Dodaj do ulubionych

Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa

17.01.07, 00:57
Ciekawostka:
Rondo Piłsudskiego/Odrodzenia
Jechał samochód, nazwijmy go X, Piłsudskiego od Walczaka, na rondo wjechał na
wewnętrzny pas. Ponieważ wciąż nie ma oznakowania poziomego ani pionowego,
więc legalnie zaczął zjeżdżać z wewnętrznego pasa w Odrodzenia. Dostał strzał
w prawy bok od Y, który jechał zewnętrznym pasem, nazwimy go Y. Y chciał
dostać od X kasę bez zgłaszania szkody. X się nie zgodził i wezwał policję.
Policja ukarała mandatem Y.
Wyjaśnienie wkrótce.
Obserwuj wątek
    • Gość: Bernard Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.ed.shawcable.net 17.01.07, 01:01
      Nie znowsze rond..
      Ronda dla mnie to naijdiotyczniejsze skrzyzowana na swiecie...
      Jednak...
      Nigdy nie mam wypadkow na rondzie..
      Dlaczego???
      Myslec pacany!!!
      :)
    • calama Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 07:08
      danny_boy napisał:

      > Wyjaśnienie wkrótce.
      Wot ciekawostka...
      czekam z niecierpliwoscia na wyjasnienia
      • pretty01 Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 08:06
        Tam jest . jeśli mnie teraz pamięć nie zawodzi, chyba znak od strony Odrodzenia
        na którym namalowali, że można skręcać z zewnętrznego?
        • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 09:45
          jezeli przed rondem nie ma znakow poziomych ani pionowych, to zjezdzac z ronda
          mozna z dowolnego pasa,tak jak i jezdzic po nim mozna po dowolnym.
          dziwne ,klient X zjezdzal z wewnetrznego ,zajechal droge temu co byl na
          zewnetrznym z jego prawej i dostal mandat?
          • calama Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 10:02
            Gość portalu: realista napisał(a):

            > klient X zjezdzal z wewnetrznego ,zajechal droge temu co byl na
            > zewnetrznym z jego prawej i dostal mandat?

            Rozumiem,ze dawno robiłeś prawo jazdy...
            Zmiany w przepisach wg Ciebie sa chyba tylko dla słabiaków.
            Juz się nie dziwię,że jest tyle wypadków na rondach.
            A na dodatek źle zrozumialeś. Ten z zewnętrznego ( mając pierwszeństwo) dostał
            mandat.
            • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 10:26
              toz o tym pisze.
              wytlumacz wiec skoros taka wszechwiedzaca,dlaczego ten na zewnetrznym dostal
              mandat, mimo ze ten bedacy na wewnetrznym zjezdzajac z ronda zajechal mu droge.
              • calama Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 10:33
                Gość portalu: realista napisał(a):

                > toz o tym pisze.
                "klient X zjezdzal z wewnetrznego ,zajechal droge temu co byl na
                zewnetrznym z jego prawej i dostal mandat?"
                Raczej wskazywało na gościa X, ale oki. Czepiać się nie będę ;)

                > wytlumacz wiec skoros taka wszechwiedzaca,dlaczego ten na zewnetrznym dostal
                > mandat, mimo ze ten bedacy na wewnetrznym zjezdzajac z ronda zajechal mu
                droge.
                Wszystko wiedząca nie jestem.
                Już bladym świtem pisałam,ze czekam z niecierpliwoscią na wyjasnienie. ;)
                Zgadywac nie bede.
                • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 10:40
                  tez jestem ciekaw rozwiazania tej zagadki :)
        • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 09:45
          jezeli przed rondem nie ma znakow poziomych ani pionowych, to zjezdzac z ronda
          mozna z dowolnego pasa,tak jak i jezdzic po nim mozna po dowolnym.
          dziwne ,klient X zjezdzal z wewnetrznego ,zajechal droge temu co byl na
          zewnetrznym z jego prawej i dostal mandat?
          • Gość: proa Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 18.01.07, 23:43
            Tak wlaśnie jest na tym rondzie,ten z wewnętrznego ma pierszeństwo mimo że ten
            z zewnętrznego jest po jego prawej.Tak mi to gliniarz powiedział i że tego mam
            się trzymać, sama nie trybię o co biega,dlatego wolę nadrobić trochę niż
            pakowac sie na to rondo,zwłascza że krotko jeżdżę jako kierowca.
          • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 20.01.07, 11:14
            Sek w tym, zeby zrozumiec, ze to rondo to nie tylko kawalek jezdni, na ktorym
            obowiazuja normalne zasady, jak pierwszenstwo, itp. To takze skrzyzowanie - a w
            przepisach jest wyrazny zapis, ze nalezy dac zjechac ze skrzyzowania
            uczestnikom na nim juz znajdujacym sie, wiec nie mozesz np. wjechac na
            skrzyzowanie i staranowac kogos, kto ci stoi w poprzek, mimo iz masz zielone
            swiatlo. Wlasnie ten przepis ktos naciagnal do swoich potrzeb...
    • Gość: xxx Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 12:40
      Odpowiedz jest bardzo prosta - jezeli nie ma oznakowania poziomego i nie ma
      lini oddzielacjacych pasy ruchu ciaglych to z pasa wewnetrznego ma prawo
      zjechac, a jadacy pasem zewnetrznych musi ustapic zjezdzajacemu. To proste.
      Dlatego jadacy pasem zewnetrznym dostal mandat bo nie ustapil zjezdzajacemu.
      • calama Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 13:06
        Gość portalu: xxx napisał(a):

        > a jadacy pasem zewnetrznych musi ustapic zjezdzajacemu. To proste.

        Mam nadzieję,ze nie jeździsz za kierownicą.
        Od kilku lat przepisy sa zmienione, dostosowane do unijnych.
        Pierwszeństwo mają kierowcy na pasie zewnętrznym.
        • Gość: xxx Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 13:13
          No to bardzo sie mylisz - tylko i wylacznie wtedy gdy rondo jest oznakowane
          poziomymi liniami.
          • calama Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 13:16
            Gość portalu: xxx napisał(a):

            > No to bardzo sie mylisz - tylko i wylacznie wtedy gdy rondo jest oznakowane
            > poziomymi liniami.

            To tam nie ma linii oddzielających pasy?
            Znaczy jest jeden pas...wedle prawa ;)

            • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 13:19
              wydaje mi sie ,ze na rondzie sa linie przerywane oddzielajace pasy.
              gosc zjezdzajacy z ronda z pasa wewnetrznego, wjechal na pas zewnetrzny ,czyli
              zajechal droge pojazdomi tam sie znajdujacemu.
            • Gość: xxx Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 13:33
              cyt. autora watku

              Ponieważ wciąż nie ma oznakowania poziomego ani pionowego,
              więc legalnie zaczął zjeżdżać z wewnętrznego pasa w Odrodzenia
              • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 13:44
                oznakowania poziomego ani pionowego nie ma przed wjazdem na rondo,sa tylko
                typowe znaki jak ustap pierszenstwa i niebieski-rondo.
        • amb1 Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 15:13
          Calama,

          mimo wielkiej sympatii, to xxx ma rację.
          "Zewnętrzny" powinien ustąpić pierszeństwa "wewnętrznemu", bo inaczej nie
          zjedzie on nigdy w planowaną drogę i będzie zmuszony jeździć w kółko, do...
          śmierci, albo aż go ktoś życzliwy wpuści. Trochę te przepisy "na czuja", ale w
          chwili zawahania lepiej jechać jeszcze raz dokoluśka - daleko nie jest.

