Gość: aloofania
IP: *.gorzow.mm.pl
07.12.09, 14:57
Jestem w 20tc, na ostatniej wizycie dowiedziałam się, że skróciła mi
się szyjka z 2 cm do 1,5cm. Lekarka wysłała mnie do szpitala
ponieważ stwierdziła, że teraz ważne jest leżenie, a w domu z małym
dzieckiem nie jest to najłatwiejsze. Ponadto stwierdziła, że porobią
mi badania i ewentualnie podadzą leki. W szpitalu po dwóch dniach
leżenia ordynator zrobił mi usg przezpochwowe by ocenić stan szyjki.
I bardzo się zdziwiłam, gdy usłyszałam, że kanał szyjki macicy ma
53mm i nie istnieje nic co wskazywało by na to, że moja szyjka jest
niewydolna. Dodał też, że po elektrokonizacji (miałam ją 1,5 roku
temu) szyjka często ma tendencje do bliznowacenia i przez to jeszcze
lepiej trzyma. Tego samego dnia wyszłam do domu. Lekarz powiedział
tylko bym zrezygnowała z wielkich porządków, stania w kolejkach itp.
Sama nie wiem co o tym myśleć, z jednej strony moja gin mówi, że
szyjka się skróciła, z drugiej w szpitalu twierdzą, że nic
niepokojącego nie widać. Jak więc to jest z tym skracaniem się
szyjki? Mam też pytanie czy długość kanału szyjki macicy a długość
samej szyjki to to samo? Bo ta długość mnie zdziwiła, zastanawiam
się czy to nie błąd pomiaru. W pierwszej ciąży także skracała mi się
szyjka, ale się nie rozwierała. Brałam wtedy fenoterol, bo często
twardniał mi brzuch. Teraz także mam twardnienia ok.5-8 dziennie,
biorę no-spę, magnez i duphaston. W szpitalu nie miałam robionego
ktg. Ale stwierdzono, że twardnienia mogą występować.