koni70 20.04.05, 07:49 Co czujecie gdy spotykacie przypadkowo ukochaną lub ukochanego po latach? Dzisiaj rano minąłem osobę do której kiedyś coś czułem...i pewną radość. Nie widziałęm jej 4 lata nie zamieniliśmy ani słowa ot tylko się mineliśmy... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gosiaczek1970 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 10:58 Pamiętam jak wpadłam przypadkiem na przystanku na swoja pierwszą miłość... Zaskoczenie, radość, strach i.... gul w gardle No cześć, cześć co słychac i nic Oboje nie wiedzieliśmy co powiedzieć... zbyt dużo nas łączyło i dużo podzieliło. Ale teraż myslę , że mimo różnych, czasem sprzecznych uczuć, które mną targały w tamtym momencie, miło mi było znów Go spotkać :) Odpowiedz Link Zgłoś
koni70 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 11:21 No właściwie miałem podobne uczucie raczej w takim momencie pamięta sie te miłe chwile...Ale nie mam ochoty na "odsmażanie znajomości" i chyba zmienie drogę do pracy. Te pięć lat to właściwie kupa czasu... gosiaczek1970 napisała: > Pamiętam jak wpadłam przypadkiem na przystanku na swoja pierwszą miłość... > Zaskoczenie, radość, strach i.... gul w gardle > No cześć, cześć co słychac i nic > Oboje nie wiedzieliśmy co powiedzieć... zbyt dużo nas łączyło i dużo podzieliło > . > Ale teraż myslę , że mimo różnych, czasem sprzecznych uczuć, które mną targały > w tamtym momencie, miło mi było znów Go spotkać :) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek1970 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 11:24 No własnie. Może lepiej zachowac miłe wspomnienia, zresza nie mozna dwa razy wejść do tej samej rzeki prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
koni70 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 12:22 gosiaczek1970 napisała: > No własnie. Może lepiej zachowac miłe wspomnienia, zresza nie mozna dwa razy > wejść do tej samej rzeki prawda? Wiem że się nie powinno ale czy nie można to już zależy od osobnika...ja bym nie mógł ale dlatego że to by mnie zniszczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek1970 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 13:36 Oczywiście że to zależy, ale od obu osób. Jednak muszę podzielić się moja drugą historią. Poznaliśmy się "wieki" temu, uważałam Go za przyjaciela, któremu mogłam się wypłakać. Nasze drogi sie jednak rozeszły, ja miałam swoich facetów, swoje sprawy, swoje życie, On też. Spotkaliśmy sie po 7 latach i juz nie moglismy przejść obok siebie obojętnie, trwamy razem :) Dlatego tak jak piszesz zależy to od ludzi i byc może obojetność by nas zniszczyła. Odpowiedz Link Zgłoś
koni70 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 13:43 gosiaczek1970 napisała: > Oczywiście że to zależy, ale od obu osób. > Jednak muszę podzielić się moja drugą historią. Poznaliśmy się "wieki" temu, > uważałam Go za przyjaciela, któremu mogłam się wypłakać. Nasze drogi sie jednak > > rozeszły, ja miałam swoich facetów, swoje sprawy, swoje życie, On też. > Spotkaliśmy sie po 7 latach i juz nie moglismy przejść obok siebie obojętnie, > trwamy razem :) > Dlatego tak jak piszesz zależy to od ludzi i byc może obojetność by nas > zniszczyła. Tego rodzaju układ ok ale przy realnym zaangażowaniu juz jest źle...zawsze coś się kryje..jakies urazy, żale itp. Zreszta to prawda że czas leczy rany prawdziwy uraz mam właściwie tylko do osób poznanych do ok 10 lat wstecz... jakoś okres studiów wspaniałego akadamickiego zycoa pomimo wszystkich upadków i wzlotów wspominam super. Chyba trochę się zrobiłęm sentymentalny... Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek1970 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 13:51 Owszem, troche sentymentu nie zaszkodzi.... można się nawet rozmarzyć:) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_rozia Re: Miłość po latach... 20.04.05, 11:32 pewien pan podobno szlenie we mnie zakochany przez kilka lat, miesiac po naszym rozstaniu (o ktorym ja nie do konca bylam swiadoma) juz mnie mijal bez slowa(prowadzal sie z następna panną). ale po jakims roku spotkany- zachcialo mu sie nagle okazac wylew uczuc bo byl sam.... jednym slowem- obrzydlistwo. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_rozia Re: Miłość po latach... 20.04.05, 11:42 aha, i tak mysle, ze temu panu spotkanemu po latach moglabym powiedziec ze smiechem tylko "spadaj facet" albo nie-zauwazyc. ale dwoch innych chetnie bym zobaczyla, zeby sie dowiedziec co porabiają, i ilu bobasków się dochowali :))) Odpowiedz Link Zgłoś
koni70 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 12:26 mala_rozia napisała: > aha, i tak mysle, ze temu panu spotkanemu po latach moglabym powiedziec ze > smiechem tylko "spadaj facet" albo nie-zauwazyc. > > ale dwoch innych chetnie bym zobaczyla, zeby sie dowiedziec co porabiają, i ilu > > bobasków się dochowali :))) też mi się wydaje ze tak jest jeśli tak sie zachował to niegniewaj się ale dobrze że to "były". bo nie był tego wart. Myślę że wpływ na nasz stosunek ma jeszcze w jaki sposób sie rozstaliśmy ja zawsze starałem sie kończyć delikatnie i nigdy dlatego ze ktoś inny był juz na boku...ale zgadza się tez mnie czasem ciekawi co słychać u... Odpowiedz Link Zgłoś
she34 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 12:56 Hmm...też miałam przygodę z dawna miłością...Zadzownił do mnie po 8 latach...To w jaki sposób zdobył mój numer to oddzielna historia...I wiecie co mi powiedział...ze jestem jedyną osobą na świecie z którą chce się podzielić swoją tragedią...Otóż po 5 latach małżeństwa zostwiła go ukochana żona...Powiedziałam mu żeby zadzownił do mnie za następne 8 lat...:))) Odpowiedz Link Zgłoś
koni70 Re: Miłość po latach... 20.04.05, 13:03 she34 napisała: > Hmm...też miałam przygodę z dawna miłością...Zadzownił do mnie po 8 latach...To > > w jaki sposób zdobył mój numer to oddzielna historia...I wiecie co mi > powiedział...ze jestem jedyną osobą na świecie z którą chce się podzielić swoją > > tragedią...Otóż po 5 latach małżeństwa zostwiła go ukochana żona...Powiedziałam > > mu żeby zadzownił do mnie za następne 8 lat...:))) Gość przeszedł sam siebie no cóż może myślał że go pocieszysz...na dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś