hayamo
04.09.05, 09:56
w 1994r. kupiłem samochód o wart. 8000 zł na kredyt przez system sprzedaży
organizowany przez (...) - czyli firma organizuje załatwianie kredytu w
banku i ubezpieczenie go i bierze za to prowizję. Z powodu braku pracy nie
byłem w stanie spłacać rat za samochód i powstała zaległość około 3 tyś.
złotych. Na wniosek firmy organizującej system sprzedaży oddałem im
samochód. Przy czy zaznaczam , że część wartości samochodu była spłacona
(około 5-6 rat). Panowie z firmy organizującej obiecali niezwłocznie
rozliczyć kredyt i po zwinięciu się firmy .... z biur wynajmowanych na
ul.... słuch o nich zaginął. Po jakimś czasie otrzymałem notę, z banku, że
właścicelem mojego kredytu w banku została firma organizująca sprzedaż. Nie
otrzymałem nigdy informacji lub dokumentu o tym za ile zostało auto sprzedane
(choćby kopii lub oryginału umowy sprzedaży). Za to po dłuższym czasie
zgłosiła się firma windykacyjna z która ponowiła wezwanie. Odpisałem im , że
w swoich pismach nie uwzględnili wartości samochodu. Po około roku lub
półtora ponownie zgłosiła się do mnie inna firma windykacyjna z oczywiście
podobnym żądaniem - także nie uwzględniającym rozliczenia auta. Po kilku
latach ostatnio dostałem pismo od jakiejś firmy z z oczywiście podobnymi
żądaniami (oczywiście z naliczonymi odsetkami).
Teraz o moich ustaleniach i dowodach:
posiadam zaświadczenie przekazania samochodu dla f-my . Posiadam
zaświadczenie z wydziału komunikacji które udało mi się otrzymać o dacie
sprzedaży auta w moim imieniu (nastąpiło ok. pół roku po oddaniu auta.
Posiadam parę informacji (wydruki prasowe i ewentualnie dostęp do archiwum
prasowego) o "dziwnej " działalności firmy .
Strona przeciwna czyli właściciel wierzytelności posiada weksel podpisany
przez mnie i moją żonę. Obecnie jestem rozwiedziony od około roku. Cała
sprawa ma już około 9-10 lat. Do tej pory żadna z tych firm nie skierowała
sprawy do sądu.
Moje oczekiwania są następujące: w miarę możliwości chciałbym wywalczyć jak
najmniejsze zadłużenie lub jego brak. Dlatego szukam wyjścia z tej
wykańczającej mnie sprawy ciągnącej się już tyle lat. Co mam robić dalej w
tej sytuacji? Pozdrawiam