Dodaj do ulubionych

Wróciłam ze szpitala

29.07.11, 09:58
Potrzymali mnie 3 dni i do domu. Dostałam 4 zastrzyki sterydowe na rozwój pęcherzyków płucnych u dziecka, przez co przy okazji zwariował mi cukier, ale na szczęście już się obniżył. Szwu ani pessara oczywiście założyć nie chcieli, bo przecież mam "taką świetną szyjkę" (2,5 cm), wszystko pięknie się trzyma, więc cóż, mam tylko przykaz aby dużo odpoczywać, ale nie muszę cały czas leżeć, mogę w domu coś tam porobić, więc nie jest źle smile
Jestem tylko nadal wykończona, bo nie umiem spać w szpitalu z powodu ciągłego hałasu i ruchu w dzień i w nocy. Chyba znowu pójdę spać.
Obserwuj wątek
    • aleksa51 Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 11:05
      Krolowa a ty miałaś jakieś wskazania do założenia szwu czy pessara? Wcześniejsze ciąże z nieprawidłowym przebiegiem? Bo może ta szyjka wytrzyma? Jak ma się trzymać to się trzyma, a jak nie to i na leżąco poleci- jak u mnie. Może faktycznie twoja wytrzyma. Z jaką długą szyjką zaczynałaś ciążę?
      Pobytu w szpitalu współczuję.
      • krolowa_kier Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 18:21
        Mam obciążony tzw. wywiad: jedno poronienie w b. wczesnej ciąży, i jedno poronienie w 20tc (plus poronienie, do którego się nie przyznałam, b. wczesna ciąża też). Chcieli zakładać właśnie ze względu na to poronienie w 20tc.
        Ciążę zaczynałam raczej z szyjką normalnej długości, o ile mogę ufać opinii mojego ginekologa (przy którym poroniłam poprzednią ciążę). W tej ciąży nie chciał się podjąć prowadzenia jej sam, więc skierował mnie do poradni patologii ciąży w jakimś 18tc, i tam przy pierwszym badaniu wykryli, że szyjka jest skrócona.
        Choć podczas pobytu w szpitalu jakaś lekarka zasugerowała, że winną poronienia w poprzedniej ciąży nie musiała być szyjka, tylko np. niewykryta infekcja wewnątrzmaciczna - tego się już nigdy nie dowiem.
        Ja sądzę, że jak już tyle ta moja szyjka wytrzymała, to pewnie tego dzieciaka będą musieli ze mnie na siłę wyciągać wink
    • ajkkaa Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 11:24
      wypoczywaj i mimo wszystko jak najwięcej staraj się leżeć. musi być dobrze wink
      • m-o-n-i-k-a-82 Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 11:44
        super, że już jesteś w domu i że szyjka trzyma smile płucka maluszka też już bezpieczne smile jak najwięcej odpoczywaj smile
        • krolowa_kier Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 18:23
          Ja słyszałam, że działanie sterydów na płuca musi trwać przynajmniej tydzień, więc jeszcze trochę musimy pobyć w dwupaku, co by mały mógł w miarę bezpiecznie opuścić mój brzuch smile
          • ewikowa Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 19:26
            w poprzedniej ciazy - tzn z coreczka, nie mialam zadnych problemow z infekcja i pessarem, a w tej ciazy pomimo antybiotyku i lekami innymi wyglada na to, ze infekcja ja zalatwila. Nawet nie wiem czy mialam robiony wymaz bakteriologiczny - mam nadzieje, ze tak bo chcialabym wiedziec co ta ciaze zalatwila....
            • krolowa_kier Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 19:35
              Ja na posiewy chodziłam sama, prywatnie. Nie jest to duży koszt, a naprawdę warto. Większość lekarzy olewa posiewy jeśli nie ma wyraźnych objawów infekcji - dlatego ja lekarzom pod tym względem bym nie ufała, i nawet co miesiąc jak trzeba to bym robiła będąc w ciąży. Szczególnie, jeśli ma się skłonności do infekcji, a ja niestety mam ogromne. Do tej pory w tej ciąży miałam chyba z 5 wymazów, i jeszcze będę robić, bo większość bakterii niestety jest bezobjawowa. Sądzę, że gdyby lekarze częściej dawali skierowania na posiew, to mniej ciąż kończyłoby się poronieniem.
    • suede.shoes Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 12:36
      Królowa, to Twój pierwszy pobyt w szpitalu? a rozwarcie masz, czy wszystko ok pod tym względem?
      W pierwszej ciąży po raz pierwszy wylądowałam w szpit. właśnie w chyba 30 tyg., ale już z rozwarciem 1 cm i tymi paskudnymi skurczami. I też mi żadnych pessarów zakładać nie chcieli. Ale dotrzymałam mimo tego do 38tc z hakiem (a byłoby i dłużej, gdyby nie rzeźnickie badanie na izbie przyjęć, jak do kontroli przyjechałam), więc trzymaj się i Tysmile
      • krolowa_kier Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 18:07
        W tej ciąży to mój trzeci pobyt w szpitalu. Co do rozwarcia, to niby jest zupełnie minimalne rozwarcie ujścia zewnętrznego, chociaż przy jak mnie badał ordynator już nic o tym nie wspominał. Skurczy nie mam i jeszcze nigdy nie miałam. Co do szwu/pessaru - miałam mieć zakładany, ale ciągłe infekcje to uniemożliwiły. Wymaz sprzed dwóch tyg. był w porządku, ale zrobili własny posiew, na który mam czekać do przyszłego tygodnia, ale i tak mi nic nie założą, więc właściwie nie wiem po co brali wymazy m.in. z szyjki. I to mnie właśnie najbardziej w tym pobycie dziwi.
        Ja tam zamierzam trzymać tą ciążę ile się da, choć czasem sobie żartuję, że jak już nie będę mogła z brzuchem wytrzymać to pomyję podłogi/okna co by przyśpieszyć wypchnięcie dzieciaka wink
    • sanpja Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 15:02
      fajnie że wszystko ok, ale jednak nie rób nic w domu.
      Pisałam już o tym 100 razy że prawdopodobnie moja macica w tej ciąży zbuntowała się przeciw pessarowi i prawie mało co nie urodziłam.
      W 25 tc zdjęli pessar i do teraz szyjka zgładzona ale bez zmian. Macica się uspokoiła.
      Więc może nie martw się tym pessarem, bo widocznie nie zawsze jest konieczny.
      Leż jak najwięcej i łykaj magnez wink
      • krolowa_kier Re: Wróciłam ze szpitala 29.07.11, 18:13
        Magnez łykam nadal, 3x2 dziennie, ale Duphastonu mi nie przepisali, buuuu uncertain A Duphaston zapewniał mi jako taki psychiczny komfort, no nie wiem, jak ja bez niego wytrzymam.
        Co do pessaru, to też mi tam tłumaczyli, że z ich doświadczeń wynika, że są bardzo "infekcyjne", no ale przecież ze szwami jest dokładnie tak samo. A jakoś szew sami chcieli mi kiedyś zakładać. A ja spotkałam się wręcz z negatywnymi opiniami na temat szwów, że są dużo bardziej infekcyjne niż pessary, a tu w Krakowie uważają, że pessary są "beeee", dziwne to wszystko, co szpital/lekarz, to inna opinia.
        • aleksa51 Re: Wróciłam ze szpitala 30.07.11, 11:28
          Czytałam, że udowodniono badaniami, że pessary nie wpływają na zwiększenie ilości infekcji ale nie przytoczę dokładnie kto i jakie to badanie prowadził. Jednak taka dyskusja nie ma sensu w tym wątku, bo sama sobie pessara nie założysz. Mam nadzieję i trzymam kciuki, żebyś wytrwała dużo więcej ponad ten tydzień. Jest to możliwe. Ale po prostu bądź ostrożniejsza niż sugerują lekarze- leż dużo. Wiadomo, że samo szykowanie jedzenia i toaleta będą cię z łóżka zganiały i nie rób nic poza tym najlepiej jeszcze przez tych kilka tygodni.

          Ja też sobie myślę kiedy to wezmę się za generalne porządki ale dlatego, że syf i bród - dywan w plamy, okna blee, firanki szare, kurz wrośnięty w meble na stałe.. Z kolei muszę dać czas małemu żeby się łaskawie przekręcił łepotinką w dół. Wiem jednak, że nic z powyższych przed piątkiem nie robię- w piątek stuknie mi 37 tygodni, a potem pomyślę, poplanuję.

          A ci lekarze w większości mają jakieś schizy z przyśpieszaniem porodu, zamiast dać dziecku dojrzeć i poczekać aż ono rozpocznie poród to ingerują m.in przez takie barbarzyńskie badania np w 38 tc. Po co i dlaczego? Bo rozumiem ciężarną, której na prawdę ciężko, jest zniecierpliwiona i chce już urodzić ale lekarz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka