopogląd :)
      • Gość: ania Re: Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.icpnet.pl 24.10.06, 11:05
        ja jestem z uam i nasze panie też są urocze:) najlepsze jest to, że jak
        przyjdzie jakaś nowa, to przez rok jest miła i kochana, ale po roku uczy sie
        już tej specyficznje uprzejmości od koleżanek z pokoju i innych dziekanatów (u
        nas kilka dziekanatów jest obok siebie)- i potem przez koljeny rok to ona jest
        najbardziej perfidna, nadrabiając ten stracony rok. Ale sa tez lepsze dni- tzn.
        zdarza się że panie obsłużą w mairę sympatycznie studenta, on się tym pochwali,
        to wtedy reszta szybko tam biegnie, w nadziei że im też się uda dziś coś
        załatwić- ale cierpliowści starcza zwykle dla max. 8 studentów (i tylko w te
        dobre dni, zwykle nawet pierwszy jest zrównany z ziemią).
    • Gość: Magda Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.sofrecom.pl 24.10.06, 11:01
      AE Krakow, pani Jola S. - złota kobieta! Wszystkie panie powinny się od niej
      uczyć!
    • Gość: gosc Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 11:03
      dziekanaty to tylko wstep do tego jak traktuje sie studentow na uczelniach
      wogole - właśnie dorosłych ludzi(?!). Tych, którzy mają rzekomo tworzyc "elite
      państwa". Jakie PANIE z dziekanatu taka uczelnia!!!
    • rahalo Dyktatura pań z dziekanatów 24.10.06, 11:04
      Troche poobijalem sie na roznych uczelniach i generalnie panie w dziekanatach sa
      do niczego. Nawal roboty maja zazwyczaj w okresie "po sesyjnym" bo indexy do
      sprawdzenia, wystawione zaswiadczenia i sporo studentow z waznymi sprawami i
      wtedy studen=najgorszy wrog.
      Po tym okresie tragedia jest jak padnie im komputer, bo karty do pasjansa trzeba
      recznie tasowc ;-)

      Na tym tel chcilalbym pochwalic pania z dziekanatu Informatyki w Wyzszej Szkole
      im Pawla Włodkowica w Płocku - zawsze mila, zawsze przychylna i pomocna w
      stosunku do sudentow.

      PS A moze by tak zrobic liste "dziekanatow przyjazdnych dla studenta"?
    • Gość: Przemek Pani Iwonka z WSMiP na UŁ IP: *.mrr.gov.pl 24.10.06, 11:09
      Wypisz wymaluj Pani z dziekanatu z artykułu. Zero życzliwości dla studentów. Ja
      osobiście przeżyłem szok kulturalno-cywilizacyjny kiedy na studiach
      podyplomowych miałem kontakt z administracją (szkoła zagraniczna). Okazało się,
      że student może być traktowany jako normalny człowiek a nie jako przeszkoda w
      przerwach na papierosa.
      • Gość: Maciek Re: Pani Iwonka z WSMiP na UŁ IP: 85.206.195.* 24.10.06, 23:51
        Widze, ze nic sie nie zmienilo... 1,5 roku temu ukonczylem ten kierunek i do
        dziekanatu prawde mowiac balem sie wchodzic, szczegolnie jak mialem jakis
        problem. Niby mi juz cala niechec minela, ale osad pozostal. Pozdrawiam
        Kierunek i trzymajcie sie!
    • umpli23 zupelnie jak pani Bajus! 24.10.06, 11:14
      a myślałam, że tylko u nas rządzi "pani dziekan":) jeśli ktoś zetknie się kiedyś
      z panią Bajus na lubelskiej uczelni zrozumie, o czym mowię!
    • Gość: lopaczenko Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 11:15
      Po tym artykule już nie będę narzekał na panie z mojego dziekanatu. Co prawda
      zdarza się, że o wielu rzeczach nie wiedzą i bywają zniecierpliwione, ale nigdy
      nie spotkałem się z niegrzecznym lub chamskim zachowaniem z ich strony.
      Pozdrawiam Panie z dziekanatu wydziału farmaceutycznego CM UMK :)
    • Gość: ToM Dyktatura pań z dziekanatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 11:16
      Panie w dziekanacie zaocznych na ekonomii UG: Pani Gosia i Pani Mirka. Nie
      skonczyl bym bez nich studiow - konczylem studia zaocznie, mieszkalem za
      granica. Bez nich nie dal bym rady, slowo daje. Sciskam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka