Zagubiłam się w tym wszystkim. Termin mam na sobotę (21.11) i w
związku z tym że pierwszy poród był CC mogłąbym już w piątek mieć
kolejne cc i dziecko przy sobie...ale ja chcę spróbować urodzić SN
więc muszę czekać aż sę zacznie.I tu jest problem, wszyscy moi
bliscy uważają że popełniam błąd, że przeze mnie coś się może złęgo
stać, jak się "przeterminuję"( wtedy CC dopiero 1 grudnia), że i tak
nie urodzę naturalnie więc po co męczę siebie i dziecko.A ja po
prostu czuję że nie mogę Maleństwa "wypchnąć" na siłę wcześniej.
Pierwszy poród zaczął się też naturalni, tylko córcia się źle
ustawiłą i nie myło możliwośći innej ja zakończyć CC, więc tym razem
myślę że moje dziecko też wie, kiedy już na nie pora

Sama już nie
wiem, czy ja dobrze robię ufając swoim głupim przekonanią i
przeczucią. BO jeżei coś się złego stanie, nigdy sobie tego nie
wybaczę. I ta myśl w oczekiwaniu na rozpoczęcie się porodu dobija
mnie psychicznie najbardziej. Nie weim jak sobie z tym poradzić.
CHyba nie ma złotego środka, ale dziękuję za możliwość "wypisania"
się:
Pozdrawima wszystkie Mamusie.