alinaw1
24.01.06, 11:52
Przy pierwszym dziecku wyśmiewałam idee kojca (uwięzienie malucha,
ograniczenie jego swobody, itd). Teraz , przy drugim- przyszedł mi taki
pomysł. Co prawda moje małe mieszkanie wygląda jak magazyn sklepu meblowo-
zabawkarskiego (łóżeczko-fotelik-mata-leżaczek-potykam się o to wszystko)ale
może dopchnę jeszcze kojec. Dziś mała zrobiła kilka przewrotek z matyaż do
okna, aja w tym czasie gadałam przez telefon. na szczęście chwilę wcześniej
sprzątnęłam z podłogi kredki i... żołnierzyki (!!!)po jej starszym bracie.
Niepokoi mnie jeszcze jedna sprawa: Czy córka polubi i zzakceptuje kojec? Mam
już przykre doświadczenia z karuzelką. Większość dzieci to lubi, a jej po
kilku dniach musieliśmy zdjąć. Pamiętam też jak syn darł się ze złości, gdy
zadowolona z zakupu, powiesiłam mu w foteliku łuk z zabawkami. Też poszedł w
odstawkę Łuk, nie syn). Te moje dzieci to jakieś dziwolągi. Kojec byłby
ratunkiem dla mnie (np. na czas robienia obiadu) ale może niekoniecznie dla
małej... Macie jakieś doświadczenia w tej kwestii?