          Pozdrowionka.
          • Gość: Danny Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 15:34
            > "Zewnętrzny" powinien ustąpić pierszeństwa "wewnętrznemu", bo inaczej nie
            > zjedzie on nigdy w planowaną drogę i będzie zmuszony jeździć w kółko
            Nie do końca tak, ale blisko. Wieczorem rozwiązanie zagadki, które i tak nie
            będzie oczywiste.
            • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 15:44
              "powinien"- jak to rozumiec?

              mnie uczono,ze zawsze ten co z naszej prawej i ktoremu zajezdza sie droge ma
              pierszenstwo,nie moj problem kiedy on zjedzie i czy wogule zjedzie z
              ronda,poprostu wlacza kierunkowskaz i czeka cierpliwie az ktos go wpusci.
              • Gość: Danny Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 15:46
                To prawda, ale są wyjątki dotyczące każdego skrzyżowania, także z ruchem
                okrężnym.
                • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 16:27
                  hmmm.....wyjatki?

                  oswiec nas w takim razie,bo bedac pewnymi swego, spowodujemy kolizje i bedziemy
                  w stanie przedzawalowym ,jak okaze sie ze to nasza wina.
                  • calama Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 16:36
                    Gość portalu: realista napisał(a):

                    > hmmm.....wyjatki?
                    >
                    > oswiec nas w takim razie,bo bedac pewnymi swego, spowodujemy kolizje i
                    bedziemy
                    >
                    A ja mam do domu 4 ronda!
    • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 18:33
      Jejku, jak ja widze te interpretacje przepisow to sie boje. Ze albo wy
      jestescie drogowe glaby, albo ja.
      Niewymalowane pasy: prawo jasno mowi, ze nie biale paski decyduja ile jest
      pasow. Jesli jest miejsce dla dwoch samochodow, znaczy ze sa dwa pasy. Jedyna
      roznica, ze z prawej wyprzedzac wtedy nie wolno.
      Dalej, juz o samych rondach:
      KIEDYS zjezdzajacy mial bezwzgledne pierwszenstwo. Kiedys Polska byla potega
      wojskowa i gospodarcza, wieksza chyba nawet od Niemiec.
      Obecnie, nie ma podzialu: zjezdzajacy, wewnetrzny. Nie ma, ze po prawej dloni.
      PO PIERWSZE, JESTES KROLEM SWOJEGO PASA. Jestes na nim - masz pierwszenstwo.
      Chcesz wjechac na kogos pas - twoj problem. Nie wazne, ze on ma cie po prawej
      stronie. Jest na swoim pasie, jego pi... prawo jechac. Ty sie martw.
      Dopiero, jezeli nikomu nie wjezdzasz na pas, obowiazuje zasada prawej dloni.
      Jezeli obydwoje chcecie WJECHAC na ten sam pas (np. 3 pasy, ty jedziesz po
      lewej, on po prawej, obydwaj polujecie na srodkowy) to liczy sie, ze po prawej
      stronie. Kto jest z prawej, ma prawo do pierwszenstwa. Kto jest z lewej - ma
      prawo do ustapienia pierwszenstwa. Ale to po drugie.
      Jezeli chodzi o zjazd z ronda: zjezdzajac ze srodkowego pasa, przecinasz pas
      zewnetrzny. Wjezdzasz komus pod kola. Juz pomijajac, z ktorej jest on strony
      (mnie uczyli, ze strzalki na znaku skrzyzowanie o ruchu okreznym okresla
      kierunek obrotu, sugerujac opcje skretu w przeciwna strone, a wtedy
      pierwszenstwo mialby zawsze ten w srodku ;). Jest na swoim pasie, jest jego
      krolem. Chcesz wjechac na ten pas - jak cie wpusci, masz szczescie, jak nie
      wpusci - nie jego problem. Wjedziesz mu pod kola i jest wymuszenie. Nie
      dlatego, ze z prawej czy lewej - dlatego, ze TY WJEZDZASZ NA JEGO pas.
      Nie do konca widze sytuacje. Nie kojarze nazw ulic. Ale rozumiem, ze X
      (niewinny) jechal od Piotra i Pawla. Bodajze skret w lewo i zjazd w dol?
      Zreszta, nawet jesli na wprost, do "skoczni" i Castoramy nie ma znaczenia. Y
      zapewne tez jechal od Piotra i Pawla. Skoro nie zjechal, sugerowalo by, ze na
      rondzie zjezdzal w lewo lub zawracal. Tym samym - zlamal prawo.
      W jaki sposob? Ja ciagle powtarzam, ze przed wjazdem na skrzyzowanie, chcac
      skrecic w lewo, nalezy zajac miejsce jak najblizsze "lewej strony" - do konca
      nie pamietam sformulowan, ale w przypadku dwukierunkowej jezdni chodzi o jej
      srodek, w przypadku jednokierunkowej - lewa krawedz jezdni, mozliwie blisko
      chodnika. Jezeli jechal z prawego pasa - na rondzie mial tylko prawa skrecic w
      prawo, ew. przy 2 pasmowym rondzie pojechac na wprost. O ile nie ma dodatkowych
      oznaczen - a jak wspomnieliscie, nie ma.
      Tym samym, zgodnie z zasada przewidywalnosci zdarzen niebezpiecznych (ogranicza
      ona regule ograniczonego zaufania) X mogl zalozyc, ze Y zjezdza z ronda.
      Zwlaszcza, ze nie mogl obserwowac prawego kierunkowskazu Y-ka (medrkom, bo juz
      sie tacy zdarzali, podpowiem, ze nie wynika to z nieostroznosci Xa, ale z
      tego, ze Y mial prawy kierunkowskaz po PRAWEJ stronie, a Xa po LEWEJ). Tym
      samym nie mial zadnych podstaw sadzic, ze tory pojazdow sa kolizyjne. Nie mial
      podstaw podejrzewac, ze wymusi pierwszenstwo, bo w przypadku torow
      niekolizyjnych nie mozna mowic o pierwszenstwie (to jakby sie klocic, czy
      kierowca w Gorzowie skrecajacy w lewo ma pierwszenstwo przed kierowca w
      Warszawie skrecajacym w prawo - no co, regula prawej dloni ;)
      Zgadlem? Wywod skomplikowany, ale sama sytuacja prosta ;)
      PS. Tytul z dopiskiem m.in. do zetkafa by sugerowal, ze tak ;)
      • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 19:47
        skroc wiec teraz nam tepym kierowcom swoj zawily tok myslenia i wyjasnij, kto
        mial w koncu pierszenstwo i czy slusznie zostal ukarany.
        • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 20:02
          Skracajac, nikt nie ma pierwszenstwa. Zakladajac przestrzeganie przepisow, nikt
          nikomu nie wchodzi w parade, wiec nie ma pierwszenstwa. To jakby sie
          zastanawiac, kto z jadacych na wprost na autostradzie ma pierwszenstwo: ten na
          lewym pasie, czy ten na prawym?
          • Gość: Danny Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 20:07
            >kto z jadacych na wprost na autostradzie ma pierwszenstwo: ten na
            > lewym pasie, czy ten na prawym?
            Był kiedyś taki przykład analizowany: 3-pasmowa autostrada, środkowym jedzie
            tir, skrajnymi osobowe, które po wyprzedzeniu tira chciały zjechać na środkowy
            pas. Coś tam chrzaniono o zasadzie prawej ręki, ale wyszło na to, że raczej
            nikt nie miał pierwszeństwa.
            • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 20:24
              > >kto z jadacych na wprost na autostradzie ma pierwszenstwo: ten na
              > > lewym pasie, czy ten na prawym?
              > Był kiedyś taki przykład analizowany:
              Mowilem o innym przykladzie. Gdy dwoch jedzie na dwoch roznych pasach, kazdy na
              swoim, nikt nie wyprzedza, nie zmienia pasu. Kto ma pierwszenstwo? Chyba nikt,
              bo nie ma toru kolizyjnego...

              > 3-pasmowa autostrada, środkowym jedzie
              > tir, skrajnymi osobowe, które po wyprzedzeniu tira chciały zjechać na
              środkowy
              > pas. Coś tam chrzaniono o zasadzie prawej ręki, ale wyszło na to, że raczej
              > nikt nie miał pierwszeństwa.
              Mnie uczyli, i podobnie widzialem w kodeksie z interpretacja, ze wazniejszy
              jest ten, ktory jest po prawej stronie. Zasada prawej reki jest oficjalnie
              wpisana w krd, to nie jest zasada zwyczajowa!!!
      • Gość: Danny Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 19:50
        X jechał od Piotra i Pawła w dół, tuż przed zjazdem na rondo od
        strony "skoczni" wjechał Y zewnętrznym pasem, jadąc do Piotra i Pawła i wg
        policji jako dopiero co wjeżdżający na rondo wymusił pierwszeństwo na
        zjeżdżającym. Potraktowane to zostało podobnie jak nieprzepuszczenie samochodu
        opuszczającego skrzyżowanie, mimo że mieliśmy teoretyczne pierwszeństwo,
        np.zielone światło.
        Policjant, który mi to opowiadał też miał mieszane uczucia.

        Drugi przypadek, tym razem jednoznaczny, który usłyszałem od policji, to rondo
        przy dużym Tesco.
        Dwa samochody wjeżdżają od strony Baczyny. Samochód, który jechał wewnętrznym
        pasem (X) zjeżdżał w Słowiańską i został stuknięty w prawy bok przez drugi (Y),
        który kontynuował jazdę. Y wezwał policję pewny swego, X też był przekonany o
        swojej winie. I tu nastapiło ich zdziwienie. Y został ukarany mandatem, gdyż
        rondo było oznakowane: prawy pas - jazda na wprost, środkowy pas - jazda w lewo
        i na wprost. Y nie miał prawa robić nawrotki na rondzie skrajnym pasem, co
        innego gdyby rondo nie było oznakowane.
        • Gość: Danny Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 19:57
          Jeszcze dodam, że w Zielonej na dużych rondach sprawa skrętu z wewnętrznego
          pasa jest rozwiązana poprzez namalowanie ciągłej linii na wysokości zjazdu.
          Przerywana linia jest poza zjazdem. I nawet innych znaków wtedy nie trzeba.
          A ponadto mają tam kilka rewelacyjnych małych rond, które śmiało można nazwać
          bezkolizyjnymi (wysepki odzielające pasy ruchu).
          Hej projektanci rond, zapraszam do Zielonej zanim zrobicie w Gorzowie kolejnego
          potworka.
        • landsbergis Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 20:18
          Y powinien odmówić przyjęcia mandatu. Policjant też człowiek, może się pomylić.
          Zdarzyło mi się kiedyś, że młody policjant odstąpił od wręczenia mi mandatu, gdy
          wystarczająco klarownie zinterpretowałem wątpliwą sytuację.
          • landsbergis Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 17.01.07, 20:25
            Zresztą, drugi z opisywanych przypadków wcale nie jest jednoznaczny. Zawracający
            rzeczywiście złamał przepisy, jednak sprawcą kolizji był zjeżdżający z ronda.
            Obaj powinni zostać ukarani mandatami, a jako sprawcę policjant powinien wskazać
            zjeżdżającego. Policjant w tym przypadku poszedł na łatwiznę, bo złamanie
            przepisu przez zawracającego było oczywiste.
            • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 22:05
              jezeli chodzi o rondo przy tescu to sprawa jest oczywista,sa strzalki przed
              wjazdem na nie i jezeli ktos je objezdza dookola zewnetznym,ewidentnie lamie
              przepisy.
              w opisywanej sytuacji przy parku kopernika to sprawa jest mocno
              dyskusyjna,czesto tamtedy jezdze i widze, jak samochody zjezdzajace w kierunku
              castoramy z wewnetrznego pedza jak oszalale nie baczac na tych na zewnetrznym
              ktorym zajezdzaja droge .
              • Gość: Danny Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 23:08
                A co się będzie działo jak czynny będzie wjazd od parku? Masakra.
              • landsbergis Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 10:55
                > jezeli chodzi o rondo przy tescu to sprawa jest oczywista,sa strzalki przed
                > wjazdem na nie i jezeli ktos je objezdza dookola zewnetznym,ewidentnie lamie
                > przepisy.

                Tego nikt nie neguje. Jednak równie oczywiste jest, że drugi kierowca nie
                ustąpił pierwszeństwa przejazdu pojazdowi poruszającemu się prawym pasem.
                Zasada, że należy ustąpić pierwszeństwa zmieniając pas (a tak jest zawsze przy
                zjeździe z wewnętrznego pasa każdego ronda) obowiązuje niezależnie od tego, czy
                prawym pasem jedzie kierowca, który złamał przed chwilą przepisy, czy też nie.
                Bezpośrednią przyczyną kolizji było wymuszenie pierwszeństwa. Mówiąc inaczej -
                kierowca nie może decydować, że reguły pierwszeństwa przestają obowiązywać, gdy
                jeden z uczestników ruchu popełnił błąd. Wręcz przeciwnie, powinno go to zmusić
                do zwiększonej czujności. Po zdarzeniu obaj kierowcy mieli dobrą ocenę sytuacji,
                policjant raczej się nie popisał.

                Przypomina mi się podobne zdarzenie, którego "ofiarą" był mój znajomy. Jadąc
                (jak zwykle) dość szybko przywalił w tył auta, które niespodziewanie zahamowało,
                bo kierowca chciał zawrócić. Zdarzenie miało miejsce pod Białym Kościółkiem,
                znajomy jechał Jagiełły od strony łaźni i chciał skręcić w lewo w Walczaka.
                Problem w tym, że przed tym skrzyżowaniem jest znak zakazu zawracania. Znajomy
                miał usprawiedliwienie, nie spodziewał się, że "burak" zawróci. Policja wskazała
                go jako sprawcę, chociaż obaj dostali po mandacie. Policjant przytomnie
                wytłumaczył znajomemu, że nie może zakładać, że pojazd przed nim będzie się
                poruszał ze stałą prędkością. I ja się z tym zgadzam, chociaż sytuacja wydaje mi
                się nawet bardziej kontrowersyjna niż w poprzednim przypadku.
                • Gość: realista Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 18.01.07, 13:31
                  jezeli chodzi o rondo,to pojazd jezdzacy po zewnetrznym dookola NIE MOGL sie
                  tam znalezc,bo ewidentnie zlamal przepisy i twoje tlumaczenie ,ze mandat dla
                  obydwu kierowcow jest bezzasadny,bo w mysl tego co piszesz karac nalezaloby
                  obydwie strony kazdej kolizji,zawsze wmawiajac poszkodowanemu ze mogl bardziej
                  uwazac.
                  co do sprawy przy kosciolku racje miala policja,jadac za pojazdem nalezy
                  zachowac odleglosc i basta,zawsze temu przed nami moze zechciec sie gwaltownie
                  zahamowac ,bo to pies wyleci a to babcia wlezie na droge na nieoznakowanym itd.
                  • landsbergis Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 14:43
                    > jezeli chodzi o rondo,to pojazd jezdzacy po zewnetrznym dookola NIE MOGL sie
                    > tam znalezc,bo ewidentnie zlamal przepisy i twoje tlumaczenie ,ze mandat dla
                    > obydwu kierowcow jest bezzasadny,bo w mysl tego co piszesz karac nalezaloby
                    > obydwie strony kazdej kolizji,zawsze wmawiajac poszkodowanemu ze mogl bardziej
                    > uwazac.

                    Nikomu nie chcę nic wmawiać. Zjeżdżający ewidentnie wymusił pierwszeństwo,
                    zjeżdżając z lewego pasa i nie przepuszczając pojazdu na prawym pasie. Być może
                    moja argumentacja do Ciebie nie przemawia, jednak bardzo proszę, przeczytaj
                    uważnie Kodeks Drogowy art. 22.1 i 2, a także uwagi policjantów z Komendy Głównej:

                    moto.onet.pl/1354122,2217,artykul.html
                    Szczególnie zwracam uwagę na fragment: "Oczywiście zjazd z ronda, o ile
                    specyfika i znaki nie pozwalają inaczej, jest możliwy tylko i wyłącznie z pasa
                    zewnętrznego. Niedopuszczalne jest opuszczanie ronda z pasa wewnętrznego lub
                    środkowego". Należy to rozumieć tak, że pojazd "zjeżdżający z pasa wewnętrznego"
                    najpierw zmienia pas ruchu (a co za tym idzie, musi ustąpić pierwszeństwa
                    pojazdom po prawej), a dopiero po tym manewrze opuszcza rondo z pasa zewnętrznego.
                    • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 18:50
                      Ze srodkowego mozna zjechac - bo inaczej po co robione byly by 3 pasmowe
                      zjazdy. Czy chocby dwupasmowe, jak np. z Pilsudskiego w dol, do Slowianki? Po
                      to, zeby z zewnetrznego mozna sobie bylo wybrac: lewy, czy prawy? Nie sadze...

                      Jezeli chodzi o zajechanie komus drogi, kogo nie powinno byc na tym pasie? A na
                      jakiej podstawie mialem wnioskowac, ze ten ktos tam bedzie? Ja zakladalem, ze
                      on zjedzie, ja zjade, i nikt nikomu nie zajade drogi. A ze on mnie olal, olal
                      prawo, i walnal - to on walnal, nie ja. Skad ja mialem wiedziec, ze on, majac
                      nakaz jazdy na wprost, bedzie zawracal? Owszem, przed policja bedzie ciezko
                      udowodnic, ze on przejechal cale 180stopni i jechal dalej, zawsze moze
                      tlumaczyc, ze on wjechal ostatnim wjazdem - no, chyba ze jeden ze zjazdow jest
                      nieczynny, jak to wlasnie jest na Slowianskiej czy przy parku Kopernika. Skad
                      ja mialem wiedziec, ze kretyn nie skrecil? Po niewlaczonym kierunkowskazie,
                      ktorego nie widac? Owszem, zasada ograniczonego zaufania - a jak wjezdzasz na
                      skrzyzowanie na zielonym, i przywali ci z boku ktos, kto wjechal na czerwonym,
                      to jest twoja wina, ze nie zastosowales tejze zasady? Przeciez to podobna
                      sytuacja...

                      Artykul jest bzdurny. Praktyczny, ale niezgodny z przepisami. Poza tym skoro:
                      > Jazda po rondzie nie różni się niczym od jazdy po zwykłym skrzyżowaniu.
                      > Ponieważ przy wjeździe na rondo nie zmieniamy kierunku jazdy (skręt jest
                      > wymuszony jedynie geometrią jezdni),
                      Tak wiec, sam fakt koleczka na srodku, to tylko nieznaczacy drobiazg. tak wiec,
                      jesli przed rozpoczeciem manewru mam zasygnalizowac chec np. skretu na
                      skrzyzowaniu w lewo, i wylaczyc kierukowskaz dopiero po zakonczeniu manewru, to
                      TEORETYCZNIE powinienem przejechac cale rondo (wlacznie ze zjazdem) z WLACZONYM
                      LEWYM kierunkowskazem. Wierutna bzdura, ale tak wlasnie mowia przepisy. I niech
                      mi ktos znajdzie przepis, z ktorym jest to zle? Nie mowie, ze to madre - nie ja
                      wymyslalem przepisy. Jesli przepis jest glupi, to nie mnie wyzywajcie od
                      idiotow.
                      A ktory przepis mowi, ze :
                      > Bezwzględnie obowiązkowe jest włączenie odpowiednio wcześnie prawego
                      > kierunkowskazu przed opuszczeniem ronda.
                      Owszem, przepis mowiacy, ze nalezy to zrobic z wyprzedzeniem jest. Ale
                      znajdzcie przepis, ktory mowi, ze skrecajac na rondzie w lewo, mam wlaczac
                      prawy kierunkowskaz w ktorym kolwiek momencie?
                      To jest interpretacja policji. POLICJI Z JEDNEGO MIASTA. Dodam, ze policje
                      roznych miast roznie intepretuja. Niestety. CHCIALBYM, zeby ktos dorobil punkt
                      o rondach. Jako oddzielnym typie skrzyzowania. JEDNOZNACZNY. Ilu ludzi musi
                      zginac na rondach, zanim ktos go napisze?
                      • landsbergis Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 20:07
                        Wyobraź sobie, że ktoś dwupasowe rondo wyprostował. Zamiast dwóch okręgów są dwa
                        proste pasy ruchu, wyjazdy z ronda to są uliczki po prawej ręce. Po lewej nie ma
                        uliczek, bo tam jest wysepka. Najpierw musisz z boku wjechać na te pasy,
                        oczywiście, przepuszczasz wszystkich, którzy podjeżdżają z lewej strony. Masz
                        teraz przed sobą kawałek prostej z dwoma pasami, od której odchodzą cztery
                        uliczki w prawo. Jeśli chcesz wjechać w najbliższą, to ustawisz się oczywiście
                        na prawym pasie i zaraz skręcisz - nie ma sprawy. Jeśli chcesz skręcić powiedzmy
                        w ostatnią, wówczas wygodniej Ci będzie ustawić się na lewym pasie, ominąć ruch
                        pomiędzy środkowymi uliczkami, który odbywa się na prawym, następnie zmienić pas
                        na prawy i skręcić w swoją uliczkę. To w zasadzie wszystko, wystarczy zastanowić
                        się jak byś zachował się na tej prostej... Nawet będziesz wiedział, kiedy trzeba
                        wrzucić kierunkowskaz, a kiedy nie.

                        Przepisy nie są głupie. Najprostsza interpretacja jest najskuteczniejsza.
                        Zgadzam się, że w praktyce nie jest to takie oczywiste, bo nie wiadomo skąd
                        nabrało się setki różnych wątpliwości. Nawet różne szkoły nauki jazdy uczą
                        różnie. Odbywają się specjalne sympozja, aby ujednolicić interpretacje, eksperci
                        wypisują elaboraty. Rzeczywiście, przydałaby się jakaś jednoznaczna publikacja,
                        która miałaby wystarczającą siłę przebicia, by stać się obowiązującą. Nie wiem,
                        dlaczego do tej pory tak się nie stało. Przeciwnie, z roku na rok jest coraz
                        gorzej. Ronda są trudne tylko z tego powodu, że coraz więcej tam ludzi, którzy
                        nie są pewni, jak jechać.

                        A co do naszego przypadku. Gdyby "kretyn" jechał od strony miasta nadal
                        wjechałbyś mu przed maskę? A niby jakim cudem ma on Ci pokazać, że jedzie
                        prosto? Postaw się w jego położeniu...
                        • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 20:50
                          Owszem, masz racje, ale nie jest to zgodne z oficjalna interpretacja. Nigdzie
                          nie ma zalozenia, ze rondo jest wyprostowane.
                          Jesli natomiast dojezdzasz do SKRZYZOWANIA (rondowatego, ale szczegol) przy
                          duzym Tesco od strony Szczecina, i chcesz jechac w kierunku Slowianskiej, jest
                          EWIDENTNIE LEWOSKRET. A wiec powinienes sie, niezaleznie od prostowania drog,
                          zachowac jakbys skrecal w lewo.
                          A zgodnie z twoja teoria, to jedziesz prosto (wjazd na skrzyzowanie), jedziesz
                          prosto (zjazd w kierunko Nomi) i skrecasz w prawo. Tym samym, absurdalnymi
                          bylyby znaki pionowe, sugerujace, ze jazda na wprost i w prawo - z prawego
                          pasa, a w lewo i na wprost - z prawego. Bo przeciez lewoskret nie istnieje?
                          Poza tym zgodnie z Twoja teoria, to niekoniecznie ustawie sie na lewym pasie.
                          Bo po co? Przeciez na skrzyzowaniu i tak wyprzedzanie jest zabronione ;)

                          > Przepisy nie są głupie. Najprostsza interpretacja jest najskuteczniejsza.
                          Najprostsza, to skrecam w lewo, wlaczam lewy kierunkowskaz. Wielu tak robi.
                          Zwlaszcza ci, ktorym na kursie nie powiedzieli jak (bo nie bylo rond), wiec
                          zachowuja sie "na czuja" a nie wedlug wpojonych im, lepszych, choc jak widac
                          mniej oczywistych, regulek.Jesli uwazasz ze przepisy sa tak oczywiste, podaj mi
                          przepis, ktory mowi, ze skrecajac w lewo mam wlaczyc prawy kierunkowskaz? A na
                          logike, to mozna wnioskowac, ze ziemia jest w centrum wszechswiata, na to tez
                          sa logiczne dowody. Gorzej, gdy do logiki dolaczyc fakty...
                          Albo znajdz mi zrodlo ponizszego paradoksu w kodeksie ruchu drogowego.
                          Mamy skrzyzowanie z wysepka. Nie rondo, a skrzyzowanie z wysepka. Zalozmy, ze
                          to przy castoramie jest takim, tzn. jakby zdjeli znaki "skrzyzowanie o ruchu
                          okreznym". Zalozmy, ze dla uproszcenia zostawimy znaki ustap pierwszenstwa i
                          pomijamy w rozwazaniach kwestie pierwszenstwa, interesuja nas tylko
                          kierunkowskazy.. Jade od strony skoczni. Ma do wyboru:
                          a) jazda w prawo do Tesco - banal, prawy kierunkowskaz przed skrzyzowaniem
                          wlacz, za skrzyzowaniem wylacz,
                          b) jazda na wprost - bez kierunkowskazu,
                          c) jazda w lewo, do wjazdu do castoramy czy do drogi na Klodawe - lewy
                          kierunkowskaz przed skrzyzowaniem wlacz, za skrzyzowaniem wylacz.

                          A teraz stawiamy znak "skrzyzowanie o ruchu okreznym", ktory poza
                          zdefiniowaniem nazwy poza KRD nie ma zadnego opisanego w przepisach znaczenia.
                          Nagle okazuje sie, ze mimo iz nie obowiazuje zaden dodatkowy przepis wynikajacy
                          z tego znaku, to:
                          a) jazda na Tesco - bez zmian,
                          b) jazda na wprost - POD KONIEC PRZEKRACZANIA SKRZYZOWANIA WLACZAMY PRAWY
                          KIERUNKOWSKAZ,
                          c) jazda do castorarmy - wjezdzamy na skrzyzowanie bez kierunkowskazu, w
                          polowie skrzyzowania wlaczamy prawy kierunkowskaz.
                          I znajdz przepis, ktory nakazuje kierowcy zachowywac sie inaczej?

                          > Przepisy nie są głupie. Najprostsza interpretacja jest najskuteczniejsza.
                          Nie. Najprostsza jest najbardziej niebezpieczna. Stosujesz przepisy doslownie -
                          i jezdzisz jak kretyn. Zaczynasz je na sile dopasowywac, z kola robic prosta
                          (jak wytlumaczysz, ze po zrobieniu dwoch kolek jestes w tym samym miejscu?
                          Jakos do prostej nie pasuje!), i nagle zaczyna byc lepiej.

                          > Zgadzam się, że w praktyce nie jest to takie oczywiste, bo nie wiadomo skąd
                          > nabrało się setki różnych wątpliwości.
                          Z bezposredniej, wrecz prawniczej interpretacji przepisow.

                          > A co do naszego przypadku. Gdyby "kretyn" jechał od strony miasta nadal
                          > wjechałbyś mu przed maskę? A niby jakim cudem ma on Ci pokazać, że jedzie
                          > prosto? Postaw się w jego położeniu...
                          Jego problem. Ja zakladalem, ze kretyn jezdzi zgodnie z przepisami, wiec nie ma
                          problemu, kto ma pierwszenstwo. A wlasciwie jest, bo zaraz moj pas sie konczy,
                          i dopiero tam sie zaczynam zastanawiac, kto ma pierwszenstwo. ZA SKRZYZOWANIEM
                          w tym konkretnym przypadku powinienem mu ustapic pierwszenstwa. Nie moj
                          problem, jak mnie kretyn mial poinformowac ze lamie prawo - jego p....
                          obowiazkiem bylo go nie lamac. A moje zlamanie przepisu o pierwszenstwie jest
                          tylko wynikiem jego lamania przepisow, jest tylko wtornym efektem. zgodnie z
                          przepisami, nie mialo prawa byc go na mojej drodze. Nie powinno byc toru
                          kolizyjnego, a tym samym problemu kto ma pierwszenstwo. A co, na normalnym
                          skrzyzowaniu wielopasmowym mam zakladac, ze mi kretyn z prawego pasa skreci w
                          lewo i przywali w samochod? Nie, zakladam, ze czlowiek zna przepisy. Inaczej
                          trzeba by puszczac KAZDY samochod.
                          • landsbergis Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 21:03
                            > > Przepisy nie są głupie. Najprostsza interpretacja jest najskuteczniejsza.
                            > Nie. Najprostsza jest najbardziej niebezpieczna. Stosujesz przepisy doslownie -
                            > i jezdzisz jak kretyn.

                            Zamiast udowadniać, jak dobrym jesteś kierowcą, lepiej zastanowiłbyś się nad
                            tym, co napisałem. Interpretacja NIE JEST moja, pochodzi z Wydziału Ruchu
                            Drogowego Komendy Głównej Policji, podałem Ci link powyżej.

                            Widzisz... różnica między nami jest taka, że ja w opisanej sytuacji nie
                            dopuściłbym do stłuczki (jadąc jak kretyn). Mam nadzieję, że nie spotkam Cię na
                            rondzie, mistrzu.
                            • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 22:17
                              Dopoki nie zapisza tego w przepisach, jest to tylko czyjas interpretacja.
                              Znajdz mi przepis o prostowaniu kola? A moze o kwadraturze kola?
                              Owszem, zalecenia policji sa ROZSADNE, i sam tak jezdze, jesli chodzi o
                              kierunkowskazy. Ale tym samym lamie prawo.
                              Jeszcze raz spytam: ZNAJDZ PRZEPIS, ktory powoduje, ze nagle skrecajac w lewo
                              mam wlaczac prawy kierunkowskaz. Albo ze rondo jest linia prosta...
                              • Gość: proa Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 18.01.07, 23:54
                                Ja chyba jakoś nie trybię.Co Wy z tym prawym kierunkowskazem,jadąc lewo?Chodzi
                                o kierunkowskaz "zjazdowy"?
                            • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 18.01.07, 22:19
                              > > Nie. Najprostsza jest najbardziej niebezpieczna. Stosujesz przepisy doslo
                              > wnie -
                              > > i jezdzisz jak kretyn.
                              > Widzisz... różnica między nami jest taka, że ja w opisanej sytuacji nie
                              > dopuściłbym do stłuczki (jadąc jak kretyn). Mam nadzieję, że nie spotkam Cię
                              Jadac jak kretyn (zgodnie z NAJPROSTSZA, najbardziej intuicyjna, a nie wpojona
                              ci na kursie) - pod tym pojeciem mam zjedzanie z ronda z wlaczonym lewym
                              kierunkowskazem (no bo przeciez cala operacja na skrzyzowaniu to lewoskret, a
                              ze zjezdzam w prawo to juz tylko detal wynikajacy z geometrii ronda,
                              przytaczajac slowa policji).
                              • Gość: mzk Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 19.01.07, 07:54
                                zetkaf, mam nadzieje że się już wyspaleś i wstydzisz tego co napisałeś o
                                potrzebie włacznia lewego kierunkowskazu na rondzie. Rondo to nie żaden
                                lewoskręt! (no chyba ze jest właczona sygnalizacja świetlna, ale to inna bajka)
                                brrrr!
                                • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 19.01.07, 16:12
                                  Jezeli przed skrzyzowaniem jechalem na polnoc, a za skrzyzowaniem jade na
                                  zachod, to co to jest? JAZDA NA WPROST? Czy moze prawoskret? No co to jest? Bo
                                  wedlug mnie jest to ewidetny lewoskret. Niezaleznie od tego, czy jest to
                                  normalne skrzyzowanie, czy skrzyzowanie o ruchu okreznym. Jest to zmiana
                                  kierunku jazdy w lewo. A co, jak rondo, to niby na wprost, ale jak juz rondo ze
                                  swiatlami, to juz lewoskret? No nie, widze, ze zaczynasz dorabiac coraz lepsze
                                  teorie.
                                  To ci dopowiem, ze rondo, nawet ze swiatlami, pozostaje rondem. Pozostaje
                                  jedynie problem, ze zamiast pierwszenstwa lub jego braku masz prawo lub nie do
                                  wjazdu na nie i prawo do dalszej jazdy lub nie. A kierunkowskazu na rondzie ze
                                  swiatlami i bez swiatel uzywasz tak samo...
                                  • Gość: mzk Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 22.01.07, 09:38
                                    > A kierunkowskazu na rondzie ze
                                    > swiatlami i bez swiatel uzywasz tak samo...

                                    Może Ty, ale ja nie. Skrzyżowanie z ruchem okrężnym zmienia sie wtedy w
                                    skrzyżowanie z ruchem kierowanym. I masz wtedy lewoskręty :-)
                                    Ale masz rację: brakuje paru konkretnych zapisów. Ciekawe jak to jest w
                                    ogólniejszym prawie unijnym...
                                    • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 22.01.07, 17:30
                                      > > A kierunkowskazu na rondzie ze
                                      > > swiatlami i bez swiatel uzywasz tak samo...
                                      > Może Ty, ale ja nie. Skrzyżowanie z ruchem okrężnym zmienia sie wtedy w
                                      > skrzyżowanie z ruchem kierowanym. I masz wtedy lewoskręty :-)
                                      Zle sformulowanie: PRAWO NAKAZUJE UZYWAC TAK SAMO.
                                      Ja jezdze, jak Pan Instruktor i policja nakazali. I jak kaze zdrowy rozsadek.
                                      A "skrzyzowanie o ruchu okreznym" nadal pozostaje "skrzyzowaniem o ruchu
                                      okreznym", nawet jak sa swiatla. No, chyba, ze ktos postawi na tym samym slupku
                                      zarowno swiatla, jak i znaki.
        • zetkaf Re: Dobry warsztat samochodowy w Gorzowie 17.01.07, 20:21
          Czy Rymsza to robil, czy tylko wyspecyfikowal CALOSC robot, zarowno
          mechanicznych jak i blacharke, a twoj warsztat to wykorzystal, zeby
          udokumentowac czemu chce tak duzo za naprawe? Moze Rymsza znalazl jakiegos
          podwykonawce, dorzucil swoj narzut. Dzieki temu mial najwyzsza cene, co
          pasowalo Dako w momencie negocjowania cen - sluchaj, za nasze roboty tyle, za
          blacharke tyle, tu masz oferte. Tobie przedstawili najdrozsza, a wykonali
          wedlug najtanszej oferty. Roznica w ofertach - zostala w ich kieszeni. No,
          zastanow sie, czy ten warsztat taki swietny jest?
          • zetkaf Popie... system... 17.01.07, 20:22
            Co chwila mnie wylogowuje, a potem wysyla na inne watki....
            grrr....
            ADMINI, DO ROBOTY!!!
    • Gość: driver Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.gorzow.mm.pl 19.01.07, 07:43
      Chciałem powiedzieć że to rondo od dość dawna ma prawidłowe oznakowanie poziome
      (linia przerywana oddzielająca dwa pasy) więc pan X zajeżdżający drogę (choćby
      nawet z prawym kierunkowskazem) jest winowajcą. Jesli nie byłoby linii, to
      faktycznie można by sie wykłócać że to jeden pas i ktoś sie wpycha "na
      rowerzystę". Z drugiej strony jest tam na tyle szeroko (widać że wchodzą dwa
      TIR-y) że w sądzie spokojnie pan Y wygrałby.
      Niektórzy nie nauczyli sie jeszcze nowych (starych!) przepisów i zjeżdżają na
      pewniaka z wewnętrznych pasów. Proponuję pojechać do większych miast (Szczecin,
      W-wa) gdzie są duże ronda z kilkoma pasami i poobserwowac a potem poćwiczyć
      bezpieczną zmianę kolejnych pasów w kierunku do zewnątrz (czasami trzeba zrobić
      drugie kółko). Rzeczywiście - jak ktoś tu wspomniał - metoda zielonogórska na
      takie pociągnięcie ciągłej linii, które umożliwia zjazd tylko z pasa
      zewnętrznego jest dobrym (bo bezpiecznym) kompromisem.
      Miesiac temy byłem na rondzie z Łukiem Triumfalnym w Paryżu i jakoś nie
      widziałem tam stłuczek.
      Pozdrawiam. I nie dajcie się zabić.
      • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 19.01.07, 16:26
        > (linia przerywana oddzielająca dwa pasy) więc pan X zajeżdżający drogę
        (choćby
        > nawet z prawym kierunkowskazem) jest winowajcą.
        Otoz wlasnie zgodnie z jednym z przepisow, jest to zajechanie drogi. Zgodnie z
        inna interpretacja jest to wlasnie uniemozliwienie zjechania pojazdowi juz
        znajdujacemu sie na skrzyzowaniu. I oboje maja racje, obydwoje mieli
        pierwszenstwo. Rozsadek kaze.... policjanta i sadu nie powinno interesowac, co
        kaze rozsadek. W prawie jest jasno zapisane, ze OBAJ mieli pierwszenstwo. Ze to
        durne? No coz, widac mamy durne przepisy...
        Dopoki nie oddzielimy w przepisach skrzyzowan od rond (obecnie jest to
        skrzyzowanie o ruchu okreznym, a wiec obowiazuja WSZYSTKIE przepisy dotyczace
        skrzyzowan), takie paradoksy bedziemy spotykac. Prawo nie jest po stronie
        uczciwego - prawo jest po stronie tego, ktory potrafi przekonac, ze zna je
        lepiej.

        > Niektórzy nie nauczyli sie jeszcze nowych (starych!) przepisów i zjeżdżają na
        > pewniaka z wewnętrznych pasów.
        Ale przepis o przepuszczeniu pojazdow zjezdzajacych ze skrzyzowania nadal
        znajduje sie w przepisach. i nie ma wyjatkow, ze nie dotyczy to rond.

        > Proponuję pojechać do większych miast (Szczecin,
        A ty byles kiedys w Szczecinie? Przejedz Pilsudskiego w ktorymkolwiek kierunku -
        wlasnie tam dopuszczalny jest zjazd z pasa srodkowego. Bo za zjazdem sa dwa
        pasy - wiec na prawy wjezdzamy z prawego pasa, na lewy - ze srodkowego. Kolejne
        takie rondo, to pl. Sprzymierzonych, zjazd w kierunku Wojska Polskiego,
        Piastow. Owszem, zjazd z lewego pasa w kierunku uniwerku i kina colosseum juz
        jest lamaniem prawa, ale w pozostale zjazdy mozna spokojnie zjezdzac ze
        srodkowego. Nooo, prawie spokojnie - ale legalnie!

        > W-wa) gdzie są duże ronda z kilkoma pasami i poobserwowac a potem poćwiczyć
        > bezpieczną zmianę kolejnych pasów w kierunku do zewnątrz (czasami trzeba
        > zrobic drugie kółko).
        Nawet L-ki nie robia drugiego kolka... swietny z ciebie kierowca, swietny. W
        Paryzu tak, w Szczecinie czy Waw-ce nie trzeba... zreszta zawsze mozna wlaczyc
        prawy kierukowskaz, puszczac wszystkich na srodkowym i czekac... nikt nie kaze
        jechac - jest to zatrzymanie wynikajace z warunkow ruchu drogowego, a nie
        parkowanie.

        > Rzeczywiście - jak ktoś tu wspomniał - metoda zielonogórska na
        > takie pociągnięcie ciągłej linii, które umożliwia zjazd tylko z pasa
        > zewnętrznego jest dobrym (bo bezpiecznym) kompromisem.
        Jest niebezpiecznym kompromisem. Zalatwia to sprawe w przypadku kolizji, widac
        jasno i precyzyjnie, kto zawinil. Ale nie zapobiega zderzeniom. Te linia za
        pozno widac. Zreszta, dobre przy rondach, gdzie sa 2 czy 3 zjazdy na krzyz, a
        nie przy duzych rondach jak w Szczecinie. Jesli juz chcemy wymusic zakaz jazdy
        w lewo z prawego pasa - ustawmy oznakowanie pionowe przed wjazdami na rondo.
        Wtedy z wyprzedzeniem mozna zajac odpowiedni pas. A nie, jak juz wjedziemy,
        kombinowac, co teraz? Wtedy juz nic nie mozna zrobic. Jedynie policja moze
        jasno powiedziec w razie czego, czyja wina.

        > Miesiac temy byłem na rondzie z Łukiem Triumfalnym w Paryżu i jakoś nie
        > widziałem tam stłuczek.
        No, tam podobno sie robi pare kolek ;) Ale moze tez tam sa bardziej rozsadne
        przepisy.
        • Gość: fg-00000 Ronda kompaktowe IP: 89.19.94.* 20.01.07, 12:18
          Wg mnie najlepszym rozwiazaniem sa tzw ronda kompaktowe. JEDEN pas ruchu i juz !
          Jedzie sie wolniej, ale bezpiecznie. Wlasnie takich rond jest najwiecej w
          Europie Zach. Na wysepce usypuje sie kopiec, czasami 2-3m i rosna krzewy, aby
          nie bylo widac innych pojazdow i to zmusza do zachowania wiekszej ostroznosci.
          We wszystkich krajach kierowcy maja taki sam cel: wjechac i przejechac rondo.
          Ale w Polsce zapomina sie o...bezpieczenstwie...

          • zetkaf Re: Ronda kompaktowe 20.01.07, 16:49
            Wiesz, mowic, ze rond jednopasmowych jest najwiecej, to jakby mowic, ze
            skrzyzowan jednopasmowych jest najwiecej.
            Generalnie, ze wzgledu na funkcjonalnosc i wieksza przepustowosc, coraz
            czesciej stosuje sie ronda zamiast zwyklych skrzyzowan. Wielkosc ronda (ilosc
            pasow) zalezy tez wlasnie od przepustowosci. Jesli jest to np. glowna trasa
            wylotowa, nikt nie zrobi jednopasmowego ronda. Zwlaszcza, ze zapchane rondo
            bedzie jeszcze bardziej niebezpieczne. Drogi zawsze mozna porownac do rury, w
            ktorej plynie woda. Poki rura jest pusta, woda sie potrafi wzburzyc na kazdym
            zakrecie. Pelna rura - i woda sobie plynie bez zadnych zawirowan. Zwiekszajac
            cisnienie, zwiekszasz przeplyw. Ale w pewnym momencie powstaja zawirowania - w
            przypadku drogi takie zawirowanie to wlasnie sytuacje potencjalnie wypadkowe.
            Co ktoras konczy sie wypadkiem, a tym samym krotkotrwalym zamknieciem drogi :(

            Nie wyobrazam sobie jednopasmowych rond w Szczecinie - bylby jeden wielki
            korek. I mimo, iz tam jest wiele pasow, stluczki wystepuja rzadziej, niz w
            Gorzowie.
            W Polsce nie zapomina sie o bezpieczenstwie. W GORZOWIE zapomina sie o
            bezpieczenstwie. Wiele rond jest takich, ze wystarczyloby je lekko
            zmodyfikowac, aby zabezpieczyc przed wjazdem rozpedzonych samochodow. Niestety,
            ze wzgledu na przepustowosc sa zaprojektowane wlasnie tak, zeby wpadac na nie z
            predkoscia 100kmph, przeleciec przez nie i zapomniec. No, chyba ze
            ktos "wyskoczyl znikad".
            I nie mow, ze ten kopiec, ograniczajacy widocznosc zwieksza bezpieczenstwo. A
            niby czemu w przepisach jest zakaz parkowania przy skrzyzowaniu, przejsciu dla
            pieszych? Zeby wczesniej zauwazyc niebezpieczenstwo i dostosowac zachowanie do
            sytuacji. Idac twoim tokiem myslenia, przed skrzyzowaniem powinna stac jakas
            zaslona, ktora sprawialaby ze kazdy kierowca ostro hamowal by przed
            skrzyzowaniem, bo nie wie co sie na nim dzieje? Nie sadze, zeby od tego bylo
            bezpieczniej.
            Moze zwroc uwage na inny aspekt budowy rond na zachodzie. Ile z tych rond mozna
            przejechac na wprost bez skrecania kierownica? No ile? Ile z nich ma dwie
            sasiednie jezdnie (czyli wjazdowa i zjazdowa) umieszczone kilka(nascie?) metrow
            od siebie? W ilu z nich stosunek rozstawu tych jezdni do srednicy samego ronda
            jest tak niski jak w Gorzowie? To istotnie redukuje predkosc wjazdowa
            samochodu. I nie ogranicza widocznosci...
            • andrzejusa Re: Ronda kompaktowe 20.01.07, 22:29
              czesc forumo!
              nie czytalem wszystkich wpisow bo za duzo,
              ale mimo tego zajme stanowisko.

              nie za bardzo rozumiem ten caly kwik dookola rond,

              jezdzimy z zonka po rondach codziennie
              i jakos zadnych problemow nie mamy!!!!

              san nie wiem gdzie tu problemu szukac?

              dojezdzam do ronda , zwalniam, patrze , staje lub jade dalej,
              GDZIE TU JAKIS PROBLEM????

              jak mi jakis szybki parapet wjezdza , a nie ma pierszenstwa,
              to go przepuszczam, po prostu!

              na parapety nie ma rady!
              a dla wlasnego bezpieczenstwa,
              trzeba takie parapety brac po uwage,

              I TYLE MOI DRODZY!
              • zetkaf Re: Ronda kompaktowe 21.01.07, 09:33
                Problemy sa dwa, a wlasciwie trzy:
                1) Gorzow. Problem glowny to miasto Gorzów. bo:
                1a) w Gorzowie nie umieja zaprojektowac dobrych rond, przez rondo mozna
                przejechac nie skrecajac kierownica - czy na tym polega rondo?
                1b) Rondo to nowosc w Gorzowie. Wiekszosc z nich ma 5 lat. A kierowcy sa raczej
                starszej daty, no i jezdza na wyczucie. Nie zawsze madrze.
                Na podkreslenie problemu glownego, dodam, ze tylko w Gorzowie sa problemy z
                rondami. Poznan, Waw-ka, miasta na zachodzie sobie chwala to rozwiazanie. No,
                moze Paryz troche narzeka, ale tam skrzyzowania klasyczne to juz wogole bylaby
                tragedia.

                2) Przepisy. Niestety, najbardziej doslowna interpretacja przepisow jest
                najniebezpieczniejsza.
            • Gość: Danny Re: Ronda kompaktowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 15:48
              >Wielkosc ronda (ilosc pasow) zalezy tez wlasnie od przepustowosci. Jesli jest
              >to np. glowna trasa wylotowa, nikt nie zrobi jednopasmowego ronda

              Wy naprawdę nie widzieliście tych rond w Zielonej Górze. Dwa pasy ruchu są
              oddzielone wysepkami. Zewnętrzne pasy w ogóle nie są kolizyjne, bo jak ktoś
              chce na takim skrzyżowaniu skręcić w prawo to jedzie prawym pasem omijając
              zasadnicze rondo (nie ma możliwości pojechania prosto) i ląduje na prawym pasie
              wyjazdowej jezdni, gdzie też jest wysepka rozdzielająca pasy. Oczywiście
              widziałem asów, którym się bardzo śpieszyło i wjeżdżali na wewnętrzny pas
              ronda, żeby skręcić w prawo.
              Na rondzie Piłsudskiego/Odrodzenia było tyle miejsca, żeby zrobić perfekcyjne
              bezpieczne rondo, ale to musiałby zaprojektować ktoś, kto potrafi myśleć. Tutaj
              dawno skończona jakaś politechnika nie jest atutem, bo wiele się w
              drogownictwie zmieniło.
              Uważam, że jest jeszcze kilka miesięcy na naprawienie tego błędu, czyli remont
              ronda. Jest to kosztowne, ale możnaby odsunąć w czasie np. fontannę. Tyle kasy
              chyba wystarczyłoby.
              • zetkaf Re: Ronda kompaktowe 21.01.07, 16:09
                Nie do konca widze, to o czym piszesz. W Gorzowie bylo cos takiego jak "rondo z
                objazdem". Oprocz zasadniczego ronda, byl luk , ktory pozwalal skrecic w prawo
                bez wjezdzania na rondo zasadnicze. Tragedia - luk potem dochodzil do zjazdu z
                ronda i sie do niego "przyklejal". Malo kto z tych z objazdu bral pod uwage to,
                ze to oni wjezdzaja na czyjs pas. On musi jechac bo co, pas mu sie skonczyl, to
                gdzie ma jechac? A pierwszenstwo wtedy nie obowiazuje, bo co, przejedziesz nie
                walnie w kraweznik, no nie? (a stanac kretynowi nie laska)
                Choc moze to po prostu gorzowska przywara - tutaj nawet na prostej, jak cos
                stoi na awaryjnych, to sie zmienia pas, nie patrzac, ze sie komus zajezdza
                droge... No bo co, hamowac sie nie hamuje (ciekawe czemu), walnac w tego na
                awaryjnych tez nie mozna, wiec co zostaje? Zajechac droge komus, przeciez
                widzi, ze mu pod kola wjezdzam, to se zahamuje... GRRRRRRR!!!!! Nic, tylko
                sobie zrobic maskownice jak w jeepie i pare razy nie wyhamowac...
                Mysle, ze rondo powinno zostac poprawione. Ale nie na koszt miasta - na koszt
                wykonawcy lub projektanta, jesli to nie byla ta sama firma. To onie zje... to
                rondo, wiec czemu miasto ma placic za fuszerke?
                • Gość: Danny Re: Ronda kompaktowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 00:15
                  Spróbuję zrobić zdjęcia.
    • Gość: bolo Jak jeździmy w ZG? IP: *.zgora.dialog.net.pl 21.01.07, 13:06
      Mamy kilka rond kompaktowych i choc z początku trudno było sie przyzwyczaic to
      wydaje sie że spełniły swoje zadanie. Ogólnie jest tam bezpiecznie.
      Na rondach dwupasmowych jest gorzej a szczególnie kiedy wyłączą sygnalizacje
      świetlną. Ludziska zapominają sie że skrzyzowanie ze światłami zamienia sie w
      pospolite rondo i dochodzi do stłuczek.

      Nie wiem jak w Gorzowie ale w ZG kierowcy mają jeszcze dwa problemy ze znakami.
      1) Olewają nakaz jazdy prosto - ten przed pierwszym wjazdem do Carrefora na ul
      Dabrówki
      2) Na skrzyzoowaniu zawracają na zielonej strzałce kierunkowej w lewo - podanej
      na sygnalizatorze.


      pzdr.
      • Gość: Danny Re: Jak jeździmy w ZG? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 15:53
        >Mamy kilka rond kompaktowych i choc z początku trudno było sie przyzwyczaic to
        >wydaje sie że spełniły swoje zadanie
        Te ronda kompaktowe macie doskonałe. Zawsze jak przez nie przejeżdżam, to się
        dziwię jak skutecznie i bezpiecznie załatwiono problem i dlaczego nie można tak
        w Gorzowie.
      • Gość: mzk Re: Jak jeździmy w ZG? IP: *.gorzow.mm.pl 22.01.07, 09:50
        2) Na skrzyzoowaniu zawracają na zielonej strzałce kierunkowej w lewo - podanej
        > na sygnalizatorze.

        U nas też :-( Np. na Roosevelta przy Kosynierów, Konstytucji 3 Maja przy
        Ascanie, na Piłsudskiego przy "skoczni" (szczególnie w niedziele) i zwłaszcza
        na Jancarza przy wjezdzie na dworzec PKS (inaczej ciężko dojechać do ZUS-u). Na
        żadnym skrzyżowaniu nie ma kierunkowej strzałki zielonej w lewo i do
        zawracania :-( Na szczęście wszystkie zielone strzałki kierunkowe działają (jak
        zauważyłem) prawidłowo i nigdzie nie ma wtedy kolizyjnego ruchu np. z pieszymi.
        Pozdrawiamy kierowców i kierowniczki z ZG! Tam naprawdę jeździ sie lepiej.


    • Gość: _RoB Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa IP: *.icpnet.pl 22.01.07, 22:01
      polecam lekturę stron Policji, gdzie wszystko jest wyjaśnione prosto, lekko i
      przyjemnie
      www.podkarpacka.policja.gov.pl/103,105,280/280/
      • zetkaf Re: Zdarzenie na rondzie - m.in. do zetkafa 22.01.07, 22:19
        Takie jasne i precyzyjne, ze to druga interpretacja policji, i drugie zdanie.
        Mam na mysli, co z wjezdzaniem na rondo, kiedy chce sie zjechac w pierwsza w
        prawo. Tam bylo powiedziane wprost, ze powinno sie wlaczyc kierunkowskaz
        dopiero na rondzie, ale na malych rondach czasem jest malo miejsca i dopuszcza
        sie przed wjazdem. Tu - raczej bym to zinterpretowal jako jawne zaproszenie do
        wlaczania przed. Choc zdecydowanie ten tekst nie jest precyzyjna wypowiedza, i
        tym samym wiecej szkodzi niz pomaga.

        "Musimy jednak pamiętać o jednym, że kierujący pojazdem, który zbliża się do
        skrzyżowania powinien odpowiednio wcześniej zająć odpowiednie miejsce na jezdni
        w zależności od zamiaru kierunku jazdy"
        Sugerujac sie przytaczana tu opinia, ze na rondzie sa tylko prawoskrety, a nie
        ma lewoskretow, nalezaloby to interpretowac, ze skoro zawsze skrecamy w prawo,
        zawsze przed rondem nalezy zajac prawy pas. A pozostale powinny pozostac
        nieuzyteczne. No, chyba ze uznamy, ze zmiana kierunku jazdy o 270 stopni, mimo
        iz z ronda zjezdzamy w prawo, jest lewoskretem...

        "Jednocześnie takie zestawienie znaków (C-12 + A-7["ustap pierwszenstwa"])
        oznacza, że kierujący chcąc zmienić na rondzie pas ruchu, zobowiązany jest
        ustąpić pierwszeństwa tym, którzy poruszają się po pasie, na który zamierza
        wjechać"
        Z tekstu mozna by wnioskowac, ze to ustepowanie pierwszenstwa wynika ze znakow.
        A tak naprawde - to wynika z wjezdzania na czyjs pas, a nie tego, jakie znaki
        stoj. Bo tak wnioskujac, jakby byl znak C-12 + droga glowna, to pierwszenstwo
        mialby ten, kto jezdzi szlaczkiem na rondzie?

        "Mamy też ronda z sygnalizacją świetlną. "
        No wlasnie, nareszcie ktos uznaje, ze rondo z sygnalizacja swietlna nie
        przestaje byc rondem!!!

        Podsumowujac: chce na rondzie zawrocic. Czy moge z prawego pasa? Zgodnie z
        pewnymi teoriami, ze na rondzie nie ma lewoskretow i zawracania, jest tylko
        jazda "na wprost" i zjezdzanie z niej w kolejne prawoskrety (wlacznie z
        piecdziesiatym drugim przy czterech wjazdach - czyli 13 koleczek i nazad) to
        moge. Bo przeciez ja skrecam w prawo, no nie? A jesli uznamy ze jednak skrecam
        w lewo (bo inaczej po co lewy pas, do skretu w prawo jest prawy pas przeciez?),
        to dlaczego nie wlaczam kierunkowskazu przed rozpoczeciem manewru skrecania w
        lewo, a dopiero w jego polowie, zjezdzajac ze skrzyzowania?

        A co z przepisem, od ktorego zaczal sie ten watek - o obowiazku pusczenia
        pojazdow probujacych opuscic skrzyzowanie?

        Przepisy sa dziurawe. Policja i instruktorzy probuja je latac zdrowym
        rozsadkiem. Jak pokazuje zycie, niestety prawo czasem bywa silniejsze i ten,
        ktory ma po swojej stronie rozsadek, placi mandat. Mimo, iz jechal tak, jak
        kazala policja...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka