Dodaj do ulubionych

znieczulenie zewnątrzoponowe

27.10.09, 16:13
Słyszałam różne wersje o działaniu tego znieczulenia- proszę
doświadczone mamy o wyjaśnienie.
1 wersja- znieczulenie podaje sie tylko 1 raz i działa przez 2
godziny, więc często może się zdarzyć, że przestanie działać przy
największych bólach 7-8 cm rozwarcia
2 wersja- znieczulenie co 2 godziny można dostrzykiwać i działa
przez całą fazę 1 i 2 porodu
I czy to mozliwe, że zszywają na zywca? jak przestanie już działać
zzo to nie dają żadnego do samego zszycia????
Pomóżcie, bo najgorsze to nie wiedzieć do końca jak to wygląda
Obserwuj wątek
    • madzik751 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 27.10.09, 17:24
      znieczulenie mialam dostrzykiwane w momencie kiedy poprzednia dawka
      przestawala dzialac i tak do skurczy partych potem juz mi nie dodali
      znieczulenia wiec parlam na zywca sad﷯﷯
      co do szycia to bylam znieczulona przez zoo i oprocz tego miejscowo
      bo zoo nie zadzialalo jak nalezy i czulam jak mi igly wbijaja w
      cialo wiec kazalam sie znieczulic dodatkowo i juz nic nie czulam﷯﷯
      ﷯﷯to bylo 4 lata temu ale mysle ze chyba niewiele sie w tej kwestii
      zmienilo smile﷯﷯
    • 18_lipcowa1 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 27.10.09, 17:43
      ja dostalam o 15.00 - 20mg znieczulenia i dzialalo bardzo dlugo, bo
      jeszcze po porodzie
      a urodzilam ok 21, potem jeszcze mnie szyli

      nie szyja na zywca
    • justynagl 3 porody w zzo 27.10.09, 17:47
      i chwalę to sobie bardzo! choc za każdym razem porod przebiegał prawidłowo i
      podobnie (długosc czasu rozwarcia, odejscie wod płodowych i nawet godzina
      porodu!!!) to znieczulenie działało zawsze inaczej. Ale też zawsze skutecznie:za
      1-ym razem nie czułam ZUPEŁNIE NIC nawet parcia(a to ponoc nie za dobrze- choc
      ja się czułam z tym dobrzesmile, za drugim razem- było idealnie:czułam parcie ale
      nie bol a do szycia nigdy mnie nie znieczulali dodatkowo, 3-ci raz był trochę
      bardziej"na żywca" ale o.k. choc miałam dobrze znieczuloną......NOGę!!! Aha,
      znieczuleni podawali mi przy rozwarciu około 4-5cm. i dodawali w miarę trwania
      porodu.polecam.A teraz: czeka mnie 4-y porod i mam nadzieję, że pojdzie też
      dobrzesmile czego i Tobie z całego serca życzę.
      • maczaga Re: 3 porody w zzo 27.10.09, 19:39
        Generalnie dostajesz jakąś dawkę, potem można dodać - powtórzyć.
        To jak na kogo działa - jak piszą dziewczyny nie ma reguły.
        Nie można podać za wcześnie i celem nie jest całkowita elimanacja
        bólu/czucia tylko jego redukcja do znośnego poziomu.
        Wtedy rodzisz aktywnie.

        Ja np dostałam jak miałam rozwarcie blisko 7cm,
        na pytanie lekarza czy czuje ulgę w bólu, powiedziałam że nie wiem,
        bo chyba coś jest nie tak.
        A to poprostu zaczeły się parte - parte czułam ale ból był dzięki
        zzo całkiem znośny. Wcześniej pomagało mi naprawdę umiejętne
        oddychanie (choć wczesniej w to nie wierzyłam). Szycie - czułam
        każde wbicie igły - ale to nie jako ból ale raczej takie
        nieprzyjemne uczucie.
    • walasia1 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 27.10.09, 23:15
      ja miałam epidural (w Anglii). Najpierw dostałam dawkę z małym zapasem i sączyło
      się toto do kręgosłupa. Potem podpięli mnie pod pompę infuzyjną.Więc cały czas
      miałam małe dawki. Bólu w ogóle nie czułam. Jedynie parcie, ale to było znośne.
      Generalnie mogłam się przespać podczas porodu. Jedyny mankament to znieczulona
      za mocno przepona, a więc problemy z kasłaniem, kichaniem. Zachłystywałam się
      czasem śliną.
      • monnap Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 28.10.09, 15:15
        Po dobrze podanym znieczuleniu zewnatrzoponowym nie powinno sie
        czuc zadnego bolu.
        Moje znieczulenie po prostu saczylo sie do kregoslupa, a gdy
        rozwarcie doszlo do pelnego zostalo zatrzymane. Na czas parcia
        znieczulenia sie juz nie podaje. Ja nic nie czulam nawet podczas
        parcia - skurcze monitorowano i mowiono mii kiedy przec. Jak dla
        mnie super sprawa, nie powiem ci nic na temat szycia, bo u mnie nie
        bylo potrzeby.
        Znieczulenie podaje sie z reguly przy conajmniej 3cm rozwarciu i
        nie wiekszym niz 8cm. Skutki uboczne przy dobrym zalozeniu to jakis
        ulamek procentowy i sa zwiazane z przeciagajacym sie bolem glowy. W
        sumie, dowiedz sie ktory szpital stosuje to znieczulenie czesto i
        bedziesz wiedziala ze maja z tym doswiadczenie i nie spieprza
        czegos, no i powodzenia.
    • sueellen Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 27.10.09, 23:33
      Jeszcze nie rodziałam, ale moja szwagierka zarzeka się, że po zzo nie czuła nic,
      rodzenie było jak kaszka z mleczkiem i następnym razem chce bez, bo jak twierdzi
      nie wie co to ból porodowy, więc czuje się jakby nigdy nie rodziła...
      • gato.domestico Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 28.10.09, 16:58
        smile) to powinna sie cieszyc smile
        Moja kumpela tez miala taka sytuacje...bardzo chciala poczuc jak to
        jest rodzic etc i poczula...
    • biedroneczka83 [...] 28.10.09, 01:47
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • biedroneczka83 pytanie do adminki 29.10.09, 19:21
        Chcialam sie dowiedziec, czemu usunieto moj post, skoro
        wypowiedzialam sie na temat, nikogo nie obrazalam i nie uzywalam
        wyrazow niecenzuralnych ?
        • miska_malcova Re: pytanie do adminki 30.10.09, 18:44
          usunęli cie za Twoje zajebiste suwaczki. Wywal to kobieto
        • malgosiek2 Re: pytanie do adminki 30.10.09, 23:10
          forum.gazeta.pl/forum/w,585,101306579,102163810,Re_Biedroneczko_suwaczki_sygnaturki_przypominam.html
    • huba77 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 29.10.09, 01:23
      U mnie było tak: założyli dojście, znieczulili. Fajnie: zero bólu,
      ale nogi sprawne. Po godzinie przestało działać, poprosiłam o
      dokładkę. Zanim anestezjolog zdążył przyjść, zaczęły się skurcze
      parte, więc już nie mogłam dostać kolejnej dawki. Chwilę po
      urodzeniu dziecka wstrzyknęli mi następną porcję - do szycia krocza.
      Niestety, nie zadziałało i całe szycie przetrzymałam na żywca. W
      chwili kiedy schodziłam z fotela - jak mnie nie rąbnęło! - nogi w
      ulamku sekundy odmówiły mi posłuszeństwa. Musieli mnie przenosić na
      łóżko. I tak mnie trzymało przez ładnych parę godzin...
      • kostkamama Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 29.10.09, 19:22
        dzekuję za odpowiedzi. W takim razie to ja nic nie rozumiem, jeśli
        po zzo prawie nic nie czuć i można go brać przez cały poród to po co
        się męczyć i przrżywać ten okropny ból o którym tyle się tu
        naczytałam???? O przeraźliwym bólu, krzykach, lataniu z bólu nad
        łóżkiem itd... ??? Rozumiem, ze nie da się tego przeżyć zupełnie nic
        nie czując, ale dopóki nie przeczytałam Waszych odpowiedzi bałam się
        przeraźliwie najgorszego w życiu bólu. no chyba że coś żle
        zrozumiałam to mnie oświećcie.
        Dzieki
        • trika13 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 29.10.09, 21:27
          Ja miałam tak jak na Twoim przykładzie nr 1: o znieczulenie poprosiłam gdy już
          nie mogłam znieść bólu, dostałam dawkę, która starczyła na 2h, w tym czasie
          czułam się super, prawie zasnęłam, bo to była noc, ale mąż i położna czuwali,
          żebym porzadnie oddychałą w czasie skurczy.
          Niestety, minęło jak miałam ok 8 cm rozwarcia i nie pozwolili mi na więcej, więc
          z super komfortu wpadłam w najsilniejsze bóle - to było trudne, a bóle parte
          były w tym najgorsze. Na szczęście faza z partymi to minuty, u mnie 20 min, więc
          jakoś przeżyłam. Najpiękniejsze jest to, że jak dziecko wyskoczy na świat, cały
          ból mija jak ręką odjął, nawet jak szyją Cię i czujesz to już jest lajcik,
          luzik, no naprawdę... I to jest moim zdaniem przewaga porodu sn nad cc - jest
          dziecko i nie ma bólu, podczas gdy w cc jst dziecko i dopiero wtedy zaczyna
          boleć od krojenia.
          • delfinek1409 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 30.10.09, 22:56
            Taaaak znam to. Znieczulenie minęło jak mialam 8 cm i po dwóch godzinach super, extra zabawy i dziwieniu się jak to fajnie rodzić dostałam mega bóli, trwających, a co dwie godziny, tak aby się wyrównało smile całe szczęscie parte mnie nie bolały w ogóle, godzinka i synek był z namismilechoć niestety przez urodzony przez vacum sad
        • 18_lipcowa1 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 29.10.09, 22:17
          to po co
          > się męczyć i przrżywać ten okropny ból o którym tyle się tu
          > naczytałam????

          ja tez sie dziwie


        • eilian Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 30.10.09, 00:24
          jeśli
          > po zzo prawie nic nie czuć i można go brać przez cały poród to po co
          > się męczyć i przrżywać ten okropny ból o którym tyle się tu
          > naczytałam???? O przeraźliwym bólu, krzykach, lataniu z bólu nad
          > łóżkiem itd... ???

          Ja też nie wiem po co, ale chyba w niektórych szpitalach wiedzą, bo nie wszędzie
          zzo można dostać - ja niestety trafiłam ostatnio do takiego właśnie miejsca i
          chcąc nie chcąc musiałam rodzić na żywcasad.
        • huba77 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 30.10.09, 00:34
          Lekarze ostrzegają, że po znieczuleniu wzrasta ryzyko komplikacji...
          Powiem Ci tak: gdybym podczas swojego porodu wiedziała, że za
          godzinkę będę już w trzeciej fazie porodu, to ten czas wytrzymałabym
          i bez znieczulenia, ale zanosiło się, że to jeszcze potrwa i bałam
          się, że nie starczy mi sił. Bałam się wkłucia przy przed
          znieczuleniem, ale praktycznie w ogóle go nie czułam. Ogólnie
          znieczulenie polecam, wg mnie super sprawa. Podziwiam kobiety, które
          rodzą po 30 godzin i nie proszą o znieczulenie... Inna rzecz, że nie
          każdy szpital jest chętny do znieczulania, nawet, gdy jest ono
          płatne. Ot, taka ideologia placówki... Aha, obok mnie rodziła
          dziewczyna, u której znieczulenie po prostu nie zadziałało - i tak
          bywa.
          A, i żeby podali znieczulenie trzeba mieć bodajże powyżej 5 cm
          rozwarcia - wcześniej nie dają.
          Jeszcze co do bólu: wiem, że każdy poród jest inny, ale ja byłam
          mile zaskoczona. Naszykowałam się na jakiś bólowy koszmar, a nie
          było aż tak źle. Bolało, i to porządnie, nie było to jednak ponad
          ludzkie siły, a dzięki znieczuleniu urodziłam wręcz komfortowo.
          Gdyby poród trwał kilka godzin dłużej i nie byłoby znieczulenia, to
          pewnie dziś śpiewałabym inaczej smile
          I jeszcze na pocieszenie: tyle się słyszy o kobietach wrzeszczących
          podczas porodu... Ja na porodówce spędziłam kilka dni i zazwyczaj
          kobiety krzyczą (o ile w ogóle krzyczą) tylko przy samiutkiej
          końcówce. Zazwyczaj zza ściany dochodziły ze 2-3 krzyki, a potem
          rozlegał się cudowny płacz dziecka...
          Ja radziłabym Ci wybrać szpital otwarty na opcje znieczulania, a
          spróbować wytrzymać ile się da bez niego (w końcu środek
          znieczulający działa też na dziecko, więc im go mniej, tym lepiej
          dla dzidziusia) - a może przy odrobinie szczęścia wszystko pójdzie
          tak szybko, że spokojnie dasz radę bez znieczulenia... I tego Ci
          życzę!!!
          • monnap Bzdury piszesz 30.10.09, 15:13
            Przede wszytskim - dobrze podane znieczulenie zewnatrzoponowe
            zawsze zadziala - dlatego warto wybrac dobrego lekarza,
            po drugie - podaje sie je juz od 3go cm rozwarcia
            po trzecie - nie dziala ono nijak na dziecko bo podane jest tylko
            tobie, bezposrednio w kregoslup i nie dostaje sie do obiegu krwi.
            Poza tym skad wiesz, ze znieczulenie nie przyspieszylo ci akcji
            porodowej? Moze bez niego meczylabys sie kilka godzin dluzej.
            Jak dla mnie jest to super rozwiazanie, przyjemny porod i zadnego
            bolu. Tak powinno sie rozdzic wszedzie.
            • huba77 Re: Bzdury piszesz 30.10.09, 17:57
              Na wstępie: nie jestem lekarzem, ani ekspertem, i jak zaznaczyłam w
              swoim pierwszym poście, po prostu opisuję dziewczynie, jak to było u
              mnie.
              W odpwiedzi na Twoje zarzuty:
              - dziewczynie, o której pisałam, znieczulenie podawało dwóch lekarzy
              w trzech próbach, żadna nie przyniosła skutku - nie pytaj mnie
              dlaczego, bo nie wiem. Co do wyboru dobrego lekarza, wybacz, ale w
              szpitalu, w którym rodziłam (a był to olbrzymi kołchoz) na dyżurze
              był tylko jeden anestezjolog, trudno więc mówić o "wyborze";
              - w szpitalu, w którym rodziłam, nie podawano znieczulenia poniżej 5
              cm rozwarcia;
              - jeśli chodzi o wpływ zzo na dziecko, to może nie ma
              bezpośredniego, ale może ono powodować obniżenie tętna płodu,
              podnosi ryzyko cc lub porodu kleszczowego.
              Jeśli chodzi o tempo porodu, to mówi się raczej o tym, że
              znieczulenie wydłuża czas porodu, a nie skraca.
              Jeśli nie zauważyłaś, ja też jestem zwolenniczką zzo, nie uważam
              jednak, że jest ono konieczne u wszystkich rodzących. Są kobiety,
              które rodzą szybko i w miarę z małymi bólami, więc po co? Ważne,
              żeby kobieta miała prawo wyboru. Straszy się kobiety wizjami
              koszmarnych wręcz porodów i przy pierwszych bólach proszą one o
              znieczulenie - raczej ze strachu, niż bólu. Nie lepiej poczekać na
              rozwój wydarzeń i poprosić o znieczulenie, gdy ból zacznie stawać
              się problemem? Ja wychodzę z założenia, że im mniej chemii tym
              lepiej, ale nie wszyscy muszą być mojego zdania...
              To może kolejne "bzdury", ale jak zaznaczyłam - ekspertem nie jestem.
              Pozdrawiam!!!
              • 18_lipcowa1 Re: Bzdury piszesz 30.10.09, 20:13

                > Jeśli chodzi o tempo porodu, to mówi się raczej o tym, że
                > znieczulenie wydłuża czas porodu, a nie skraca.


                Taaa ale nie wydluza o 24 godziny, tylko o 1-2 max. Wole zeby porod
                trwal dluzej ale nie bolal, niz byl szybszy a bolesny.


                Straszy się kobiety wizjami
                > koszmarnych wręcz porodów i przy pierwszych bólach proszą one o
                > znieczulenie - raczej ze strachu, niż bólu.

                A to jakas roznica jest?
                Ze strachu nie mozna?
                Moim zdaniem kobiety wlasnie sa straszone potwornymi komplikacjami
                po zzo dlatego go nie biora.

                Ja wychodzę z założenia, że im mniej chemii tym
                > lepiej, ale nie wszyscy muszą być mojego zdania...


                Zeby tez rwiesz bez ''chemii''?
                • huba77 Re: Bzdury piszesz 30.10.09, 23:48
                  Nie, nie rwę zębów bez chemii. Ale jeśli po pierwszym zastrzyku ból
                  jest znośny, to nie proszę o piętnaście kolejnych by nie czuć nic.
                  Kurcze, deklaruję się jako zwolenniczka zzo, nie wydaje mi się,
                  żebym napisała cokolwiek, co miałoby dziewczynę do niego zniechęcić
                  czy przestraszyć, a tu...
                  Albo ja nie umiem przelać swoich myśli na ekran, albo inni mają
                  kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.
                  • 18_lipcowa1 Re: Bzdury piszesz 31.10.09, 13:18
                    huba77 napisała:

                    > Nie, nie rwę zębów bez chemii.


                    To dlaczego porod ma byc bez chemii?
                    Przeciez to gorszy i dluzszy bol niz rwanie zeba.


                    Ale jeśli po pierwszym zastrzyku ból
                    > jest znośny, to nie proszę o piętnaście kolejnych by nie czuć nic.

                    No wiesz,co dla Ciebie znosne, dla innej moze byc nieznosne.

                    > Kurcze, deklaruję się jako zwolenniczka zzo, nie wydaje mi się,
                    > żebym napisała cokolwiek, co miałoby dziewczynę do niego
                    zniechęcić
                    > czy przestraszyć, a tu...


                    No Ty moze nie, ale ogolnie jest taka nagonka na to biedne zzo, sama
                    pamietam jak mowilam ze planuje poprosic o nie w czasie porodu to
                    sie nasluchalam o paralizach, kleszczach, komplikacjach, przenikaniu
                    do krwi dziecka, wydluzeniu porodu itp itd...No ja sie nie dziwie
                    ze potem sie kobiety boja.

                    > Albo ja nie umiem przelać swoich myśli na ekran, albo inni mają
                    > kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.

                    Ja Cie rozumiem, ale nie bardzo mi sie podoba stwierdzenie,ze
                    najlepiej to bez ''chemii''.
                    Ja mialam porod z chemia, nie wydluzony, bez komplikacji, cudownie
                    wspominam, gdyz bylo zero bolu. Sama przyjemnosc.
                    Nie wyobrazam sobie inaczej.
                    • huba77 Re: Bzdury piszesz 31.10.09, 16:49
                      No, trochę wróciła mi wiara w ludzi...
                      Zwróć uwagę, że nie użyłam sformułowania "bez chemii" - napisłam, że
                      wg mnie im mniej chemii, tym lepiej.
                      Przeraża mnie to, że są dwa skrajne fronty. Niektóre kobiety
                      upierają się rodzić za wszelką cenę naturalnie. I nawet jeśli ich
                      poród jest koszmarnie długi i ciężki - znieczulenia nie biorą i
                      potem rozpowiadają, jakie to straszliwe przeżycie. Drugi front, to
                      kobiety, które o znieczulenie wołają od progu porodówki, choć może
                      nie koniecznie jest już taka potrzeba, ale mają one w głowach
                      opowieści właśnie takich koleżanek, które chciały rodzić za wszelką
                      cenę "naturalnie" i mają traumatyczne wspomnienia, albo takich,
                      które - choć tego potrzebowały - nie dostały znieczulenia z
                      powodu "widzimisę" personelu szpitalnego. Moim zdaniem najważniejsze
                      jest jakieś wypośrodkowanie, otwarta głowa i możliwość dokonywania
                      wyboru. Ja decydując się na porodówkę wybrałam taką, gdzie zzo było
                      łatwo dostępne i bezpłatne. Pierwszych sześć godzin wytrzymałam
                      spokojnie bez znieczulenia, potem o nie poprosiłam. Właściwie mogłam
                      jeszcze bez niego wytrzymać, ale miałam dopiero 5 cm rozwarcia i
                      bałam się, że jeśli nie odpocznę, to nie dam rady przeć. Wiadomo,
                      różne są porody, różne progi odporności na ból, powtarzam: wg mnie
                      najważniejszy jest zdrowy rozsądek, otwarta postawa i możliwość
                      wyboru.
                      Pozdrawiam!
                      • 18_lipcowa1 Re: Bzdury piszesz 31.10.09, 16:56

                        > Zwróć uwagę, że nie użyłam sformułowania "bez chemii" - napisłam,
                        że
                        > wg mnie im mniej chemii, tym lepiej.

                        W przypadku porodu nie uwazam, ze im mniej chemii tym lepiej-
                        zwlaszcza jesli mowimy o zzo.


                        > Przeraża mnie to, że są dwa skrajne fronty. Niektóre kobiety
                        > upierają się rodzić za wszelką cenę naturalnie. I nawet jeśli ich
                        > poród jest koszmarnie długi i ciężki - znieczulenia nie biorą i
                        > potem rozpowiadają, jakie to straszliwe przeżycie.


                        Bo albo nie maja kasy a trzeba zaplacic, albo szpital nie oferuje,
                        albo wlasnie nasluchaja sie bajek, albo uwazaja ze musza cierpiec bo
                        tak i juz.



                        Drugi front, to
                        > kobiety, które o znieczulenie wołają od progu porodówki, choć może
                        > nie koniecznie jest już taka potrzeba, ale mają one w głowach
                        > opowieści właśnie takich koleżanek, które chciały rodzić za
                        wszelką
                        > cenę "naturalnie" i mają traumatyczne wspomnienia, albo takich,
                        > które - choć tego potrzebowały - nie dostały znieczulenia z
                        > powodu "widzimisę" personelu szpitalnego.


                        No ja sie nie dziwie ze wolaja od razu. Widac potrzebuja.


                        Moim zdaniem najważniejsze
                        > jest jakieś wypośrodkowanie, otwarta głowa i możliwość dokonywania
                        > wyboru. Ja decydując się na porodówkę wybrałam taką, gdzie zzo
                        było
                        > łatwo dostępne i bezpłatne. Pierwszych sześć godzin wytrzymałam
                        > spokojnie bez znieczulenia, potem o nie poprosiłam. Właściwie
                        mogłam
                        > jeszcze bez niego wytrzymać, ale miałam dopiero 5 cm rozwarcia i
                        > bałam się, że jeśli nie odpocznę, to nie dam rady przeć.

                        Ja tez wytrzymalam do 5 cm.
                        Potem nie dalam rady.




                        • huba77 Re: Bzdury piszesz 01.11.09, 00:46
                          > Bo albo nie maja kasy a trzeba zaplacic, albo szpital nie oferuje,
                          > albo wlasnie nasluchaja sie bajek, albo uwazaja ze musza cierpiec
                          > bo tak i juz.

                          Ja mam na myśli takie przypadki, jakich byłam świadkiem kilkakrotnie
                          na porodówce: dziewczyny przychodzą z nastawieniem, że choćby nie
                          wiem co, chcą urodzić w pełni naturalnie. I po 10 czy wręcz
                          kilkunastu godzinach porodu czołgają się z bólu po korytarzach
                          porodówki, ale znieczulenia nie wezmą. A w szpitalu, w którym
                          rodziłam, zzo było bezpłatne i dostępne bez problemu - położne
                          często same je proponowały. Do tej pory zastanawiam się, co kieruje
                          takimi dziewczynami - bohaterstwo, czy po prostu tępy upór?
                          • 18_lipcowa1 Re: Bzdury piszesz 01.11.09, 10:03
                            Do tej pory zastanawiam się, co kieruje
                            > takimi dziewczynami - bohaterstwo, czy po prostu tępy upór?


                            A tak tak sa takie. Takie co uwazaja ze porod musi bolec, ze kobieta
                            musi to zniesc, ze tak kobiety rodzily od wiekow i tyle.
                            Bidulki.
    • classicvoice Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 30.10.09, 10:32
      Witaj, zastanów się jak reagujesz na leki przeciwbólowe. Na mnie nie
      za bardzo działają zarówno zastrzyk u dentysty, jak i zzo. W trakcie
      porodu zzo działało przez pół godzinkę chyba, oczywiście odpoczęłam
      przynajmniej, bo poród był długi i ciężki, ale zszywali mnie właśnie
      na żywca, utrzymując, że przecież nie moge nic czuć, bo jestem pod
      wpływem znieczulenia. A ja czułam wszsytko.Także mnie zszywali na
      żywca.
    • aklojkajolka Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 30.10.09, 11:28
      Mnie podawali co godzinę do pełnego rozwarcia, podczas samego porodu już nie
      dostawałam znieczulenia bo nie czułabym skurczy partych i ciężko byłoby
      rodzićsmile. Szczerze, sam poród był już przyjemny a tego co się działo potem nie
      czułam, miałam dziecko i to było tylko istotnesmile. Nie każdego znieczulają i
      czasem nie jest to potrzebne, to zależy od kobiety i porodu, bo każdy jest inny.
      Nie ma co martwić się na zapas. Może pójdzie gładko i potem będzie się Pani z
      tego śmiaćwink
    • charlee1980 Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 04.11.09, 13:46
      hej ja miałam takie znieczulenie i to wcale taknie jest, najlepiej
      poprosić o nie między 3 a 5 cm rozwarcia lek działa ok 2-3 godz a
      potem dostajesz drugą dawkę jeśli potrzeba i tak dalej. Nie płacisz
      za jeden zastrzyk ale za znieczulenie podczas całego porodu. Ja
      np.dostałam od razu az 3 dawki bo niestety znieczulenie na mnie nie
      podziałało,po 1 dawce dalej miłam straszne skurcze a ból nie do
      opisania ( dostałam oksytocyne i przebili pęcherz płodowy myślałam
      że umrę)po 2 dawce znieczuliłami siętylkolewa strona a po 3 prawa.
      Niedługo urodzę drugie dziecko i też ze znieczuleniem. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka