Dodaj do ulubionych

dylemat moralny :(

21.04.04, 09:26
dziś od samego rana podjęłam z mężem dyskusję...martwie się tym teraz
poniewaz to dość (jak dla mnie ) poważna sprawa...Jestem w trakcie studiów,w
lipcu robiłabym licencjat i w związku z tym piszę pracę..."pisze" to bardzo
uogólnione słowo ponieważ praca stoi niemal w miejscu a termin oddania kończy
się nieubłagania. Jestem w 4 miesiącu ciąży...dokładnie 16 tyd. i prawda jest
taka że po przyjściu do domu z pracy nie mam siły na nic....padam ze
zmęczenia nie chce mi się zająć domowymi sprawami a co tu już mówić o pisaniu
pracy czy uczeniu się do egzaminów sad Moja praca nie jest cięża, siedze przy
biórku...praktycznie zero pracy fizycznej...Nonstop przy komputerze...co też
nie jest dobre ..wiem...Mąż namawia mnie abym poszła na zwolnienie...ja
obiecałam sobie i szefowi że nie będę wykorzystywała ciaży po to by brać
zwolnienie ale teraz powaznie się nad tym zastanawiam....Na dodatek ciągle
słysze że okna w biurze "przydałoby się " umyć ...kto jak nie oczywiście ja-w
czym nie widziałabym żadnego problemu,natomiast mój mąż mi na to nie pozwala :
(....niedługo (1 maja) oragnizowany jest u nas festyn na którym nasze biuro
ma się wystawiać....oczywiście ja mam tam być...bezwzględu na mój
stan...siedzieć kilka godzin na słońcu...i wogóle...nie wspomnę że to dzień
wolny od pracy....Miałam nadzieję że pod koniec maja dostanę urlop,wczoraj
pożegnałąm się ze złudzeniami ponieważ nie maiłby mnie kto zastąpić...co
oznacza że urlop może dostałabym dopiero we wrześniu...albo wcale sad szlag
zaczyna mnie trafiac bo nie wiem czy dotrzymam tego co obiecałam...Nie daję
rady z pogodzeniem studiów i pracy...ciążę znosze dobrze...ale mam w sobie o
pół energii mniej niż przed nią...nie stać mnie na to by przerwac studia bo
później nie wróce ...tak czuję...a szkoda tych pieniędzy które zainwestowałam
w szkołe...tymbardziej że jestem prawie na "mecie"...nie wiem czy umiałabbym
wręczyć mojemu szefowi zwolnienie lekarskie ale zaczynam się nad tym
zastanawiać powaznie...tylko wciąż mam dylemat moralny...coś obiecałam i nie
wywiązałabym się z tego...ech...jednak zdrowie dziecka jest przy tym
wszystkim dla mnie najwazniejsze.....echh..nic już nie wiem sad(((((
Obserwuj wątek
    • mamula_anula tylko pozazdrościć takiego pracownika 21.04.04, 09:36
      witaj
      sama jestem szefem w 39tc i zazdroszcze twojemu szefowi tak lojalnego
      pracownika.
      wydaje mi się że musisz szczerze porozmawiać ze swoim szefem (wiem że czasami
      bywa to trudne,- nie zawsze byłam szefem)powiedz,że ci przykro ale nie
      sądziłaś ,że ciąża będzie takim ogromnym obciążeniem dla twojego organizmu i
      niestety póki co musisz złamać daną obietnice a właściwie może nawet nie to że
      złamać, bo sama mówisz,ze miałaś nie wykorzystywać ciąży do zwolnień
      (nieuzasadnionych- tak myślę), a w tym przypadku, jest ono uzasadnione.
      życzę ci odwagi w podjęciu ozmowy i powodzenia
      pozdrawiam
      aneta i 39tc maksym
    • mamarta77 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 09:44
      smile
      najwyrazniej jednak Twoj szef nie ma takich dylematow moralnych! Dziewczyno, co
      innego pracowac do konca ciazy jesli sie dobrze czujesz a co innego np myc tam
      okna! moj lekarz nie pozwala mi tego robic nawet w domu mimo ze ciaza rozwija
      sie prawidlowo i nie mam zadnych komplikacji. Mysle ze mozna miec takie
      dylematy jesli facet traktowalby Cie jednak wyjatkowo ze wzgledu na Twoj
      wyjatkowy stan ale z tego co piszesz to on ma gdzies ze moze zaszkodzic Twojemu
      maluszkowi i chce Cie wyeksploatowac na maxa poki moze.
      podsumowujac -moim zdaniem taka obietnica wogole byla bez sensu (skad moglas
      wiedziec wczesniej jak sie bedziesz potem czuc) i ja bym spadala stamtad jak
      najszybciej. poza tym wolalabym napisac sobie spokojnie prace i ja obronic
      przed urodzeniem dziecka -sama odkladalam to przez cala ciaze i musialam sie
      meczyc jak dzidzius sie juz urodzil -nie polecam!
      Pozdrawiam cieplutko -Marta z Jurkiem (2 lata) i sierpniowym chlopczykiem
      • mycha79 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 10:53
        Brawo Marta
        zgadzam sie z toba w 100000%. Jak mozna miec dylemat moralny wobec kogos kto
        jest wobec ciebie nieuczciwy.
        Ciąża jest najwazniejsza, i broń Boże nie myj tych okien!!!!

        Pozdrawiam, ja tez pisze prace i straszliwie sie mecze. A etrmin juz w
        czerwcuuuuusmile))
        Madziaa
        gg 3603770
    • esturka Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 10:46
      perspektywa "lojalnego parcownika" jest mało pocieszająca w tym wypadku ale
      dziękuję za uznanie....nie wiedziałam że będę maiał aż taki
      problem...naprawdę...ale mąż napiera bym poszła na zwolnienie...pewnie ma
      rację,bo ma na względzie tylko i wyłącznie dobro i zdrowie mije i
      dziecka...sama już nie wiem...z moim szefem nie da się pogadać bo ten żadko
      bywa w biurze i raczej ucieka od takich problemów...a biurem "rządzi" 19 letni
      synalek....z nim mam gadać???? szlag mnie trafia że mi "szefuje" a jak mam
      rozmawiac o nim na temat moich prywatnych spraw i problemów to ciśnienie mi od
      razu skacze na samą myśl...nie wiem czy nie powinnam być bezwzględna , wziąc
      zwolnienie i poprostu im je dać...i zacżąc w końcu mysleć o sobie...i o
      dziecku ...a nie o pracy do której być może juz nie wrócę (tak dano mi do
      zrozumienia, ponieważ biuro być może zostanie zamknięte...)
      • nelka1313 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 11:02
        nie wiem czy nie powinnam być bezwzględna , wziąc
        > zwolnienie i poprostu im je dać...i zacżąc w końcu mysleć o sobie...i o
        > dziecku ...a nie o pracy do której być może juz nie wrócę (tak dano mi do
        > zrozumienia, ponieważ biuro być może zostanie zamknięte...)
        A mi wydaję sie ,że powinnaś dokładnie TAK zrobić! Idż na zwolnienie, odpocznij
        troszkę, skończ pisać pracę- na pewno wyjdzie to tobie i maluszkowi tylko na
        dobre. A szefem nie przejmowałabym się, skoro ma takie podejście do ciebie to
        dlaczego ty masz mieć jakieś wyrzuty skoro robisz coś co bedzie najlepsze dla
        ciebie i malucha?
        Pozdrawiam, życzę odpoczynku- tak dla pocieszenia mozliwe ,że w 5 i 6 miesiąc
        będa lżejsze jesli chodzi o dolegliwości!
        Ela i malutka
        • esturka Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 11:48
          nelka1313 napisała:

          > Pozdrawiam, życzę odpoczynku- tak dla pocieszenia mozliwe ,że w 5 i 6 miesiąc
          > będa lżejsze jesli chodzi o dolegliwości!
          > Ela i malutka


          ja żadnych dolegliwości nie mam....naprawdę...czuję się świetnie i dlatego
          powiedziałam szefowi że dopóki tak będzie to nie będę korzytała ze
          zwolnienia...jedyna dolegliwośc to o połowe mniej energii...a to nie
          pomaga...szczególnie przy jednoczesnym łączeniu pracy i studiów...
          dziękuję za słowa otuchy i poparcie...zbiorę w sobie troche odwagi i rusze do
          ataku smile ...
          co am być to będzie

          pozdrawiam was wszystkie smile

          sylwia i 16 tyg. dzidziulka smile
      • fasolka31 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 11:03
        Zacznij myśleć o sobie i dziecku a nie o szefie. Ja też byłam taka głupia do
        czasu. Nikt ci nie zwróci czasu, zdrowia a kto wie (nie chcę krakać) czy się
        ciebie nie pozbęda po macierzyńskim. W mojej firmie były takie przypadki. A po
        drugie nie ma ludzi nie zastąpionych, mój szef kiedyś stwierdził żartem czy nie
        chiałabym urodzić w pracy, bo jak to będzie jak mnie nie będzie. Żart ponizej
        pasa....fuj!
        Myśl o dziecku, studiach i mężu - resztę olej.
        Bardziej doświadczona Fasolka
        • nets3 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 12:33
          Esturka, decyzja jest oczywiscie Twoja, ale moze moje obserwacje pomoga
          przemyslec...
          - czy jestes pewna lojalnosci swojego szefa?
          naprawde, na lojalność szefa/firmy mozesz liczyc tylko wtedy jezeli juz ja
          wyprobowalas. po urlopie macierzynskim nie będzie zbyt wazne czy
          sie 'poświecalas'. jezeli nie będzie Cie kilka miesięcy z powodu
          macierzynskiego to firma i tak bedzie musiala zorganizowac jakies zastępstwo.
          po Twoim powrocie decydujace bedzie czy juz kogos maja, czy ten ktos jest
          TANSZY (niestety) i czy potrzebuja wiecej osob = czy jest etat dla Ciebie.
          wiem, ze sa 'uczciwi' szefowie rozumiejacy co to rodzina, a nie tylko wzgledy
          finansowe dla firmy. ale czy Twoj szef do nich nalezy, tzn czy np wspomnial cos
          o tym ze z jego strony mozesz czuc sie bezpieczna ze po powrocie nie otrzymasz
          wypowiedzenia?
          to ze szef sklonil Cie do obietnicy moze byc tylko skutkiem jego dobrych
          zdolnosci manipulacji.. i nie wydaje mi sie jak juz bylo wyzej, aby Twoje
          zobowiazanie bylo bezwarunkowe, tzn ze bedziesz pracowac nawet ze szkoda dla
          Twojego i Dziecka zdrowia..
          - czy zamierzasz wykorzystac urlop wychowawczy? jesli tak, to moze warto byloby
          porozmawiac z szefem jak ON WIDZI TWOJ POWROT do pracy po X miesiecy? moze sie
          okaze ze szef cieszy sie z Twojej lojalnosci, ale sam przeciez musi z czegos
          zyc wiec niczego nie obiecuje...
          - jaka masz szanse na znalezienie innej pracy tam gdize mieszkasz?
          jezeli duza bo to np. duze miasto, to odpada argument potencjalnego bzrobocia
          - moje klopoty w czasie ciazy pojawialy się, o ironio, wlasnie wtedy gdy
          fizycznie czulam sie najlepiej i wydawalo mi sie ze moge biegac i gory
          przenosic. dlatego nie sugeruj sie zbytnio dobrym samopoczuciem, bo wielka
          potrzeba odpoczynku przychodzi juz wtedy gdy do przemeczenia i nadwyrezenia
          organizmu juz doszlo.
          moze Twoj lekarz mogłby zdecydowac czy zwolnienie jest wskazane z powodow
          czysto zdrowotnych? nie mialabym ZADNYCH dylematow z wreczeniem zwolnienia
          lekarskiego i poinformowaniem szefa ze wzgledy zdrowotne zmuszaja Cie do urlopu
          chorobowego. przy tym nie musisz szefa wtajemniczac w szczegoly, czy to 'tylko'
          zmeczenie/osłabienie ktore przeciez rowniez moze byc niebezpieczne dla Ciebie i
          Dziecka czy inne komplikacje. wystarczy ze powiesz ze takie bylo bezwzgledne
          zalecenie lekarza, i oczywiście wrócisz do pracy gdy wszystko znowu będzie w
          normie. chyba lepiej zapobiegac niz pozniej leczyc i martwic sie o wiele
          bardziej. pamietaj ze nie musisz sie Z NICZEGO TLUMACZYC. Twojego szefa nie
          powinny interesowac szczegoly co do ciąży, to czy jestes zbyt zmeczona aby
          napisac pracę, itp. gdies kończy sie sfera zawodowa a zaczyna się Twoje
          prywatne życie.
          - ja rowniez zaplanowalam sobie powazny egzamin specjalistyczny w czasie ciazy,
          bo wydawalo mi sie ze bede miala b.duzo czasu.. komplikacje na poczatku ciazy,
          ciagla sennosc, brak apetytu, zmeczenie, spowodowały ze zdecydowałam ze ciąza
          jest najwazniejsza i nie chce pozniej zalowac. podziwiam wszystkie przyszle
          mamy ktore pracuja zawodowo, dla mnie bylo to zbyt duzym obciazeniem. duzym
          wysilkiem udalo mi sie zdac egzamin (w szostym miesiacu). jezeli mozesz, napisz
          prace jak najszybciej, im pozniejsza ciąza tym jest to trudniejsze, po prostu
          fizycznie.
          zycze odwagi w podjeciu decyzji zdrowia i powodzenia! pozdrowienia dla Meza
          który widac ze troszczy sie o Ciebie i Waszego Maluszka, choc nie narzuca Ci
          decyzjismile
          • esturka Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 13:59
            nets dziękuję za to co napisałaś...wiele w tym mądrych słów (jak nie
            wszystko smile nie wiem naprawdę jaki jest mój szef...wiem że jest uczciwy pod
            względem finansowym...ale to wszystko.Myślałam że ogólnie jest w pożądku ale
            troszkę mnie rozczarował kiedy powiedziałam mu o ciązy....powiedzmy delikatnie
            jego reakcja była conajmniej "chłodna" ale to nie istotne bo mało jest szfów
            którzy cieszą się z ciąży pracownicy...
            Co do mojego powrotu po macieżyńskim to nie wiem...nie zamierzałam
            brać "wychowawczego" Całkiem niedawno syn szefa powiedział że nie wiadomo jak
            długo będzie biuro i że być może nie będzie do czego wracać...ale to nie jest
            pewne...Natomiast myślę że szef nikogo "tańszego" nie znajdzie..tego jestm
            pewna w 100% ponieważ dostaję najniższą krajową i nie wiem czy ktokolwiek
            pracowałby tu za tą sumę a co tu mówic za jeszcze mniejszą....
            Chciałabym być do końca uczciwa ale nie wiem jak będzie...w końcu jeżeli wezmę
            zwolnienie to nie po to by wylegiwac sie w domu a żeby się uczyć i przygotować
            do zakończenia studiów...nie chcę nadwyrężać organizmu i siedzieć do późna w
            nocy,chodzić niewyspana i przemęczona...mimo wszystko zdrowie dziecka jest
            najwazniejsze...nawet ważniejsze od studiów...
            zanim podejmę decyzję poobserwuję troszkę zachowanie szefostwa...jeżeli on
            będzie bezwzględny ja też taka będę....

            dziękuję jeszcze raz

            pozdrawiam smile

            sylwia i 16 tyg. niunia
            • mokka77 Re: dylemat moralny :( 22.04.04, 00:55
              esturka napisała:

              ...w końcu jeżeli wezmę
              > zwolnienie to nie po to by wylegiwac sie w domu a żeby się uczyć i
              przygotować
              > do zakończenia studiów...

              Esturka, zebys tylko nie zrozumiała mnie źle... jak najbardziej zgadzam się, ze
              jeżeli źle się czujesz to powinnas odpoczywac, bo zdrowie dzidzi najwazniejsze.
              Nie możesz myć okien itp. a 1 maja powinnas byc w domku, tymbardziej skoro
              jesteś w ciąży. Natomiast czy nie wydaje ci sie nie w porządku branie
              zwolnienia lekarskiego po to, aby uczyc się? czy to jednak w porządku do konca?
              chodzi mi o to, że pracodawcy nie chcą zatrudniac młodych kobiet i "nie lubią"
              kobiet w ciąży nie dlatego, ze sa w ciąży tylko dlatego, że biorą zwolnienia
              wykorzystując sytuację. Własnie na nauke, na pobycie w domu itp. Mnie też jak
              pisałam magisterkę było bardzo ciężko (praca, dom i w dodatku wielkie
              przygnebienie i depresja z powodu śmierci bliskiej osoby), ale nie poszłam na
              zwolnienie lekarskie, aby dokonczyć nauke i pracę.
              Nie wiem, mam nadzieję, ze dobrze mnie rozumiesz i nie myslisz, ze jestem
              przeciwko, tylko staram sie jakos spojrzeć obiektywniej....
              • mokka77 Re: dylemat moralny :( 22.04.04, 00:58
                bo nie dodałam-w ciązy nie byłam pisząc pracę. chodzi mi o to, że bardzo źle
                sie czułam, fizycznie i psychicznie, ale nie brałam zwolnienia. Pytanie: czy
                chcesz zwolnienie, bo musisz odpocząc dla swojego dziecka, czy chcesz
                zwolnienie po to, aby dokonczyc pisanie pracy.
    • nesla Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 12:24
      Na ogol jestem przeciwna wykorzystywaniu ciazy do naciaganych zwolnien
      lekarskich, tylko dlatego ze je latwo dostac, praca to zobowiazanie i nie
      powinno sie jej traktowac niepowaznie. W twojej sytuacji jednak uwazam ze MASZ
      podstawy aby ze zwolnienia skorzystac, a takich obietnic szef nie ma prawa
      traktowac wiazaco, poniewaz ciaza pomimo ze to nie choroba to stan szczegolny,
      ktory wymaga wiekszej ostroznosci i opieki. Jesli nie wyrabiasz to idz na
      zwolnienie, ale radzilabym jednak z szefem to uzgodnic, aby nie sadzil, ze sie
      migasz, mysle ze tobie tez latwiej byloby spokojnie odpoczywac wiedzac, ze w
      pracy wszystko ok. Szef to tez czlowiek i na pewno zrozumie, jesli go nie ma to
      zalatw to telefoniczne, ale nie z nastoletnim synem! Oczywiscie zadne stanie w
      sloncu czy mycie okien nie wchodzi w gre, zadna praca w dni wolne czy
      nadgodziny, to chyba jasno reguluje kodeks pracy, to nie twoj wymysl, zaden
      dowod nielojalnosci czy lenistwa, ale najzwyklejsze zalecenia zdrowotne.
      powodzenia
      nesla
    • elasz4 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 12:39
      No to jeśli istnieje duże prawdopodobieństwo, ze nie wrócisz do firmy, bo Cię
      wykopią poprzez zamknięcie biura to bym się nawet nie zastanawiała i poszła na
      zwolnienie.
    • wielkiblekit Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 12:43
      Ja tez uwazam ze nie powinnas sie zastanawiac tylko isc na zwolnienie. To
      nadwyrezanie i tak pracujacego na wysokich obrotach orgnizmu moze ci wyjsc
      bokiem... Ja jestem w podobnej sytuacji czuje sie w miare dobrze ale mam
      drobne dolegliwosci. Maz kaze mi isc na zwolnienie (16tc) i chyba to zrobie, bo
      jak sobie pomysle ze przez moja ambicje i lojalnosc wzgledem pracodawcy byc
      moze bede musiala wrzucic moja karte ciazy do kosza na smieci to......Mysle ze
      powinnasc wziasc zwolnienie i wiele nie tlumaczyc. Powiedz ze masz problemy z
      ciaza i lekarz zadecydowal ze masz siedziec w domu...pozdrawiam pa
    • nulka100 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 12:51
      witam...
      Mialam kiedyś podobny problem. Moja ciąża była zagrozona (z czego idiotka w
      pełni nie zdawałam sobie sprawy). Pracy mnóstwo, więc mimo ostrzeżeń lekarza
      poszlam pracować. Niestety poroniłam. Wiem, że to raczej nie jest wina
      przepracowania a samej natury, jednak do konca zycia będę sobię tę swoją
      głupotę wyrzucaćsad
      Teraz jestem w 15 tygodniu, ciąża zagrożona od początku. Leżę plackiem, mam
      wyrozumialego szefa, zastanawiam się jednak co z szefami "u samej góry".
      Niestety panuje przekonanie, że ciąże wykorzystywane są do wylegiwania się. Mój
      kolega z pracy składają mi zyczenia świąteczne zapytal czy juz "wszystko
      zrobiłam". Sądzić należy, że uważa iż wykorzystuję zwolnienie do "niecnych"
      celów. Mam zaległy urlop (caly) z ubieglego roku i nikt nie przejmował się że
      nie było kiedy go wykorzystac...liczy się tylko praca, czlowiek jakoś przestał
      być istotny......Stąd sądzę, że jeśli same nie zadbamy o siebie to raczej nie
      ma co marzyć o jakiejś wyrozumialości..Dbajmy więc o maluszki o wlasne zdrowie.
      Tego nikt nam nie odda.....
    • esturka Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 13:51
      DZIEKI DZIEWCZYNY 100 KROTNE !!! jak będę się szykowała do rozmowy z szefem to
      jeszcze raz sobie to wszystko przeczytam smile Chciałabym żeby mój boss myślał tak
      samo ale to nie realne ... Jakoś to będzie...w każdym bądź razie podjęłam
      decyzje że nie będe ryzykowała zdrowia dziecka oraz szkoły...nie moge sobie na
      to pozwolić...

      jeszcze raz dziękuję smile

      pozdrawiam was gorąco !!!
    • nacre Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 14:39
      zdecydowałam się napisać, bo mam, a właściwie miałam podobną sytuację. Kiedy
      trzy lata temu znalazłam wreszcie pracę, to wydawało mi się, że złapałam Pana
      Boga za nogi. Siedziałam po godzinach, za które nikt mi nie płacił, a pensja,
      choć niska wydawała mi się i tak w dzisiejszych czasach czymś szczególnym. W
      międzyczasie zrobiłam licencjat (choć pół roku po terminie, nie miałam czasu na
      nic, a wracając do domu właściwie tylko spałam).
      To była firma prywatna, ale "z klasą" (tak lubiłam o niej myśleć), na
      zebraniach mówiło się, że wszystko to zasługa pracowników, choć oczywiście
      nigdy, nawet w najlepszych czasach, kiedy zyski były ogromne nie wiązały się z
      tym żadne premie, czy podwyżki.
      Po jakimś czasie przyszło opamiętanie. To się stało wtedy, gdy straciłam
      pierwszą ciążę. Dotarło do mnie, że praca jest jałowa. Że się poświęcam, i
      perfidnie to wykorzystują. Że za mało czasu poświęcam mężowi, sobie, swojej
      szkole. Poszłam na zwolnienie i w tym czasie dziwnym trafem zbiegło się to, że
      firma została przejęta z powodu swych długów. Że zwolnili niemal wszystkich. Że
      zrobili to perfidnie, bez żadnych odpraw, bez żadnego "przykro nam".
      Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim, już któryś miesiąc z rzędu. Zaszłam w
      ciążę, która jest dla mnie najważniejsza. Jestem łagodniejsza, spokojniejsza,
      bardziej wypoczęta. W międzyczasie, tylko dzięki zwolnieniu udało mi się zrobić
      magisterkę. Wiem już, że tam nie wrócę i pomimo pewnych niepokojów (wciąż
      jesteśmy z mężem "na dorobku") szalenie się cieszę, a z perspektywy czasu,
      patrząc na to bardziej chłodno wiem, że pracując tam dłużej, grzęznąc tam na
      stałe... zwariowałabym. Nie po to się uczę, żeby siedzieć całe dnie przed
      kompem wypisując faktury. Za te same pieniądze wolę już pracować częściowo jako
      wolontariusz, przynajmniej pomogę innym i będę się rozwijać. Zresztą, jestem
      dobrej myśli, coś się znajdzie.

      Nie piszę, że masz postąpić tak samo radykalnie, ale jeśli dziecko jest ważne
      dla Ciebie nie dopuść do sytuacji, że będziesz później wyrzucać sobie coś do
      końca życia. Niech okno umyje sprzątaczka. A Ty zacznij na siebie bardziej
      uważać, teraz jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie.
      Czasem zmiany, nawet tak - wydawało by się- drastyczne i nieprzyjemne - jak
      strata pracy - wiążą się z czymś lepszym, znalezieniem innej, mądrzejszej,
      lepszej pracy, ukończeniem studiów, dłuższą chwilą oddechu przed następnym
      wyzwaniem, kiedy można zebrać siły i mądrzej ułożyć życie.
      Dziecko jest przecież najważniejsze... Spytaj się tych osób, które ciążę
      straciły. A jeśli pracodawca będzie miał ochotę Cię zwolnić, zrobi to po
      ciąży... Więc nie angażuj się tak w sprawy teraz najmniej istotne. Dbaj o
      siebie. A zwolnienie zawsze możesz dosłać listem poleconym. smile

      Dużo, dużo zdrowia dla Ciebie i maleństwa.
      Pozdrawiam bardzo ciepło.

      Ania i 20 tyg. maleństwo smile
    • ingutka Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 15:05
      esturka, jestem w tej samej sytuacji co Ty. Podczas rozmowy z szefem obiecałam,
      ze będę pracować do końca a w pracy się nie oszczędzam.Wszyscy gratulowali mi
      ciąży, ale na tym sie skończyło, nikt nie traktuje mnie wyjątkowo, a jak coś
      wspomnę o ciąży to mówia, żebym się nie zasłaniała ciążą. Jestem ambitna i
      solidna, więc pracuje całe dnie, stresuję się, ale cóż. W domu mam wielki
      remont i mnóstwo sprzatania a do czerwca muszę oddać magisterkę. I od paru
      tygodni się waham - wziąć zwolnienie czy nie...chociaż tydzień, cudownie jak
      było dwa. A we mnie taki głosik mówi, że nie można, że trzeba pracować, że nic
      mi nie jest. Z drugiej strony przydałoby mi sie parę dni na luzie...mi i
      maleństwu. I chyba wezmę te dni -wiem, że nikt nie docenia mojego poświęcenia.
      Nie wiem tylko czy lekarz mi je da, bo u gin. mam wizytę na połowę maja...
      A jestem w 17. tyg. prawie tak jak Ty!
      Trzymaj się cieplutko i nie przejmuj się, tego nam teraz nie wolno smile
      Weź zwolnienie i ciesz sie tym czasem - to podobno ostatnie miesiące luzu wink))

      ingutka&maleństwo
    • esturka Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 15:27
      Jestem dosłownie wściekła !!!!!! Dziś synalek szefa powiedział mi że mam być 1
      maja conajmniej dwie godziny na tym pieprzonym festynie !!!! sad wściekłośc mnie
      zrzera ale nie miałam odwagi nic powiedziec tymbardziej sie sprzeciwić.....ale
      jutro wszystko mu wyrzucę....
      Powiedzcie mi tylko czy oni mają takie prawo zabierać mi dzień wolny od pracy w
      świadomie wiedząc o ciązy kazać mi stać na słońcu czy nawet nie na słońcu ale w
      nadgodzinach????? nie wiem czy mam prawo bulwersowac się ale mam już
      dośc ...pewnie jeszcze będą kazali mi nosić stojaki sad.nie no jak powiem o tym
      męzowi to chyba się wścieknie ....
      • magdulka52 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 15:46
        u mnie było tak, że zaraz po tym jak zaniosłam zaświadczenie od lekarza że
        jestem w ciąży do personalnego, wystawiono mi takie pismo, że nie wolno jest mi
        pracować wiecej niż 8 godzin dziennie, max.4 przed komputerem i firma nie może
        bez mojej zgody delegować mnie w miejsce poza pracą, a już napewno nie mogę
        pracować w godzinach nadliczbowych. Musiał to podpisać dyrektor zasobów
        ludzkich, moj bezpośredni przełozony no i ja. W mojej firmie -gdzie szefowie
        uwielbiają jak pracownicy zostają po godzinach- jest to cholernie skrupulatnie
        przestrzegane. Nwet do tego stopnia, że przychodzi dyr. personalny i mówi, że
        byłam 15-20 dłużej w pracy i mam więcej tak nie robić....
        Ale widzę, że w każdej firmie jest inaczej. Tylko,że u mnie starają się
        przestrzegać kodeksu pracy.
        pozdrawiam
      • melba76 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 16:01
        Esturka, to masz już chyba odpowiedź. Czy jesteś pewna, że chcesz nosić te
        stojaki? A 1 maja jest podwójnie wolny od pracy - należy Ci się za niego zwrot
        dnia wolnego, nawet gdybyś w tym dniu po prostu była w domu.
        Esturka, to jest CIĄŻA. To nei jest czas, kiedy się myje okna i nosi stojaki -
        zwłaszcza szefowi. Prawo Cie chroni. Szkoda, że Twoim pracodawcom zabrakło
        zdrowego rozsądku.
        • esturka Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 16:48
          wiem wiem melbo....i napewno nie będzie mnie tam 1 maja....mam już dosyć
          gówniarza i przyjdzie dzień w którym wszystko temu rozpieszczonemu bachorowi
          wygarnę...Jutro zadzwonię do szefa (jeśli nie poskutkuje rozmowa z dzieciarem)
          i powiem że nie będę 1 maja tam...mam już dosyć cackania się...poprostu
          wykorzystują człowieka naiwność i fakt że nie walcze o swoje prawa....
          Wiem że 1 maja to dzień podwójnie wolny od pracy i nie zawacham się jutro tego
          wszytskiego powiedziec...miałam wogóle nie udzielać się na ten temat ale
          inaczej się nie da...nie zależy mi już na tej pracy....zalezy mi tylko na
          dzidzi....ALE JESTEM WŚCIEKŁA!!!!! najchętniej jeszcze dziś złapałabym za
          słuchawkę i zadzwoniłą do szefa...być może on wogóle nie wie że jego synalek
          zaplanował sobie to wszystko w ten sposób...a być może doskonale o wszystkim
          wie.....dosyć tego...!!!!
          • melba76 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 18:45
            Brawo! Trzymamy kciuki, czekamy na relację smile
    • elve Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 18:54
      kochana, zero dylematów, ZERO!!
      Ty jesteś najważniejsza, a nie Twój szef, okna do umycia i inne pierdy. Tylko
      Ty i Twoje dziecko.
      Jeśli nie masz siły na nic po powrocie z harówki, to walnij ją do kąta i idź na
      zwolnienie! i nie przyejmuj się tym, co obiecywałaś: zrobłaś to w najlepszej
      wierze, ale nie wiedząc tego, co wiesz teraz! skąd miałaś wiedzieć, jak
      będziesz znoscić ciążę? przecież to bardzo indywidualna sprawa. oboje
      potrzebujecie odpoczynku i spokoju, i Twój mąż ma rację nie pozwalając Ci na
      zbytnie zaangażowanie. ja wiem, że to nie jest takie proste jak się wydaję -
      gdy czytałam Twój list, widziałam siebie - tak cięzko czasem zdobyć się na
      dystans wobec swej sytuacji, wobec pracy, zobowiązań! i wtedy naprawdę się
      przydaje taka osoba jak mąż, co stoi z boku i widzi, co jest ważniejsze.
      Praca nie zając, nie ucieknie. Zapewniam Cię, że firma nie zawali się bez
      Ciebie, dadzą sobie radę, i zapewniam, że podanie szefowi zwolnienia
      lekarskiego też jest możliwe smile. I jeszcze jedna sprawa: nie warto
      zaprzepaszczać studiów. one są ważniejsze od pracy, bo dają możliwości na
      przyszłość, poza tym sporo w nie zainwestowałaś. mam nadzieję, że się
      otrząśniesz i że wszystko stanie się dla Ciebie jasne smile
    • ryza_malpa1 Re: dylemat moralny :( 21.04.04, 18:57
      JA się zgadzam z przedmówczyniami, ze powinnaś sobie odpuścić - choc sama nie
      wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu.
      U mnie w pracy ostatnio zapadł na zdrowiu personel sprzatający więc było "
      spoleczne " sprzątanie do którego nikt mnie nie zmuszał co prawda ale w którym
      z przyczyn solidarnościowych wzięłam udział ( oczywiście nie dźwigałam worów ze
      śmieciami itp. ale armturę i prysznic umyłam, bo niby dlaczego nie skoro nie
      mam powikłań i dobrze sie czuję.
      Jedyne dobre rozwiązani w Twoim przypadku to powiedziec szefowi nieprawde
      czyli że cos jest nie tak i iśc na zwolnienie.Ktoś już to proponował. Nieładnie
      jest kłamac ale nieładnie jest tez "delegować" kobiete w ciązy do
      ponadprogramowych prac.

      I jeszcze jedno pytanie w sprawie formalnej - dlaczego do jasnej cisnej wszyscy
      powtarzaja mi, że nie można myc okien????
      Czym umycie okien różni sie od czyszczenia prysznica, zamopowaniu podłogi itp?
      Szczerze mówiąc w 6 miesiącu ciązy jakoś tak mi sie chce cholernie te okna
      umyć....
      • matizka Re: dylemat moralny :( 22.04.04, 08:34
        ja też bez przerwy miałam takie dylematy. W końcu w 29 tygodniu mąż namówił
        mnie do zwolnienia (miałam infekcję, ale wydawało się, że to nie problem). W 30
        tygodniu trafiłam do szpitala - dostałam ataku kolki nerkowej w jednej chwili
        (gdybym chodziła do pracy właśnie siedziałabym w autobusie). Spędziłam w
        szpitalu tydzień. Jest dobrze, choć bakterie sa oporne na antybiotyki i nie
        bardzo chcą zniknąć.

        Postanowiłam byc na zwolnieniu do końca. Byłam w pracy na kilka godzin. Wszyscy
        pytali jak się czuję. I tu postanowiłam zmienić taktykę. Do tej pory mówiłam
        OK, dobrze. A teraz zaczęłam opowiadć o problemach - powiedziałam nawet
        szefowej całej firmy (to duuża firma).

        Nie wiem jak Ty, ale ja chyba byłam za uśmiechnięta i zbyt mało kłopotliwa, by
        ktoś się mną przejmował. Druga dziewczyna w firmie poszła na zwolnienie
        szybciutko i cała firma się nad nią litowała, że takie problemy (wydaje mi się,
        że podobne do moich), a mnie podziwiali, że taka dzielna. A ja padałam na
        nos.Sama byłam sobie winna.

        Teraz moje wizyty w firmie są doceniane i wszyscy cały czas się pytają jak się
        czuję i czy jeszcze mam siłę ( i tego potrzebuję).

        Tak, że zacznij od komunikowania (nie w wielkiej poważnej rozmowie, ale tak na
        codzień), że coraz gorzej się czujesz, a z czasem idź na zwolnienie (bo i tak
        nie dasz rady).

        M.
      • wieczna-gosia okna;)) 22.04.04, 09:50
        Ryza w ciazy nie powinno sie myc okien bo czlowiek po pierwsze stoi wysoko, po
        drugie prostuje sie do malo fizjologicznej pozycji wyciaga w gore lapy i tymi
        lapami cos tam manipuluje. Wiesz cisnienie, te sprawy plus ryzyko kontuzji,
        plus pytanie "po co" wink))
        Esturka kobietom w ciazy nie mozna dawac nadgodzin bez ich zgody (czy jakos tak
        to leci w przepisach). Moim zdaniem to sie kwalifikuje.
        Uwazam ze powinnas szanowac przede wszystkim SIEBIE. Praca- dzis ta jutro inna-
        inwestuj w siebie wiec koncz studia, na kurs jezykowy sie zapisz a prace
        znajdziesz lepsza w razie czego. Wiecej nie napisze bo wlasnie tocze boje z
        mezem- tez taki jest praworzadny, niepazerny i w d... uczciwy a szef jak to
        szef...
        • ryza_malpa1 Re: okna;)) 22.04.04, 10:18
          wieczna-gosia napisała:

          pytanie "po co" wink))

          Bo sa brudne. Wiesz, ja mieszkam na Wyżynie Lubelskiej pod lasem a Wyżyna
          lUbelska jakby ktoś był niedokształcony z geografii smile) lezy na lessach a less
          to taki wstrętny pylący pył , który do wszytskiego sie przylepia a najbardziej
          chyba do okien. Tak więc wystarczy ze ciężarówka przejedzie a potem spadnie
          deszcze i juz nie widać świata przez szybkę pełna zacieków z błota.

          > Esturka
          > inwestuj w siebie wiec koncz studia, na kurs jezykowy sie zapisz

          O to to!!!
          Pisz pracę i nadrabiaj naukowe zaległości ( zawsze to chyba leżejsze niż praca
          którą wykonujesz a jakże pożyteczne), bo potem to juz w ogóle nie bedziesz
          miła czasu ( juz nie wpsomne o sile).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka