19.06.04, 20:27
Nie wiem nawet jak to napisac.Jestem zalamana...Stracilam dziecko, juz nic
nie ma dla mnie sensu. Na dodatek najprawdopodobniej mam bialaczke.Nie chce
mi sie juz zyc.Koniec.Dzieki za mle slowa za te kilka tygodni, odpisywania na
moje posty. Trzymajcie sie cieplutko.Wy i wasze malenstwa.sad(((((
Obserwuj wątek
    • kalinosia Ele, przeczytaj proszę... 19.06.04, 20:57
      Ele kochana, wiem, że nic nie jest w stanie Cię teraz pocieszyć, ale króciutko
      opiszę Ci swoja historię. W 2002 roku zaszłam w ciążę. Taka byłam
      szczęśliwa.Czułam się idealnie, żadnych problemów. Posżłam na 1-sze usg z
      nadzieją zobaczenia dzidzi i się okazało, że płód jest martwy sad. To był 12
      tydzień. Miałam łyżeczkowanie. Niebawem dowiedziałam się, że.....mam raka
      szyjki macicy sad (niemniej to akurat nie było najprawdopodobniej przyczyną
      poronienia). Także wiem,co czujesz. Właściwie moją pierwszą myślą było to, że
      niedługo pewnie umrę, bo tak myślą osoby, które nie wiedzą co to choroba
      nowotworowa. Byłam załamana. Okazało się na szczęscie, że rak jest w bardzo
      wczesnym stadium, wyleczalnym i wcale nie umrę. No ale kolejną tragedią stało
      się to, że być może będę musiała mieć usuniętą macicę, co wyklucza
      macieżyństwo. Dzięki Bogu spotkałam na swojej drodze cudownego lekarza, który
      znał nową metodę leczenia wczesnego stadium raka szyjki (jako jedyny w
      Polsce!), która oszczędza macicę, a jest równoznacza z jej usunięciem.
      Oczywiście musiałam "spełnić" kilka warunków, m. in. to, że przymacicza i
      wszytskie węzły chłonne muszą być czyste (to wykazuje badanie śródoperacyjne).
      I dzięki Bogu tak było smile. Usunięto mi prawie całą szyjkę,przymacicza i węzły
      chłonne. Od operacji minął prawie rok,jestem już zupełnie zdrowa i zaczęłam
      starania o dziecko smile. Wiem, że ciąża będzie ciężka (no bo nie mam szyjki), ale
      czego się nie robi dla bycia mamą. Także nie poddawaj się, pamiętaj, że choroba
      nowotworowa to nie wyrok śmierci. Aha, podaję Ci adres wspaniałej stronki
      www.onkolink.pl. To strona poświęcona nowotworom i walce z nimi.Jest tam forum
      dyskusyjne. Odpowiadają tam lekarze (bardzo wyczerpująco, lekarze z powołania)
      oraz ludzie, których dotknął problem choroby nowotworowej. Mozna tam znaleźć
      porady i pocieszenie. Naprawdę Ci polecam, ja sama jestem uczestniczką tego
      forum. Poza tym, napisałaś PRAWDOPODOBNIE, więc mam nadzieję, że okaże się, że
      jesteś zdrowa!!Z całego serca Ci tego życzę i będę trzymać kciuki.Całuję -
      agnieszka ps. Jeśli chciałabys pogadać, to podaję Ci mój nr GG 2811716
    • somsom Re: TO KONIEC 19.06.04, 21:56
      Julio,
      zrobiło mi się bardzo pzrykro jak przeczytałam o odejściu Waszego Ziarenka.
      Nie wiem czemu, ale twoje wypowiedzi zawsze czytam z uwagą.Pewnie dlatego,że są
      szczere i tak pięknie z narzeczonym kochacie się i wspieracie.
      Wierzę,że razem z narzeczonym jesteście w stanie przenosić góry a co dopiero
      zwalczać choroby...
      Nie poddawaj się.Jesteś zbyt wartościowa, żeby godzić się z losem.
      Trzymam za ciebie kciuki.
      Bardzo serdecznie pozdrawiam ciebie i twojego narzeczonego.
    • agablues Re: TO KONIEC 19.06.04, 22:22
      Kochana Ele, bardzo mi przykro.
      Chcę Ci powiedzieć, że jest forum dla takich mam jak Ty, tam znajdziesz
      dziewczyny w podobnej sytuacji i nie będziesz sama ze swoją stratą. Przyjdź do
      nas, razem spróbujemy przejść przez te trudne dni, które są przed Tobą.
      Przytulam mocno Aga
    • scuzi Re: To NIE JEST koniec!!!!!!! 19.06.04, 22:34
      Julio!
      KAŻDA kobieta ma prawo poronić. I nie ma znaczenia czy pierwszą, trzecią, czy
      siódmą ciążę. To nie umowa-zlecenie, które musi być wykonane.
      Jest Ci bardzo ciężko, ale "czas leczy rany". Będziesz mogła zachodzić w ciążę
      tak szybko, jak organizm pozwoli, ale wtedy, kiedy psychicznie będziesz na to
      gotowa. Psycholodzy twierdzą, że średni czas potrzebny na dojście do siebie to
      ok. 4 m-ce. Nie ma żadnych powodów, aby obawiać się, że w następnej ciąży
      sytucja się powtórzy. Na pewno się otrząsniesz i, jak wszystkie dziewczyny w
      Twojej sytuacji, podejmiesz kolejną, udaną próbę!
      Wierzę, że i białaczka okaże się niedokrwistością wynikającą z ciąży.
      Julio - trzymaj się cieplutko - życzę Ci tego samego, czego Ty nam zawsze!
      Trzymam kciuki - będzie dobrze
      Kama
      • ele7 TO KONIEC 20.06.04, 10:30
        WeszBam tutaj chyba z przyzwyczajenia. Dzikuj za cieple slowa.Wiem.Musze sie
        trzymac, musze dalej zyc, ale jest tak ciezko...Krzysztof stale mnie pociesza,
        jest przy mnie, ale widze, ze jest mu bardzo trudno, tylko stara sie tego nie
        pokazywac, aby nie sprawiac mi jeszcze wiekszej przykrosci.Pozdrawiem.Jula
        • ese1 Re: TO nie moze byc KONIEC 20.06.04, 17:43
          Cos zbyt latwo sie poddajesz. Jezeli brakuje ci wiary skad wezmiesz sily na
          walke, przeciez to naprawde jeszcze nie koniec! Wazne ze masz kochajacego
          partnera, ktory pomoze ci przejsc przez problemy zdrowotne, a dziecko? No coz,
          ja tez stracilam pierwsza ciaze myslac o jakims koncu, a teraz ciesze sie moim
          malenstwem. Glowa do gory, nie mozesz sie tak latwo poddawac.
          Trzymam kciuki
          Ewa
    • gandzia4 Re: TO KONIEC 20.06.04, 15:18
      Bardzo mi przykro, że straciłaś to maleństwo. Teraz będę trzymała kciuki za
      Ciebie by białaczka okazała się pomyłką a nie faktem. Całym sercem jestem z tobą
      proszę nie poddawaj się.
    • sylwialew Re: TO KONIEC 20.06.04, 19:36
      Tylko sie nie zalamuj wiem ze strata fasolki to cos strasznego mam to dwa razy
      za soba ale wierz mi przychodzi czas ze wszystko sie uklada.A co do choroby to
      to pewnie pomylka ale jezeli nie to musisz walczyc my tutaj jestesmy izawsze
      mozesz na nas liczyc.Moj mail sylwia@hol.gr pisz kiedy tylko chcesz
    • kasiaiola Może trochę pocieszę... 20.06.04, 21:51
      Nie wiem czy to Ci pomoże ale ja zanim zostałam szczęśliwą mamą straciłam dwie
      ciąże. Bardzo to przeżyłam. Myślałam że nigdy nie będę mogła urodzić. Było
      trudno ale wytrwałam. Miałam i mam u boku wspaniałego mężczyznę, który mnie
      kocha i wspiera w każdej chwili.
      Wiem że trudno w takiej chwili myśleć o przyszłości. ALe naprawdę z całego
      serca życzę Ci powodzenia. Życzę aby okazało się że nie jesteś chora. Abyś w
      możliwie najkrótszym czasie tuliła swoje maleństwo.
      Wypłacz się, rozwal na ścianie parę talerzy jeśli to ma pomóc.
      A jeśli będziesz chciała porozmawiać późną wieczorową porą to daj nać. Moje gg
      1055560.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • jagoda1977 Re: Proszę nie załamuj się. 20.06.04, 22:55
      Ja też wiem co to ból po stracie maleństwa.Byłam w 14 tyg.kiedy się to
      stało.Ból,rozpacz,bezradność-to tylko kilka z uczuć,które mi
      towarzyszyły.Myślałam,że zwariuję wszędzie widziałam tylko małe dzieci i
      kobiety w ciąży.Nikt poza kobietą,która to przeżyła nie potrafi zrozumieć jaką
      pustkę w psychice ma się po takiej stracie.
      Teraz jestem w 37 tyg.ciąży i wciąż boję się czy wszystko będzie ok.Mam
      nadzieję,że wszystko jakoś się uda.
      Proszę cię nie załamuj się,bo poddać się to najgorsze co może być.Julio mam
      nadzieję,że z tą białaczką to przesada,że to zwykła niedokrwistość,która
      wkrótce minie.Głowa do góry,widzę że masz wspaniałego męża,który jest stale
      przy tobie .To bardzo wiele.Razem można bardzo dużo.Ja też dzięki tylko mężowi
      nie zwariowałam do końca.A co do dzieci to próbujcie,myślę,że wkrótce będziesz
      miała całe stadko małych,rozkrzyczanych dzieciaczków.Całuję cię gorąco I
      pozdrawiam.
      Jagoda i 37 tyg.niespodziewanka
    • bei Ele...Kochana Ele!!!!!!!!!! 20.06.04, 23:06
      Poczekaj....Ele......los Cie doswiadczył boleśnie...ale to nie znaczy...ze musi
      być ciągle źle....ele....nawet w najgorszej wersji- chorobę można zwalczyć...a
      przed jej leczeniem mozna pobrać od Ciebie albo jajeczka...albo kawalki
      jajnika....mozna je przechowac..po kuracji wszczepia sie pod skóre brzuszka te
      kawałeczki...i one zaczną produkować jajeczka- czytalam o tym!....A przechowane
      jajeczka można zapłodnic....to najgorsza wersja...w najgorszej wersji- jest też
      takie leczenie bialaczki...które oszczedza komórki rozrodcze- moja koleżanka
      przeszla terapie....i minęły lata...jest zdrowa i ma dwoje dzieci!
      To straszne...ze starciłaś dzieciatko....ale juz co złe...to Cie
      spotkalo....Nie wiem...jak mam Cie pocieszyć...to jest pewnie
      niewykonalne....Twój ból jest straszny...wspólczuję.....bardzo Ci wspólczuję..
    • elve Re: TO KONIEC 21.06.04, 17:00
      ele, strasznie mi przykro.
      co do podejrzenia białaczki: wydaje mi sie (i mam szczerą nadzieję) że jej nie
      masz. nie sądzę, żebyś mogła chociaż otrzeć sie o ciażę (a przecież udało Ci
      się) gdybys była tak poważnie chora.
      będę o Tobie myśleć, trzymaj sie!
      • alicjagrabowska Re: ele,napisz czy to białaczka,może ten lek pomoż 21.06.04, 21:51
        ma nadzieję że nie jesteś chora,jeśli dowiesz się napisz,znam kogoś kto używał
        GLIVEC i wyzdrowiał.ala
    • mamaagnieszka Re: TO KONIEC 21.06.04, 22:08
      Bardzo, bardzo mi przykro i szczerze ci wspolczuje. Naprawde nie wiem jak cie
      pocieszyc, tylko nie zapominaj, ze po kazdej burzy zawsze wychodzi slonce. Nie
      zalamuj sie, masz przy sobie partnera, ktory ten bol z toba dzieli. Wysylam w
      waszym kierunku same pozytywne mysli.
      Agnieszka
    • agatris Re: TO KONIEC 21.06.04, 22:19
      Będziesz jeszcze mamusią ślicznego, zdrowego maleństwa. Nie poddawaj się,
      całujemy Cię mocno, z całego serca
      • elzi Re: TO KONIEC 22.06.04, 13:39
        hej,
        wiem, jak to trudno pogodzic sie z mysla straty malenstwa. Ja tez to przeszlam.
        Bylam w 8 tygodniu ciazy, gdy 3 lekarzy oznajmilo, ze plodu w srodku nie ma. Po
        prostu rozplynal sie. Byly wody plodowe i wszystko co otacza plod, a ziarenka
        nie bylo. To byla rozpacz. Plakalam, bo nie wiedzialam co sie stalo i dlaczeo
        nie bedzie dzidziusia. Myslalam, ze juz w zyciu nie zajde w ciaze. Lekarz
        pocieszal mnie, ze takie przypadki zdarzaja sie i ze jeszcze bede miala
        gromadke dzieci. Wowczas musialam byc wylyzeczkowana z zaleglosci co bardzo
        przezylam psychicznie. Od tamtego czasu minelo poltora roku i zaszlam ponownie
        w ciaze. Troche sie balam ryzyka i mialam przed oczami i w pamieci tamto
        feralne zdarzenie. Ale probowac trzeba, bo bez ryzyka nigdy sie nie uda! No i
        udalo sie! Do teraz jak narazie szczesliwie donosilam moja ciaze i jestem
        obecnie w 32 tygodniu. Dzidzia rozwija sie dobrze i nie ma zagrozen.
        Mysle, ze i Tobie sie uda i zajdziesz ponownie w ciaze i bedziesz ja mogla
        donosic do konca.
        Powodzenia i wiecej wiary w siebie!
        Musi sie udac!
        Elzi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka