Wymyśliłam dzisiaj sobie plan na schudnięcie. Bo odkąd wrócilam po
macierzyńskim do pracy (2 lata temu) to utyłam 10 kilo. I musze to zrzucić,
ale nie mogę zacząć. Wiem, że jak się już waga trochę ruszy to będę miała
dalej motywacje (już raz zadziałało: przed ciążą 74 kg, ciąza+23 kg, pół roku
po ciąży: 62 kg - a motywowało mnie to, że te pierwsze kilogramy po ciąży się
szybko zrzuca i dalej poszło). No więc, za tydzień zaczną kopenhaską
(wcześniej nie mogę bo mam wesele za tydzień), potem pojadę na wakacje i będę
duż spacerować z dzieciakami. A jak wrócę to pójdę na wacu-well całą serie
20-tkę. Kiedyś byłam na 10, schudłam 2 kg i 5 cm w pasie, ale wtedy namówiła
mnie koleżanka (to nie była moja wewnętrzna motywacja), więc poza tymi
ćwiczeniami nie trzymałam diety. No więc kopenhaska, spacery i wacu-well,
wtedy może uda się przynajmniej z 5 kg, a potem to już będę miała motywację
jak powoli zacznę wchodzić w stare rzeczy

A 22-go sierpnina mam umówioną
wizytę do dietetyczki i ma nadzieję, że mi pomoże ustalić jakąś dietę, czy
raczej styl żywienia odpowiedni dla mnie. Trzymajcie kciuki.Kto ze mną?