piotr45
19.11.01, 13:32
Kolejny znajomy zrelacjonował mi sytuację kobiet w gorzowskim Volkswagenie.Nie
wytrzymałem: jego żona powiedzmy w środe (kamufluję dzień, bo się zorientują
kto i kobietę wyrzucą!) o 7 rano wrocila do domu z 6-tej nocki (slownie:
SZÓSTEJ!!!), a w czwartek na 14 zasuwa na pierwszą z sześciu drugich zmian. Bez
dnia wolnego!! Przez 8 godzin na nocce na akord.Kobiety boją się
zwolnienia,robią bokami,słaniają się na nogach,ale oficjalnie sie nie skarżą,bo
wylecą.Np. w Stilonie zdaje się zakazano w ogóle pracy kobiet w nocy.Wcześniej
gdy pracowały na nocki, to góra 4 dni, po których miały 2 dni wolne (tzw. 3-
zmianowy system 4-brygadowy). Ja już nie mówię, że to wszystko przez Niemca, bo
to kanał, gdzie wypuszczają prawdziwy powód. Ale jest wokół tego cisza! Związki
siedzą cicho na tyłkach, bo przekupione przez dyr. w jedną trąbę trąbią.Partie
chyba calkiem przestały interesować się zwykłym człowiekiem (poza wyborami).
Miasto trudnych tematów woli nie ruszać,bo psułoby to prezydentowi i radnym
nastrój samozadowolenia ze swych wielkich pomysłów (basenów,kręgli,kolejek
linowych, a może tunelu pod Wartą i metra na ratusz:-/ Szlag trafia, gdy
wszyscy wiedzą, że jest nie w porządku, ale nikt słowem nie piśnie. Wody w usta
nabrała też prasa. A może się jednak zainteresuje? Co ty na to, Gazeto?