Dodaj do ulubionych

OCZAMI DZIECKA....dlugie

18.05.04, 20:12
Czy dziecko przed narodzeniem lubi dźwięki muzyki? (1)
(opowieść Kacperka)

Jestem jeszcze bardzo malutki. Mieszkam u Mamusi w brzuszku. Bardzo mi się
podoba moje małe mieszkanko. Jestem tu najszczęśliwszy na świecie. Kiedy mam
ochotę, to śpię, kiedy się obudzę, to podpijam porcję wód płodowych, a potem
znowu zapadam w drzemkę. Lubię spać, zwłaszcza, gdy Mama spokojnie chodzi i
kołysze mnie do snu. Razem z Rodzicami spędzam wiele chwil. Do moich
ulubionych należy czas wspólnych rozmów. Są to najczęściej rozmowy wieczorne,
w specjalnym, wygodnym miejscu. Mama układa się w ulubionej pozycji, a Tata
jej w tym pomaga. Mają przy tym niezły ubaw, bo Mama porusza się bardzo
powoli. Mówi, że czuje się, jak wielka Słonica. Lubię, gdy Rodzice tak sobie
żartują.
Potem przygasają światła i pojawia się muzyka. Mama zaczyna spokojnie
oddychać. Czuję wtedy, że całe porcje odżywczego tlenu są przeznaczone
specjalnie dla mnie. Mama zamyka oczy i wyłącza się z otoczenia, za pomocą
relaksu. Wtedy Tata puka do mojej "kryjówki" i pyta, czy może troszkę ze mną
porozmawiać. Ja oczywiście aż podskakuję z radości. I zaczynamy naszą
rozmowę. Jestem malutki, więc porozumiewam się za pomocą mojego ciała. Ruszam
rączkami, nóżkami, główką, a nawet pupcią. Z radości potrafię także zabrać
się za połykanie wód płodowych. Zmienia się też moje ciśnienie krwi i rytm
pracy serca. Tego co prawda Rodzice nie widzą, ale udowodnili to mądrzy
ludzie, obserwując inne dzieci podobne do mnie.
Najbardziej lubię, gdy Rodzice mówią bezpośrednio do mnie, głosem stonowanym
i lekko melodyjnym. Dzięki temu, że słyszę to, co mówią, potrafię rozpoznać
ich głos. Zdarza się jednak, że Mama rozmawia ze mną w myślach. Wykorzystuje
wtedy czas, kiedy po prostu nic się nie dzieje. Na przykład podczas czekania
na przyjazd autobusu, gdy stoimy na przystanku. Mama gładzi wtedy swój
brzuszek i mówi, że już jedziemy do domku. Czasami też, gdy gotujemy obiad,
Mama opowiada mi po cichu co znajdzie się na stole. Bardzo lubię to wiedzieć.
Często Rodzice rozmawiają ze mną na przemian - raz Mama, a raz Tata. Czasami
Tata zadaje mi pytanie, a Mama w moim imieniu mu odpowiada. Zdarza się też,
że Rodzice sobie żartują i zadają mi śmieszne pytania. Mama się wtedy
strasznie zaśmiewa. Tata też ma trudności z zachowaniem powagi, gdy widzi jak
bardzo trzęsie się ogromny brzuch Mamy. Ja też jestem wtedy radosny! Mama
mówi, że to głównie za sprawą hormonów szczęścia, które przechodzą od Mamy do
mnie. Dobra sprawa te hormony, prawda?
Aż trudno mi teraz uwierzyć, że Tata niedawno twierdził, że rozmowa z takim
Maluchem jak ja nie ma sensu. Mama mówiła, że na początku to oczywiste. Tata
może mieć trudności, ponieważ rosnę w brzuchu u Mamy, oddalony od niego o
całą przepaść. Tata nie czuje więc od wewnątrz mojej czkawki, ani wiercenia
się, ani nawet mojego kopania. Mama postanowiła pomóc Tacie. Najpierw często
opowiadała mu o tym co czuje, gdy się ruszam i podskakuję. Tata przytulał się
wtedy do mamy, kładł rękę na jej brzuchu i czekał na moją reakcję. Na
początku nie było łatwo. Nie znałem dobrze Taty, więc siedziałem cichutko i
nie chciałem się wcale ruszać. Po kilku próbach, tata był bliski rezygnacji.
Stwierdził, że chyba go nie lubię, skoro nie mam ochoty mu odpowiedzieć. Nie
chciałem, żeby tak myślał, więc w końcu przemówiłem. Kopnąłem go w kciuk! Ale
był wzruszony!
A ja czekałem na kolejne nasze rozmowy. Tata na początku wstydził się. I nie
chciał głośno do mnie mówić. Mama mówiła, że to rozumie. Bo to rzeczywiście
dziwne uczucie rozmawiać z kimś, kto jest jeszcze bardzo malutki i tak
naprawdę go nie widać. Nie krytykowała Taty. Cierpliwie czekała i dużo ze mną
rozmawiała. Tata często się temu przysłuchiwał i gładził brzuch Mamy. Mówił,
że coraz częściej ma wrażenie, że dotyka mnie bezpośrednio. Zwłaszcza, jak ma
zamknięte oczy. A ja coraz częściej kopałem w rękę Taty. Aż pewnego dnia Tata
się do mnie odezwał. Zapytał mnie o to jak się czuję i czy jest mi wygodnie w
moim "domku". Byłem zachwycony. Kopałem i kopałem i cały czas się
uśmiechałem. Mama mocno przytuliła się do Taty i powiedziała, że czuje się
szczęśliwa, jak nigdy.
Od tego czasu Tata często opowiada mi o tym, co go cieszy, a co smuci i czym
się w ciągu dnia zajmuje. Mama natomiast wiele opowiada mi o sobie. To są
cudowne chwile spędzane z moimi Rodzicami. Zdarza się także, że Rodzice
puszczają wodze fantazji. Mówią wtedy o swoich wyobrażeniach i oczekiwaniach
w stosunku do mnie. Czasami mama opowiada mi o porodzie. Słucham wtedy, jak
Rodzice będą mi pomagać podczas moich narodzin. Mama pokazuje mi jak będzie
oddychać. Mówi, że trzeba to robić w specjalny sposób, abym miał dużo
świeżego powietrza. Jaka ta Mama kochana, że tak o mnie myśli! I ciągle
ćwiczy to nowe oddychanie. A ja już teraz czuję, że ten poród wcale nie
będzie taki straszny...
Mama wspomina mi też czasami o specjalnym mleczku, które będę jadł, aby
urosnąć. Tata natomiast opowiada mi, jak będzie się mną opiekował. Będzie
zmieniał mi pieluszki, kąpał mnie i chodził ze mną na spacery. Będzie mnie
też nosił na rękach, przytulał i całował. A potem grał w piłkę i prowadził
poważne, męskie rozmowy. Mama się śmieje i mówi, że przecież mogę być
dziewczynką. Tata jednak twierdzi, że z dziewczynką też można prowadzić
poważne, męskie rozmowy.
Tata często powtarza, że czuje jak te wspólne rozmowy umacniają naszą więź.
Nie tylko pomiędzy nami - mężczyznami, ale także pomiędzy Rodzicami. Tata
mówi, że się chyba na nowo zakochał w Mamie. I ma wrażenie, jakbym był jego
dobrym znajomym, z którym bardzo lubi się spotykać. I nie może się doczekać,
kiedy się zobaczymy. Tata mówi też, że już podjął decyzję o uczestnictwie w
porodzie. Mówi, że musi mnie przywitać razem z Mamą, bo w końcu wspólnie
przegadaliśmy tyle godzin. Zobaczę moich Rodziców razem, ale się cieszę!
Tata mówi, że jakby wszyscy rozmawiali ze swoimi dziećmi, to na pewno byliby
bardziej szczęśliwi. Wystarczy się tylko "przełamać" i przestać myśleć, że to
śmieszne czy nie spotykane...
Mama też tak myśli i mówi, że czasami ma wrażenie, jakby sama była dzieckiem,
bo wtedy, gdy ze mną rozmawia - myśli i czuje jak dziecko. I dzięki tym
rozmowom uczy się rozpoznawać moje samopoczucie i potrzeby. Wie na przykład,
kiedy jest mi niewygodnie, kiedy jestem zmęczony, a kiedy mam ochotę na
zabawę. Wystarczy tylko wiara w moją chęć kontaktu z otoczeniem i wsłuchanie
się w to, co chcę powiedzieć. Tata ostatnio stwierdził, że takie rozmowy ze
mną dają mu poczucie większej dojrzałości i lepszego przygotowania do roli
ojca. Czuje, że robi dla mnie wszystko, co najlepsze. I tylko czasami łapie
się za głowę, gdy pomyśli ile go jeszcze czeka...

Czy dziecko przed narodzeniem lubi dźwięki muzyki?
(opowieść Kacperka)

U Mamy w brzuszku jest mi bardzo wygodnie i cieplutko. Ciągle rosnę, zdobywam
nowe umiejętności i coraz bardziej poznaję świat.
Ostatnio zafascynowały mnie dźwięki. To niesamowite, że zacząłem na nie w
końcu reagować. Z każdym tygodniem słyszę je coraz wyraźniej. Słyszę zarówno
to, co dochodzi do mnie z zewnątrz, jaki i to, co dzieje się tu, u mamy w
brzuchu. Z pewnością będzie Wam trudno uwierzyć, jak tu czasami jest głośno!
Powoli się do tego przyzwyczajam. Zdarza się jednak, że boję się jakiegoś
dźwięku, zwłaszcza gdy pojawia się niespodziewanie...
Moi Rodzice na szczęście też wiedzą o moich "słyszących" uszach. Starają się,
aby nie były one bombardowane nadmiarem nagłych i głośnych dźwięków.
Postanowili także moją nową zdolność wykorzystać. Zaczęliśmy razem słuchać
muzyki! Oczywiście robiliśmy to już wcześniej, ale wtedy jeszcze nie byłem
tego świadomy. Teraz zupełnie inaczej odbieram świat.
Od kiedy zacząłem reagować na dźwięk, bardzo lubię momenty przeznaczone
specjalnie na muzykę. Rodzice nazywają je "wieczorami muzycznymi". Mama
układa się wygod
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: OCZAMI DZIECKA....dlugie 18.05.04, 20:14
      nie wszystko sie ukazalo
      • doros1 Re: OCZAMI DZIECKA....dlugie 19.05.04, 09:55
        smile))))))))))))))))))))) milutkie.Kacperek to chyba humanista smile))
      • joannarc Re: OCZAMI DZIECKA....dlugie 19.05.04, 10:07
        Piękne
        Tak się wzruszyłam, że aż mi pociekły łzy.
        Troszkę zazdroszczę Kacperowi tych rozmów z tatą.
        Mój mąż niewiele rozmawia z naszą córeczką. Ale jeśli się już do tego zabierze
        to jesteśmy obydwie w siódmym niebie.
        • joasiiik25 Re: OCZAMI DZIECKA....dlugie 19.05.04, 10:43
          dodam ze to nie ja jestem AUTORKA....A ten KACPEREK TO NIE MOJ SYNEK....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka