Dodaj do ulubionych

39/40 t.c...czekamy..

27.02.04, 12:44
NIe mam z kim pogadać, bo w okolicy ciężarnych brak...Staram się uspokoić,
ale jakoś średnio mi to wychodzi.(to moja pierwsza dzidzia)Od dwóch miesięcy,
śnią mi się koszmary porodowe. W ostatnim czasie co pół godziny zmienia mi
się nastrój.Raz sobie myśle:"Ide i będę dzielna!!"A chwilę potem, przy małym
skurczu zaczynam panikować, bo liczę na to , że jeszcze nie czas. Że niby nie
jestem dokładnie spakowana(taa, torba leży przy wyjściu od dwóch tygodni)i
oczywiście moja psychika też jeszcze nie jest gotowa(bo nie jest,ale czy w
ogóle kiedykolwiek będzie??)no i tysiące innych "przeszkód" np.nie chcę
rodzić w nocy, a tak w ogóle to na zewnątrz pada śnieg i szkoda się ruszać z
domu...Istnieją dla mnie trzy kryteria oceniania tego co mnie czeka: masakra,
większa masakra, kolosalna masakra.(a to już wynik zasłyszanych opowieści)
Pomijając jednak wszystkie inne aspekty "sprawy", to nie marzę o niczym innym
jak tylko usłyszeć płaczącego szkraba i głos lekarza,który mówi, że jest
zdrowe jak ryba.Życzę Wam tego z całego serca.
Obserwuj wątek
    • katka74 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 27.02.04, 12:56
      O Rany! Siostro Witaj w Klubie! Jakbym o sobie czytała!!!
      Kończę 38 tydzien, więc tez juz jestem na wylocie a strach coraz większy. Im
      bliżej terminu, tym bardziej pragne go odsunąc w czasie, choc oczywiście z
      drugiej strony chciałabym juz byc bez brzusia a z moją kochana córeczkę. I jak
      tu babie dogodzić?!
      To tez moja pierwsza ciąża i przeaża mnie wszystko: bolesny poród, zdrowie
      dziecka (mam mało wód płodowych a żaden lekarz nic mi konkretnego nie mówi czym
      to grozi), opieka nad taką małą kruszynką, karmienie piersią, ech mogłabym tak
      wymieniać. Z drugiej strony myśle sobie, nie ja pierwsza, wszyscy sobie jakos
      radzą tralala.
      Jednym słowem będzie to najważniejsze wydarzenie w moim życiu, nieporównywalne
      z żadnym egzaminem, i co gorsze nie ma prawa mnie minąć, nie można zgłosić
      nieprzygotowania!
      Ech, wygadałam sie i trochę mi lepiej.
      Pozdrawiam wszystkie mające podobne bolączki. Oby wizje strasznych porodów
      pozostały tylko w naszej wyobraźni a rzeczywistośc okazała się różowa tak jak
      nasze nowo narodzone dzidzie!!
      Pozdrawiam, Kasia
      • ma.pi Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 21:16
        katka74 napisała:

        > To tez moja pierwsza ciąża i przeaża mnie wszystko: bolesny poród, zdrowie
        > dziecka (mam mało wód płodowych a żaden lekarz nic mi konkretnego nie mówi
        czym
        >
        > to grozi),

        Ja w obydwu ciazach mialam malo wod plodowych i wszystko bylo OK. Lekarz nie
        wspominal, ze moze to czyms grozic dziecku. Wazniejszy jest chyba stan wod niz
        ich ilosc.

        Pozdr.
    • omn3 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 27.02.04, 13:00
      Kochana wiem co przezywasz ja 16 miesiecy temu tak samo sie czulamsmile
      Mialam straszne mysli,nawet jak juz bylam na porodowce to myslalam zeby tylko
      bylo zdrowe dziecko.Poczatki ciazy byly okropne,potem bylo ok,ale caly czas sie
      balam ze moze cos byc nie tak.Starsznie sie balam porodu,mowilam do meza ze ja
      nie wytrzymam bolu bo przeciez denstysty tak sie boje,ze od razu biore
      znieczulenie---to jak mam wytrzymac porod.On sie biedny nasluchalsmile
      Porod mialam wspanialy,bole do wytrzymania ,bez znieczulenia i jak zobaczylam
      Olisia bylam tak szczesliwa ze tego sie nie da opisc(byl taki cuddowny i nadal
      jest).Kochana,zobaczysz wszystko bedzie ok,a jak sie zacznie porod to nawet nie
      bedziesz miala czasu myslec tylko bedziesz tak mocno przec zeby tylko zobaczyc
      swoja kaczuszke.Zycze ci wszystkiego naj ,trzymaj sie.Caluski
    • nervusmama Re: 39/40 t.c...czekamy.. 27.02.04, 13:07
      zajmij sie czyms a najlepiej w chwili kiedy jestes dzielna i gotowa na wszystko
      wlacz jakies techno i potancz tak na maxa potem juz nie bedzie odwrotu a
      kobieta w chwili kiedy to sie zaczyna robi sie dzielna to dziwne ale tak to
      dziala wiec do dziela nie odkladaj tego co i tak cie czeka smile to nie takie
      straszne a pomysl ze moglabys juz byc w domu z dzidzia a tak narazie jestes w
      domu ale sama!!!
    • malika5 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 27.02.04, 13:32
      Pelka, odnośnie porodu to moja mama mi radziła żebym wzięła do szpitala jakąś
      robótkę ręczną , bo to może długo potrwać i będę się nudzić. Ona zrobiła
      podczas porodu 2 sweterki dziecięce- raz jak rodziła mnie, drugi raz jak moją
      siostrę. Jakoś mnie to strasznie pocieszyło i uspokoiło. Powodzenia, trzymam
      kciukismile)
      • pelka69 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 27.02.04, 16:27
        Jest nas więcej-fajnie.Staram się w myślach przywołać najgorszy egzamin jaki
        miałam na studiach itp. no i jakby się tak dobrze zastanowić to wolę wkuć na
        pamięć kolosany podręcznik do byleczego, a potem iść i zdać to przed
        niemiłym "faciem"- czy można to jakoś zamienić(??...)bo jakby się dało, to ja
        chętnie zamienię się z kimś miejscami...A myślicie o tym co będzie potem?O
        tym , że automatycznie zostajemy wpisane do "Klubu Matki Polki" i zanim zrobimy
        coś głupiego np. skok na bungie to się trzysta razy zastanowimy, bo nie żyjemy
        już tylko dla siebie...Mnie nurtuje też inna sprawa.Czy zacznę się zachowywać
        jak większość moich koleżanek czyli, że dziecko przysłoni mi cały świat, mój
        facet zejdzie na drugi plan, a sex zacznie się coraz mniej liczyć..oki.JUz
        kończe!Od dwóch dni odchodzi mi czop (zakładając że to właśnie czop) i razem z
        nim tracę też głowewinkChyba za radą Maliki-wezmę się za robótkiwinkJeszcze tu
        wróce!!!
        Pelka -Kraków
        • agn29 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 27.02.04, 22:59
          A ja już tydzień po terminie i jakoś mi to oczekiwanie powszednieje... Mieszkam
          w Szwecji, a tu wszystko dla wszystkich jest normalne i nikt się nie przejmuje.
          Przez całą ciążę chodzi sie tylko co 5-6 tygodni na wizytę do położnej (chyba,
          że z ciążą jest coś nie tak); o wizycie u lekarza praktycznie nie ma mowy... Ja
          fizycznie czuję sie dobrze, ale powoli wysiadam psychicznie. Boję sie juz
          wychodzić z domu, bo to przeciez może się zacząć w każdej chwili. No i tak
          siedzę i dumam... A tu jeszcze 29.luty przede mną. Jakoś nie bardzo mi się
          uśmiecha urodzenie dziecka właśnie wtedy; nie mam pojęcia jak obchodzi się
          wtedy urodziny.
          Pozdrawiam wszystkie Oczekujące i Przetermniowane

          Aga
          • jola.wie Re: 39/40 t.c...czekamy.. 28.02.04, 15:57
            Jestem dopiero po 27 tygodniu, a już najczęściej przemyśliwanym przeze mnie
            tematem jest roztaczanie wizji jak to będzie. Łapię się na tym, że z tym
            zasypiam, że zanim otworzę oczy, to mam już poród pod powiekami, raz się boję,
            raz z euforią.... eh, tak to już chyba w ciąży jest.
            To chyba normalne, że czujemy power "już, lecę, mogę rodzić, teraz", a
            potem "boże, tylko nie teraz, teraz nie...". Niby dobrze wiem jak to jest, bo
            to mój trzeci poród, ale i tak zaklinam te sytuacje, których bym nie chciała
            przeżyć:

            1. nie spanikować, nie lecieć za szybko do szpitala, no to co, że wody odeszły,
            jak są klarowne, poczekac na skurcze. A najlepiej mieć już w domu położną,
            która posłucha tętna dziecka i powie, że można jeszcze poczekać. Nie za
            wcześnie do szpitala! adrenalina może wyhamować słabą akcję porodową, a chcę
            tym razem uniknąć oksytocyny!
            2. nie chcę niemiłego przyjęcia na izbie, chcę czuc się od razu zaopiekowana,
            męża nie puszczę ani na krok od siebie, ani nie dam go wyprosić (ostatnio mój
            znajomy usłyszał od gin-położnika: "a jak pan oddaje samochód do warsztatu, to
            mechanik tez nie chce, żeby pan mu patrzył na ręce" - ciekawa interpretacja,
            nie? nie chce byc takim samochodem, który nie ma nic do powiedzenia).
            3. nie chcę zimnego dużego jasnego pokoju do rodzenia, chcę ciemno ciasno i
            przytulnie, tak po zwierzęcemu (już teraz wiem, że to nierealne)
            4. nie chcę dużo ludzi wokół siebie, chcę właściwie jak najmniej, chcę się z
            tym sama, naturalnie, "w transie" rozprawić.

            W pierwszej ciąży im bliżej rozwiązania, tym bardziej nie myślałam o tym co
            mnie czeka, było to dla mnie przerażające. To może był błąd, ale jakoś
            irracjonalnie wydawało mi się, że mogę tego uniknąć. Oczywiście - nie
            mogłam smile)))
            Przeżyłam bóle w biały dzień, przeżyłam bóle w nocy. Wolę te w nocy, bo wtedy
            człowiek jest w takim zwierzęcym transie, można w pokoju zgasić światło, jest
            tak bardziej podświadomie. Może po czymś takim szybciej się zapomina. W dzień
            jest dużo krzątaniny, drzwi trzaskają, ludzie się kręcą, szalenie stresująco.

            Więc teraz tak sobie marzę, ze po pierwsze nie będzie wskazań do cesarki, po
            drugie poród zacznie się od bóli, a nie od pęknięcia pęcherza, że one nie dadzą
            mi tak w kość jak te oksytocynowe, po trzecie ze rozwarcie będzie postępowało
            szybko, po czwarte, że skoro mam termin na weekend, to trafię do szpitala w
            sobotę, na fajną obsadę, nie będzie ruchu ani zamieszania, nikt oprócz mnie nie
            będzie rodził, po piąte że jak mnie będzie bardzo bolało, to ktoś szybciutko
            poda mi zzo, które bez problemu załapie, albo jeszcze lepiej, nie zdąży podac
            znieczulenia, bo trzeba będzie już rodzić, marzę, że odczuję nieprzeparte bóle
            parte, które będą na tyle silne, żeby nikt nie kładł mi się na brzuchu i nie
            wyciskał dziecka, marzę, żeby rodzić na "ochronę krocza" i żeby nie popękać,
            ani żeby nie cięli, że jak będę chciała w klęku, to urodzę w klęku.
            Eh, rozmarzyłam się....
            Ale taką właśnie wizją będę się "mamić", "karmić", może własnie tak będzie.
            Do wielu rzeczy z listy powyzej można się przygotować, robię co mogę, zeby
            spełnić jak najwięcej powyższych punktów.
            Życzę wszystkim spełnienia ich "różowej" wizji!
            • pelka69 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 09:56
              Jesteście tam jeszcze?Wczoraj miałam przeczucie, że PÓJDE, ale pojechałam na
              KTG i okazało się, że skurcze niby mam, ale sama nie bardzo jestem świadoma, że
              one w ogóle są, więc wróciłam do domu...MOja kochana i spokojna położna
              stwierdziła, że widać po mnie, że jestem już kłębkiem nerwów-a to dlatego , że
              za bardzo staram się uspokoić a efekt jest odwrotny.NIe wiem czy to wpływ
              tego , że rzeczywiście jestem troche zdenerwowana, ale czy w ciągu dnia nie
              czujecie, że jest wam słabo?A dzidzie?Moje już nie obraca się całym swoim
              ciałkiem, bo biedaczek nie ma miejsca, ale każde inne ruchy bolą mnie bardziej
              niż wcześniej i mają czasami taki charakter jakby się też czymś
              denerwował.pozdr!!
              • malika5 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 10:43
                Cierpliwie czekać, to chyba najtrudniejsza rzecz w dzisiejszym świecie kiedy
                wszystko można mieć od razu- idziesz do marketu i kupujesz, ewentualnie
                bierzesz na ratysmile Ja sama, pomimo że jestem dopiero w 32 tyg. cały czas myślę
                o porodzie i nie mogę się doczekać: kiedy zobaczę Kubusia, kiedy będę sprawna i
                szczupła i zawiążę sobie normalnie bez kombinacji buty, śni mi się że np jestem
                na imprezie, taka szczupła i tańczę, szaleję całą noc. Ale być może to ma tak
                być, może natura chce nam obrzydzić ciążę, żebyśmy nie zachodziły drugi raz,
                zanim organizm się nie zregeneruje, albo żebyśmy cieszyły się porodem mimo że
                boli? Jedyne pocieszenie, że wiele dziewczyn czeka i boi się jednocześnie,
                razem jakoś raźniej.
                Pelka, dlaczego ty się obawiasz tego że dziecko przysłoni Ci świat? Na pewno
                tak będzie na początku, ale w życiu jest czas na wszystko i gdy nasze dzieci
                podrosną (a my dojrzejemy razem z nimi) to wyślemy je do babci na noc a same
                pójdziemy na imprezę, a później pojedziemy bez nich na wakacje a one bez nas, a
                potem się wyprowadzą itd. Póki jesteśmy w ciąży to dziecko jest
                jakby "stopione" z nami a od momentu porodu zaczyna się od nas oddalać i oddala
                się całe życie. Nie można tylko wpaść w patologię i próbować go zatrzymać na
                siłę i mieć też swój świat, a nie tylko żyć życiem swojego dziecka.
                Serdeczne pozdrowienia, dziewczyny nie przejmujcie się czyś na co nie macie
                wpływu (powtarzam to sobie codziennie)!
    • elwirka26 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 11:07
      Do końca 8 miesiąca codziennie powtarzałam wszystkim, że mogę już iść urodzić,
      że nie chcę więcej czekać. Teraz jestem w 39 tc i ogarnia mnie strach.
      Spakowanie torby do szpitala było jak przełamanie wielkiej bariery psychicznej.
      Jak przyznanie się do tego, że jestem gotowa już iść rodzić. A ja wcale nie
      jestem gotowa... Umieram ze strachu.
      W 7 miesiącu brzuch był jeszcze niezbyt duzy, więc stwierdziłam, że nie będzie
      problemu z urodzeniem dziecka. Wyskoczy raz dwa. Teraz patrząc na z każdym
      dniem poowiększający się brzuch stwierdzam, że nie dam rady. Nie jest możliwe,
      że synek przeciśnie się przez tak wąskie przejście.
      Od kilku dni śni mi się, że urodziłam w nocy, budzę się a obok mnie dziecko.
      Wiem, że to irracjonalne, ale boję się, że nie rozpoznam, czy to już czas do
      szpitala, czy jeszcze nie.
      Bardzo dobrze robi mi rozmowa z koleżankami, które już to przeżyły i podnoszą
      mnie na duchu, mówią że porodu na pewno nie przegapię. Dlatego też nic się nie
      martw, ostatnie dni oczekiwania są podobno najgorsze. Potem będzie tylko
      lepiej...
      • ainer1 38 tydzien 01.03.04, 11:38
        Czesc!

        To tez moja pierwsza ciaza i mam nadzieje, ze nie ostatniawink
        Czego sie boje?
        Jakby podzieic te 100% strachu na kawaleczki to az 80% idzie na szpital (mimo,
        ze mily, ladny do tego sympatyczny personel) - ze sie tak zraze ze nei bede
        chciala wiecej dzieci (!) a 20% na bol.
        Spakowana torbe mam od 4 tygodni (zalecenie lekarskie), a najlepeij uspakaja
        mnie kupowanie ejszcze czegos i jeszcze czgos dla dzidzismile
        Wtedy wiem,z e sie
        1. pzrygotowywuje jak umiem najlepiej
        2. oddalam to w czasie smile
        Z drugiej jednak strony mam tak opuchniete stopy ze az bola, zgage jak po
        denaturacie i kregoslup boli (dzis zas rwa kulszowa doparla mnie) wiec jak tylko
        sie wykuruje z pzreziebienia (to dodatkowo atrakcja smile) to CHCE RODZIC bojuz zle
        sie czuje w tej ciazy.
        Za grubo.

        Renia (15 marca 2004)
    • kasiamin Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 11:41
      U mnie już 40/41 tc i tez czekam. Miałam termin na 27-02. Lekarz wyznaczył mi
      datę 8 marca-na wywołanie. Trochę się denerwuję czy to nie za późno.
      Czekam.... a to czekanie jest OKROPNE!!! Cały dzień sama w domu, mąż w pracy,
      nigdzie nie wychodzę, bo strach...Nic tylko leżakuję z pilotem w ręku smile
      i ...czekam.
    • kj74 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 11:41
      Dziewczynki wszystko będzie dobrze!!!
      U mnie ostatnio jakiś brak humoru (czasami), to pewnie hormony szaleją. Już nie
      mogę się doczekać porodu i jakoś się go nie boję nawet. Mam nadzieję, że nie
      odwróci się to przeciwko mnie wink
      Ale muszę jeszcze kilka dni zaczekać na powrót męża. Byłabym szczęsliwa
      ogromnie gdyby tak urodzić w okolocach terminu a nie łazić z tym arbuzem i
      łazić smile
      Buziaki
      Kasia i Ingusia 11.03.04
      • agagacek2 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 14:10
        Ja tez nie mogę sie juz doczekać (12.03.) a z drugiej strony jak sobie
        przypomne swój pierwszy poród 3 lata temu to mi sie odechciewa. Teraz napewno
        zdecyduje sie na zzo, ale do czasu jego podania trzeba poczekac na odp.
        rozwarcie, a wiadomo że mozna czekac i czekać (przy pierwszym prodzie przez 6
        godzin miałam rozw. na 2 palce, ruszyło dopiero w 2 ostatnich godzinach !)
        Mimo wszystko chciałabym juz urodzić bo tak mi ciężkooo.....Nie mówiąc jak
        fatalnie sie chodzi po tym sniegu. Co do samopoczucia to bóle w dole brzucha 2-
        4 razy dziennie, twardnienie brzuszka najczesciej wieczorem, cały czas zatkany
        nos, ruchy dzidzi deliktaniejsze i rzadsze niz jeszcze 3 tyg.temu. A tak
        narzekałam że strasznie kopie...a teraz coraz czesciej ich wyczekuję.
        Pozdrawiam wszystkie cięzarówki na mecie i odezwe sie jak tylko cos sie wykluje
        (albo zacznie wykluwac). Mam nadzieje ze wy tez bedziecie zdawac relacje na
        bieżąco. Pa, Agnieszka.
    • miqsh Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 15:13
      Nie wiem czy to dobry sposob myslenia, ale zamiast sie bac to marze o porodzie -
      jest mi wyjatkowo ciezko i sloniowato, mam ochote jak najszybciej to
      zakonczyc. Juz 40 tydzien a ten siedzi w brzuchu i ani mysli sie zbierac. Niby
      mam jakies tam skurcze, ale to raczej przypomina wprawki niz faktyczne oznaki
      porodu sad Nawet nie mam sily sie przeciazyc, skutek sprzatania w kuchni jest
      taki, ze dzis leze na lozku od rana i nie moge sie ruszyc!

      Dziewczyny co tu robic zeby urodzic ???
      Mysie okien ?
      Seks (maz odmawia) ?

      RATUNKU !!!!

      Ewa i uparty Pawelek
      • opieniek1 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 15:56
        co to znaczy mąż odmawia? Nie od dziś wiadomo, że sex jest najlepszy, żeby
        urodzić. U mnie pomógł koncertowosmilewięc jeśli chcecie już mieć to za sobą, to
        do łóżka nie z pilotem tylko z mężem, mimo że mało to komfortowe.
        Życzę Wam lekkich porodów i czekam na relacje
        • yasmin24 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 17:23
          ufff... wysprzatalam dzis calusienkie mieszkanie, narobilam tone kopytek,
          wymasowalam brzuszek, ze az skora zdretwiala na rekach i nic..... zaraz jade na
          ktg, a po powrocie chyba naprawde wykorzystam meza, mimo, ze broni sie rekami i
          nogami- mowi, ze moj organizm cos wytwarza, co powoduje u niego odwrotne
          reakcje na sex. A jak nie bedzie chcial, to go sila zmusze, hihihi


          Gosia i Alebert (8 marca??)
          • kuka9 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 01.03.04, 23:25
            Witam!
            ja też mam już za sobą sprzątanie, masowanie itd. mąż też nie chce się dać
            wykorzystać - ma stracha, że coś dzidzi zrobi smile)
            Termin miałam na wczoraj /z usg/ dzidzia ma jeszcze czas do 6 marca a 10 eksmisja.
            Stopy mam jak słoniątko, ale jeszcze dzisiaj wybrałam się do pracy - wywołując
            tym sporą sensacjęsmile JAk do jutra nie urodzę to też idęsmile

            gocha i dzidzia
            • olinerkha Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 07:02
              Witamy Wszystkie Oczekujące smile,
              My też czekamy - dzisiaj mamy termin z USG,a 6/03 termin z OM. Ale jak do tej
              pory ani widu, ani słychu... Dzisiaj wybieramy się jeszcze do gin. Może ona
              dojrzy jakieś oznaki zbliżającego się finału (?) Tak naprawdę to nie jestem
              przekonana, że mnie ta sytuacja jakoś martwi... chyba strach zaczyna brać górę
              i najchętniej zaszyłabym się w jakimś kątku i żeby mnie nikt nie ruszał wink...
              Jest ciężko, o stopach nie będę nawet pisać, bo chyba temat został
              wyczerpany wink, ale zawsze to "zło" już znane i oswojone...
              Ech, niech mną ktoś potrząśnie ...
              pozdrawiamy,
              Ola i wszystko na to wskazuje, że Emilka
    • ainer1 sposob na meza 01.03.04, 23:22
      hm, no to moze mu powiedziec, ze nastepne 6 tyg po porodzie bedize ogladal
      naokraglo Wasz ponetny biust i... tyle tylkosmile
      Wiec ma ostatnia szansesmile

      Renia, ktora jutro sie dowie czy juz ma zaczac sie nie pzrejmowac (dla mnie to
      znaczy - dzidzia gotowa mozna rodizc) czy tez sie dowie jeszcze nie(i wtedy to
      bedze kosmos bo jzu wygladam jak male sloniatko patrzac na moje kostki, tzn na
      nogi ponizje kolan bo kostek to juz tydzien nie widzialam hihihi)
    • malika5 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 13:14
      Dziewczyny, napiszcie czy jeszcze czekacie, czy może któraś z Was już cieszy
      się dzieciątkiem "od zewnątrz"?
      • pelka69 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 13:42
        Ale się kobietki rozpisały.Bardzo się cieszę, bo jakby tak zebrać się do "kupy"
        to mamy te same lęki.Ja wczoraj wykorzystałam ostatnie dni normalnego jedzenia
        (bo kto wie co dziobakowi może w pokarmie zaszkodzić)i na kolację wybrałam się
        do chińskiej restauracji.Po jedzonku miałam wrażenie, że albo urodze, albo umrę
        z przejedzenia-skończyło się na nieprzespanej nocywinkChciałam się urwać z domu,
        bo wszyscy w kółko tylko o jednym....Spotkałam się z przyjaciółmi....oni też to
        samo.."a jak się czujesz?","masz skurcze?", "myślisz, że to JUŻ?". I do tego w
        sali obok płakało maleńkie dziecko i wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że do
        tej pory, gdy trzymałam na rękach tak bezbronnie płaczące dziecko, zawsze była
        gdzieś w okolicy jego mama, której się przekazywało dzieciaczka.Ja nikomu
        takiego dzieciaczka już nie przekaże....to fantastyczne, ale jakże
        porażające....A dziś rano pobeczałam się do słuchawki mojemu facetowi, który
        jest daleko i który dałby wszystko żebyśmy mogli być razem, ale nie wiadomo
        kiedy to nastąpi...Oj, chyba przekroczyłam już maximum dopuszczalnej normy
        jeżeli chodzi o wyznaniawinkI pomyśleć, że jak zaszłam w ciąże, dziwiłam się na
        co komu takie forum....Teraz sama należe do tego "Klubu"...wink

        Pela i (to niesamowite)Milena albo Jaś -8 marzec
    • mysz78 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 13:40
      Uff, miło mi że wszystkie przechodzimy to samo smile Właśnie dzwoniłam do mojego
      gina - mówi, że wypadałoby powoli urodzić (w czw mija 41 tydz). Namawia mnie,
      żebym podjechała na izbę przyjęć do szpitala, zbadają, zrobią KTG i coś
      zdecydują, ale mi głupio, tak bez regularnych skurczów i odpływających wód. Co
      prawda brzuch mi twardnieje od paru dni koncertowo, ale potem wszystko się
      rozłazi po kościach... To jechać czy nie ???
      • agagacek2 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 14:01
        Ja też czekam coraz barzdiej niecierpliwie (12.03.) Czasami chciałabym żeby to
        było juz dzis, a potem jak mnie zacznie bolec w dole brzucha to modle sie zeby
        jescze nie teraz.
        Dzis poprałam malenkie ubranka, są takie słodkie...
        Moja pierworodna córcia (3 latka skonczyła w lutym) wczoraj
        wszystkie "wysypała" z komody i zaczeła przymierzać na siebie - przy okazji
        troche je sponiewierała i pogniotła ale co tam. Też sie już nie może doczekać.
        Wczoraj przyłozyła mi buzie do brzucha i wrzasneła: "dzidziusiu, wyjdziesz w
        koncu czy nie?!" Boże ale bedzie jazda...!
        • ainer1 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 19:47
          smile
          ta mala 3 latka to mnie rozlozylasmile
          Moze mi tez krzyknie???
          Dzis bylam u gina - moge rodzic juz w kazdej chwili, szyjka zupelnie
          pzrzygotowana, widac ze dzidzia pzre na dol, brzuszek ponoc "ladnie wyrosniety"
          jak nie pzrymnierzajac babka wielkanocna heheheh i dizs tez urodzila moja
          ukochana Gosia - gochagocha - swoja corciesmile
          A Gosia miala termin na 12/03 a ja 15/03 a ansze ciaze szly leb w leb wiec mzoe
          juz niedlugo?
          No i oczywiscie skoro juz moge rodzic to... jutro ide na balejagesmile

          A co? smile

          Renia
          • kuka9 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 22:14
            jak to fajnie, że jest nas więcej smile
            około 3 nad ranem obudził mnie ból brzucha, mdłości itd. więc myslałam ze
            pojedziemy do szpitala ... w końcu zasnęłam, obudziłam się rano i cisza.
            ciekawe co bedzie dzisiaj w nocy?? Od wczoraj dzidzia jest bardzo aktywna, tak
            się rozpycha, że sama nie wiem czy brzuch mam twardy bo to skurcz czy dlatego że
            maleństwo sie przeciąga.
            pozdrawiam oczekująco
            gocha
            • yasmin24 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 02.03.04, 22:28
              Dzis caly dzien masowalam piersi, i zawsze sie wtedy pojawial skurcz, chyba
              masaz zaczyna dzialac.
              Hmmm.. od godziny 20:00 milutkie skurcze co 10-15 minut. Ale raczej bezbolesne,
              czasem cos mocnej pociagnie w podbrzuszu, wiec nie wiem czy jest szansa, ze
              Junior pojawi sie na swiecie 3 marca. A tak by sie chcialo, no coz moze jednak
              noc przyniesie mila niespodzianke.


              Gosia i Albert ( 8 marca??)
              • agagacek2 Re: 39/40 t.c...czekamy..-co u was 03.03.04, 19:43
                Hej drogie cięęęęęęężarówki, co u was?? Czy któras ma "to" juz za sobą?
                Jasmin24 - jak tam twoje skurcze? Ja nadal czekam, raz z niecierpliwościa,
                innym razem chce to jeszcze odwlec w czasie. Ale generalnie to juz wszystko
                gotowe, wynajduje sobie coraz nowsze zajęcia żeby czyms zabic oczekiwanie. co
                chwila biegam do ubikacji i sprawdzam czy mi czop nie odszedł, albo czy sie
                wody nie sączą. Ale tego chyba sie nie da przeoczyc prawda?
                Pozdrawaim, odezwijcie się bo umieram z ciekawości!
                Agnieszka i Ola (12.03?)
    • marzenawl Re: 39/40 t.c...czekamy.. 04.03.04, 18:10
      kiedy mam jechac do szpitala--mam cały dzień skurcze (przestraszyli się dzisiaj
      w pracy i odwieźli do domu) co jakieś 20-30 minut średniomocne -odszedł, czy
      też odchodzi -bo nie wiem jak tego dużo) mi czop śluzowy no i to wszystko--
      skoczyłam po torbę do sklepu i zaraz sie będę pakować, w ogóle to długo taki
      stan może trwać? no i wkońcu co ile mam mieć te skurcze, żeby jechać do
      szpitala (bo rozwarcia raczej sobie nie zmierzę..
      proszę mamy które mają już poród za sobą o radę...
      pozdr., marzena
    • ania711 Re: 39/40 t.c...czekamy.. 04.03.04, 18:42
      I ja do Was dołącze z tym czekaniem smile. Termin mam na 13 marca, narazie żadnych
      oznak, wizyte umówioną mam u lekarza na 10 marca. Zobaczymy co mi powie.
      Przypomniałam sobie o herbatce z liści malin i zaczełam ją pić od dzisiaj (a
      mówią że od 37 tyg już ją pić - no trudno). Czuje się dokładnie tak samo jak
      napisała agagacek2 - Czasami chciałabym żeby to było juz dziś, a potem jak
      mnie zacznie bolec w dole brzucha to modle sie żeby jeszcze nie teraz. Mam
      stracha i to wielkiego, to moja pierwsza ciąża. Czuje się dobrze, apetyt mam,
      nic mnie nie boli, śpie jak zabita nocami, tylko raz w nocy budzi mnie pecherz.
      A jutro w ramach rozrywek ide sobie do kina na "Nadchodzi Poly" - żeby się
      troszke pośmiać. Chciałabym tylko bardzo żeby mnie poród w nocy nie złapał,
      jakoś ta jazda do szpitala w środku nocy mnie przeraża. Pozdrawiam wszystkie
      oczekujące smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka