pelka69
27.02.04, 12:44
NIe mam z kim pogadać, bo w okolicy ciężarnych brak...Staram się uspokoić,
ale jakoś średnio mi to wychodzi.(to moja pierwsza dzidzia)Od dwóch miesięcy,
śnią mi się koszmary porodowe. W ostatnim czasie co pół godziny zmienia mi
się nastrój.Raz sobie myśle:"Ide i będę dzielna!!"A chwilę potem, przy małym
skurczu zaczynam panikować, bo liczę na to , że jeszcze nie czas. Że niby nie
jestem dokładnie spakowana(taa, torba leży przy wyjściu od dwóch tygodni)i
oczywiście moja psychika też jeszcze nie jest gotowa(bo nie jest,ale czy w
ogóle kiedykolwiek będzie??)no i tysiące innych "przeszkód" np.nie chcę
rodzić w nocy, a tak w ogóle to na zewnątrz pada śnieg i szkoda się ruszać z
domu...Istnieją dla mnie trzy kryteria oceniania tego co mnie czeka: masakra,
większa masakra, kolosalna masakra.(a to już wynik zasłyszanych opowieści)
Pomijając jednak wszystkie inne aspekty "sprawy", to nie marzę o niczym innym
jak tylko usłyszeć płaczącego szkraba i głos lekarza,który mówi, że jest
zdrowe jak ryba.Życzę Wam tego z całego serca.