Witam serdecznie. Jestem w 9 tygodniu trzeciej ciąży i od początku września na L4. W czasie pierwszej ciąży cały czas pracowałam, z tego w dziewiątym miesiącu siedząc po 8 godzin dziennie bez ruchu (jestem nauczycielem w gimnazjum i liceum, te 8 godzin siedziałam jako egzaminator na maturach ustnych). Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale przez moje myślenie "ciąża to nie choroba" i "siedzenie nie zaszkodzi" miałam w końcówce ciąży duże problemy zdrowotne. Dyrektorka nie brała pod uwagę tego, że jestem w ciąży, musiałam prowadzić dodatkowe kółka, zajęcia dla maturzystów, wycieczki itd. Doszło do tego, że w czasie trwania ciąży musiałam zmienić lekarza gin., ponieważ mój przyjmował w godzinach mojej pracy, a o zwolnieniu na badania nie było mowy. Kiedy raz się spóźniłam z powodu przedłużającego się czekania w poradni, dyrka zrugała mnie jak uczennicę. Drugą ciążę poroniłam. Znów nie brałam L4, wyjazdowe szkolenia, przygotowywanie dzieci do konkursów, bo wiadomo - musimy utrzymać pozycję najlepszej szkoły w powiecie, pracy mnóstwo, sporo stresu, w szkole epidemia grypy itd. 10 tydzień ciąży i koniec

Teraz dostałam L4 - z jednej strony w ciągłymi wymiotami i zawrotami głowy nie mam siły na użeranie się z moją przełożoną, z drugiej ginekolog uważa, że po poronieniu powinnam uważać na siebie, odpoczywać, nie przemęczać się.. Na razie L4 mam do końca września, a potem "zobaczymy". Tymczasem moja dyrka zatrudniła nauczyciela na moje zastępstwo i dziś telefonicznie oznajmiła mi, że jeśli miałabym wrócić, a potem znów iść na L4 to nie mam po co wracać. Mam sobie "załatwić" L4 do końca. No i teraz zamiast się relaksować zastanawiam się, co mam robić. Spokojnie czekać na L4 w domu? Z drugiej strony wstyd mi wychodzić na ulicę - przecież wszędzie nagonka na "mamuśki biorące L4 od pierwszego dnia..."

... Dodam tylko, że po poronieniu długo nie mogłam zajść w ciążę, mam już 35 lat więc same rozumiecie...A szefowa cały czas ta sama

Mogę się "rozgrzeszyć" z takiego L4?