Dodaj do ulubionych

A z czego rezygnujemy MY?

11.01.04, 17:56
Z czego rezygnują, bądź deklarują zrezygnować nasi partnerzy, to same wiemy...
A MY?
Ja rezygnuję z kariery zawodowej, może na rok, może na dłużej...może w ogóle ?
Ale teraz tak trudno mi wejść w nową rolę, boję się bycia matką-Polką.
Bo matką będę już do końca życia - jak na razie to mnie to bardziej przeraża,
niż ekscytuje.
W życiu podejmowałam bardzo trudne zadania, ale to wydaj mi się
najtrudniejsze z nich, taka symboliczna utrata wolności.
Dziecko było zaplanowane, ale te przemyślenia sprzed ciąży miały inną wagę
niż teraz, gdy realnie w czerwcu zostaniemy rodzicami...


Obserwuj wątek
    • kasik8 Re: A z czego rezygnujemy MY? 11.01.04, 18:10
      Werata
      Rezegnujemy z bardzo wielu rzeczy..tych fizycznych i psychiczno-
      emocjonalnych..npewno tez w wiekszej mierze niz nasi partnerzy, bo to na nas
      spoczywa "ciezar" obowiazkow i wyrzeczen od pierwszych chwil. Kwestia teraz
      spojrzec na to czy bedzie to rezygnacja czy nowy etap zycia, ktorego sie tak
      boimy..bo go nie znamy. Dla mnie dziecko przede wszystkim wiaze i kojarzy sie
      z odpowiedzialnoscia. Nie znalam znaczenia tego slowa..poki bylam "Sama" i
      mowie tu o slowie sama..jako jednej istocie..nie o partnerze, mezu,
      bliskich...bo z tymi ludzimi bylam..ale obok. Tak naprawde odpowiedzialna
      bylam tylko za siebie. A tu dostajesz czlowieczka i czujesz sie za niego
      odpowiedzialna. Juz nie ma wolnych mysli, wyjadow bez obaw...nawet jesli uda
      sie komus dziecko podrzucic..to jak narkotyk dozowany codziennie. Siedzac w
      pracy, w domu, na wakacjach ...mysli caly czas kraza wokol dziecka.
      A sama ciaza to dla mnie rezygracja z papierosow hm...z alkoholu, ze sportu, z
      seksu, z pracy - byc moze na zawsze..ale to swiadoma decyzja tzw. z
      premedytacja, z wolnosci..chodzienia gdziekolwiek przez jakis czas po
      porodzie, z jedzenia niektorych potraw, z towarzystwa..bo tam pala i pija hehe.
      Rezygnujemy tak naprawde ze wszystkiego co nas trzymalo twardo na ziemi...ale
      warto!
      Kasik
    • jaga2003 Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 09:45
      - Z pozycji zawodowej: ja na swoją pracowałam latami, a po zajściu w ciążę
      zostałam zdegradowana i odstawiona na boczny tor. Dla prawie pracoholika to
      była katastrofa. Już się boję, czy będę miała dokąd wrazać z macierzyńskiego.
      - z kasy - bo jak nie robisz odpowiedzialnych zadań, to nie masz premii
      - z aktywności pozapracowej - zero roweru, gór itp
      - z poczucia kobiecości (zero seksu - ciąża zagrożona a jaki wygląd, same
      wiecie)
      - i w ogóle z poczucia kontroli nad swoim życiem.
      Teraz, gdy do porodu mam miesiąc, już tak tego nie przeżywam, ale było mi
      bardzo źle na początku - chociaż bardzo chciałam dziecka.
      I wiem, że to wszystko nic w porównaniu z cudem, jakiego za chwilę doświadczę i
      na który już nie mogę się doczekać smile), niemniej jednak zapamiętam ciążę, jako
      okres nieustannego i nieraz bolesnego rezygnowania z siebie.
      Liczę, że jak się dzidziuś urodzi i zacznie wyć 20 godzin na dobę, to nie będę
      miała czasu na takie głupie myśli smile)))
      pozdrawiam,
      jaga
      • joasiiik24 Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 11:03
        z czego rezygnuje????trudne pytanie!na pewno z wlasnych marzen zawodowych w
        tym roku koncze studia i bardzo chcialam podjac prace w swoim zawodzie
        (pedagog)nie rezygnuje z nich na zawsze lecz na jakis czas nim mala nie
        podrosnie.
        -z poczucia kobiecosci:wczesniejsze rozmiary odpowiadaly mi w zupelnosci
        (rozmiar 36)a teraz czuje sie malo atrakcyjna dla siebie i dla swojego meza
        (waze 57kilo) czyli jakies 10 kilo wiecej niz przed ciaza!!!!nie moge ogladac
        siebie w lusterku chocia wiem ze nie jest tak zle...obiecalam sobie ze jak
        urodze moja ukochana pocieche to wroce do swojej wagi
        -z drobnych kulinarnych przyjemnosci:trzeba uwazac co sie je no i oczywiscie
        zero papierosow chodziaz to ostatnie przyszlo mi nadwyraz latwo,powiedzialam
        nie pale i tak robie
        -na pewno nie musialam zrezygnowac z zycia seksualnego nie wiem czy bym
        wytrzymala bez seksu jakos nie wyobrazam sobie tego
        -z super ciuchow:wiadomo moda dla ciezarnych nie jest az tak genialna ale
        trzeba sie przyzwyczaic to tylko 9 miesiecy
        to chyba tyle moich poswiecen...


        na ciaze czekalam z niecierpliwoscia i wiem ze dla dziecka gotowabym byla
        zrobic o wiele wiecej...

        asia i 26 tyg Kamilka
    • aluc Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 11:27
      z niczego
      a przynajmniej te rzeczy, z których się rezygnuje, nie są na tyle ważne, żeby
      się nad nimi zastanawiać

      i piszę to z perspektywy mienia wink dziecka od prawie dwóch lat smile))
    • kasia9641 Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 11:28
      Ja mam momentami chwile zwątpienia. Powiem Wam, że sam stan ciąży średnio mi
      odpowiada, czuję się jakaś taka ograniczona, czekam z niecierpliwością na
      rozwiązanie (dopiero w maju). Dziś wydaje mi się, że łatwiej będzie mi znieść
      te krzyki itd., ale ja sama będę "fizycznie luźniejsza". Nigdy nie paliłam,
      alkohol sporadycznie na imprezkach, tak że tematy używek mam z głowy. Na
      szczęście studia też skończone, ale jak będzie z pracą! Niby mam wracać, ale
      przecież to tyle czasu, naprawdę wiele może się wydarzyć... Z seksu też
      zrezygnowaliśmy, bo początkowo ciąża była zagrożona, a teraz sama nie wiem, mam
      ochotę, ale jednocześnie się boję, podobnie mój partner, odbijemy sobie to po
      porodzie!
      Ale ogólnie (mam już swoje lata 30) dobrze, że się zdecydowaliśmy...
    • malika5 Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 12:11
      Wiecie co, ja jakoś nie mam poczucia że z czegoś rezygnuję w życiu. Ciąża nisie
      ze sobą tylko chwilowe ograniczenia, minie te parę miesięcy i znowu będzie
      można wszystko. Jak już będzie dzidziuś na świecie to fakt, że jest to
      odpowiedzialność, ale wypływa ona z ogromnej miłości i troski. Chodzi mi o to,
      że przecież można zostawić dziecko komuś do opieki i jechać w podróż dookoła
      świata, ale niewiele matek by się na to zgodziło, bo zbyt kochają swoje dzieci
      by się z nimi rozstać. Może mam takie zdanie bo miałam w życiu bardzo wiele
      zwierząt które uwielbiam i nie było dla mnie problemem wstawanie co 2 godz. i
      karmienie małych kotków, ani sprzątanie różnych kupek itp., mam cudownego
      kochającego męża, który uważa że jestem bardzo atrakcyjna w każdej sytuacji i
      mam ludzkiego szefa w pracy, który mnie oszczędza i nie będę miała problemów z
      powrotem do robienia kariery. Życzę wam wszystkim tego samego, bo to bardzo
      ułatwia przejście przez ciążę. Pozdrowienia.
    • dziubulek111 Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 14:11
      Cześć.
      Ja jestem od ponad dwóch lat mamą maluszka i wydaje mi się, że od tego czasu
      jest mnie jakby więcej. Nie zrezygnowałam z niczego, co byłoby dla mnie ważne
      ale nigdy nie liczyły się dla mnie ciuchy, kasa itp.). Swojego syna zabrałam w
      góry, kiedy miał kilka miesięcy, a w tym roku byliśmy 3 tygodnie na wędrówce
      pod namiotem w Beskidzie Niskim. Nigdy jeszcze nie było tak wspaniale!
      Dostałam tak wiele, że rezygnowanie z czegokolwiek wydaje mi się szalenie
      odległe od macierzyństwa.
      Do pracy (uczę angielskiego) wróciłam trzy tygodnie po porodzie (komplikacje i
      cesarka), podobnie z uczelnią. Dzięki dziecku raz na zawsze rozwiązałam moje
      życiowo-rodzinne problemy (wynieśliśmy się z mężem od mojego ojca) i przeżywam
      codziennie najpiękniejsze chwile życia.
      Przypomniało mi się. Zrezygnowałam jednak z czegoś - nieprzerwanego nocnego
      odpoczynku. Ale na to nie ma rady.
      Myślę sobie, że bycie mamą to chyba przeżywanie każdego kolejnego dnia osobno,
      z radością (i ze złością czasem też), a nie wybieganie w przyszłość.
      Oczywiście, musimy planować pewne rzeczy, jeśli chcemy być odpowiedzialnymi
      rodzicami, ale nie potrzebujemy się nimi zamartwiać. Mnie natura nie wyposażyła
      w umiejętność beztroskiego życia i dopiero po narodzinach Wojtusia poznałam
      świat od tej strony.
      Też się czasem bałam (i boję), że nie jestem dość dobrą mamą, ale to dla mnie
      motywacja do zmian. I to chyba ta najtrudniejsza część rodzicielstwa -
      dorastanie. Mnie nie zawsze wychodzi...
      T.
      • nervusmama Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 14:22
        to naprawde troche glopie myslenie "z czego rezygnujemy" pomyslcie lepiej ze te
        kilka lat braku wolnosci uwiezienia rezygnacji jak tu piszecie jest niczym w
        porownaniu do dlugosci naszego zycia jeszcze kiedys bedziemy tesknic za tymi
        chwilami za poczuciem ze jestesmy komus tak bardzo potrzebne ... nie myslcie
        takimi kategoriami odchowacie dzieci i wrocicie do swojego zycia i napewno
        pojawia sie na horyzoncie nowe cele to tylko takie chwilowe rozterki mi juz
        przeszly siedze w domu od 3 lat studiuje zaocznie teraz jestem w drugiej ciazy
        i zapowiada sie ze jeszcze troche posiedze no i co z tego? wazne ze mam dzieci
        i ze sa zdrowe a do knajpy czy na stdia zawsze mozna pojsc
    • sawa11 Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.01.04, 14:16
      Ja rezygnuję przede wszytskim z kariery. I to nie dlatego, ze nie bedę miała do
      czego wrócić, ale dlatego, ze w niemal każdej firmie jest podobnie:
      - nie zatrudnią Cię (przegrasz w rywalizacji o stanowisko z mężczyzną) będąc
      młodą mężatką
      - nie biorą Cię pod uwagę w planach rozwoju, kiedy jesteś w ciąży
      - boją się jak ognia zatrudniać młode mamy, bo to kojarzy się z częstymi
      zwolnieniami.
      Przykre, ale prawdziwe, choć uważam, ze właśnie przy dziecku kobieta uczy się
      zarzadzania czasem i z pewnością jej poczucie odpowiedzialności wzrasta. Ale
      tak zdaje się myślą tylko kobiety.
      No cóż, zdawałam sobie sprawę z tego przed podjeciem decyzji i mam nadzieję, ze
      nie będę żałować.
      Na razie jestem szczęśliwa wink

      Sawa i 27 tyg. Maleństwo
    • ular1 Czym jest KARIERA? 12.01.04, 16:01
      Czym jest dla wielu z Was "kariera", jesli tak bardzo się o nią boicie, będąc
      w ciąży? Praca na rzecz jakiejś firmy (większej czy mniejszej). Zarabianie
      pieniędzy, awansowanie - to jest kariera, tak?

      Wiecie co dla mnie jest największą karierą w życiu? To, jeśli kiedyś, za wiele
      lat, okaże się, że moi synowie wyrośli "na ludzi", że są mądrzy, potrafią
      bronić swojego zdania, są inteligentni, "nie zginą" w życiu, będą oparciem dla
      swoich rodziców...
      Wszystko inne jest tak mało ważne w perspektywie czasu. Żadna praca zawodowa,
      żadne ślęczenie długo w pracy i obawy przed zwolnieniem nie są wiele warte.
      Żaden czas poświęcony dziecku nie jest stracony.
      Tego nauczyła mnie dużo starsza ode mnie koleżanka z pracy - niestety nie
      żyje, miała na raka.

      Przy dziecku z niczego się nie rezygnuje. Takie myślenie jest wg mnie troszkę
      samolubne! Utrata wolności? No dajcie spokój - to już brzmi lekko niedojrzale.
      Po prostu trzeba pewne sprawy przewartościować, to wszystko.

      Pozdrawiam,

      Ulka

      P.S. A może jestem już za stara na takie dyskusje, inaczej patrzę na wiele
      rzeczy i nigdy już nie zrozumiem np. pogoni za "karierą"...?
      • sawa11 Re: Czym jest KARIERA? 12.01.04, 16:46
        No właśnie: Kariera.
        Kazdej z nas inaczej sie kojarzy to słowo.
        Dla mnie to po prostu awans we właściwym czasie.
        Jesli zaczynam pracę dla duzej korporacji i 'idę' do przodu równo z koleżankami
        i kolegami, którzy zaczynali w tym samym czasie, to mam poczucie, ze rozwijam
        sie we własciwym tempie.
        I nie mówie tutaj o pracoholiźmie, zostawaniu po godzinach, poświęcaniu się
        pracy za wszelka cenę. Normalne tempo rozwoju...
        Po prostu wkurza mnie ta dyskryminacja z powodu bycia mamą....

      • dula5 Re: Czym jest KARIERA? 12.01.04, 17:00
        A ja doskonale rozumiem przyszłe mamusie pełne obaw i lęku o pracę i o to jak
        będzie. Sama mam za 6 tygodni urodzić nasze pierwsze wyczekiwane i planowane
        dziecko - i z każdym dniem bardziej sie boje o przyszłość. O to jak sobie
        poradze jak mnie nie przyjmą z powrotem do pracy - to chyba najwiekszy lęk,
        pomijając ten o zdrowie dziecka. w naszym kraju rodzice a zwłaszcza mamy
        pozostawione są same sobie, w zasadze bez zadnego wsparcia - a wszystko odbywa
        się na zasadzie chciałaś dziecka to sie teraz martw. Straszne to ale prawdziwe.
        cieszę się, że w końcu ktos poruszył ten temat w tym forum, bo już miałam dosyć
        czytania jak to wszystkie przyszłe mamusie szczęśliwe, bez obaw z oczekuja
        dziecka i jak tylko ono sie liczy itp. W życiu liczy się wiele rzeczy i
        niekoniecznie dziecko musi być na pierwszym miejscu a po nim długo nic i
        dopiero inne sprawy. Może przesadzam, ale jestem trochę rozgoryczona, że
        przyszłe i obecne mamy najczęściej nie znajdują u nikogo zrozumienia a jak
        tylko coś zaczną mówić o ograniczeniach jakie ich spotkały sa nazywane
        wyrodnymi matkami. Zoś o ojcach, którzy bez przeszkód robią karierę, śpią przez
        całą noc, nie muszą rezygnować z ulubionych rzeczy a dzieciaczkiem zajmą sie na
        parę chwil - o nich nikt nie powie że są wyrodni. Oj mogłabym tak długo... ale
        co to zmieni..
        Dula
        • sawa11 Re: Czym jest KARIERA? 13.01.04, 13:41
          Ciesze się, ze ktoś mnie poparł wink
        • jola.wie sawa, dula i ulka 14.01.04, 22:41
          Tak jak was mnie również bulwersuje fakt, że tzw. Dzisiejsze Czasy stawiają nas
          przed wyborem: albo Rodzina (czyt. dzieci), albo Kariera. Do Kariery jak
          wiadomo potrzeba: elastyczności, bezgranicznej dyspozycyjności i uznania jej
          priorytetu. Czyli dokładnie tego samego czego potrzeba do Rodziny. Próby
          pogodzenia jednego z drugim najczęściej kończą się rezygnacją w niewłaściwym
          kierunku, czyli robi się Karierę kosztem Rodziny i to zjawisko stereotypowo
          dotyczy mężczyzn, bo kobieta instynktownie uznaje priorytet Rodziny. Chociaż i
          to się zmienia, bo tzw. Dzisiejsze Czasy lansują też wyższość Kariery nad
          Rodziną i zaburzają naturalne instynkty.
          To, jak pracodawcy traktują potencjalne matki, przyszłe matki i młode matki
          jest upokarzającym faktem. Też mam troski związane z finansami, niestety, mało
          którą rodzinę stać dzisiaj na Macierzyństwo (czyli niepracowanie Mamy). Myślę
          tak: lepiej dla nas zainwestować w Rodzinę, gorzej w Karierę, choć wymagają
          podobnych (j.w.) kwalifikacji. Wkład czasu i wysiłku w Rodzinę zaprocentuje
          ZAWSZE, a w Karierę? no cóż... może runąć w jednej chwili - pojawi się ktoś
          młodszy, ładniejszy, protegowany.... moje drogie, nie ma takiego stanowiska,
          którego nie można "obrócić".
          Życzę nam zmiany uwarunkowań socjalnych w naszym kraju, a póki co: szczęscia w
          Rodzinie.
          j.
      • malika5 Re: Czym jest KARIERA? 13.01.04, 14:12
        Dla mnie kariera to przede wszystkim zarabianie pieniędzy. Cieszą mnie co
        miesięczne wpływy na konto, cieszy mnie każdy duży kontrakt (mam od tego
        prowizję). Natomiast nie potrzebuję ścigać się o stanowiska, awanse itd, po
        prostu liczy się kasa- chociaż często jedno liczy się z drugim. Ale nie
        zamierzam dla kariery rezygnować z życia rodzinnego, to by dopiero była utrata
        wolności. Mam nadzieję, że po urodzeniu dziecka znajdę pracę w jakimś
        elastycznym wymiarze czasowym, albo będę pracować w domu, albo założę własną
        firmę. Bo nie chcę rezygnować z niczego, ani z kariery, ani z dzieci ani z
        niczego co jest dla mnie ważne.
        • walizkaplus1 Re: Czym jest KARIERA? 13.01.04, 17:31
          slowo kariera nie ma juz swojego dawnego znaczenia, oj nie. dla mnie to juz
          tylko mozliwosc zarobienia jakichkolwiek pieniedzy w swoim zawodzie, po to zeby
          sie w nim utrzymac i miec nikla gwarancje zapewnienia sobie i dziecku
          niezaleznosci finansowej- tez juz nie w takim znaczeniu jak kiedys.zebym mogla
          sie sama utrzymac, bo roznie w zyciu bywa. niestety sa profesje, w ktorych
          obecnie albo pracuje sie na pelen gwizdek albo "zegnamy". to mnie przeraza.
        • jola.wie Re: Czym jest KARIERA? 14.01.04, 22:18
          "Mam nadzieję, że po urodzeniu dziecka znajdę pracę w jakimś
          elastycznym wymiarze czasowym, albo będę pracować w domu, albo założę własną
          firmę."
          Ja nie mam już wyboru i po urodzeniu dziecka będę miała tego rodzaju nadmiar
          wyborów. Ponieważ ćwiczyłam to też jakiś czas przed ciążą (w czerwcu straciłam
          stałą pracę, w sierpniu zaszłam w ciążę), ostrzegam cię, że nie jest łatwo
          zrealizować któryś z tych pięknych pomysłów. Nie jest łatwo bez dziecka, a co
          dopiero z dzieckiem. Zazdroszczę tym, które "mają do czego wracać", to daje
          namiastkę poczucia kontroli nad własnym życiem, które to poczucie silnie się
          chwieje w czasie ciąży.
          Dzisiaj z mężem rozmawialiśmy właśnie na temat tego, co mnie "dusi", i
          przejawem tego są niewątpliwie powyższe obawy. Ale tak naprawdę chodzi mi o tę
          chwilową utratę wolności, kontroli nad życiem. Priorytetem są potrzeby dziecka
          i co z tego, że coś planujesz, jeżeli ciąża robi się np. zagrożona, leżysz
          plackiem i nie piśniesz słówka.
          Czuję się, jak z wyrokiem nad głową, kiedy ciąża staje się faktem, nie można
          się po drodze "rozmyślić", wiadomo kiedy się zakończy, wiadomo czym. Ale nigdy
          nie wiadomo, co będzie potem. Tą ciążą się cieszę, ale też nie mogę się
          doczekać, kiedy się skończy, to z radości i entuzjazmu. Poprzednią ciążę
          wspominam źle z powodu nierozważnych słów bliskiej osoby na temat możliwego
          stanu zdrowia mojego dziecka: żarłam relanium żeby w ogóle spać i w dygocie
          czekałam na rozwiązanie. W pierwszej ciąży czułam, że wszystko, co znałam, ode
          mnie ucieka, byłam przerażona, nie miałam głowy na bilanse: co tracę, co
          zyskam. Nie miałam pojęcia, co zyskam. Teraz wiem.
          I ta "rezygnacja" o której mowa w tym wątku jest odczuwalna własnie w czasie
          ciąży. Kiedy dziecko pojawia się na świecie, jesteście już innymi osobami.
          Dostajecie tyle, że nie byłyście w stanie sobie wyobrazić. I dlatego nie
          mówiłabym o rezygnacji tylko o zamianie i to zamianie ZAWSZE opłacalnej. Coś co
          wydawało nam się szalenie wartościowe, odpływa w siną dal jako nieważne,
          pojawia się nowe, nieznane, i sto razy lepsze. Chociaż teraz pewnie wydaje się
          to niemożliwe wielu z was. Przerażona szesnastolatka pisze w innym wątku, że
          pragnie zabić swoje dziecko, żeby "uratować dwa życia" - swoje i jego. Nie może
          tego zrobic, bo rodzice jej nie pozwalają.
          Moja teściowa kiedyś powiedziała: "człowiek by rodził, ale nie było czasu,
          trzeba było pracować" (ma dwoje dzieci).
          Mam znajomych, którzy dla kariery zrezygnowali z rodziny, z dziecka. Teraz,
          kiedy jest już za późno, oglądają się przerażeni za siebie i mówią "boże, co ja
          zrobiłem!".
          Znalazłam takie mądre zdanie: "Jeszcze nikt na łożu smierci nie mówił: ach,
          żałuję, że nie spędzałem więcej czasu w biurze". Wymowne, nie?
          pozdrawiam
          j
          • jaga2003 Re: Czym jest KARIERA - dzięki jolu:) 15.01.04, 09:19
            Dzięki za Twoje słowa i zrozumienie smile)
            O swoich rezygnacjach pisałam w kontekście bycia w ciąży, a nie posiadania
            wymarzonego i już kochanego dziecka. Patrzyłam na swoje koleżanki, które
            sfrustrowane głupią pracą "przed dzieckiem" wracały do niej z radością po
            macierzyńskim wiedząc, że nie będzie dla nich obciązeniem - odsiadują 8 godzin,
            biorą kasę i lecą do najważniejszej sprawy zycia, czyli dziecka. A że nie
            awansują, nie robią ambitnych rzeczy - who cares? smile) I pewnie ze mną też tak
            będzie. Ale ciąża to co innego i ja - może jestem wyjątkowym potworem - nie
            przechodzę jej dobrze ani fizycznie ani psychicznie. Na szczęście już tylko
            miesiąc smile))
            pozdrawiam,
            jaga
    • ryza_malpa1 Re: A z czego rezygnujemy MY? 14.01.04, 23:02
      - nie rezygnyuje z kariety bo jeszcze jej nie zaczłęam- solidnej pracy zaczne
      szukac jak dzidziuś będzie mial rok ( takie mam plany przynajmniej) a więc
      dobra strona jest to , ze niczego nie tracę ( oprócz kasy )
      - z paipierosów zrezygnowłam bezbolesnie ( jakoś tak samo się...nie pale i już)
      - z piwem jest gorzej - lubie piwo i nie odmaiwam sobie pociągnięcia dosłownie
      jednego łyczka z cudzego kufelka dla smaku - a wracanie w nocy z knajpy z
      trzeźwa głową to też swego rodzaju7 przyjemnośc i "nowy dla mnie stan
      świadomości " smile
      - smażone samo sie odmawia bo sie zwraca naturze sad
      I nie odczuwam jakos bolesnie mojego stanu, nie czuje że rezygnuję z siebie,
      moje zycie sie zmienia, wychodze na prostą, rozterki które mialam przedtem
      nagle znikły ( "miec dzieci czy nie mieć?" " mieszkac z facetem czy nie
      mieszkać?") i nareszcie znowu będę mogła bez narażania się na drwiny czytac
      książki dla dzieci wyciagniete ze starego kufra na wsi :]
    • pandora_ Re: A z czego rezygnujemy MY? 15.01.04, 09:46
      Tak naprawde nie zrezygnowalam z niczego, czego bym _zalowala_. Owszem, sa
      rzeczy, ktore jeszcze moglabym robic, ale moge je robic po urodzeniu dziecka.
      Moze latwiej jest miec tzw. wolny zawod, w miare poszukiwany, bo nie martwie
      sie kariera (bycie na topie i zarabianie fury kasy w zamian za noce spedzane
      przed laptopem, szarpanie sie z durnym szefem albo bycie szefem i szarpanie sie
      z pracownikami mnie nie pociagaja), mam szczescie nie byc osoba wymagajaca
      luksusow i nie boje sie, ze bedzie sie nam zylo biedniej...
      Pewnie, juz nie bedzie tak samo: koniec szalonych wypadow w dowolnym momencie,
      planowania "pod siebie", ale to mnie tez nie przeraza. Ja sie autentycznie,
      szczerze ciesze, chyba pierwszy raz w zyciu czedkam z taka niecierpliwoscia - a
      ze ciaza jest spokojna, niezagrozona, czuje sie ok, jestem pelna optymizmu.
      Nie ma tego, czego nie moglabym nadrobic - jeszcze bedzie czas na ponowne
      zarabianie, zeby zyc na spokojnie, czas na taniec, rolki, dlugie spacery - i
      nigdy juz nie beda samotne smile)) Bede niecierpliwie czekac na pierwszy usmiech,
      zabek, slowo...
      • walizkaplus1 Re: A z czego rezygnujemy MY? 15.01.04, 13:30
        ech, szczesciary..moj wolny zawod rozni sie od innych jedynie tym ze nie
        pracuje sie po 8 godz dziennie ale znacznie dluzej..i bez przywilejow
        wynikajacych z umowy o prace ale za to ze wszystkimi obowiazkami. natomiast
        bardziej niz w innych zawodach trzeba byc caly czas na biezaco a o znalezieniu
        pracy decyduje przede wszystkim doswiadczenie. zbior tych
        wszystkich "wyroznikow" powoduje ze przerwa w pracy oznacza nie tyle
        zatrzymanie sie na jakims stopniu kariery ale uwstecznienie i grozbe braku
        pracy przez reszte zycia. strasznie to brzmi, musialam sie wyzalic- to wlasnie
        jest dla mnie najwiekszym stresem towarzyszacym.
        • kropisia Re: A z czego rezygnujemy MY? 12.02.04, 01:39
          Ja tez nie rezygnuje z niczego. Nie mam takiego poczucia. Prace, ktora teraz
          mam nawet lubie, ale juz mam pomysl na to by robic cos innego, co pozwoli mi i
          troszke zarobic i pobyc z dzidziusiem.
          Nie rezygnuje z piekna fizycznego, bo sobie postanowilam, ze po ciazy bede
          znowu piekna i szczupla. (Aha, w ciazy wygladam do kitu, cera jak papier
          scierny, wielkie cyce i ciagle zmeczenie - ale mowie sobie, ze to przejsciowe.)
          Alkohol? To dziwne, ale wcale za nim nie tesknie
          Sport? Nigdy go nie lubilam.
          Sex? Nie podejrzewam, ze grozi nam rezygnacja.
          Czas wolny? Nie moge doczekac sie by spedzac go z moim bobasem! (I z mezem, bo
          on tez jest OK.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka