Dodaj do ulubionych

Reklamowałybyście....?

14.01.14, 14:06
.... nieświeżą surówkę? tongue_out
Zakupiłam dziś w pobliskiej garmażerii surówkę z marchwi z owocami (brzoskwinie). Garmażeria sprawdzona, zawsze wszystko dobre i świeże, miła obsługa, zapłaciłam całe 2,60. Po otwarciu w domu marchewka zdechła jakaś, owoce jeszcze bardziej i czuć fermentację tongue_out
No i mam dylemat - iść i zgłosić sprawę? Żądałybyście zwrotu pieniędzy czy poszłybyście tylko zwrócić uwagę, no i czy w ogóle?

Ps Tak nie mam większych problemów : D
Obserwuj wątek
    • karolinka251 Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 14:08
      poszłabym zwrócić uwagę
    • kabutka Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 14:13
      Grzecznie poprosiłabym o wymianę. Kwota nie jest mała, ale to porządny bochen chleba niekiedy...
    • jagodasoft2 Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 14:26
      Będąc stałą klientką, zwróciłabym uwagę, jeżeli sklep ceni swoich klientów sam zaproponuje zwrot lub da nową.
    • maggi9 Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 14:29
      Tak, reklamowałabym. O ile ta garmażerka była gdzieś blisko domu. Gdyby była daleko i musiałabym tam specjalnie jechać to zwróciłabym uwagę przy najbliższych zakupach.
      • joann79a Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 15:12
        ja nie reklamuje ale moj maz zawsze... z pozytywnym skutkiem
      • patatajowa Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 18:14
        tym razem sie wyłamię wink i napisze ze takie rzeczy zawsze reklamuję.
        nieświeżą surówkę, pizze niezgodną z zamówieniem, ser który okazał sie nie serem a wyrobem seropodobnym,zapleśniałą paczkowaną włoszczyznę i czekoladki tak twarde ze omal nie straciłam zęba. takie rzeczy przewaznie kupuje blisko domu wiec i przejsc mi sie chce wink, oczywiscie pod warunkiem ze rozpakuje to i zauwaze "na świezo" a nie po kilku dniach w lodówce...
        • erty02 Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 19:12
          reklamuję, gdy od razu zauważę
          kiedyś nawet reklamowałam w cukierni pączki zakupione w tłusty czwartek, okazały się "wczorajsze" po pierwszym ugryzieniu, wymieniono mi z przeprosinami na świeżuteńkie
    • monikaj21 Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 15:00
      Mnie się nigdy nie chce iść drugi raz (raz kupiłam skiśnięte mleko, a raz cukierek z robakiem smile, ale uważam, że powinnam. Może następnym razem się przemogę smile
      PS. Raz wróciłam na ryneczek z zepsutymi brzoskwiniami, które zapakowała mi pani sprzedająca, ale wtedy byłam na macierzyńskim i nie miałam za wiele ciekawszych rzeczy do roboty wink
    • monikaa13 Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 15:25
      Nie reklamowałabym. Należę raczej do spokojnych i nieśmiałych ludzi więc rzadko reklamuję. No chyba, że coś drogiego. Za 2 zł nie opłacałoby mi się nawet iść, a na pewno nie chciałoby mi się. A później też nie zwracałabym uwagi pani ale uważałabym na drugi raz i ew. przy drugim taki wypadku to już bym problem poruszyła.
      • mmala6 Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 20:01
        ja kiedyś w mięsnym obok domu chciałam reklamować świeże mięso- konkretnie filet z indyka. Na drugi dzień śmierdział. Oczywiście przechowywany w lodówce, nie wożony pół dnia w bagażniku samochodowym w upał itp. Pani w sklepie mi powiedziała, że zaraz po przyjściu do domu powinnam ugotować albo zamrozić. Na co ja, że skoro zaleca mi natychmiastowe zamrożenie mięsa tzn, że w momencie kupna nie jest ono świeże, bo świeże powinno wytrzymać conajmniej do dnia następnego. Pani popatrzyła na mnie jak na kretynkę, która nie wie, że świeże mięso się zamraża albo poddaje obróbce termicznej w kwadrans po przyniesieniu do domu.... tak wyglądała reklamacja. Kupuję tam dalej, bo mają dobre wędliny i mięso ale od tamtej pory pytam czy przyjechało dzisiaj czy może leży już dwa dni....A pani już nie pracujewink
        a propos surówki, pewnie by mi się nie chciało ale przy następnej okazji bym wspomniała. Albo bym poszła wymienić (jeśli akurat bym się tam wybierała).
        Kiedyś syn poszedł do sklepu po loda (Big Milk), wrócił z lodem wygniecionym na wszelkie możeliwe sposoby. Ewidentnie był rozmrożony, przegnieciony i zamrożony. Poszłam wymienić. Wsadzili tego rozmrożonego z powrotem do lodówki i dali nam nowego. Na moją uwagę, że przecież dzieciaki kupują i mogą się zatruć pan wzruszył ramionami, że nie będzie pieniędzy wyrzucał. Dodam że wkrótce pan stracił cały intereswink
        • eddzik Re: Reklamowałybyście....? 14.01.14, 20:37
          to nie wina sprzedawcy
          zdarza się
          reklamować trzeba
          większość surowkowiczy zabiera z powrotem te co się nie sprzedały albo są po terminie, więc nie miej oporów. ja też zanosiłam surówkę do sklepu pod blokiem bo mam blisko, zanim ziemniaki sie dogotowały już miałam świeży na stole, a pan teraz zawsze sprawdza mi datę.
          opłaca się
          wiem, że to pierdoła, ale czasem do obiadu, aż się chce surówkę zjeść ale robić nie ma komu.
    • zaba133 Re: Reklamowałybyście....? 15.01.14, 09:23
      jesli byłoby blisko to jak najbardziej
      miła czy niemiła obsługa nie ma tu nic do rzeczy, w interesie sklepu jest sprzedawać świeże rzeczy, a nie psuć sobie markę
    • mia_siochi Re: Reklamowałybyście....? 15.01.14, 10:25
      Ja tam reklamuję zawsze.
      Zawsze też korzystam z możliwości zwrotu/wymiany.
      Potrafię zwrócić w Lidlu skarpetki za 5zł tongue_out
    • katka761 Re: Reklamowałybyście....? 15.01.14, 20:16
      ja reklamowałam dwa razy - w jednym sklepiku nie kupuję surówek, bo przyjęto surówkę (kupiłam ją i wróciłam po 15 minutach) z fochem, że śmiałam przyjść upomnieć się o kilka zł. w drugim kupuję regularnie, bo mają dostawy co drugi dzień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka