ophelia78
20.10.14, 21:47
Jakieś 3 tygodnie sprzedałam spódnicę na All. Sprzedwałam wtedy masę rzeczy, Kupujący powpłacali, zaraz powysyłałam rzeczy. 2 tygodnie później odzywa się pani, że wpłaciła, a ja spódnicy nie wysłałam. Na dzień dobry miała focha, bo nie chciałam z nią rozmawiać przez telefon i poprosiłam o kontakt mailem - taką mam pracę, że NIE MOGĘ rozmawiać przez telefon, co zreszta jest WYRAŹNIE zaznaczone w mailu, który każdy kupujący dostaje wraz z info o wygranej aukcji. Sprawdziłam, faktycznie wpłaciła, po prostu jej wpłata umknęła mi między kilkudziesięcioma innymi. Ok, napisałam maila, przeprosiłam, obiecałąm, ze spódnicę wyślę następnego dnia. I tu zonk... - spódnicy nie ma. Są dwie możliwości: albo ją zgubiłam (bo w międzyczasie się przeprowadzałam i gdzieś utknęła w jakichś pudłach) albo niechcący wysłałam ją komuś innemu. Tak czy sie, przewaliłam oba mieszkania, stare i nowe, spódnicy niet. Pisze więc do Kupującej, że przepraszam, ale spódnica zginęła, i proszę o nr konta, zebym mogła jej zwrócić pieniądze - płaciła przez PayU, oni mi już kasę przelali, nie mogę zrobić automatycznie zwrotu przez payU. Wszystko grzecznie (no, do czasu...). A Kupująca mi wyjeżdża z tekstem, ze nie wywiązałam się z umowy kupna sprzedaży i ona żąda rekompensaty za stracony czas (i tu przestałam być grzeczna...).
I teraz tak: spódnicy nie wyślę, bo jej nie mam. Kasy nie mogę oddac (choć chcę) bo mi pani nie chce podać nr konta. Spódnicy nie uszyję / nie odtworzę... Jakieś pomysły???
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to na każdy pani mail uparcie odpowiadac prośbą o nr konta i tyle. To że negatywa dostanę, to wiem, ale szczerze mówiąc mam to w miejscu, gdzie kończą się plecy... Chcę tylko wreszcie zakończyć tę załosną korespondencję z panią.