Witam wszystkich. Moze ktos z forumowiczow zna sie troche na prawie spadkowym.
Moja historia jest nastepujaca.
Majac 18 lat zmarla moja babcia od strony ojca. Zostawila po sobie duze
mieszkanie, jednak bez testamentu.
Jako, ze jedyna zyjaca rodzina babci byl jej syn (czyli moj ojciec) on
odziedziczyl cale mieszkanie.
Na wskutek ustalen moi rodzice (ojciec) ustalalili, ze mieszkanie otrzyma moj
brat. Ja wowczas mloda i glupia, nie myslaca o przyszlosci zgodzilam sie z
ochota. Malo tego decyzja zostala przypieczetowana formalnie w sadzie.
W obecnosci sedziego podpisalam dokumenty, ze zrzekam sie spadku na rzecz
mojego brata. Tak wiec moj brat zostal wraz z ojcem wspolwlascicielem ww.
mieszkania (50% :50%). Ja zostalam szczesliwa posiadaczka 0% udzialu

))))
Minely lata, zalozylam rodzine i potrzebuje mieszkania.
Moj brat zaproponowal , ze moze kupic mi mieszkanie na kredyt i splacic je w
zamian za tamto mieszkanie. Zgodzilam sie, ale.... No wlasnie. Roznie w zyciu
bywa, teraz moj brat placi a kiedys moze powiedziec, ze nie bedzie placil
(tym bardziej, ze jego zona juz jest z tego bardzo niezadowolona).
Co zrobic w takiej sytuacji. Czy moge anulowac moje zrzeczenie sie praw do
spadku, ktore mialo miejsce ponad 10 lat temu , Chyba nie.
A moze istanieje jakis przepis, itory mowi o tym, ze moj brat ma obowiazek
sfinansowac moje mieszkanie w zamian za zatrzymanie mieszkania po babci.
Moze ktos mi pomoze ????