Z racji tego, że nieubłaganie zbliża mi się termin drugiego
rozładunku nie mogę spać po nocach. Za pierwszym razem szłam
odważnie, nie przejmowałam się, bo przecież miałam wiedzę...
książkową

))
Teraz, jak już wiem, co mnie czeka, jestem przerażona.
Oczywiście poród planuję rodzinny i najchętniej siłami natury, bez
żadnych znieczuleń, tak jak ostatnio.
Strasznie się boję, że spanikuję i nie będę w stanie wykonywać
poleceń położnej, do tego zastanawiam się, czy rzeczywiście rodzi
się szybciej? Czy dzieci są większe od pierworodnych? Czy jeśli
pierwszy poród zaczął się od odejścia wód, to przy drugim też tak
jest? Pierwsze dziecko urodziłam terminowo, kolejne rodzi się raczej
podobnie? I czy rzeczywiście macierzyństwo jest łatwiejsze przy
kolejnym dziecku?
A i jeszcze jedno- czy rodziłyście w tym samym szpitalu? I czy płeć
z usg się sprawdziła, tak, jak przy pierwszym?