Dodaj do ulubionych

Festiwal Piosenki Radzieckiej w "Gazecie Polskiej"

23.02.08, 15:21
Pierwszy po 1989 roku artykuł w prasie centralnej o Festiwalu Piosenki
Radzieckiej w Zielonej Górze.

www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=3237
Obserwuj wątek
    • slawek_wieczorek Pełna wersja artykułu: 23.02.08, 15:23
      Prawdziwa historia festiwalu w Zielonej Górze
      Przystanek sierp i młot
      Dlaczego radziecka korytarzowa kazała sprzątać pokój Lory Szafran? Jak to było
      z wyrzuceniem z festiwalu w Zielonej Górze dyrygenta Gerarda Nowaka? Dlaczego
      milicjanci, esbecy i żołnierze LWP cierpieli na bóle kręgosłupa? Przeżyjmy to
      jeszcze raz, wraz z uczestnikami i naocznymi świadkami festiwalu Towarzystwa
      Przyjaźni Polsko-Radzieckiej

      Co łączy Czerwone Gitary, Felicjana Andrzejczaka, Michała Bajora, Małgorzatę
      Ostrowską, Janusza Panasewicza, Zdzisławę Sośnicką, Izabelę Trojanowską i
      Urszulę z zespołem wokalnym Technikum Budowy Fortepianów w Kaliszu oraz
      zespołem wokalnym Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Bydgoszczy?
      Wszyscy byli laureatami Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze.
      Liczba wykonawców jest o wiele dłuższa: Trubadurzy, Filipinki, Happy End,
      Wawele, Andrzej Dąbrowski, Mieczysław Fogg, Anna German, Przemysław
      Gintrowski, Anna Jantar, Irena Jarocka, Maria Jeżowska, Jacek Kaczmarski, Emil
      Karewicz, Krzysztof Krawczyk, Bernard Ładysz, Alicja Majewska, Irena Santor,
      Urszula Sipińska, Łucja Prus, Czesław Niemen, Krystyna Prońko, Sława
      Przybylska, Danuta Rinn, Maryla Rodowicz, Andrzej Rosiewicz, Andrzej i Tomasz
      Stockingerowie, Grażyna Świtała, Ewa Złotowska.
      Piosenka radziecka z Tobą od dziecka
      „Przed 35 laty piosenka radziecka towarzyszyła nam we wspólnej walce z
      wrogiem, dzielono się nią jak chlebem i machorką. Dziś towarzyszy nam w
      codziennym trudzie, w chwilach odpoczynku, w zabawie” – tak podczas otwarcia
      festiwalu w 1980 r. przemawiał I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego Polskiej
      Zjednoczonej Partii Robotniczej Józef Nowak. Festiwal miał już wtedy 25 lat,
      organizowany był bowiem od 1965 r.
      O klimacie propagandowym wokół niego dowiedzieć możemy się dziś z archiwalnych
      numerów “Gazety Lubuskiej”, organu owego komitetu. Już na tydzień przed
      rozpoczęciem imprezy, pisała o nim w każdym wydaniu na pierwszej stronie.
      “Przez scenę amfiteatru w ciągu kilku festiwalowych dni przewinie się kilka
      śpiewających pokoleń. Od najmłodszych uczestników festynu poczynając (w
      minionych latach były to dzieci w wieku przedszkolnym) aż po
      najpopularniejszych piosenkarzy”.
      W kolejnym numerze w artykule zatytułowanym “Oby tylko dopisała pogoda!”
      podawała: “W festynie, którego głównym akcentem będzie moskiewska Olimpiada,
      wystąpi ponad 500 dzieci z dwudziestu województw.” Obawy okazały się jednak
      płonne. W następnym tygodniu w radosnym artykule „Trwa wielka przygoda z
      radziecką piosenką”, cieszyła się z aury: „Ładna pogoda nie opuszcza Zielonej
      Góry.” Na specjalne spotkanie z koncertem przygotowywał się też Winny Gród:
      “Miasto pospiesznie przywdziewa świąteczną szatę. W niemal wszystkich oknach
      wystawowych pojawiły się babuszki, samowary i inne, nieodłącznie związane z
      zielonogórskim festiwalem, elementy dekoracyjne. Pięknie prezentują się w
      czerwcowym słońcu udekorowane ulice: flagi i transparenty, okolicznościowe
      plansze, i stylizowane figurki kozaków i matrioszek”.
      Sama muzyka to nie wszystko: “Jak co roku, festiwalowi towarzyszą liczne
      imprezy, poświęcone kulturze Kraju Rad. W tym tygodniu zakończy się V Plener
      Malarzy Polskich i Radzieckich “Drzonków 80” O zachowanie utworów w pamięci
      potomnych zadbała Centralna Rada Związków Zawodowych: “Nie byłoby to możliwe,
      gdyby nie starania o upowszechnienie festynowego dorobku repertuarowego
      poprzez śpiewniki, kasety z nagraniami, pocztówki dźwiękowe itp.”
      Gazeta Lubuska nie ukrywała swego zachwytu: “Najpierw widzowie zobaczyli
      ściany (wokół sceny) z wielkimi malowidłami w stylu rysunków dziecięcych (a
      może były to powiększenia autentycznych rysunków?) A potem? Potem działy się
      różne dziwne rzeczy. Nagle, niepostrzeżenie dla widzów zajętych akcją na
      scenie, jeden z rysunków znikał, a na jego miejscu pojawiało się kolejne
      kolorowe kółko olimpijskie. Kółka te sygnalizowały początek kolejnego bloku
      tematycznego koncertu – w kolorze niebieskim śpiewało się o kosmosie,
      przyszłości i pokoju, w żółtym – o słońcu, zabawie, radości i sporcie, w
      czarnym – o ziemi, pracy, chlebie i nauce. W zielonym było miejsce na
      przygodę, wędrówkę i wakacje, a w czerwonym śpiewano o przyjaźni, miłości,
      domu, Ojczyźnie.”
      Czwarta rano w klubie garnizonowym
      Piotr Maksymczak był w drugiej połowie lat 80. młodym dziennikarzem „Gazety
      Lubuskiej”. Dziś pracuje w miesięczniku Pismo Obywatelskie PULS. Jak wspomina,
      wychodził z festiwalu o 23.30, by do 24.00 zdążyć z tekstem. - Potrafię
      zrozumieć tęsknotę za Festiwalem Piosenki Radzieckiej. Również i ja podzielam
      część tych emocji, zwłaszcza tęsknotę za bankietami do białego rana. Nawet
      wiecznie pijaną cenzorkę, straszącą przed laty w redakcji nocnej Gazety
      Lubuskiej, postrzegam dziś jako nieszkodliwą wariatkę - mówi. - Te wszystkie
      muzealne sentymenty nie wystarczą jednak do reaktywacji festiwalu, będącego
      trupem na długo przed pożegnalnym koncertem. Festiwal Piosenki Radzieckiej
      służył promocji władców PRL, a nie promocji Zielonej Góry. I tylko przy okazji
      wypromował kilka piosenkarskich nazwisk, bo normalnego rynku rozrywki w
      tamtych czasach nie było.
      Maksymczak chętnie opowiada o kulisach festiwalu: - Bujne życie towarzyskie
      kwitło w klubie garnizonowym. Bractwo mieszało się – ci, co dopiero próbowali
      swych sił na scenie, jak i zawodowcy. O 4 nad ranem konteksty polityczne
      odpływały, bractwo dziennikarskie romansowało i o tej godzinie zaczęły też
      padać pierwsze niecenzuralne słowa.
      Dziś festiwal określa jak produkt tamtej epoki: - Tak jak słynna zielonogórska
      Palmiarnia, spełniał funkcję zastępczą. Palmiarnia była swoistym wentylem
      bezpieczeństwa. Ludzie nie mogli wyjechać za granicę, więc u siebie mieli
      tropiki. To miasto kompleksów i obecny pomysł z Festiwalem Piosenki
      Rosyjskiej, to właśnie wykwit prowincjonalnych kompleksów.
      Donosiciel wyrzuca dyrygenta
      Zielonogórski muzyk, Gerard Nowak dyrygował podczas festiwalu Orkiestrą
      Rozrywkową Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach. - Żaden z młodych
      polskich piosenkarzy nie kierował się, ani miłością do ZSRR ani zachwytem
      wobec narzuconego ustroju - mówi. - Starałem się proponować młodym wokalistom
      repertuar między innymi Wysockiego, Okudżawy, Dolskiego, Kamburowej i innych
      dobrych autorów rosyjskich, ukraińskich czy białoruskich. Wymieniałem często
      młodym artystom nieprzystawalne do rzeczywistości polskiej teksty, np. „Mój
      adres Sowietskij Sojuz” Tuchmanowa.
      Obok autentycznej muzyki była propaganda. - Fałszem była nazwa Festiwal
      Piosenki Radzieckiej: tak jak nie ma języka radzieckiego czy
      jugosłowiańskiego, tak nie było piosenki ze słowami radzieckimi. Przyjeżdżali
      przecież artyści z Rosji i z krajów-republik zniewolonych przez sowiecki
      system. Jednak pozwalano im śpiewać w narodowych językach: gruzińskim,
      estońskim, łotewskim, ukraińskim.
      Nowak wspomina kariery organizatorów festiwalu. - Niektórzy szefowie tej
      imprezy w dobie reglamentowanej gospodarki załatwiali kupony na akumulatory,
      opony, Wartburgi, słowem towary, których nigdzie nie można było kupić.
      Paradoksalnie, w zamian stwarzali jednak nam muzykom profesjonalne,
      artystyczne warunki, a dla amatorów śpiewania, dziś znanych artystów estrady
      polskiej, uczciwy konkurs. Ale niektórzy aparatczycy wprost d... Ruskim lizali.
      Wymienia całą listę słynnych piosenkarzy, którzy debiutowali w Zielonej Górze:
      - Z wielkich gwiazd nigdy nie zaśpiewała tylko Ewa Demarczyk, i był to
      najprawdopodobniej jej świadomy wybór. Nie zaśpiewał również Zbigniew Wodecki,
      ale tutaj powód był bardzo prozaiczny. Raz pragnął nawet zaśpiewać, ale złamał
      rękę i przyjechał z kończyną w gipsie. Wstał wśród publiczności i pokazał, że
      nie może grać na skrzypcach.
      • slawek_wieczorek Ciąg dalszy 23.02.08, 15:25
        Laureaci festiwalu wyjeżdżali na tourne po Związku Radzieckim. W 1985 r., „roku
        Gorbaczowa” dyrygent ostatni raz wyjechał z koncertami na trasę pagartowską do
        „miast bohaterów” ZSRR. Jak wspomina, w radzieckich warunkach szokowała
        religijność niektórych polskich artystów: - W radzieckim hotelu na każdym
        piętrze była tak zwana etażowa, od rosyjskiego etaż czyli korytarz-piętro, po
        polsku korytarzowa, najprawdopodobniej współpracowała ze służbami. Raz oburzona
        przyszła powiedzieć, że artyści nie posprzątali pokoju. Wchodzimy, a pokój Lory
        Szafran okazał się wyjątkowo schludny, tylko na stoliku-ołtarzyku stał posążek
        Matki Bożej, a tuż obok leżał różaniec.
        Gerard Nowak wspomina swoje rozstanie z festiwalem: W 1981 roku dla przyjaciół
        w Leningradzie zabrałem egzemplarze wydawanego wszak legalnie w PRL tygodnika
        ”Polityka” z tekstami poświęconymi Porozumieniom Sierpniowym. Do ZSRR takie
        wiadomości nie dochodziły. Po pięciu latach ktoś na mnie doniósł i wyrzucono
        mnie z muzycznej pracy przy festiwalu.
        Do tańca i do różańca
        Powszechny udział w festiwalu prowadził do paradoksalnych sytuacji. W 1971 roku
        na Festiwalu Pieśni Sakralnej Sacrosong w Chorzowie Izabela Trojanowska
        otrzymała nagrodę imienia Maksymiliana Kolbego, którą wręczył jej kardynał Karol
        Wojtyła. W tym samym roku dostała III nagrodę w... Zielonej Górze.
        Gwiazdy, pytane dziś przez Gazetę Lubuską, różnie tłumaczą dziś swój udział w
        Festiwalu. Maryla Rodowicz, która do trzeciego roku życia wychowała się w
        Zielonej Górze, wspomina: To nie była ciekawa propozycja dla artysty, by
        wystąpić na tej imprezie. Z drugiej strony trudno było odmówić, bo traktowano to
        jako nasz obowiązek. Zaproponowałam więc Konie Wysockiego, wtedy zakazany tekst.
        Myślałam, że powiedzą „nie”. A oni się zgodzili... Nie było odwrotu. Ale to była
        piękna piosenka, a polskie tłumaczenie tekstu napisała mi Agnieszka Osiecka.
        Szczery jest mieszkający w Świebodzinie, w połowie drogi między Gorzowem Wlkp. a
        Zieloną Górą, Felicjan Andrzejczak: Któregoś dnia zadzwonił do mnie kolega i
        zapytał: Chcesz trochę zarobić? Weź udział w eliminacjach do zielonogórskiego
        festiwalu. Nie umiałem żadnych nowych piosenek, zaprezentowałem więc ,Bradziagę
        i Kałakolczyk Czesława Niemena. I dostałem się do grona najlepszych.
        Kayah, pytana przez GL, z czym kojarzy jej się Winny Gród, odpowiada: Pierwsze
        wspomnienie mam z Festiwalu Piosenki Radzieckiej w 1988 roku, na którym musiałam
        wystąpić.
        Elżbieta Kuczyńska, w latach 90. dziennikarka Radia Gorzów, mówi Gazecie
        Polskiej: Przygodę z piosenką rozpoczęłam od Giełdy studenckiej piosenki
        turystycznej w Szklarskiej Porębie. Był to przełom lat 60. i 70. Z tych klimatów
        wyrosły zespoły takie, jak Wolna Grupa Bukowina i Stare Dobre Małżeństwo oraz
        ballady wolnościowe.
        Jak wspomina, na festiwalu ją ocenzurowano. W 1974 roku wzięłam udział w
        eliminacjach do dwóch festiwali: Piosenki Radzieckiej i Piosenki Polskiej w
        Opolu. Zielonogórski tym się różnił od opolskiego, że był skierowany do
        amatorów. Aż do eliminacji centralnych śpiewałam balladę Włodzimierza Wysockiego
        Czudojudo, ale usłyszałam, że mam zmienić repertuar. Cóż, takie to były czasy.
        Piosenka, dzięki której dostałam pierwszą nagrodę w Zielonej Górze to A ja jedu
        (znana w polskim tłumaczeniu jako: A ja gonię swe marzenia autorstwa Jurija Kukina.
        Milicjanci na dechach
        Zwykłym zielonogórzanom festiwal kojarzy się z propagandą sztucznością. - Na
        festiwal nie chodziłam. W Amfiteatrze nie było solidnych, wygodnych ławek, tylko
        dechy, zwyczajne dechy - mówi Marta Konwińska, emerytowany nauczyciel i
        instruktor harcerski. - Widownia miała ogromne problemy z wysiedzeniem i co
        bardziej zapobiegliwi zabierali ze sobą poduszki. Sąsiedzi z bloku obok mówili,
        że to było dla nich makabryczne. Festiwal mieli od rana do wieczora.
        W latach 80. festiwalową propagandę kontestowała zielonogórska opozycja. -
        Rozdawali darmowe bilety w zakładach pracy, szkołach i uczelniach. Miasto
        zyskało miano Czerwonej Góry i wstydem było się tam pokazywać - opowiada
        Jarosław Ogórek, tłumacz języka francuskiego, w latach 80. działacz podziemnej
        Konfederacji Polskiej Młodzieży Walczącej. - Sztuczną publikę na widowni
        tworzyli milicjanci, esbecy i żołnierze Ludowego Wojska Polskiego. Podkreślam:
        ludowego – bo nie chcę urazić wielu obecnych żołnierzy.
        Rafał Zapadka, członek władz podziemnej Solidarności w Gorzowie Wlkp. wspomina:
        Na widowni w pierwszych rzędach czerwieniło się od pezetpeerowskiej hołoty, ale
        za nimi siedzieli widzowie naprawdę zainteresowanych poezją i piosenkę rosyjską
        (rosyjską!). Wykonawcy na ogół nie śpiewali radzieckich agitek, lecz wartościowe
        literacko utwory. Festiwal ten był z wierzchu czerwony i nabzdyczony, ale w
        środku wcale autentyczny i artystyczny.
        Eseldowski marszałek marzy o rosyjskich lesbijkach
        O próbie reaktywacji festiwalu głośno zrobiło się przy okazji wizyty premiera
        Tuska w Moskwie, ale zabiegi takie rosyjska dyplomacja czyni od dłuższego czasu.
        Media warszawskie pieczołowicie zaczęły przy tej okazji poszukiwać
        zielonogórzan. Do radia Tok FM zaproszono np. specjalnie Bartłomieja Jędrzejaka,
        dziennikarza TVN Meteo.
        Ale mało kto wspomina, że organizatorem festiwalu chce być... to samo środowisko
        dawnych działaczy komunistycznych. Organizatorem ma być firma Poli Eco z Żar, a
        w jej imieniu Andrzej Bocheński, obecnie pracownik tej firmy, były marszałek
        województwa z ramienia SLD. Pomysłodawcy usilnie zabiegają o relacje
        telewizyjne. TVN nam odmówiło, ale czekamy wciąż na odpowiedź z Polsatu i TVP -
        gorączkował się ostatnio w Gazecie Lubuskiej Bocheński. Pomysłodawcy zapewniają,
        że już ustalono termin festiwalu. Impreza odbędzie się od 5 do 7 czerwca. Tak
        jak ustalono w umowie między miastem a organizatorami festiwalu, impreza będzie
        w amfiteatrze - mówi Zygmunt Stabrowski, dawny sekretarz KW PZPR, a obecnie
        urzędnik gabinetu prezydenta Zielonej Góry Janusza Kubickiego, którego ojciec
        również pracował w KW. Stabrowski jest jednocześnie szef lubuskiego oddziału
        stowarzyszenia Polska-Wschód, czyli dawnego... TPPR.
        Firma Poli Eco, w której pracuje dziś były marszałek lubuski, dostała za jego
        kadencji ponad 16 mln zł z funduszy europejskich. Z puli 46 mln zł dla
        wszystkich przedsiębiorstw, przyznanych na wzrost konkurencyjności. Marszałek,
        pytany o taki sposób rozdysponowania pieniędzy, odpowiada: Radni chyba
        chcieliby, by Bocheński nigdzie pracy nie znalazł i z kapeluszem żebrał pod
        ratuszem.
        Z pomocą zielonogórskim towarzyszom pospieszył też Stefan Nawrot, szef
        stowarzyszenia Polska-Wschód. Zaniosłem do kancelarii premiera pismo w tej
        sprawie. A wcześniej były rozmowy z ambasadorem, ministrami i szefem rosyjskiej
        agencji kultury Michaiłem Szwydkojem, który może podobno więcej niż ich minister
        kultury. Liczymy na to że uda się dzięki temu pozyskać wielkie gwiazdy
        rosyjskie na imprezę zapewniał w GL. Nawrot marzy o Ałłie Pugaczowej, lecz nie
        wierzy w jej przyjazd. To raczej niemożliwe. To dziś wielka i droga gwiazda,
        jeździ z całym pociągiem ludzi. A kiedyś mój kierowca woził ją po garnizonach w
        Polsce wyznaje. Inne pragnienia ma 55-letni Bocheński. Marzy on o 23letnich
        lesbijkach z Tatu.
        Paszoł won!
        Jarosław Ogórek tłumaczy: Środowisko społeczne aparatu PZPR-owskiego w Zielonej
        Górze tworzyło specyficzną subkulturę zwaną dawniej czerwoną burżuazją. W
        istocie była to wielka rodzina o hierarchicznej strukturze z systemem wzajemnego
        wsparcia, pomocy, o dużym poczuciu wspólnoty. Styl życia tych ludzi oparty na
        przywilejach i poczuciu bezkarności wyniesionym z okresu PRL, trwa nadal.
        Charakterystyczne jest też przekazywanie z pokolenia na pokolenie odpowiedniej
        pozycji społecznej sukcesorom byłej nomenklatury komunistycznej. Dzieci i wnuki
        byłych aparatczyków doskonale sobie radzą w wolnej Polsce, skutecznie robiąc
        kariery w demokratycznych już partiach od lewa do prawa.
        • slawek_wieczorek Zakończenie 23.02.08, 15:26
          Jeśli chodzi o próbę wskrzeszenia festiwalu, to wstyd na całą Polskę. W innych
          miastach śmieją się z nas, wręcz nabijają się - ubolewa Marta Konwińska.
          Sławomir Wieczorek
          • andrzejusa Re: Zakończenie 23.02.08, 21:19
            dzieki wieczorek za taaaka ilosc informacji!

            fajnie to za komuny wygladalo,

            zobaczymy co bedzie z niesmiertelnym jak lenin
            festiwalem piosenki radzieckiej w z.gorze,

            dzisiaj!!???

            nie moge doczekac sie PRAPREMIERY!!!!!

            CHYBA POSIKAM SIE ZE SMIECHU!

            bohu pomiluj!!

            do boju falubaziaki!!!

            dzis nasz festiwal!
            a jutro caly swiat!!!
            • andrzejusa Re: Zakończenie 23.02.08, 22:26
              pomylilem sie,
              mialo byc:

              dzis wasz festiwaj,
              a JUTRO CALY SWIAT!!

              • Gość: Brum-brum Re: Zakończenie IP: *.ztpnet.pl 23.02.08, 22:45
                Nie pij tyle - wieczorkiem...
                • slawek_wieczorek Re: Zakończenie 24.02.08, 02:20
                  Dzięki Andrzejusa!
                  Polecam również wydanie gazetowe. Do wtorku do kupienia w kioskach. Z
                  perspektywy 28 już lat zabawne jest też załączone do artykułu zdjęcie.
                  Pozdrawiam!
                  • andrzejusa Re: Zakończenie 24.02.08, 22:38
                    no wieczorek,
                    jest jednak pewne niebezpieczenstwo!

                    bo sie zarzyc moze ,
                    ze federacja rosyjska , w skrocie rosja zwana,
                    wylozy na festiwal kase bez konca!!!

                    a jak kasy bez konca!
                    to i uczestnikow bez liku!!!

                    moze i jackson do falubaza przyjedzie,
                    a za konkretne pieniadze to i lenon zmartwychwstanie,
                    i z ringo taka kalinke zaspiewaja:
                    ze nie jestem sobie tego w stanie wyobrazic!

                    ale krawczyk bedzie ,(mniej niz milion dolcow nie wezmie)
                    bo alimenty gonia!

                    a lady pank i budka suflera,
                    tez milionem , czy dwoma nie pogardza,

                    a urszula , czy niemen?(zmartwych wstanie, sam bym sie ozywil)
                    a kombi to co pies?

                    a laskowski?
                    jemu i piec milionow byloby za malo,
                    bo go ta ,no, jaroszewiczowa okradla,

                    a tak najlepszy bylby rosiewicz!

                    ale wybiora ta z angli birtnej!!!

                    a busz przyjedzie spotkac sie z putninem,
                    i pie..a razem w chiny!!!

                    bedzie jazda!
                    a ze bedzie lepsza , niz sobie wyobrazcie!!
                    to dopiero zobaczycie!!!
                    • slawek_wieczorek Re: Zakończenie 25.02.08, 00:41
                      Taki Festiwal wyznacza granice Imperium. Kiedy rok temu wybuchła sprawa
                      cmentarzy radzieckich w Polsce i Estonii, Rosjanie podnieśli straszny raban. Ale
                      w bezkresach Rosji, w lasach i na łąkach, leży mnóstwo nieuporządkowanych
                      szczątków żołnierzy radzieckich. Jednak władze Federacji nie są zainteresowane
                      ich godnym pochówkiem, bo wszystko znajduje się na terenie kraju. Ale cokolwiek
                      radzieckie tudzież rosyjskie za granicą musi być przez Putina należycie
                      wyeksponowane.
                      Pozdrawiam, Andrzejusa!
                • hiiro jesteś tu jedyny!;)) 09.04.08, 18:58
                  więc :co ci powiem to ci powiem ale ci powiem!zimno;)
    • slawek_wieczorek "Gazeta Polska" do wtorku do kupienia w kioskach! 25.02.08, 03:51
      Polecam również wydanie gazetowe. Do wtorku do kupienia w kioskach. Z
      perspektywy 28 już lat zabawne jest też załączone do artykułu zdjęcie.
    • Gość: Jarek Wieczorek sie podnieca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.08, 04:17
      Wieczorek chce abyśmy zobaczyli kupując gazetę jaki z niego
      dziennikarz.Chłopaczek chce sie pochwalić jaki z niego dziennikarz.Z ciebie
      Sławek dziennikarz jak z koziej dupy trąba.Słyszałeś ty kiedyś takie słowo jak
      obiektywizm.Podejrzewam że nie .Poza tym Gazeta Polska to szmatławiec gdzie
      redaktorzy mają więcej karnych i wyroków niż ty masz włosów na swoim czerepie.
      • slawek_wieczorek Re: Wieczorek sie podnieca 25.02.08, 11:57
        Panie Ryszardzie Rachlewicz!
        Obraża Pan mnie, ale nie życzę sobie, aby obrażał Pan moich przyjaciół i (jak na
        onet.pl) rodzeństwo. Postawa tym bardziej haniebna, że czyni to Pan nad grobami
        rodziców...
      • Gość: nicelus Re: Wieczorek sie podnieca IP: *.dip.t-dialin.net 09.04.08, 22:16
        > Wieczorek chce abyśmy zobaczyli kupując gazetę jaki z niego
        dziennikarz. <

        a wam to nie pasuje, bo mu chcecie przpiąć łatkę bezrobotnego.
        ;)

        • hiiro Re: Wieczorek sie podnieca 09.04.08, 22:21
          nie masz racji więc nie pisz bzdur!jest barrdzo pracowity!i taki
          wytrwały w pracy jest!









          • Gość: Jakubek Re: Wieczorek sie podnieca IP: *.gorzow.mm.pl 10.04.08, 10:51
            To tylko S.W. może pastwić sie nad rodzicami innych ludzi. Ot,
            katolicka mentalność. Innego mogę zbluzgać, nakłamać na jego temat,
            oskarżać, oczerniać!!! Ale od moich rodziców wara....Tako rzecze
            S.W.
            • hiiro Re: Wieczorek sie podnieca 10.04.08, 20:04
              wszystkie problemy ,które tu opisałeś nalezy rozpatrywać w wielu
              płaszczyznach.
              ale masz rację to są naprawdę problemy.......
              • slawek_wieczorek Re: Wieczorek sie podnieca 11.04.08, 06:59
                Ja ich nie mam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka