Dodaj do ulubionych

moje przemyslenia ciaza-porod-polog

18.02.04, 10:52
Myslalam, ze wszystko jest w porzadku dopoki nie urodzilam synka - cztery
tegodnie temu. Nie wiem czy to tylko moje jakies dziwne fobie czy naprawde
jest cos nie tak. Wydaje mi sie, ze odkiedy urodzil sie nasz synek kilka osob
przestalo liczyc sie kompletnie z moim zdaniem.
Pierwsza sprawa to porod - chcialam byc podczas porodu tylko z mezem i cala
rodzina doskonale o tym wiedziala. Jak wyladowalam na porodowce, pierwsza
osoba jaka mnie odwiedzila byla ... moja tesciowa, zszokowana bylam, ze ja
tam wpuscili, nie chcialam, zeby przychodzila ale pojawila sie tam
kilkakrotnie. Potem pojawil sie moj maz - OK, bo porod mial byc rodzinny.
Wszystko trwalo od godziny 8 rano. Prosilam tesciowa zeby pojechala do domu i
czekala na wiesci. Po jakims czasie szlam pod prysznic skrecajac sie w
bolach, zobaczylam swojego tate, tez go poprosilam, zeby pojechal do domu,
zgodzil sie. Po jakims czasie znowu szlam pod prysznic, zeby ukoic bol i byla
cala czworka - moi rodzice i tesciowie. Wk... sie i pogonilam. Tesciowa
powiedziala, ze jada... Jak sie pozniej okazalo moi rodzice uszanowali moja
wole, ze chce byc TYLKO Z MEZEM, a tesciowie nie i czatowali pod sala...
dziwie, ze nie byli w sali ! Wczesniej prosilam meza, zeby i tak wszystkich
pogonil. Tesciowa dostala opieprz od poloznej bo sobie piknik na korytarzu
zrobila...
ok 22 okazalo sie, ze nie moge urodzic normalnie pomimo calkowitego rozwarcia
i zawiezli mnie na blokoperacyjny na cesarke. Jak mnie wiezli to mijalam
tesciow, moich rodzicow, moja siostre, meza brata z dziewczyna... To bylo juz
naprawde przegiecie. Poczatkowo sobie sprawy z tego nie zdawalam ale z
biegiem czasu dochodze do wniosku, ze chyba cos jest nie halo. Moi rodzice
zjawili sie ponownie, jak tesciowa do nich zadzwonila w panice, miala caly
czas swieze info na temat porodu od poloznyh.
Jak znalazlam sie w sali pooperacyjnej ok 23, oczywiscie wszyscy wtargneli i
mi gratulowali zamiast zostawic mnie z mezem ! cale szczescie, ze ochroniarz
ich wyrzucil ! mojemu mezowi pozwolil pobyc jeszcze 15 min przy mnie.
Codziennie o 10 przyjezdzala tesciowa i siedziala kilka godzin. Bardzo ja
lubie ale z natury jestem samotnikiem i najlepiej czuje sie w swoim
towarzystwie. Spoko, gdyby przyjechala na pol godziny ale nie na caly dzien !
Po pracy przyjezdzala na krotko moja mama. Jak bylysmy we trzy tesciowa
zapytala sie, jak beda wygladaly dyzury jak wrocimy do domu - ona bedzie
przyjezdzac jednego dnia a drugiego moja mama. Powiedzialam, ze nikt nie
bedzie przyjezdzal, mieszkamy sami i sami damy sobie rade, zwlaszcza, ze maz
bedzie mial 2 tyg opieki nade mna i dzieckiem. Powiedziala, ze nalezy
uszanowac moja decyzje, jak nie chce to nie. Juz sie ucieszylam smile Do
czasu...Pojawiala sie co drugi dzien (i tak z wielkim trudem bo chcialaby
codziennie !) tak miedzy 10-11, gotowala, przekladala, siedziala, dziecko
zaplakalo to jako pierwsza byla przy nim. Nienawidze jak ktokolwiek krzata mi
sie po kuchni ! Zaczeli traktowac nas jak jakis niepelnosprawnych, ktorzy nie
sa w stanie nic zrobic, nawet kupic chleb czy mleko.
Pewnego dnia przyjechali tesciowie, zebysmy mogli wyjsc. Synek byl na
spacerze pol godziny przed ich przyjsciem. Chcialam, zeby pospal, bo jak
wrocimy z mezem to jeszcze chcialismy z nim wyjsc. To byly pierwsze spacery
wiec nie mogl spedzic calego dnia na dworze. Tesc sie zapytal czy moze z nim
wyjsc powiedzialam, ze nie. Jak wrocilismy za 3 godz. okazalo sie, ze jednak
z nim wyszedl dzieki czemu my juz musielismy odpuscic sobie spacerek.
Dziewczyna brata meza powiedziala, ze powinnismy byc wdzieczni tesciom, ze
nam pomagaja, OK jestesmmy wdzieczni za to, ze robia nam co jakis czas zakupy
ale nie za to, ze sa z nami tyle czasu. "Ale tesciowa jest fajna", ja mowie,
ze jest, nobo naprawde jest ale od godz 10 czeka az tesc po nia przyjedzie z
pracy ok 16.30 i jeszcze on sie musi nacieszyc wnuczkiem to jest 19 !!! Ile
mozna ???
Ja najlepiej czuje sie sama - poleze sobie, poogladam jakis kicz w TV,
pochodze z golymi cycami - a tak czuje sie skrepowana a glupio mi stanowczo
powiedziec DOSC ! Od weekendu mam technike i wymyslam sobie cos - przyjedzie
moja mama, przyjedzie tata, kolezanka, zeby tesciowa rzadziej przyjezdzala.
Moj maz powiedzial, ze jak lezala razem z dzidzi to malo sie nie poplakala ze
szczescia, a ja mu powiedzialam, ze to nasze dzidzi i nie mozemy byc tak
steroryzowani bo tak sie czuje... Kupowali nam jakies rzeczy - duzo
niepotrzebnych, takich jakich nie uzywamy - jestesmy przyzwyczajni do innych
a mi glupio powiedziec "zabierzcie to"...
Jednak madra ksiazka mowi prawde:"Gdyby Bog chcial, zeby starzy ludzie mieli
niemowletata, nie wymyslilby menopauzy" !!!
I nie lubie jak cos lezy nie na swoim miejscu, czy to w lodowce czy szafkach
kuchennych.
Prawda jest taka, ze tesciowie dostali pierdolca na punkcie wnuczka. Moja
mama powiedziala, ze rodzice sa jak worki treningowe i mozna je obijac do
woli, zgadzam sie, ze duzo wycierpieli moi rodzice przeze mnie ale tesciow
tak "nie poobijam". Na razie wpadam w depreche...
Sorki za spam ale musialam gdzies sie wyzalic...

Pozdrawiam,
Miska

PS. Czy ktoras z Was jest w podobnej sytuacji ?
Obserwuj wątek
    • ular1 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 11:07
      Tak, ja mam podobny problem.
      To znaczy - może niezupełnie. Moi teściowie mieszkają 100 km ode mnie. Ale
      wiem, że jak tylko urodzę, zjawią się na porodówce. Mimo moich próśb, żeby nie
      odwiedzały mnie w szpitalu tabuny ludzi. W końcu po porodzie człowiek jest -
      delikatnie mówiąc - zmęczony. Wolałabym być tylko z mężem, ale...
      Cóż, mogę Ci jedynie współczuć, bo wiem, co to znaczy teściowie na głowie...
      Wytrwałości!
      • elwirka26 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 19.02.04, 11:36
        Obawiam się dokładnie tego samego, koczowania przez rodzinę na porodówce i
        tłumnych odwiedzin w szpitalu. Nikomu nie pisnę ani słowa, że jedziemy już do
        szpitala. Poród rodzinny nie oznacza obecności 20 osób, chcę być tylko z mężęm.
        Rodzicom powiedziałam, że na oddział położniczy i tak ich nie wpuszczą,
        zapraszamy ich na godzinkę jak już wrócimy do domu. Teściowa kontaktu z nami
        nie utrzymuje od ładnych paru lat, więc nawet nie wie, że jestem w ciąży. Jeden
        problem odpadł. Reszta rodziny mile widziana po jakimś miesiącu. Oczywiście z
        telefonicznym uprzedzeniem.
        Mam tylko cichą nadzieję, że wszyscy zechcą się do tego dostosować!
    • mama_wiktora Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 11:18
      Jedyne co mogę napisać, to pogadaj z mężem, niech delikatnie wyjaśni teściom że
      potrzebujesz czasu sam na sam z dzieckiem, że jesteście wdzięczni, ale
      potrzebujecie też czasu dla własnej nowej małej rodzinki. No i stanowczo
      egzekwuj swoje prawa, jeśli mówisz, że ma nie iść na spacer to ma nie iść i
      tyle... Ale to jest zadanie twojego męża. Są rzeczy, których dla dobra
      zachowania kontaktów rodzinnych, teściowej się osobiście nie mówismile
      • miska77 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 11:28
        Juz kilkakrotnie z mezem rozmawialam na ten temat i powiedzial, ze porozmawia z
        nimi ale z tego co widze to wydaje mi sie, ze on tez nie chce urazic swojej
        mamy... "widze jaka ona jest szczesliwa"... i co ja moge ?
        • martaurb Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 13:28
          Zapytaj sie Go, czy nie widzi, jaka Ty jestes nieszczesliwa!!!
          Sorry, ale tak nie mozna!! To jest czysty egoizm, brak wycgowania i chamstwo ze
          strony tesciow!!!
          Miska nie daj sie, bo Ty sie meczysz, odbije sie to na Twoim samopoczuciu,
          relacjach z dzidzia a w koncu i z mezem!!!
    • anulka74 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 11:31
      Hej
      Dziwię się, że aż tyle wytrzymujesz. Ja też nie lubię towarzystwa i narzucania
      mi pewnych rzeczy. Ale z teściami wiesz jak jest najprościej? Trzeba po prostu
      to "zwalić" na męża. Niestety. Ty załatwiasz ze swoimi starymi a on ze swoimi.
      Wiadomo, że Tobie nie wszystko wypada powiedzieć. On, jako syn ma na pewno z
      nimi trochę inne relacje i układy. Tylko żeby im nie mówił, że to Ty tak
      chcesz. Musi wszystko wyrażać jako własne zdanie, prośbę, żądanie, itp.
      Zapewniam Cię, że ten system stosujemy z mężem cały czas i świetnie się
      sprawdza. A teściowa? Mam nadzieję, że niczego nie podejrzewa...
      Pozdrawiam
      A.
    • burza4 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 11:58
      Jakże ja cię rozumiem! Dawno to było co prawda, ale podobnie - przynajmniej w
      okresie połogu. U mnie było mniej więcej tak, że jak wróciłam do domu, to
      radziłam sobie nadspodziewanie dobrze, moje dziecko spało jak aniołek, miałam
      czas na wszystko, obiad, sprzatanie, pranie i prasowanie. Po czym jak już
      uporałam się z obowiązkami, miałam wreszcie czas dla siebie. Żeby się zdrzemnąć
      i odpocząć. I właśnie w tym momencie zazwyczaj wparowywała tesiowa od progu
      pytając "no to w czym ci pomóc???". W niczym, kurka wodna! własnie się kładłam.
      Aaa to sobie nie przeszkadzaj. Pewnie, tylko że mielismy jednopokojowe
      mieszkanie, a ja nie potrafiłabym przysnąć, jak mi się ktoś kręci nad głową. No
      i zamiast odpocząć siedziałam wściekła i zabawiałam ją rozmową. Też nie znoszę
      jak mi się ktoś rzadzi w kuchni i szafkach!!! Jak szłam do szpitala, to w koszu
      na brudy zostaly jakieś łachy do uzbierania wsadu do pralki, a potem się
      okazało, że teściowa wszystko to poprała ręcznie, poprasowała i ułożyła w
      szafkach. Nawet jej do głowy nie przyszło, że mogę mieć cos przeciwko temu, że
      obca baba grzebie w mojej bieliźnie (że już nie wspomnę, że ona wszystko
      maniakalnie prasuje, koronkowe gumki w majtkach też). I ta pomoc - której nie
      potrzebowałam - a która dowalała mi tylko roboty. Mogłam pospać i odpocząć, a
      siedziałam z nią 3 godziny kawka-herbatka, no jak tam maleństwo, ile spała ile
      jadła, ile razy zrobiła kupę.... W końcu poprosiłam męża, żeby jakoś mamusi
      delikatnie wytłumaczył, że niekoniecznie musi być u nas codziennie, że po co ma
      się przemęczać, jeździć na drugi koniec miasta, przecież ma mnóstwo roboty u
      siebie, niech odpocznie itd. Mąż z wrodzonym sobie taktem przekazał jej
      krótko "lepiej nie przyjeżdżaj, bo wkurzasz moją żonę". Rzecz jasna poczuła się
      urazona, i u nas nie bywała, natomiast zapraszała do siebie na obiadki.
      Nadmienię jeszcze, że o sprawie (tzn. dyplomacji mojego męża) dowiedziałam się
      dopiero po roku albo i później, bo przyjeżdzać istotnie przestała, a że mi nie
      brakowało tych wizyt, więc nie zwróciłam na to szczególnej uwagi.

      Radzę powiedzieć szczerze, że potrzebujesz trochę czasu dla siebie i prosisz o
      ograniczenie wizyt, i zrób to zanim zaczniesz reagować alergicznie na teściów.
      Bo pamiętaj, że jak już się raz uczulisz, to nie będzie powrotu do przyjaznych
      kontaktów! Że już nie wspomnę o tym, że twoje nerwy przechodzą na dziecko, a
      sama pamiętam, jak mi w takiej sytuacji pulsowała żyłka na skroni - to i moje
      dziecko jakieś nerwowe i płaczliwe się robiło.
      • miska77 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 12:08
        Juz zaczynam na nich reagowac alergicznie, zaczynam wymyslac dlaczego nie moga
        przyjechac - kolezanka bedzie, moja mama, tata, jade do siostrry... naprawde
        siedze w domu sama i jest mi dobrze smile
        A co do prania ... ostatnio wyszlismy na spacer, wracam a tam pranie
        zrobione... powiedzialam mezowi stanowczo, zeby powiedzial mamie, zeby nigdy
        nie robila prana ! Dla mnie to jest obca kobieta i nie zycze sobie zeby
        ogladala moje gacie...
        wrrr... i glupio mi jest ja zostawic sama w pokoju i isc spac, jakos rodzice
        wpoili mi pewne zasady i siedze z nia, zasypiam na siedzaco ale dzielnie
        dotrzymuje towarzystwa, nawet tv nie wlaczam, zeby nie poczula sie urazona, ze
        wole ogladac jakis kiczowaty serial niz dotrzymywac jej towarzystwa...
        • burza4 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 14:28
          Musisz działać czym prędzej - i zdaje się, że niestety sama, bo na męża nie
          masz co liczyć. Jeśli nie załatwisz sprawy teraz, problem zacznie się
          nawarstwiać i za chwile zamiast lubianych teściów (o ile zrozumiałam przedtem
          było w porządku) będziesz miała znienawidzonych. I nie da się już wrócić do tej
          wcześniejszej fazy!!!

          Jeśli twój mąż nie reaguje, to niestety musisz sama wziąć teśiową na stronę i
          powiedzieć szczerze "mamo, nie zrozum mnie źle, wiem że macie dobre chęci, ale
          ja chcę się czuć u siebie jak gospodyni, a nie jak mała dziewczynka, jestem
          dorosła, i wolałabym żebyście nie wyręczali mnie w sprzątaniu, bo źle się z tym
          czuję. Cenię waszą pomoc, ale chcę też sprawdzić się sama jako matka i żona. Na
          pewno poproszę o pomoc jeśli będziemy jej potrzebować, ale na razie chcę sama
          spróbować". Powiedz jej że wiesz, jak bardzo kocha wnuka, i bardzo się
          cieszysz, że ma takich opiekuńczych dziadków, ale chcecie trochę pobyć sami.
          Jeśli będzie protestować, albo robić się zarzuty, to po prostu nie ma innego
          wyjścia jak to olać i obstawać przy swoim.

          I jeszcze jedno - nie bój się tak panicznie, że się obrazi! Po pierwsze, życie
          nie składa się z robieniu przyjemności innym (kosztem siebie), po drugie - obie
          jesteście dorosłe i powinnyście nauczyć się ze sobą rozmawiać, wyznaczyć
          granice, nawet, jeśli to czasem zaboli; po trzecie - nawet jesli się obrazi, to
          na chwilę, bo nie opuści przecież wnuka, a on jest ściśle powiązany z tobą.
    • kasiasz10 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 12:03
      Hmmm... własnie sobie poczytałam. I wiecie co?? Ja jeszcze nie urodziła, i
      mam "troche czasu" do tego pieknego dnia. Ale teściowa juz mnie osaczyła.
      Niestety mieszkamy z rodzicami męża, zgodziłam się bo mamy osobne wejście itp,
      w sumie osobne mieszkanie w pięknym domu. Miało byc różowo. Jeszcze mi dzwieczy
      w uszach "ja nie będę sie mieszała...pewnie nawet nie bedziemy się widywac"..
      Hmmm..ja naiwna uwierzyłam.Tesciowa jest i byla dla mnie kochana, od razu
      przyjęła mnie jak córkę. Ale kota tez mozna zagłaskac na śmierć. Jestem
      samotniczką..nie lubie ploteczek od rana do wieczora, świergotania do siebie
      mimo ze mam zły humor itp. Było znośnie do momentu zajści w ciążę. Niestety nie
      znoszę jej tak rewelacyjnie jak (odnosze takie wrazenie) znosiy wszystkie
      kobiety w wieku naszym mam i teściowychsmile)) I zaczęło się: plamie dlatego ze na
      siebie nie uważam, kości bola mnie dlatego ze nie jem mleka..nie dociera ze mam
      uczulenie, ze na sam zapach tych produktów od lat dostaję mdłości.. Stwierdziła
      ze nie dam o dziecko, że powinnam jeśc i wymiotować, jesć i
      wymiotować.....Nawet moja ginekolożka (polecana przez tesciową i super bo
      lekarka jest świetna) nagle stała się niedouczona.
      Juz się boję co będzie jak urodzę. Mam wrazenie ze nie będe miała dostępu do
      własnego dziecka, bo przeciez ja głupia sie nie znam na dzieciach.I pewnie tak
      będzie bo wiedze co się dzieje z synkiem mojej szwagierki.
      Uff....czy nikt nie potrafi zrozumieć ze okres ciązy, porodu, pierwsze dni z
      dzieckiem powinny nalezec do mnie i męza?? Że nie mamy ochoty na pielgrzymki
      zasmarkanych, kaszlących cioć, wujków, ich dzieci i całych rodzinnych tabunów.
      Tak, tak każdy sie cieszy...ale co z nami...nie mamy prawa do odrobiny
      intymności?? Chociaz przez kilka dni?? Przeciez przez nastepnych kilka lat będę
      słyszała..to robisz zle, dziecko potrzebuje tak a nie ta, żle trzymasz, żle
      karmisz....co z Ciebie za matka??

      Kasia i Fasolka...

      P.S Albo dwie Fasolkismile))))) dzis sie dowiemsmile)))
    • antonina_74 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 12:08
      Witaj,
      wiem przez co przechodzisz, przy moim pierwszym porodzie moja i męża rodzina
      też urządziła sobie piknik koło porodówki, co jakiś czas zaglądając na salę. na
      szczęście mój poród zakończył się cesarką kiedy wszyscy już poszli do domu wink

      Spróbuj może wykorzystać chęć pomocy teściów do zalatwienia konkretnnych spraw:
      przypilnowania maluszka kiedy musisz wyjść, załatwienia czegoś za Ciebie,
      pomocy w sprzątaniu, gotowaniu itp. Skoro aż tak się palą do pomocy i
      towarzystwa, niech się chociaż na coś przydadzą wink Bardzo żałuję że moja
      teściowa ma dwie lewe ręce do prac domowych, bo do mnie przychodziła po drugim
      porodzie codziennie przez dwa tygodnie i nie było z niej żadnego pożytku...
      wręcz ja musiałam ją obsługiwać, a gotowanie przez nią zupy z mrożonki trwało 3
      godziny. Więc przekierowałam ją do odbierania starszego syna z przedszkola i tu
      się znakomicie sprawdziła.
      Rozumiem Cię bo mnie też obecność kogoś w domu krępuje, ale może teściowa okaże
      się wspaniałą babcią (moja taka jest, chociaż ja za nią nie przepadam, syn ją
      uwielbia) i w przyszłości znacznie ułatwi Ci życie.
      Starsi ludzie chyba ogólnie bardzo się wzruszają przy malutkich dzieciach, moja
      nieżyjąca już babcia nazywała mojego syna "mój dzidziuś" i doprowadzała mnie
      tym do pasji, warczałam "MOJ DZIDZIUŚ!" i zabierałam jej a teraz mi trochę
      głupio i żal...
      Trochę nie na temat mi to wyszło, ale tak chciałam napisać żebyś może spojrzała
      na to z jaśniejszej strony, pomoc to zawsze pomoc, a o denerwujących Cię
      rzeczach możesz z teściową porozmawiać, może zrozumie.
      Pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby (4) i Zosi (28/9/03)
    • mama_wiktora Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 13:26
      Zagróź mężowi, że albo on porozmawia delikatnie z mamą, on w końcu zna ją
      lepiej i zrobi to na pewno tak aby jak najmniej ją urazić, albo ty to zrobiszsmile

      Ja też nienawidzę czuć się obco we własnym domu, moją rodzinę ustawię, zresztą
      ojciec rzadko z czymś wypala, gorzej z mamą, ja nie lubię, żeby mi zmywała (w
      końcu mam zmywarkę), układała po swojemu i tak dalej. Ale własnej mamie powiem
      prosto z mostu co o tym myślę, czasem pewnie nawet za ostro, ale to moja własna
      mama.

      Przy babci mojego męża zawsze zaciskałam zęby, nawet jak próbowała mi
      udowodnić, że małe dziecko ma leżeć w łóżeczku nawet jak płacze bo "mu się
      muszą kosteczki poukładać" i patrzyłam na mojego męża, ale na szczęście on też
      ma instynkt samozachowawczy i nigdy nie musiałam reagować, bo on ustawia sam
      swoją rodzinę.

      Czego i tobie życzęsmile
      • alicya Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 13:45
        Ja sie tylko dziwie skad nagle zwyczaj koczujacych rodzin na porodowkach. To
        jakis szczyt absurdu. Chyba nie pozostaje Wam nic innego jak kategorycznie
        walczyc o swoje prawo do intymnosci i rozprzadzania wlasnym czasem!
        • miska77 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 13:53
          > Ja sie tylko dziwie skad nagle zwyczaj koczujacych rodzin na porodowkach. To
          > jakis szczyt absurdu. Chyba nie pozostaje Wam nic innego jak kategorycznie
          > walczyc o swoje prawo do intymnosci i rozprzadzania wlasnym czasem!

          Latwo Ci mowic ! Kilkakrotnie przed porodem stanowczo mowilam, ze w tym dniu
          chce byc tylko z mezem a potem z mezem i dzidzi ! Odwiedziny mialy sie zaczas
          od nastepnego dnia. Po prostu nie szanuja moich decyzji i intymnosci !
          Czasami w domu czuje sie tak jakby wogole mnie tam nie musialobyc... nawet
          miejsca w sypialni juz dla mnie nie ma... dwa razy tak sie zdarzylo - chce isc
          do dzidzi a tam :tescieowie, meza brat i jego dziewczyna - rece opadaja, a ja
          chodze spieta i wkurzona...
          Sama jestem lepiej zorganizowana i nie lubie jak ktos mi sie plata pod
          nogami... jak sprzatam gdy jestem sama jest OK, w weekendy meza specjalnie
          wysylam na dlugi spacer z psem, zeby mi nie przeszkadzali ale jak zaczynam
          sprzatac i przychodzi jedna osoba albo dwie to tylko sie wk... nie usiedza
          godziny w miejscu, zeby nie przeniesc kurzu albo nie narobic sladu na mokrej
          podlodze... nawet pies wie, ze trzeba siedziec cicho w koszyku i nie platac
          sie smile
      • miska77 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 13:46
        Jak piszesz o sobie to wydaje mi sie jakbym czytala o sobie smile
        Milo miec bratnia dusze smile

        > Przy babci mojego męża zawsze zaciskałam zęby, nawet jak próbowała mi
        > udowodnić, że małe dziecko ma leżeć w łóżeczku nawet jak płacze bo "mu się
        > muszą kosteczki poukładać"

        HA ! Ostatnio jak dzidzi plakal mowie, zeby TA pora - tym razem tesciu
        uspakajal dzidzi, zeby nie plakalo ! juz chcialam odwolac wyjscie ale doszlam
        do wniosku, ze zwisa mi to i wychodze bo dostane szalu !
      • walizkaplus1 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 13:48
        dziewczyny, ja mysle ze nie trzeba prosic meza zeby porozmawial / tesciowa
        wtedy wytlumaczy sobie to po swojemu np ze prosicie grzecznosciowo albo ze maz
        prosi a synowa ma inne zdanie- przyjmie sobie najwygodniejsza interpretacje,
        nie mowiac juz o przeklamaniach jakie powstaja na linii wielorazowych
        powtorzen/.trzeba jej powiedziec prosto z mostu. jesli aluzje nie docieraja to
        juz jest jej problem, to ona nadwyreza wasza cierpliwosc i napewno nie nalezy
        zamykac sie w sobie, zagryzac i zamartwiac przede wszystkim dlatego ze nic sie
        w tej sytuacji nie zmieni. czytajac o waszych doswiadczeniach odnosze wrazenie
        ze:1. albo tesciowe sa gluche, perfidne, zlosliwe i was nie szanuja- w co
        notabene nie chce mi sie wierzyc albo po prostu nie powiedzialyscie im
        stanowczo i wyraznie ze zadnej ingerencji sobie nie zyczycie. no bo jak
        tesciowa moglaby siedziec pare godzin w szpitalu jesli ktoras z was
        powiedzialaby ze chce sie przespac? moze jestem bezczelna ale jesli u mnie
        wystapi taka sytuacja /chociaz nie sadze bo tesciowa jest bardzo rozsadna/to po
        prostu zartem wywiesze na drzwiach kartke "dzien bez mamy" i nie wpuszcze
        nikogo.
    • judytak Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 18.02.04, 13:38
      ano, właśnie dlatego mieszkam 800 kilometrów od mojej mamy ;o)
      bo ona by była właśnie taka
      i tak, jak mówię, żeby np. nie kupowała 6 kompletów ubranek, tylko 2 bo
      chciałabym, żeby dziecko od czasu do czasu było w czymś, co ja kupiłam, to
      płacze, ale dalej robi tak samo

      teściowa na szczęście dzieci lubi z daleka...

      a tego, że jadę rodzić, nie mówiliśmy z mężem nikomu
      aż dopiero to, że dziecko się urodziło ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • miska77 Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 18.02.04, 13:42
        my wszyscy mieszkamy w Wawie i ja do szpitala poszlam kilka dni przed porodem -
        bylam juz po terminie od OM i lezalam na patologii - nie dalo sie tego ukryc :-
        ( chociaz chcialam, zeby nikt nie wiedzial...
    • malika5 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 14:24
      Ja raczej jestem dosyć stanowcza i jak coś mi się nie podoba to walę prosto z
      mostu. Na rodzinę męża to bardzo działa- pomimo że zawsze jestem grzeczna to
      obrażają się i mam spokój na jakiś czas. Gorzej z moją rodziną, zwłaszcza z
      babcią, bo obiecuje co innego a robi potem co innego, wie że i tak ją kocham,
      chociaż jestem na nią wściekła.
    • madika Re: moje przemyslenia - skrajnie różna sytuacja 18.02.04, 15:39
      Serdecznie Ci współczuję. MOja teściowa tez jest fenomenalna, ale jest to
      przegięcie w zupełnie inną stronę z tej przyczyny, że ma wszystko i wszystkich
      w d...
      Moją córkę (teraz 5-letnią)a swoją pierwszą wnuczkę zobaczyła po raz pierwszy
      jak miała ona pół roku, przez kolejne pół roku - do jej pierwszych urodzin,
      również nie pragnęła jej oglądać, pojawiła się (na wyraźne zaproszenie na
      imprezę) na jej pierwsze urodziny. Wtedy było mi bardzo przykro, ale teraz
      cieszę się, poniewaz chyba już bardziej wkurza mnie jej obecność i denerwujący
      sposób bycia. Szkoda mi tylko córki, która czasami pyta się o drugą babcię (co
      jej mówić? ) i szkoda mi mojej mamy, która bardzo mi pomaga i stale jest na
      zawołanie przy każdej awaryjnej sytuacji, nawet jak sama nie bardzo może, np.
      jest chora . Szczególnie teraz będzie wesoło, bo będziemy mieli drugie dziecko,
      ja wrócę po macierzyńskim do pracy, pomoc przejmie moja mama, a kochana
      teściowa będzie się pojawiać raz na parę miesięcy, za to ze spektakularnym
      prezentem. Oczywiście, zaznaczę, że mieszkamy w tym samym mieście - kiedyś dość
      daleko od siebie (tłumaczyła się dojazdami), a teraz w odległości 15 min.
      autobusem. POza tym - jest na emeruturze, nie pracuje i wydawałoby się - ma
      kupę czasu. Niestety, nie dla wnusiów jedynego syna...
      Pozdrawiam wszystkie synowe - łączmy się.
      • aniutek Re: moje przemyslenia - skrajnie różna sytuacja 18.02.04, 16:38
        normalnie wlos sie na glowie jezy ( moj krotki jak czytam na jakie pomysly rodzina wpada)...
        do tej pory zawsze ze smutkiem myslalam o tym, ze jestem wlasciwie sama na obczyznie ( no jest
        siostra obok ale zero problemu posylam ja do siebie i basta smile Mama przyjezdza na wyrazne
        zaproszenie i jest bardzo fajna - zreszta mamie bez problemu powiem co mysle. ale teraz okazalo sie
        wlasnie, ze wraz z przyjsciem na swiat nowego dziecka ( w maju) wybiera sie do nas tesciowa...... lubie
        ja, ale nigdy w zyciu nie mieszkalysmy razem i w polaczeniu z pologiem, obowiazkami macierzynsko-
        bizensowymi i ciasnota w mieszkaniu nie za bardzo sobie wyobrazam jak przezyjemy jej wizyte. Ona
        jest samotnikiem i wiem, ze bedzie sie czula zle w naszym domu (od wielu lat mieszka sama w duzym
        mieszkaniu) pelnym zgielku, dzieci, muzyki i psa. I zle czuc bede sie ja - zobowiazana do pokazania jej
        miasta ( NYC) zapelnienia atrakcjami czasu, przez gardlo nie przejdzie mi poproszenie jej o zrobienie
        czegokolwiek, maz bedzie w pracy ja z nia w domu, wszyscy zmeczeni - bo niemowlak nie da nam
        pewnie spac.... ech to naprawde zly czas na wizyty rodziny. Juz wspomnialam mezowi, ze wolalabym
        aby przyjechala gdy mala bedzie miala hmmm kilka miesiecy....
        Jakos musze te sprawe przeforsowac, nie zniose haosu w domu, ten pierwszy czas z dzieckiem
        chcialabym spedzic w jak najwiekszym spokoju naszego domu, bez dobrze radzacych mi tesciowych i
        mam..... Pomysl misia - cale szczescie ,ze maja gdzie spac i wracaja do swego domu.....
        :smile)
        Nie daj sie, protestuj, pomysl z kartka na drzwiach " dzien bez mamy" bardzo mi sie podoba :smile)) moze
        sprobuj tak.
    • kags Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 20:05
      Miska! Cala drżę wink Za 3 miechy porod, a moja "nietesciowa" ma zadatki na taka
      upierdliwosc. Mojemu "niemezowi" wbilam juz do glowy, ze nie lubie wtykania
      nosa w nieswoje sprawy, delikatnie sugerujac, ze chodzi o jego mamusie wink
      On tez doskonale zdaje sobie sprawe, ze moze byc podobnie... Czasem nawet
      smiejemy sie, ze gdyby byly organizowane mistrzostwa upierdliwosci, to jego
      mamusia zajela by pierwsze miejsce wink Natomiast w zawodach krytyki,
      bezapelacyjnie "namber łan", to moja mamuska wink
      Tez mysle, ze ta sprawe powinien przejac Twoj maz, przeciez mu zalezy na Twoim
      samopoczuciu smile))

      Pozdrawiam,
      Trzym sie.
      KaGS.
      • miska77 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 21:13
        Prawde mowiac byslalam, ze to moja mama bedzie zaczowywac sie jak tesciowa. A
        jest bardzo opanowana. Bardzo jej za to dziekuje, ze nie dostala "swira". Ale
        jest mi tez szkoda mojej mamy, powiedziala mi ostatnio, ze czula sie jak
        wyrodna matka jak spelnila moja wole - zeby pojechala do domu jak rodzilam -
        powiedziala, ze tak sie czula bo tesciowa zostala w szpitalu pomimo, ze
        powiedziala, ze tez juz jedzie do domu a caly czas tam koczowala...
        • kags Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 21:47
          wiesz... tak to z mamami jest smile
          pewnie, ze moglo byc jej smutno, ale potrafila uszanowac Twoja prosbe.
          natomiast tesciowa... taaak, moze myslac, ze zostanie sprawi Ci jednak
          przyjemnosc...
          czasem odnosze durne wrazenie, ze rodzice i tesciowie chca ze soba
          rywalizowac... to troche bez sensu, bo przeciez chca dobrze, a tak sie staraja,
          ze przesadzaja.
          tak jak ktoras z dziewczyn pisala zrzuc to na meza, nie mozesz przeciez czuc
          sie obco u siebie!!! moze on na tyle normalnie rozegra ta sytuacje, ze
          tesciowie nie beda urazeni i uszanuja Wasza prywatnosc... musicie to tylko
          dobrze przemyslec, zeby nie bylo jakis "krzywych" akcji wink

          trzymam kciuki smile
          sciskam,
          KaGS.
        • ainer1 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 18.02.04, 21:59
          Miska77,

          ja przerabialam to z mama w okolicach mego slubu - robuilam slub i wesele sama i
          postawilam na swoim i obrazila sie na 1,5 roku juz chyba smile chociaz teraz
          pzryznaje mi po kolei racje smile
          Teraz zaczyna sie lepiej ukladac, ale przegiela na maxa z narzucaniem wlasnej
          woli. Wiec wiem, jakie to wkurzajace.
          Ale nie zaluje - slub byl extra, tak jak MY chielismy, co inni goscie pzryznaja smile
          A na codzien to sie ciesze ze i tesciow i rodzicow mam 300 i 250 km stad smile
          Na weekend mozna wpasc, niech dzidzie troche pobawia - juz im podalam terminy
          wesel znajomych w lipcu, sciagne mleko i na balange (raz u tesciow raz u
          rodzicow smile)
          I wiem, ze jakby sie pojawila opcja, ze mama bedzie chciala u nas zamieszkac i
          nam pomagac to mam kilka argumentow anty:
          1. moj maz bierze urlop zeby sie nauczyc opieki nad dzieciem i pobyc tylko w 3 a
          ja i tak rodze w meiscie tesciow wiec bedzie tego czasu dla nas malo smile
          2. zagrozil ze sie wyprowadzi (pomny cyrku z weselem hehehehh)
          3. kazdy ma swoj poglad na wychowanie dziecka - nie wiem jak bedzie po porodzie,
          ale skoro nauczylam sie gotowac, to dam sobie rade i pzry dzieckusmile to nei mzoe
          byc bardziej skomplikowane, a jak nie - to zawsze moge poprosic o pomoc pzreciez.
          Zgadzam sie z pzredmowcami ze to Twoj maz powinien z tesciami zalatwiac sprawy
          bo to ich krew a nie obca baba jednak smile
          ale ja tez mam meza bez talentu dyplomatycznego heheheheh
          pzryklad: tesciu kupil radio na starociach - stary rupiec, przywiozl do nas,
          pytam sie meza co to? prezent. dla kogo? dla nas. O jezu... nie chcesz? nie.
          no to moj kochany mezulo -
          Tato zabieraj ten grat bo sie zonie nie podoba smile
          serio!
          Myslalam, ze sie zapadne pod podloge ze wstydusmile
          i teraz jestem maruda, ale juz nie dostaje niechcianych prezentow hehehhehe

          Cos za cos niestety...

          W zyciu trzeba byc twardym nie mientkim smile

          Renia
    • sznoberka Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 19.02.04, 13:02
      No ja już mam stres sad((((((.
      Miska chyba połączę się Tobą w bólu, bo mieszkamy z teściami, mamy osobne wejście, ale już teraz w ciąży ich wizyty są niezapowiedziane, często zastaję umytą podlogę, poukładane to i owo, itp. I mnie normalnie roznosi.
      Sama nie potrafię teściom powiedzieć kilku słów, mężuś też się nie kwapi.
      Aż się boję co to bedzie po porodzie.
      Chyba będę musiała skorzystać z rad, które dziewczy tutaj podały bo inaczej wykończę się nerwowo.
    • inga_iga Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 19.02.04, 13:11
      dziewczyny serdecznie dziekuje za ten watek!
      właśnie sobie uświadomiłam ze sama na własna prośbę wpakowałabym się w takie
      bagno.sytuacja wyglada tak ze bede miała prawdopodobnie cesarke wiec i
      sprawnosc ruchowa taka sobie, poza tym z dzieciakami nie miałam praktycznie
      wcale do czynienia bo jakos moi znajomi nie chca sie roznmazacwink bojac sie, że
      sobie nie poradze zgodziłam sie na jakis czas z mezem zamieszkac u tesciow(1-2m-
      ce)
      niestety moja tesciowa to typ ktory wszystko wie najlepiej i generalnie ma
      wpojone ze kobiety do garow i sprzatania(poza tym nawet mila osoba)w domu u
      tesciow mieszka juz jej corka z mezem i dzieciakiem. no własnie!ten dzieciak to
      chyba najgorsze zło!on moze wszystko,wszyscy zyja tylko dla niego i on jest
      najwazniejszy.na 2 godz rozmowy watek tego bachora zajmuje 1,5. boje sie ze ow
      bachor 3letni zreszta, stwierdzi ze moj niemowlak to nowa zabawka a cała
      rodzinka procz mnie bedzie zachwycona i moje prosby zeby trzyma sie jak
      najdalej od malenstwa beda przyjete wrecz z niesmakiem.przypuszczam ze gdyby
      nawet wyjał noworodka z łozeczka nikt nie pomyslaby ze moze zrobic krzywde
      mojemu dziecku, tylko byli by zachwyceni ze ich pupilek domowy interesuje sie
      nowym domownikiem. poza tym juz teraz mam obawy ze nie bede mogła sie zajac
      wlasnym dzieckiem bo przeciez jestem słaba, nie znam sie, itp.
      i to słynne zdanko tesciowej:"wiesz,ja sie nie chce wtrącać,ale..."

      chyba juz wole siedziec w kawalerce sama,niz miec tam konfort.
      • anulka74 Do ingi_igi 19.02.04, 14:10
        Ciarki mnie przechodzą po tym co napisałaś. Tak rzeczywiście może być!
        Wymyślcie sobie jakiś powód (np. że chcecie się sprawdzić, może to zresztą nie
        będzie wymyślone) i uciekajcie stamtąd czym prędzej! A z Twojej wypowiedzi
        wynika, że macie gdzie uciec.
        Przecież na pewno świetnie sobie poradzicie, a już na pewno będziecie zdrowsi
        psychicznie...
        Powodzenia.
        • inga_iga Re: Do anulki 19.02.04, 22:14
          ja jeszcze nie mieszkam z tesciami. ten moment miał nastapic po porodzie, a
          termin mam na lipiec. dzisiaj własnie po przeczytaniu tego watku postanowiłam
          ze po porodzie nie wybieram sie do nadgorliwej rodzinki. niestety po probie
          rozmowy z moim meze na ten temat widze ze łatwo nie bedzie. on cały dzien
          pracuje nie chce mnie zostawic samej na całe dnie po porodzie, a na moje
          przypuszczenia jak bedzie u jego rodzinki odpowiada ze przesadzam.mam jeszcze
          czas zeby go przekonac ze rekonwalescencja po porodzie w domu tesciow to nie
          najlepszy pomysl..
          pozdrawiamsmile
      • miska77 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 19.02.04, 22:18
        > bede miała prawdopodobnie cesarke wiec i
        > sprawnosc ruchowa taka sobie, poza tym z dzieciakami nie miałam praktycznie
        > wcale do czynienia bo jakos moi znajomi nie chca sie roznmazacwink bojac sie,
        > że sobie nie poradze zgodziłam sie na jakis czas z mezem zamieszkac u tesciow

        ja mialam cesarke i powiem szczerze, ze czulam sie znacznie lepiej niz niektore
        babeczki po naturalnym, siadalam nawet po turecku ! Fakt, ze brzuch boli jak
        sie kaszle albo kicha ale wszystko jest OK, nie zamartwiaj sie bez potrzeby smile
        Przez 1,5 roku malzenstwa i 3 lata wczesniej mieszkalam sama to jakos sobie
        radzialam - pralam, sprzatalam, gotowalam i wszystko bylo OK a teraz nagle mam
        nie miec sily i czuc sie u siebie jak intruz ? Wrocilam do domu 4 dni po
        porodzie i naprawde mialam sile zrobic wszystko tylko nie moglam sie
        przemeczac, poza tym mialam meza w domu, ktory byl na zwolnieniu.
        Radze Ci, zebys jak najszybciej wrocila do swojego lokum - ciasne ale wlasne !
        Moja mama mi tez zaproponowala, ze na jakis czas mozemy u nich pomieszkac to ja
        opieprzylam za sam taki pomysl !
        powodzenia !

        > -
        > ce)
        > niestety moja tesciowa to typ ktory wszystko wie najlepiej i generalnie ma
        > wpojone ze kobiety do garow i sprzatania(poza tym nawet mila osoba)w domu u
        > tesciow mieszka juz jej corka z mezem i dzieciakiem. no własnie!ten dzieciak
        to
        >
        > chyba najgorsze zło!on moze wszystko,wszyscy zyja tylko dla niego i on jest
        > najwazniejszy.na 2 godz rozmowy watek tego bachora zajmuje 1,5. boje sie ze
        ow
        > bachor 3letni zreszta, stwierdzi ze moj niemowlak to nowa zabawka a cała
        > rodzinka procz mnie bedzie zachwycona i moje prosby zeby trzyma sie jak
        > najdalej od malenstwa beda przyjete wrecz z niesmakiem.przypuszczam ze gdyby
        > nawet wyjał noworodka z łozeczka nikt nie pomyslaby ze moze zrobic krzywde
        > mojemu dziecku, tylko byli by zachwyceni ze ich pupilek domowy interesuje sie
        > nowym domownikiem. poza tym juz teraz mam obawy ze nie bede mogła sie zajac
        > wlasnym dzieckiem bo przeciez jestem słaba, nie znam sie, itp.
        > i to słynne zdanko tesciowej:"wiesz,ja sie nie chce wtrącać,ale..."
        >
        > chyba juz wole siedziec w kawalerce sama,niz miec tam konfort.
    • edytafg1 Re:do Miski 19.02.04, 15:37
      a nie mozesz z nia po prostu pogadac? Sama -milo i uprzejmie? A poza tym musisz
      otwierac drzwi jak dzwoni? mzoesz zawsze pow. ze cie nei bylo -bylas na
      spacerze. jak tesciowa pare razy pocaluje klamke to bede cie uprzedzac o
      wizycie..
      • bibba Re:do Miski 19.02.04, 19:42
        miska slowa wspolczucia, ja bym zwariowala.

        mam jedna rade - moze popros zeby ci pomogla np w czwartki - czyli zapros ja i
        popros o cos zeby sie czula potrzebna, a na reszte dni powiedz jej ze
        zorganizujesz sobie inne zajecia... i pomoc od innych ludzi

        ale prawdziwa rada jest taka - po pierwsze zdrowa matka zdrowe dziecko - wiec
        zadbaj o swoj komfort i ukroc to wariactwo. nie bede pisac jak, bo to sprawa
        twoja meza i rodziny, ale babo, albo bedziesz sie meczyc i bedzie coraz gorzej,
        tobie, albo po prostu szczerze do tego i do niej podejdzesz. zycze powodzenia,
        i sadze ze masz absolutna racje w tym jak sie czujesz.

        bibba
      • miska77 Re:do Miski 19.02.04, 22:20
        > A poza tym musisz otwierac drzwi jak dzwoni? mzoesz zawsze pow. ze cie nei
        bylo -bylas na
        > spacerze. jak tesciowa pare razy pocaluje klamke to bede cie uprzedzac o
        > wizycie..

        wlasnie o to chodzi, ze ja wiem kiedy przyjedzie bo mowi, ze przyjedzie,
        ostatnio maz mi powiedzial, ze przyjedzie...
    • edta1 napisz książkę 19.02.04, 17:43
      Powiem ci, że czytając to co napisałaś czułam sie jakbym oglądała jakąś absuralną komedię i nawet się uśmiałam. CHOCIAŻ WIEM, ŻE DLA CIEBIE TO NIE BYŁO SMIESZNE JECHAC NA ŁÓŻKU W SZPITALU I PATRZEĆ NA PRZGLĄD SWOJEJ ZATROSKANEJ RODZINKI OJ JA BYM SIĘ WKUŻYŁA, ALE NAPRAWDĘ MOGŁABYŚ NAPISAĆ O SWOICH PERYPETIACH KSIĄŻKĘ POCZĄTEK JUŻ MASZ JA JĄ CHĘTNIE KUPIĘ I BĘDZIESZ MIAŁA POŻYTEK ZE SWOICH PRZEŻYĆ JAKIE BY ONE NIEBYŁY I MOŻESZ W TEN SPOSÓB POMÓC INNYM MŁODYM MAMOM PRZESTRZEGAJĄC JE PRZED NADOPIEKUŃCZOŚCIĄ RODZINY I MOŻE COŚ ZAROBIĆ
      POZDRAWIAM ED
      ZOBACZYMY JAK ZACHOWAJA SIĘ MOI ALE ZAPOWIADA SIĘ ŻE SĄ WYPOSAŻENI W ZDROWY ROZSĄDEK I ZNAJĄ GRANICE. CHOCIAŻ JA JESTEM LUZAK NIE PRZESZKADZA MI W CHAŁUPIE RODZINA I MOŻE ZA MINIE WYKONAĆ PRANIE, SPRZATANIE I PRASOWANIE A JA ZASNĘ CHOĆBY NA ŚRODKU PODŁOGI ONI CHYBA O TYM WIEDZĄ I BOJĄ SIĘ ŻE BY SIĘ U MNIE LENIA PATENTOWANEGO ZACHAROWALI.
      CZASAMI JAK CZUŁAM SIĘ ŹLE NA POCZĄTKU CIĄŻY TO MYŚLAŁAM, ŻE FAJNIE BY BYŁO GDYBY KTOŚ WPADŁ ZROBIŁ ZA MNIE ZAKUPY, OBIAD, POSPRZĄTAŁ ALE NIC Z TEGO I DOBRZE BO TO CO ROBIĄ TWOI TO JEDNAK UPOKARZAJĄCE
    • miska77 DZISIEJSZY DZIEN... 19.02.04, 22:38
      Dzisiaj przyjechala tesciowa, mieszkanko jak zwykle posprzatane, obiad
      przygotowany, kompot ugotowany - nie ma nic do roboty. Ja siedze ogladam
      kiczowaty serial. Potem chwile gadamy, czuje, ze atmosfera jest napieta.
      Wyluzowuje sie. Wydaje mi sie, ze tesciowa czytala ten watek... Przychodzi moj
      maz po 1,5 godzinie pobytu tesciowej (godzine ogladalam serialsmile Jest luzik,
      zjadamy obiad. Chce wyjsc na spacerek z wozkiem, ale czekamy na tescia, zeby
      tesciowej samej sie nie nudzilo-poza tym nie mialaby jak zamknac drzwi bo nie
      ma do nas kluczy. Przyjechal tesc... Moj maz wyprowadzil wozek na korytarz i
      pompowal kolko bo uchodzilo powietrze. Tesciu od razu przy dzidziusiu, nie moge
      sie przedostac do dziecka... Tesciowa mowi, ze jest zmoczony to zaczynamy go
      przebierac a tesciu zawinal rekawy i wpycha sie miedzy nas, ze on to bedzie
      robil ! Normalnie opadly mi rece, szczeka i cyce !
      Ubralam sie, oni przewineli dziecko, zabralam im go i zaczelam ubierac w
      kombinezon. Ubranego oddalam mezowi i powiedzialam, zeby poczekal na dworzu. Za
      chwile wychodze na korytarz patrze a on stoi... wozka nie ma ...
      Robie "zdziwienie"... Jak sie okazalo tesciu jak szybki lopez porwal wozek i
      juz byl na dworze... Wyszlam z bloku i zabralam wozek "ja bede prowadzic" -
      stwierdzilam i poszlam sobie. Odprowadzilismy ich do auta. UFFFF...
      Tesciowa byla spoko ale tesc przeszedl samego siebie. Wkurza mnie to
      slodzenie !!! Przeciez kota tez mozna zaglaskac na smierc !!!
      Wieczorem przyjechala moja mama na chwile - przywiesc paczki, wyciagnelam ja na
      spacer i powiedzialam co mi lezy na sercu, powiedziala, ze jakos delikatnie
      wspomni tesciowej, ze lubie byc sama i dobrze sie czuje w swoim towarzystwie,
      ze jestem samodzielna i nie trzeba mi pomagac... Opowiedziala mi o poczatkach
      swojego malzenstwa i jak sie okazalo moj tata reagowal tez alergicznie na
      tesciowa - po kazdym jej wyjsciu przestawial wszystko "na swoje miejsce" - ja
      robie to samo.
      Czuje, ze nie wytrzymam, teraz tez lzy mam w oczach, nie chce urazic meza ale
      wiem, ze lada moment wybuchne... plusem calej tej sytuacji jest to, ze moi
      rodzice zachowuja sie normalnie a tata to nawet boi sie trzymac wnuczka smile a
      jak tesciu go trzyma to tylko czekam kiedy dzidzia mu wypadnie tak nim
      telepie...
      BOSZ... dodaj mi sil !!!
      Prawde mowiac nigdy nie bylam z nikim silnie emocjonalnie zwiazana, zawsze
      bylam "zimna" ale dzisiejsza rozmowa z mama naprawde mi pomogla ale jeszcze
      musze sie wyplakac...
      W niedziele jedziemy na obiad do tesciow, jak sie zapytaja kiedy maja
      przyjechac to powiem, ze my przyjedziemy do nich za tydzien na obiad i tak
      zostanie... jak wczesniej, jak przed ciaza i w ciazy...
      • martaurb Re: DZISIEJSZY DZIEN... 20.02.04, 08:23
        Miska, strasznie Ci wspolczuje!!!!
        Czy z Twoim Mezem naprawde nie mozna porozmawiac i uswiadomic Mu tej calej
        sytuacji???? Tego, jak Ty sie czujesz?????
        I bardzo dobrze, ze sie postawilas, chociaz troche, moze zrozumieja, ze ich
        miejsce jest gdzies indziej, a nie POMIEDZY Toba a Malenstwem!!!

        Trzymam kciuki i zycze duzo cierpliwosci (i zeby sie to wszystko nie odbilo na
        relacjach Twoich z Mezem i z Dzidzia!!!
      • jola.wie Re: DZISIEJSZY DZIEN... 20.02.04, 09:39
        właśnie, mnie też nie podoba się, że twój facet tego nie widzi. Czy musisz mu
        to uświadamiać? Czy on tego naprawdę nie widzi? Bo jeżeli widzi i zezwala,
        musisz uważać, nie brnijcie dalej! Niepokojące dla mnie było zdanie: ale ona
        jest taka szczęśliwa, prawie się popłakała leżąc z Małym (czyt. nie mogę jej
        tego zrobić). To na czyim szczęściu mu bardziej zależy: matczynym czy żoninym?
        Jej czy Twoim? Urodziłaś dziecko, żeby jego matce zrobić dobrze? Za parę lat
        będzie to nie do odkręcenia! Możesz jeszcze poczekac, aż entuzjazm teściów sam
        opadnie, ale to ryzykowne, bo może się tak nie stać, chyba że zniedołężnieją,
        ale tego nie życz nikomu. (razi też kontrast w podejściu do sprawy twoich
        rodziców, na ich korzyść rzecz jasna, czyli, ze da się "normalnie"!)

        Natomiast nie daj się ubezwłasnowolnić nikomu!!!!!! A zwłaszcza teściom.
        Wyobraź sobie jak za parę lat chełpią się: no, bez naszej POMOCY młodzi
        przenigdy nie daliby sobie rady! Jak im pozwolisz tak się mieszać może się
        okazać, że niechcący stracisz własną samodzielność i za parę lat nie będziesz
        sobie faktycznie dawała bez nich rady.

        Postraszę cię jeszcze jednym: teraz można to jeszcze w miarę spokojnie
        załatwić, kumulowana złość i bynt kiedyś wybuchną, wtedy zrobisz im krzywdę,
        będzie wielka awantura, mąż będzie miał ci za złe i w atmosferze totalnego
        konfliktu i w desperacji będziesz się z hukiem wyprowadzać do miasta oddalonego
        przynajmniej 500 km, kosztem kontaktu z własnymi rodzicami.

        I jeszcze jedno: w tym zmasowanym ataku teściów grozi ci powzięcie niechęci do
        własnego dziecka, jak tak dalej będzie trwało i kiedy Mały zacznie już
        reagować, a będzie widział nad sobą twarz babci lub dziadka, do nich będzie się
        uśmiechał. Możesz być zazdrosna o jego względy.

        Można oczywiście uczynić z tych przeżyć użytek i napisac książkę. To co jest
        powyżej to czarne scenariusze i nie życzę ci spełnienia żadnego z nich. Ale
        oprócz tego, że nastąpił w twoim życiu przewrót w postaci macierzyństwa jest to
        też czas na wyznaczanie granic. Najlepszy jaki może być.

        Trzymam kciuki i powodzenia! (tez to poniekąd znam, mam taką upierdliwą
        szwagierkę, starsza ode mnie o 10 lat ma się za wyrocznię, zawsze kiedy
        jest, "bawi się" moimi dziećmi i w moim odczuciu daje mi do zrozumienia, że ona
        spędza z nimi czas lepiej niż ja: ma cierpliwośc, rysuje, nosi na rękach, idzie
        w pole na spacer, lepiej wie, nie upiera się, jak dziecko nie chce jeść, kupuje
        prezenty, na które mnie nie stać, itp. Jestem z nią w konflikcie od lat i
        rzadko się widujemy, dzieciom jednak nie mogę zabronić "cioci". "Ciocia" zaś ma
        dwoje dorosłych już dzieci i aktualnie jest wściekła, ze "prześcignęliśmy" ją,
        bo czekamy na trzecie, a to ona się miała za matkę polkę. Swoją wściekłość
        wyraziła komentarzem: no, mnie by nie było stać na trzecie dziecko, dodam, że
        jest, delikatnie mówiąc, dobrze uposażona, my w każdym razie przy niej jesteśmy
        nędzarzami. Przestała nas też w ogóle odwiedzać, żeby się jej ta moja ciąża nie
        nawijała na oczy. Cóż, życie....)

        Pozdrawiam
        jola
        • miska77 Re: DZISIEJSZY DZIEN... 20.02.04, 13:55
          > właśnie, mnie też nie podoba się, że twój facet tego nie widzi. Czy musisz mu
          > to uświadamiać? Czy on tego naprawdę nie widzi? Bo jeżeli widzi i zezwala,
          > musisz uważać, nie brnijcie dalej! Niepokojące dla mnie było zdanie: ale ona
          > jest taka szczęśliwa, prawie się popłakała leżąc z Małym (czyt. nie mogę jej
          > tego zrobić). To na czyim szczęściu mu bardziej zależy: matczynym czy
          żoninym?
          > Jej czy Twoim? Urodziłaś dziecko, żeby jego matce zrobić dobrze? Za parę lat
          > będzie to nie do odkręcenia! Możesz jeszcze poczekac, aż entuzjazm teściów
          sam
          > opadnie, ale to ryzykowne, bo może się tak nie stać, chyba że zniedołężnieją,
          > ale tego nie życz nikomu. (razi też kontrast w podejściu do sprawy twoich
          > rodziców, na ich korzyść rzecz jasna, czyli, ze da się "normalnie"!)

          No wlasnie... im czesciej o tym mysle to nie wiem na czyim szczesciu mu
          bardziej zalezy... jego mama naprawde jest kobieta spoko ale do pogadania
          czasami , a on ja umawia jak ja jestem sama w domu tak jakby mi sie strasznie
          nudzilo a ja sama ze soba czuje sie naprawde swietnie smile
          A co do zniedoleznienia to predko im nie grozi sa w kwiecie wieku czyli lekko
          po 50-tce...
          Naprawde zastanawiam sie czy dziecko jest dla mnie i dla meza czy po to, zeby
          im zrobic przyjemnosc. Fakt, ze dali nam kase na krew pepowinowa (to byl ich
          pomysl) nie upowaznia ich do tego, zeby tak nas traktowac... z tego powodu
          czuje sie fatalnie, poniewaz ja sie czepiam jak daja nam kase na rozne rzeczy,
          mimo tego, ze wiedzie nam sie dobrze, a maz mowi: "jak daja to bierzmy", czuje
          sie niezrecznie...

          > Natomiast nie daj się ubezwłasnowolnić nikomu!!!!!! A zwłaszcza teściom.
          > Wyobraź sobie jak za parę lat chełpią się: no, bez naszej POMOCY młodzi
          > przenigdy nie daliby sobie rady! Jak im pozwolisz tak się mieszać może się
          > okazać, że niechcący stracisz własną samodzielność i za parę lat nie będziesz
          > sobie faktycznie dawała bez nich rady.

          Moja sasiadka wlasnie uslyszala cos takiego od swojej tesciowej (synek ma 5
          lat), chociaz nie miala od tesciowej zadnego wsparcia ani finansowego ani
          czasowego - olewala ja caly czas.

          > I jeszcze jedno: w tym zmasowanym ataku teściów grozi ci powzięcie niechęci
          do
          > własnego dziecka, jak tak dalej będzie trwało i kiedy Mały zacznie już
          > reagować, a będzie widział nad sobą twarz babci lub dziadka, do nich będzie
          się uśmiechał. Możesz być zazdrosna o jego względy.

          od kilku dni czuje taka nieches i zlosc do Malego, jakbym na nim chciala sie
          zemscic za to co mnie wkurza. Czasami boje sie go wziac na rece, zeby mu
          krzywdy nie zrobic sad
          Kurcze, przez cala ta akcje czuje, ze oddalam sie od meza ale nie wiem jak
          powiedziec to co czuje...ze wpadam w depresje...tak bardzo go kocham i nie
          chce go urazic, ze drazni, wkurza mnie zachowanie jego rodzicow, oni po
          prostu dostali pierdolca ! Czuje sie jak masochistka ! Dzisiaj pol nocy nie
          spalam i caly czas sie zastanawialam i nadal stoje w martwym punkcie !
          Najlepszym rozwiazaniem byloby przeprowadzic sie na drugi koniec Polski !
          Juz wolalabym caly dzien pasc owce i kozy niz to wszystko przezywac.
          W jednym poscie, chyba na psychologii , odpowiedziala mi dziewczyna i
          stwierdzila, ze to sa toksyczni tesciowie i swoja dobrocia i slodycza tylko
          krzywdza mnie, meza i synka, bo to najczesciej doprowadza do kryzysu w
          malzenstwie, bo tesciowie jako ludzie sa w porzadku ale sytuacja jest chora.
          Ale jak mam z nimi pogadac o tym co mi na watrobie lezy ? Nie wypada mi i
          glupio by mi bylo, mysle,ze to powinien zrobic maz. Gdyby to chodzilo o
          moich rodzicow to pogonilabym raz a porzadnie.
          Najlepiej bym sie czula, gdyby moj maz przeczytal to co napisalam na forum i
          odpowiedzi, moze by mnie zrozumial... w koncu jego wkurza moj tata jak cos
          robia razem, bo jest taki rozlazly i sie "zawiesza".



          • martaurb Re: DZISIEJSZY DZIEN... 20.02.04, 16:00
            Miska, wiem, ze jestem monotematyczna, ale porozmawiaj z Twoim Mezem!!!!
            Koniecznie!! A jesli boisz sie, ze wybuchniesz (im dluzej to sie ciagnie, tym
            wieksze tego niebezpieczenstwo) to sobie napisz to wszystko, albo wydrukuj
            swoje posty i troche zmien i daj mezowi do przeczytania!!!!
            Tym bardziej, ze mozesz sie posluzyc tym przykladem ktory podalas na koncu
            postu - ze Twoj Maz sie wkurza na Twojego Tate!!! Teoretycznie bez powodu, ale
            jednak cos Mu nie pasuje!! To tak jak z Toba mniej wiecej!!!
          • tarkosia1 Re: DZISIEJSZY DZIEN... 23.03.04, 23:02
            Miska,
            bardzo dziekuje Ci za ten watek. Zobaczylam w nim siebie za kilkanascie
            tygodni, swoja tesciowa, tescia, rodzicow i niestety obawiam sie czy tez nie
            meza.
            Moja rodzina tez ma juz zaplanowana przyszlosc dziecka po porodzie. Moja
            tesciowa bedzie przychodzic codziennie na spacery, bo ma blisko, tesc juz
            przygotowuje miejsce dla wnuka w domu za miastem, a ja... ja chyba musze
            poprosic o wpisanie mnie do grafika mojego synka, moze uda mi sie z nim spotkac
            od czasu do czasu. Nikt mnie sie nie pyta o zdanie! Probuje rozmawiac o tym z
            mezem, ze marze o tym, abysmy 2 tygodnie po porodzie spedzili tylko we trojke -
            niewazne czy w bajzlu, czy z obiadem czy bez - po prostu cieszyli sie naszym
            oczekiwanym malenstwem, ale on nie potrafi i nie chce przeciwstawic sie
            rodzicom. Jesli robie to ja - wyrzuca mi, ze nie okazuje im szacunku.
            Teraz ciagle slucham jaka to bede slaba, niezdarna i ze koniecznie trzeba
            bedzie mi pomoc. Dlaczego jednak nie moge liczyc na pomoc meza, tylko musza od
            razu sciagac do domu tabuny?!
            Moja mama ostatnio z wyrzutem, powiedziala mi ze przeze mnie nie bedzie miala
            urlopu w tym roku. Zapytalam zdziwiona: dlaczego? Ona: Bo masz termin w lipcu!
            Musze zostac i sie wszystkim zajac!
            Jakbym kiedykolwiek ja o to prosila!!!
            Ostatnio mama powiedziala, ze musi sie umowic z tesciowa, by kupic wyprawke dla
            malego. ZE MI NIE WOLNO NICZEGO KUPOWAC, BO ZAPESZE, WIEC ONE ZROBIA ZAKUPY!!!
            Myslam, ze sie przewroce na grzbiet!!!
            Nasi rodzice traktuja wnuki jak swoja wlasnosc. Az mnie ciarki po plecach
            przechodza, gdy patrze jak moi rodzice zdeptali autorytet rodzicielski mojego
            brata i bratowej. Wnuk zostal przez nich doslownie usynowiony. Moja mama uwaza
            to za urocze, kiedy maly przypadkowo myli sie i mowi do niej Mamo zamiast
            Babciu. Cieszy sie, kiedy maly woli zostac u niej na noc niz wrocic do swojego
            domu i kreci rozne intrygi, zeby zatrzymac go u siebie na weekend, na kazdy
            kolejny dzien: bo jest przeziebiony i lepiej zeby nie wracal autobusem, bo ma
            jutro klasowke i dzis dziadek z nim powtorzy slowka, bo ma przyjecie u kolegi z
            klasy, bo pojdzie z dziadkiem do kina... i tak w kazdym tygodniu trwa walka o
            kazdy jeden dzien dluzej.
            Misko, wspieram Cie calym moim sercem! Naprawde czuje Twoja zlosc, bezsilnosc,
            jesli cokolwiek Ci to pomoze, to chce Ci powiedziec tak jak wszystkie
            dziewczyny ktore wpisaly sie wyzej, ze masz absolutna racje i prawo by
            decydowac o wszystkim co dt Twojego dziecka sama z mezem, ze sytuacje ktore
            opisujesz sa rzeczywicie chore i najwyzszy czas sie od nich uwolnic. Sugeruje
            bardzo szczera dluga i emocjonujaca(!)rozmowe z mezem, a potem krotka i
            tresciwa z tesciami. Zapewne sie obraza, ale jesli naprawde kochaja wnuka,
            przejdzie im i po jakims czasie przystana na Twoje warunki - a wlasciwie Wasze,
            bo czas by i maz okreslil co mu odpowiada a co nie.
            Obiecuje sobie, ze sama tez taka rozmowe przeprowadze.
            Koniecznie pisz jak sobie radzisz! Na razie jestes bardzo bardzo cierpliwa i
            silna, naprawde.
          • tarkosia1 Re: DZISIEJSZY DZIEN... 23.03.04, 23:30
            Miska,
            przeciez to dobry pomysl! usadz go przed monitorem! powiedz mu, ze od dawna
            chcialas mu cos powiedziec... i niech czyta. Przeciez tu sa Twoje lzy, rozpacz,
            bezsilnosc i zlosc. Po co masz przezywac to w rozmowie jeszcze raz?

            miska77 napisała:

            > Najlepiej bym sie czula, gdyby moj maz przeczytal to co napisalam na forum i
            > odpowiedzi, moze by mnie zrozumial... w koncu jego wkurza moj tata jak cos
            > robia razem, bo jest taki rozlazly i sie "zawiesza".
            >
            >
            >
      • jola.wie Do wszystkich co mieszkają z teściami 20.02.04, 09:46
        ... lub własnymi rodzicami (!)
        OSTRZEŻENIE
        Jest to ekstremalnie trudne doświadczenie. Przerabiałam jedno i drugie. Matkę
        mam przyjaciółkę i pokrewną duszę i właśnie przez wspólne mieszkanie ta więź
        groziła całkowitym zerwaniem, teściów mam do rany przyłóż, teściowa cicha,
        teściu ostatnią koszulę z grzbietu zedrze.....
        Ale na litość boską nie w jednym domostwie! Wykańcza nerwowo obie strony, każdy
        coś wie lepiej i na dłuższą metę jest to nie do wytrzymania.
        Nie przeczę - są wyjątki.
        Dystans określa się indywidualnie: może to byc w wyjątkowych przypadkach nawet
        mieszkanie w jednej klatce schodowej, ale jak widać w tym wątku, czasem
        kilkaset km odległości dobrze robi.
        (nie wątpię, że z teściami nam się doskonale układa m.in. dzięki temu, ze
        aktualnie mieszakją 280 km od nas)
        Najczęściej jednak jest tak, ze to co niewinnie i zachęcająco się zaczyna:
        będzie bliziutko, pomożemy wam, będziemy pod ręką, przeradza się w sytuację nie
        do zniesienia. Moja przyjaciółka musiała się przez to rozwieść z mężem. No bo
        przeciez to dla niej (i dla siebie) jej rodzice ten dom wybudowali!
        UWAŻAJCIE!
    • mms78 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 20.02.04, 10:29
      Witajcie,
      wlasnie sobie uswiadomilam,ze u mnie moze byc podobnie ale z moimi
      rodzicami.Mieszkamy z nimi i oni wszystko przezywaja strasznie
      emocjonalnie.Tesiowie mieszkaja w sumie niedalego ale tesciu troszke schorowany
      i maja wlasny interes a w zwiazku z tym mniej czasu.
      Moj maz jak uslyszal,ze moja mam bedzie czekala na korytarzu jak bede rodzila
      to o malo nie zemdlal i prosil mnie abym jej to wypersfadowala.I opieralam sie
      ale teraz chyba to uczynie.Mieszkamy z nimi a niedlugo obok nich i musze sie
      miec na bacznosci zeby nie weszli nam na glowe bo spory miedzy mna a mezem juz
      byly niejednokrotnie...wiem co go boli. Oni chca pomoc i doradzic,ja to
      odbieram pozytywnie bo ich znam od lat a dla niego to obcy ludzie i go moga
      draznic.
      Trzymajcie sie.
      • ksas Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 20.02.04, 11:04
        wprawdzie moj dzidzius jeszcze sie nie urodzil,ale moja tesciowa juz zapowiada,
        jak to bedzie nam pomagac. Przeszla na emeryture i mieszka niedaleko!!! obawiam
        sie codziennych i to calodziennych wizyt! jest naprawde niemozliwa- juz teraz
        szykuje sie na to ,a ja twardo mowie, nie calkiem na serio, ale twardo,ze jesli
        nie bede sobie dawac rady to zatrudnie opiekunke do pomocy!!! na to tesciowa
        placzliwym glosem mowi ,ze jak my nie damy jej sie zajmowac wnuczka to ona sie
        zalamie!!! przeciez to jest normalny szantaz! na szczescie moj mąż jest
        nastawiony anty i tylko czeka na sygnal,zeby ja ustawic do pionu! ja narazie go
        powstrzymuje,co by atmosfere nie zgestniala za wczesnie... w zeszlym tygodniu
        na obiedzie nieopacznie wspomnialam,ze ide do fryzjera- to uslyszalam,ze
        absolutnie nie wolno mi tego robic, bo jak Renatka / siostra mojego meza/ byla
        w ciazy to sobie wlosow nie farbowala- nie wytrzymalam i dobitnie
        powiedzialm,ze bede sama decydowac o losie moich wlosow i dziekuje za uwage!
        zebyscie widzialy ten wyraz twarzy! gdyby nie tesc, ktory przyznal mi racje
        byloby cienko ze mna! skonczylo sie na obrazonej minie i sciskoszczeku!
        ale jak sie urodzi Pola to bedzie ciezko! wiem to na pewno!
        ma ktos jakis sposob na tesciowa!
    • kasiacs Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 20.02.04, 11:34
      a ja mysle sobie tak ze to co teraz jest udreka stanie sie kiedys bycmoze
      nieocenione. Teraz kiedy przezywasz pierwsze chwile z Twoim dzieckiem to
      rzeczywiscie nadopiekunczosc moze byc niedozniesienia. Chcesz i powinnas moc
      pobyc z nim sama, ale za jakis czas bedziesz wdzieczna ze masz mame i tesciowa
      ktore zawsze Ci pomoga kiedy bedziesz chciala wyjsc kiedy bedziesz musiala
      wrocic do pracy. Nie bedziesz musiala wynajmowac opiekunek ze potworne
      pieniadze. Poza tym z czasem to sie chyba troche zmienia i jak sie
      przyzwyczaisz do nowej sytuacji to chetnie pobedziesz chwile zdala od dziecka
      (jak w tym watku o Macierzynstwie a ilosci porodow).
      Pomyslcie o tych dziewczynach ktore nie maja pomocnych mam i tesciowych sa
      zdane na same siebie - to jest dobre na 5 min a potem jest napewno ciezko samej.

      Ja jak mi sie narazie wydaje mam idealnych tesciow i mame wiem ze pomoga jak
      poprosze ale nie beda chyba jakos strasznie wychodzic przed szereg.
      Tesciowa ma tylko jeden mankament - fatalny gust - juz zaczela
      kupowac "przecudnej urody" ubranka dla dziecka, ktorych ja nigdy nie wloze
      swojemu dziecku. Teraz szaleje z radosci ze bede miala synka bo juz widze
      oczyma wyobrazni te wszystkie obrzydliwe sukieneczki koronkowe ktore
      dostawalabym dla dziewczynki, no i zabawki (laleczki pluszaczki itp). Z
      chlopcem chyba mimo wszystko bedzie lepiej.

      Pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu nie wszystkie dziewczyny maja tyle
      szczescia i tyle zyczliwych osob wokol co my.

      Kasia + Bartus 23t4d
    • malika5 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 20.02.04, 14:24
      Ja na twoim miejscu rozważałabym dwa wyjścia:
      1. Szczera rozmowa z mężem, bez nerwów i kłotni, ale bardzo stanowcza- albo on
      załatwi tą sprawę albo ty ją załatwisz. Nie bój się, że urazisz męża, być może
      tak będzie, być może obrazi się i nawet będzie spał u mamusi noc czy dwie
      (miałam bardzo podobną sytuację z męża siostrą), ale w końcu zrozumie i wróci.
      Bądź twarda, musisz wyznaczyć pewne granice. Nie liczyłabym na to że mąż sam
      się domyśli o co chodzi. A widząc jak piszesz o całej sprawie, wiem że jesteś
      osobą taktowną i delikatną i na pewno nie będziesz agresywna podczas takiej
      rozmowy. Wyznaczcie termin kiedy on ma pogadać z rodzicami. Jeżeli on tego nie
      zrobi, zrób to ty. Po prostu im powiedz, że bardzo ich lubisz, ale codzienne
      wizyty Cię męczą i chciałabyś pobyć trochę sama z dzidzią. Powiedz im żeby nie
      przychodzili dopóki nie zadzwonisz. Dodaj, że wiesz że są ludźmi kulturalnymi i
      nie będą sami się narzucać- może to do nich dotrze.
      2. (raczej polecam Ci rozwiązanie nr. 1, bo to prowadzi do konfliktu, ale za to
      będziesz miała spokój). Skoro już teściowa do ciebie przychodzi, zaciśnij zęby
      i zacznij traktować ją jak służącą: "Mamo niech mama skoczy po cukier- właśnie
      się skończył", "może by mama pomogła mi umyć okna/wyprasować?", "dobrze że mama
      przyjechała to pomoże mi mama umyć podłogi" itp. w tym czasie ty sobie
      siedzisz, noga na nogę, żadnego robienia herbatek, kawek, na próby zagajenia
      rozmowy odpowiadasz bez zainteresowania "czyżby?", "Hmmm..." i koniec. Teściowa
      się obrazi i sama przestanie przychodzić.
      Miska, jeszcze raz podkreślam, że polecam rozwiązanie nr. 1, to jest
      trudniejsze, ale jest szansa na prawdziwe uzdrowienie sytuacji. Zobaczysz jaka
      to ogromna ulga. Musisz walczyć o swoją prywatność i swoje życie. Powodzenia!!!
      • mamrotek1 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 24.02.04, 12:20
        Witam!
        Tak sobie "podczytuję" Wasze przejścia z natrętną rodziną i wydaje mi się, że
        rozmowa i okazanie swoich bolączek wprost będzie najlepszym rozwiązaniem...
        Ja starałabym się wykorzystać tę niepohamowaną chęć do niesienia pomocy u
        teściowej i spytałabym: "Mamo czy mogłabyś nam pomóc? Bo wiesz, potrzebujemy
        kilku dni sam-na-sam z dzieckiem, rozumiesz: chcemy nacieszyć się sobą i
        nauczyć wszystkiego, więc chciałabym Cię prosić, żebyś wszystkie ciotki i
        natrętnych znajomych przyjmowała u siebie...a my tymczasem mielibyśmy trochę
        spokoju"
        Jednym słowem - starałabym się przeciągnąć ją na swoją stronę, marudziłabym jej
        jak bardzo mi doskwierają odwiedziny przyjaciółek, kuzynów i ciotek... Jestem
        pewna, że zrozumie aluzję i wizyty staną się rzadsze wink
        Pozdrawiam i życzę powodzenia - mamrotek
        • tarkosia1 Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 23.03.04, 23:37
          Mamrotek - super pomysl! chyba pracujesz w dyplomacji! jestem pod wrazeniem smile
    • miqsh Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 24.02.04, 14:33
      Uwazam ten watek za jeden z lepszych, Miska masz niezle poczucie humoru w tej
      beznadziejnej sytuacji, byloby fajnie, jakbys byla w kontakcie - ciekawi mnie
      final...

      Ja zrobilam cos okropnego smile) Dalam swojej nadopiekunczej mamusi (tesciowa
      niegrozna) ten watek do poczytania. Najpierw siedziala w kolorach zielono
      burych a potem byla zlosc i szczekoscisk - ale mysle, ze do jutra jej przejdzie
      hehe

      Ciesze sie, ze mam to za soba, moja dzidzia przyjdzie na swiat lada dzien -
      mysle, ze zdazylam w ostatniej chwili. Szlag mnie trafil, jak mamusia
      przyobiecala mi pobyt w szpitalu - jakby to bylo oczywiste. Mowilam sto razy,
      ze maz mi wystarczy, ale nie, przeciez nie dotarlo. No to mysle, ze po lekturze
      jej sie oczy otworza. Wiem, ze to mama, kocham ja bardzo, ale nie zniose jak mi
      sie wtrynia !

      Miska, naprawde malo kiedy widzialam takie fajne posty. Pisz ksiazke smile

      Ewa
    • atlantis75 Miska i co tam u Ciebie? + moja historia 23.03.04, 17:08
      Przeczytałam ten wątek i... potraktowałam go jako przestrogę. Teściów mamy 70 km
      stąd, moi rodzice mieszkają tylko 40 km dalej. I choć jestem dopiero w 7 tc, to już
      się boję podobnego scenariusza ze strony mojej mamy. Jest osobą zaborczą i
      nadopiekuńczą. To właśnie z tego powodu kilka mies. temu doszło między nami do
      scysji, która ochłodziła nasze kontakty. Moja mama potrafiła (jesteśmy 7 mies. po
      ślubie) wpraszać się do nas nachalnie, ścielić małżeńskie łóżko i robić porządki. Poza
      tym "dokwaterowała" do naszego dwupokojowego mieszkania mojego młodszego
      brata (studenta I roku). Umowa była, że na 1-2 mies. dopóki nie znajdzie sobie
      stancji. Kochany braciszek nie sprzątał, nie zmywał... czyli czuł się jak w rodzinnym
      domu, gdzie mama we wszystkim go wyręcza i wręcz emocjonalnie szantażuje.
      Powiedziałam: DOSYĆ. Przeżyłam niezły stres... od matki usłyszałam tyle niedobrych
      słów, że nie chce mi się o tym pisać. Przez 1,5 mies. byliśmy pokłóceni. Brat
      wyprowadził się, znalazł sobie akademik i... w końcu podziękował mi, że umożliwiłam
      mu usamodzielnienie. Mama... dalej traktuje mnie jak czarną owcę, chociaż nie daje
      po sobie poznać. Cieszę się, że postawiłam VETO dla wtrącania się w nasze życie i
      teraz ona już wie jakie mam zdanie w tym temacie. Uświadomiłam sobie, że w
      listopadzie, gdy już urodzę, mama może zapomnieć, że nie lubię nachalnej pomocy,
      zmuszania się do czegokolwiek i rodzinnych nalotów.
      Choć moja historia nieco inna od Twojej, to jednak motyw ten sam: wtrącanie się.
      Nie daj się Miśka, walcz o swoją przestrzeń życiową. Nie baw się w delikatności skoro
      inni nie potrafią delikatnie się zachować. Mów twardo NIE.
      Pozdrawiam. Atlantis smile
    • almagrapa A ja nie mam nikogo i chyba się ciesze ;) 23.03.04, 18:07
    • lauraddd Re: moje przemyslenia ciaza-porod-polog 23.03.04, 19:09
      czesc wam dziewczyny ja mam podobna sytuacje ale postanowilam ze sie nie
      dam .Mieszkam w malym miasteczku w poludniowej francji ,razem z moim mezem
      przeprowadzilismy sie do malego domku na wsi ze wzgledu na to ze za dwa
      miesiace przyjdzie na swiat nasz synek.Ale do rzeczy moj maz jest jedynakiem
      swojej matki wiec na wiesc o pierwszym wnuku tesciowa dostala przyslowiowej
      wscieklizny macicy i juz w pierwszym miesiacach ciazy kupila nam lozeczko
      ubranka itp ale nikt ja o to nie prosil ale ona nalegala wiec przyjelismy soje
      przeznty.wszystko bylo pieknie do momentu kiedy tesciowa zaproponowala mi ze
      bedzie mi towarzyszyla w porodzie poniewaz ona ma taka ochote.zrobilam galy i
      zaprzeczytlam bez skrupulow i powiedzialam ze nieeeeeeeee ma mowy odwiedziny
      bobaska tydzien po porodzie a ona obuzona powiedziala jak to za te wszystkie
      rzeczy co wam kupilam nioe masz prawa zaprzeczyc a zreszta i tak bede
      przychodzic do mojego wnuka kiedy chce zasmialam sie wyciagnelam ksiazeczke
      czekowa i wypisalam jej sume za te jej przeenty.podarla czek i poszla sobie.nie
      widzialma jej od tej pory ale maz moj mowil ze oan juz szykuje swoje plany jak
      to bedzie z jej odzwiedzinami.mam szczescie bo moj maz tez za nia nie przepada
      wiec jej dogadal.dziewczyny kja wam powiem moja mama mowi mi tesciowa to tylko
      tesciowa obca baba i juz rozumiem wiele z was nie chca zranic meza ale w zyciu
      trzeba byc stanowczym zeby wam po glowie nie skakali
    • almagrapa A ja nie mam nikogo i chyba się ciesze ;) 23.03.04, 19:58
      Moi rodzice nie interesują sie wogóle czy żyję, a rodzice Tatusia mojej Zuzi
      (jeszcze w brzuszku)są baaaaaaardzo daleko. Żadenj babci, ani cioci pod reką.
      Wogóle żadnej rodziny sad Do tej pory trochę mnie to martwiło, aż dzisiaj
      napotkałam ten wątek na forum.
      I chyba juz się nie martwię smile
      Mam mojego mężczyznę (choć straaasznie zagniany) i jego 10 letniego syna, który
      nie może doczekać się na siostrzyczkę, liczę na to, że ich pomoc mi wystarczy i
      że staną na wysokości zadania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka