upr_lubuski
25.02.09, 10:30
Spekulanci, umiejscowieni w takich metropoliach jak Londyn czy Nowy Jork,
wypompowują z biednych krajów, np. Polski, kapitał. Nim uruchomią swoją pompę
ssącą muszą trochę zainwestować.
Te inwestycje rozwijają gospodarkę kraju kolonialnego, ale – po pierwsze –
gospodarka i waluta są pod kontrolą spekulantów, a – po drugie – rozwój
gospodarczy jest ograniczony, czego dowodem jest utrzymujące się bezrobocie i
ucieczka milionów po chleb do naprawdę bogatych krajów.
Spekulanci realizują swoje wysokie zyski i kontrolują uzależnioną od nich
gospodarkę poprzez tubylców. Bez wiernych sług nie zrobią swoich geszeftów. Do
wysługiwania się inwestorom ustawiają się w Polsce kolejki. Aż dwóch byłych
premierów wygrało casting i dostało u nich dobrą pracę: J.K.Bielecki i
K.Marcinkiewicz.
Marcinkiewicz – jak donosi wiadomosci.onet.pl/1922991,11,item.html –
prywatyzuje polskie elektrownie. Robi to w imieniu na na rzecz … no właśnie kogo?
Tubylcy, którzy zabiegają o interesy i zadowolenie zagranicznych
zleceniodawców tworzą sitwę. Mając za plecami potężnych inwestorów decydują o
tym kto na lokalny, krajowy, rynek może wejść i ile może na nim zarobić. Jeśli
bez ich zgody zdoła się wybić np. Roman Kluska, to go zgnoją, wykorzystując do
tego organy władzy państwowej.
To się nazywa kapitalizm kompradorski. A Marcinkiewicz, a także tysiące innych
tzw. autorytetów, pracują „dla dobra Polski”, sprzedając ją po kawałku tym,
którzy dają im zarobić na szampana, chałupę z basenem i kochanki.