dortil
03.06.04, 09:48
witam,
przed wczoraj moja koleżanka urodziła ślicznego synka. Wczoraj natomiast
okazało się ze zakażona jest bakterią streptococcus agalacti (chyab tak to
się pisze). Ponieważ miała cesarkę to podobno to uchroniło malucha przed
zarażeniem się od niej. Bardzo się zdenerwowała, a ja dodam ze podobno w tym
szpitalu niestety bardzo często dziewczyny "dostają" to zakażenie. I co
dziwne szpital szczyci się wszystkimi NAJ... certyfikatami. Czy mozecie mi
napisać, skąd się bierze to cholerstwo i jakie "szkody" powoduje. Chcę
uspokoić koleżankę. Pozdrawiam gorąco. dorti