Hej! 18/11 minął mój termin w/g OM, wczoraj termin usg...i nic. Nie mam nawet
zbyt intensywnych skurczy BH... a nie jest to pierwsza ciąża (choć pierwsza
też przeterminowana i zakończona cc).Na zmianę robię wszystko, co powinno
trochę przyspieszyć sprawy (seks, chodzenie, masaż sutków, pikantne jedzenie)
ale Malutka nie kwapi się na zewnątrz w ogóle. Wciąż jeszcze mam nadzieję, że
tym razem uniknę cc, ale z każdym dniem moje szanse maleją. ruchy czuję w
porządku, ale trochę się wkurzam, bo rodzę w Irlandii a tu nie podejmują
żadnych działań przez około 2 tyg po terminie. Nie podejmują działań, czyli
też nie ma szans żeby ktoś podłączył mnie pod KTG bo jestem po terminie....
Powiedzcie mi Dziewczyny,miałyście może tak, że nie działo się nic, aż tu
nagle akcja potoczyła się nagle, szybko i naturalnie???? Wiem, że to nie
znaczy, że u mnie będzie podobnie ale tak po prostu, chcę sobie polepszyć
humor, bo już mnie wkurza analiza każdego możliwego odczucia i dopatrywanie
się symptomów tam, gdzie ich nie ma

Pozdrawiam