Dodaj do ulubionych

"Dziennikarzowi" w odpowiedzi

11.07.08, 14:20
Gość portalu: dziennikarz napisał:
> Syn ubeka miał pobić Sławka z kolegami za śmierć twojej matki.

Tak twierdzi p. Wieczorek i to w Sądzie a nie na forum. Chętnie przeczytam
wątek napisany przez duckbustera, w którym (wg. tego co mówił w Sądzie p.
Wieczorek) autor tak właśnie napisał. Ale ponieważ te słowa padają w Sądzie a
nie na forum dlatego tu tego tematu nie poruszam tym bardziej, że p.
Krzysztofa Sz. nie znam. Jak zostanę wezwany na świadka to wtedy się na ten
temat wypowiem.

> Postawa może i szlachetna, gdyby nie to, że matka zmarła na raka a
> nie przez Sławka. Ale jak sprawa gróźb wyszła na jaw, postanowił
> zrzucić wszystko na zmarłego kolegę. A to nie jest już przejaw
> szlachetności. Do tej pory zasłaniał się twoją matką. Podcierał
> sobie nią buzię.

Ty za to jesteś bardziej podły od niego bo robiąc to co robisz chcesz mnie
zranić, a czynisz to poprzez pamięć mojej Mamy. Wiem, że prowokujesz i możesz
sobie myśleć, że dałem się wciągnąć w twoją grę. Jak ci to sprawia satysfakcję...

> Bo co? Bo przyjaciel domu? To tak kochałeś matkę, że pozwalasz mu,
> aby w podłych rzeczach nawet po śmierci się nią posiłkował?

Już pisałem. Krzysztof Sz. nie był, nie jest, ani nie będzie żadnym moim
znajomym, kolegą a tym bardziej "przyjacielem rodziny". Mówiłem to już
osobiście S.Wieczorkowi. Znajdź na forum choć jeden wpis, w którym w
jakikolwiek sposób popieram działalność duckbustera.

> Czy twoją haniebną postawą zainteresował już ktoś Radę Etyki Mediów?

A ty tego jeszcze nie uczyniłeś? Czy już cię wyśmiali?

> A może ja mam przyjechać do radia i nauczyć cię szacunku do
> zmarłych?

Ależ bardzo proszę. Nawet zachęcam. Przyjdź drogi kolega z Zielonej Góry i
naucz mnie osobiście szacunku. Albo lepiej po prostu zadzwoń, możesz ze
służbowego telefonu, tego który jest po lewej stronie od komputera. Czekam.
Będziesz na tyle odważny aby się ujawnić czy dalej będziesz jak szczur chował
się w kanałach internetu. Wieczorek, którego w chwili wzburzenia nazwałem
padalcem (i to był jedyny obraźliwy epitet pod jego adresem, choć próbuje mi
się przypisać także inne) w przeciwieństwie do ciebie ma przynajmniej odwagę
pokazać swą twarz. Po prostu nie jest tchórzem tak jak ty.
A o mojej ocenie działalności duckbustera już kiedyś pisałem. Poszukaj
"dziennikarzu", kolego z Zielonej Góry.
Obserwuj wątek
    • ryszardr11 Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 11.07.08, 14:30
      Przepraszam, jednak p. Wieczorka nazwałem dosadniej:
      "Trzeba być naprawdę kanalią żeby atakować kogoś poprzez jego rodzinę i w
      dodatku jeszcze przez niedawno zmarłą mamę. Umierała, gadzie, na moich oczach.
      Jeszcze mam w pamięci jak trzymałem ją za rękę, w którą co chwilę wstrzykiwano
      morfinę dla uśmierzenia bólu. A ty gnoju, choć porównałeś ją do bandytów i
      morderców nie masz najmniejszego moralnego prawa o niej wspominać."
      Jestem gotowy osobiście przeprosić go za te słowa, kiedy tylko od niego usłyszę:
      "Przepraszam, pomyliłem się. Pana Mama nikomu nie wyrządziła krzywdy"
      • Gość: Jarek Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.08, 14:47
        Człowieku nie polemizuj z jełopem.Przecież to Wieczorek napisał a nie jakiś
        "dziennikarz".Wieczorek uważa że jest drogą , prawdą i życiem.Facet ( sorry
        facet to może za dużo powiedziane :))pielęgnuje w sobie nienawiść , żal i chęć
        zemsty.W ten sposób niestety nie zdając sobie sprawy krzywdzi innych.Ten typ po
        prostu tak ma.Wieczorek w większości wzbudza litość i współczuciem wśród ludzi
        ale i też ma zwolenników i z tym trzeba sie niestety pogodzić.Tak już
        skonstruowany jest ten świat.Pozdrawiam
    • Gość: abis Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi IP: 80.50.92.* 11.07.08, 18:44
      Na tym świecie moc padliny. "Dziennikarz" ??? On nigdy nie powinien
      być anonimowy! Może chociaż jakieś inicjały?
    • e_werty Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 11.07.08, 19:22
      Ja współczuje Twojej matce. Tego że umierała w męczarniach - sam
      boje sie takiej smierci.

      Jednak temat nie dotyczył Jej smierci a ale życia. A za zycia
      pracowała w organizacji uznanej za bandycką. I tyle. Czerpała zyski
      z dzialalności przestepczej - choc sama przestępstwa nie popełniała.
      Ocena moralna to inna sprawa.

      I myślę ze nikt nie uwałacza pamięci Twojej matki. Trafiła na liste
      Wieczorka nie przez fakt jej powstania ale przez miejsce jej pracy.
      • Gość: hiro Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi IP: *.gorzow.mm.pl 11.07.08, 20:25
        jak ty to popierasz to..............
        to faktycznie........................
        i nawet nie będzie mnie żal!
      • ryszardr11 Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 13.07.08, 12:33
        E-werty, sory, ale co ty pieprzysz? Od kiedy służba zdrowia czy MO były
        organizacją przestępczą????
        Od kiedy pielęgnując chorych, pomagając rannym czerpie się zyski z "działalności
        przestępczej".
        Już zadałem to pytanie autorowi sławetnej listy osobiście: dlaczego na tejże
        liście nie znaleźli się WSZYSCY funkcjonariusze MO i osoby pracujące w MO jak
        np. Marek Surmacz.
        Nie było to jedyne pytanie, które pozostało bez odpowiedzi. Takich pytań było co
        najmniej kilka o ile nie kilkanaście. Mogli na nie odpowiedzieć także ci co
        popierają istnienie listy. Nie odpowiedzieli i nie odpowiedzą z prostej
        przyczyny: musieliby przyznać, że sporo "faktów" to wymyślone na określone
        potrzeby mity jak np. kartki na trampki.
        • e_werty Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 13.07.08, 22:42
          Była mowa o Słuzbie Zdrowia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Służby
          Bezpieczeństwa...
      • kemot_ski Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 18:23
        Jazoo, Ewerty... bój się Twojego boga:)
    • slawek_wieczorek Rzeczony post duckbustera 14.07.08, 04:26
      ryszardr11 napisał:

      >Chętnie przeczytam wątek napisany przez duckbustera, w którym (wg. >tego co
      mówił w Sądzie p. Wieczorek) autor tak właśnie napisał.

      Wątek ten funkcjonował około 3 miesiące w ubiegłym roku i został później zdjęty
      przez moderatora. Zdążyłem go jednak zawczasu wydrukować i, jako dowód w
      sprawie, znajduje się w aktach Sądu Grodzkiego.

      Z pamięci cytuję:

      "Siedziałem sobie z kolegami przy piwie i przeczytałem taki oto post: Do
      wiadomości Pana Ryszarda Rachlewicza. Słuchaj szmato! Na ulicy dostaniesz
      centralnie w ryja ode mnie i od moich kumpli. Nie pytaj za co, bo juz ci szmato
      mówię:
      - za to, że przyczyniłeś się do śmierci niewinnej pielęgniarki
      - za to, że nazwałeś mnie esbekiem, a ja nigdy esbekiem nie byłem. Byłem
      działaczem Solidarności, ale moi przywódcy zdradzili mnie.
      A teraz leć z ryjem na policję, że ci grożono. Mam taką nadzieję, że czujesz się
      zagrożony i tak ma być szujo!"



      • ryszardr11 Re: Rzeczony post duckbustera 14.07.08, 08:59
        Jeśli tak to nie miałem racji.
        Ale na przyszłość Sławeczku: pisz jakoś logicznie albo popraw pamięć, bo z tego
        co napisałeś wynika, że to mi duckbuster groził i to mnie nazwał szują, a ty w
        tym czasie siedziałeś z kolegami przy piwie.
        • Gość: emsiziomal O tempora o mores... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 09:24
          Skoro Ryś mówi do Sławka...per Sławuś...to świat się kończy...
          Swoją drogą Rysiu...przez wzgląd na pamięć Matki powinieneś przestać publicznie
          leczyć swoje rany.....
          Słabe to ()jak dziennikarstwo ) i mało wiarygodne.
        • slawek_wieczorek Re: Rzeczony post duckbustera 14.07.08, 22:48
          Według danych OECD już 25% Europejczyków cierpi na analfabetyzm funkcjonalny.
          Panie Ryszardzie!
          Czytanie tekstu ze zrozumieniem, to początkowe klasy szkoły podstawowej.

          Wyraźnie zaznaczyłem, że cytuję wypowiedź duckbustera. Jeśli czasownika
          "siedzieć" użyłem w pierwszej osobie liczby pojedynczej, to wiadomo, że tak
          wyraził się duckbuster. "Do wiadomości Pana Ryszarda Rachlewicza" nie było zaś
          zwrotem skierowanym przez duckbustera do Pana, tylko duckbuster zakomunikował,
          że na Forum przeczytał mój post pod takim tytułem.
      • ryszardr11 Re: Rzeczony post duckbustera 15.07.08, 08:42
        Masz rację:) Sławomirze.
        "Siedziałem sobie z kolegami przy piwie i przeczytałem taki oto post: Do
        wiadomości Pana Ryszarda Rachlewicza. Słuchaj szmato! Na ulicy dostaniesz
        centralnie w ryja ode mnie i od moich kumpli."
        Ten fragment jednoznacznie wskazuje, że to do Ciebie:)? No tak, przecież tam nie
        ma dwukropka.
        Oj, Sławomirze, Sławomirze. Nawet do tak pierdołowatego błędu nie potrafisz sie
        przyznać tylko od razu się zaprzeszasz.
        • slawek_wieczorek Re: Rzeczony post duckbustera 17.07.08, 01:49
          Nie potrafi Pan, Panie Ryszardzie, czytać tekstu ze zrozumieniem. Wyrywanie zdań
          z kontekstu, manipulowanie interpunkcją, to domena sekt. Jest Pan ateistą, więc
          nie nakłaniam do konsultacji duchowej:

          www.psychomanipulacja.pl/pomoc/adresy-osrodkow.htm
      • blic Re: Rzeczony post duckbustera 15.07.08, 09:25
        slawek_wieczorek napisał:

        > Z pamięci cytuję:

        Nie lepiej użyć wyszukiwarki?
        szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?VE_szukaj_a=&index=2007&autor=duckbuster&slowo=&A_szukaj=tresc&ile=50
        &sort=data_desc&forum=58
        • slawek_wieczorek Re: Rzeczony post duckbustera 17.07.08, 01:51
          W wyszukiwarce nie wyskakują niektóre usunięte posty.
    • kemot_ski Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 17:51
      ryszardr11 napisał:

      Ryszard, wiesz, że wbrew pozorom darzę Cię całkiem pokaźnym pokładem
      szacunku. Nie daj sobie wiązać myśli przez tę gnojówkę. Ktoś, kto
      ucieka się do grzebania w życiorysach bliskich, dla oskarżenia
      publicznie ich krewnych , zasługuje na splunięcie w twarz, nic poza
      tym... I tego warto się trzymać. Nie poniżaj się do poziomu tego
      badziewia, nie dorasta ci do pięt;)
      • e_werty Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 18:48
        "...całkiem pokaźnym pokładem szacunku."

        ... hehehe!!! retoryka rodem z PRL'u - czy w tym "pokaźnym
        pokladzie" mieszczą sie rownież szczatki czerownych dinozaurów i
        relikty PRL'u?
    • e_werty Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 19:46
      "...moja rodzina nie splamiła się posiadaniem czerwonej książeczki,"

      ... jak większość Polaków!
      • kemot_ski Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 20:04
        e_werty napisał:

        > "...moja rodzina nie splamiła się posiadaniem czerwonej
        książeczki,"
        >
        > ... jak większość Polaków!
        nie wiem czy przyjąć to jako wyniesienie czy jako upodlanie. Co
        miałeś na myśli? nie żebym Cię znał, ale nie pogrywaj na
        patriotycznej nucie, bo możesz się przejechać i utonąć;)))
        • e_werty Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 20:16
          "...Co miałeś na myśli?"

          ... uczciwość to stan normalny i duma z tego powodu jest duma "Jasia
          z tego ze sie nauczył pisac"... Każdy wiek ma swoje problemy.
          Dorośli również. I chwalenie sie "uczciwością" jest dziwne. Może to
          ja jestm dziwakiem? Pewnie tak.
          • kemot_ski Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 20:22
            nie, nie jesteś dziwakiem, ale waż słowa, bo jawną niesprawiedliwość
            potrafisz nimi czynić;)
    • pyttacz Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 20:48
      kemot_ski napisał:

      > za co zapłaciła najwyższą karę
      Karę śmierci? Dożywotkę?
      • e_werty Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 21:17
        200 zeta za przejście "na czerwonym"... politczna sprawa - zdeptali
        czerwień Wielkiego Brata...
        • lakiluzer Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 21:39
          250! kłamiesz i wymagasz od innych aby czytali twoje kłamstwa?!
      • kemot_ski Re: "Dziennikarzowi" w odpowiedzi 17.07.08, 21:23
        pyttacz napisał:
        > Karę śmierci?
        Do niej w praktyce się sprowadziła... nie wrócili... za AK przyszło
        im zapłacić:)
    • slawek_wieczorek Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 18.07.08, 03:54
      "Sprawa zamachu na Walentynowicz jest już od ubiegłego roku badana przez
      prokuratorów IPN. Walentynowicz o tym, że była próba jej otrucia dowiedziała się
      z jednego z mikrofilmów, jakie zachowały się w dokumentach bezpieki. W
      październiku 1981 roku w Radomiu, kiedy zaproszono mnie na spotkanie z
      pracownikami, pojawiło się też dwóch oficerów SB z Warszawy. Instruowali oni
      tajnych współpracowników, jak mają się zachowywać podczas spotkania z
      Walentynowicz, jakie mają zadawać pytania.

      – Działaczka "S", która miała mnie gościć miała mi podać w potężnej dawce
      furosemid bez osłony, co powoduje zawał serca - relacjonowała zapisy z akt
      Walentynowicz."

      www.wiadomosci24.pl/artykul/anna_walentynowicz_nie_wyklucza_publikacji_nazwisk_agentow_2355.html
      • Gość: hirrou Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci IP: *.gorzow.mm.pl 18.07.08, 07:43
        Co to ma wspólnego z tym wątkiem?
        • slawek_wieczorek Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 19.07.08, 02:31
          "Wśród zachowanych dokumentów jest polecenie (sygnowane przez szefa SB w Radomiu
          płk. Stefana Ostapińskiego) zastosowania wobec niego po opuszczeniu ośrodka
          internowania uzgodnionych cytat: "przedsięwzięć specjalnych", co w kontekście
          jego śmierci zaledwie kilka tygodni później oraz w zestawieniu ze wcześniejszą
          próbą otrucia w Radomiu Anny Walentynowicz, skłania co najmniej do refleksji.
          Wobec krążących wśród radomian pogłosek o spowodowaniu jego śmierci przez SB,
          zarządzono przymusową sekcję zwłok, którą przeprowadzili wyselekcjonowani
          lekarze MSW i orzekli "zawał serca"."

          www.jerz.pl/jerz/
      • e_werty Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 18.07.08, 09:25
        Slawek - znajdź se babę - jak nie masz - to może Walentynowicz?
        • kemot_ski Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 19.07.08, 14:07
          Werty, wiesz, że biję się w pierś, upust emocji w takiej formie,
          ukierunkowany przypadkiem na Twoją osobę, nie powinien mieć miejsca,
          wiem o tym, sorix:)

          pozdrawiam:)

          p.s.Do grajków z pasją pijanego maniaka fałszujących patriotyczną
          nutę . Nie unoście się nad wyraz sosu zacietrzewienia, w którym się
          taplacie. z relacji naocznych świadków tamtych czasów wiem, że
          młodzi chłopcy(obojętnie jakiego stanu pochodzenia) chcieli przede
          wszystkim walczyć, walczyć za Polskę . Walczyć z okupantem czy to
          pod znakiem swastyki, czy też sierpa i młota. Chcieli walczyć po
          prostu za Polskę, nie obchodziło ich aż tak bardzo czy przyjdzie im
          walczyć pod sztandarem AK, AL czy BCh. Bo ideologia miała tak
          naprawdę drugorzędne znaczenie w momencie wręcznia broni do ręki. Po
          prostu wqu..a mnie, że gdyby na przykład moi przodkowie nie mieli
          wyboru, i by walczyć wstąpić musieli nie do AK (bo wiem, że
          wstąpiliby), to w oczach popaprańców z bożej łaski, domorosłych
          patriotów, jakich tu niemało, zasługiwaliby na zgnojenie. A idąc
          śladem retoryki im przyświeczjącej (znamiennej dla metod SB)... też
          i ja z racji korzeni zasługiwałbym wówczas na potępienie. Ito przez
          kogo??? ToTyleDebile.pl
          • pyttacz Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 19.07.08, 16:04
            kemot_ski napisał:

            > Walczyć z okupantem czy to
            > pod znakiem swastyki, czy też sierpa i młota. Chcieli walczyć po
            > prostu za Polskę, nie obchodziło ich aż tak bardzo czy przyjdzie
            im
            > walczyć pod sztandarem AK, AL czy BCh.
            No, w AL to by sobie z sierpem i mlotem nie powalczyli...
            • kemot_ski Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 20.07.08, 23:26
              pyttacz napisał:

              > No, w AL to by sobie z sierpem i mlotem nie powalczyli...
              Masz rację, ale wtedy, nie wszyscy mogli zdawać sobie z tego sprawę.
              Wiesz o tym. Wrzucanie lekką ręką wszystkich do jednego worka- jest
              z gruntu niesprawiedliwe, wiesz, że takie postępowanie jest chore.
              • pyttacz Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 20.07.08, 23:57
                kemot_ski napisał:

                > pyttacz napisał:
                >
                > > No, w AL to by sobie z sierpem i mlotem nie powalczyli...
                > Masz rację, ale wtedy, nie wszyscy mogli zdawać sobie z tego
                sprawę.

                AK w szczycie liczyla 400 tys. zolnierzy, GL/AL ok. 5 tys.
                Ciezko bylo trafic do AL, co setny partyzant byl ALowcem.

                W dodatku GL/AL to zbrojne ramie PPR, a PPR to zlepek roznych grup
                typu Towarzystwo Przyjaciol ZSRS albo dzialacze Kominternu, czyli
                wszystko - agenci wrogiego (1920, 17.09.39) panstwa.
                Pamietam oburzenie Nowaka - Jezioranskiego, gdy dowiedzial sie, ze
                duza warszawska ulica po upadku komuny dalej nazywa sie Armii
                Ludowej.
                To byla agentura wroga, jak Igo Sym czy kolaboranci z tzw.
                Goralenvolk.
                Kula w leb.

                Kto tam wchodzil wiedzial co robi.
                Chyba, ze dal sie otumanic Czterem Pancernym albo Barwom Walki ;)
                • slawek_wieczorek Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 21.07.08, 00:15
                  AL liczyła 1944 ok. 20 tys. ludzi, w tym 5 tys. partyzantów radzieckich" -
                  Encyklopedia Popularna PWN, Warszawa 1992.

                  A więc aż ćwierć składu osobowego zbrodniczej Armii Ludowej to nawet nie byli
                  obywatele polscy. Czy ci, którzy obecnie bronią tej organizacji, czują się
                  jeszcze i są Polakami?!
                  • kemot_ski Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 21.07.08, 20:48
                    slawek_wieczorek napisał:


                    > A więc aż ćwierć składu osobowego zbrodniczej Armii Ludowej to
                    nawet nie byli
                    > obywatele polscy. Czy ci, którzy obecnie bronią tej organizacji,
                    >czują się jeszcze i są Polakami?!

                    Sławek, w cyrku powinieneś robić, jakby nie patrzeć - naprawdę
                    zabawny jesteś:))))) ...mów do mnie jeszcze!:))))))))) Napiszę
                    wprost, po prostu wiem, że te osoby, które chciały walczyć,
                    chwyciłyby za broń nawet dostarczoną nawet przez AL... jeśli AK nie
                    byłoby w pobliżu... I choćbyś stanął na głowie, tupał nóżką,
                    przytaczał tysiące faktów, to nie zmienisz tego:) A Ty, lekką ręką
                    wrzucasz bez zająkniecia wszystkich do jednego wora. Mało tego -
                    obarczasz pokoleniowym piętnem ich krewnych!!!...Ogłupiałeś do
                    reszty??? Zaprzeczysz, że taka postawa nie jest godna miana
                    faszysty czy esbeka??? Nie bronię zbrodniarzy, nigdy tego nie
                    wyraziłem, każdy wie, że nie powinno się im win odpuszczać, ale
                    tylko... podkreślę dla Twojej świadomości raz jeszcze, żebyś miał
                    większe szanse zrozumieć - ale TYLKO konkretne osoby za ich
                    konkretne winy i nic więcej! ...ojca i matki nikt nie wybiera.
      • slawek_wieczorek Re: Peerelowska "medycyna" w służbie śmierci 28.07.08, 06:49
        Matka zamordowanego 17-letniego Emila Barchańskiego, najmłodszej ofiary stanu
        wojennego, Krystyna, interweniowała w 1982 r. u komunistycznych władz, by zwłoki
        syna należycie przechować do pogrzebu. Bezksutecznie! Ciało chłopca pracownicy
        skoszarowanej w zbrodniczej MSW służbie zdrowia trzymali w temperaturze pokojowej.
        Zwłok celowo nie umieszczono w chłodni! A pamiętać należy, że wówczas było lato.
        Podczas pogrzebu z trumny dobywał się niesamowity fetor...

        ww6.tvp.pl/7582,20071128610099.strona
    • slawek_wieczorek Zagadka 17.08.08, 13:30
      W jakich, podległych MSW jednostkach, sporządzano cudowne mikstury?

      "IPN bada okoliczności podawania trucizny i narkotyków pielgrzymom wędrujących w
      1978 roku na Jasną Górę."

      "Serwis internetowy tvp.info dotarł do dokumentu "Działania Departamentu IV
      dotyczące operacyjnego zabezpieczenia 267 pieszej pielgrzymki z Warszawy do
      Częstochowy", w którym naczelnik wydziału tej jednostki ppłk. T. Grunwald
      raportował: W celu wyłączenia z aktywnej działalności osób znanych z postawy
      antypaństwowej zastosowano specjalne środki odurzające wobec Wiśniewskiego,
      Jończyka, M. Honowskiej, Sonika oraz kilkunastu księży.
      - Rzeczywiście, było takie zdarzenie przed wejściem na Jasną Górę, na tzw.
      "Przeprośnej Górce". Zacząłem nagle słabnąć i tracić przytomność. Pamiętam, że
      miałem jakieś kolorowe wizje, aż nagle obudziłem się w szpitalu. Wtedy nie
      wiedziałem, że otruto mnie narkotykami - opowiada europoseł Bogusław Sonik."

      "- Dochodziło m.in. do pobić, dosypywania do wody środków powodujących
      zaburzenia żołądkowe, dokonywano kradzieży obuwia i plecaków z ekwipunkiem."

      niezalezna.pl/article/show/id/6611

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka