Potrzymali mnie 3 dni i do domu. Dostałam 4 zastrzyki sterydowe na rozwój pęcherzyków płucnych u dziecka, przez co przy okazji zwariował mi cukier, ale na szczęście już się obniżył. Szwu ani pessara oczywiście założyć nie chcieli, bo przecież mam "taką świetną szyjkę" (2,5 cm), wszystko pięknie się trzyma, więc cóż, mam tylko przykaz aby dużo odpoczywać, ale nie muszę cały czas leżeć, mogę w domu coś tam porobić, więc nie jest źle

Jestem tylko nadal wykończona, bo nie umiem spać w szpitalu z powodu ciągłego hałasu i ruchu w dzień i w nocy. Chyba znowu pójdę spać.