Dodaj do ulubionych

moje L4 i dylematy

06.09.12, 18:02
Witam serdecznie. Jestem w 9 tygodniu trzeciej ciąży i od początku września na L4. W czasie pierwszej ciąży cały czas pracowałam, z tego w dziewiątym miesiącu siedząc po 8 godzin dziennie bez ruchu (jestem nauczycielem w gimnazjum i liceum, te 8 godzin siedziałam jako egzaminator na maturach ustnych). Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale przez moje myślenie "ciąża to nie choroba" i "siedzenie nie zaszkodzi" miałam w końcówce ciąży duże problemy zdrowotne. Dyrektorka nie brała pod uwagę tego, że jestem w ciąży, musiałam prowadzić dodatkowe kółka, zajęcia dla maturzystów, wycieczki itd. Doszło do tego, że w czasie trwania ciąży musiałam zmienić lekarza gin., ponieważ mój przyjmował w godzinach mojej pracy, a o zwolnieniu na badania nie było mowy. Kiedy raz się spóźniłam z powodu przedłużającego się czekania w poradni, dyrka zrugała mnie jak uczennicę. Drugą ciążę poroniłam. Znów nie brałam L4, wyjazdowe szkolenia, przygotowywanie dzieci do konkursów, bo wiadomo - musimy utrzymać pozycję najlepszej szkoły w powiecie, pracy mnóstwo, sporo stresu, w szkole epidemia grypy itd. 10 tydzień ciąży i koniecsad Teraz dostałam L4 - z jednej strony w ciągłymi wymiotami i zawrotami głowy nie mam siły na użeranie się z moją przełożoną, z drugiej ginekolog uważa, że po poronieniu powinnam uważać na siebie, odpoczywać, nie przemęczać się.. Na razie L4 mam do końca września, a potem "zobaczymy". Tymczasem moja dyrka zatrudniła nauczyciela na moje zastępstwo i dziś telefonicznie oznajmiła mi, że jeśli miałabym wrócić, a potem znów iść na L4 to nie mam po co wracać. Mam sobie "załatwić" L4 do końca. No i teraz zamiast się relaksować zastanawiam się, co mam robić. Spokojnie czekać na L4 w domu? Z drugiej strony wstyd mi wychodzić na ulicę - przecież wszędzie nagonka na "mamuśki biorące L4 od pierwszego dnia..."sad... Dodam tylko, że po poronieniu długo nie mogłam zajść w ciążę, mam już 35 lat więc same rozumiecie...A szefowa cały czas ta samawink Mogę się "rozgrzeszyć" z takiego L4?
Obserwuj wątek
    • niesiek6 [...] 06.09.12, 18:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kondolyza Re: moje L4 i dylematy 06.09.12, 18:49
        jestes rozgrzeszona.
        zwlaszcza ze to szkola. nie mała prywatna firma.
      • kasiak37 niesiek6 06.09.12, 20:17
        dostosuj swoja sygnaturke do regulaminowych 4 linijek tekstu.
    • gag-nes Re: moje L4 i dylematy 06.09.12, 19:18
      Nie miałabym żadnych wyrzutów sumienia smile Siedź na tym L4, relaksuj się i odpoczywaj smile
      • natka87-8 Re: moje L4 i dylematy 06.09.12, 19:33
        ja też po poronieniu, siedze prawie od poczatku na l4. chociaz w tej ciazy na razie nic sie nie dzieje-wszystko prawidlowo sie rozwija, to nie mam zamiaru wracać do pracy-dzwigac i uzerac sie z ludzmi. mam zamiar byc na L4 do konca i moj lekarz raczej nie bedzie mi robil z tym problemu-sam mnie wygonil na zwolnienie. takze odpoczywaj w domu, a reszte miej w nosie!
    • banca Re: moje L4 i dylematy 06.09.12, 19:37
      niepotrzebnie te dylematy
      ja jestem w 35 tyg., ciagle na pelnych obrotach, kierownik sporej grupy ludzi, juz sie miesiac temu zaczelam powoli wycofywac, a przez jednego nieodpowiedzialnego czlowieka musialam wrocic i harowac za dwoch. wszystko jest na szczescie ok, ale tak czesto sobie mowie - jak cos sie stanie mi albo dziecku, to mu serce wyrwe, a potem przychodzi swiadomosc, ze co z tego? zdrowia mi czy dziecku to nie wroci i nie warto ponosic takiego ryzyka. pamietaj, ze, niestety, nikt z nas nie jest w robocie niezastapiony, a jak Ty o siebie nie zadbasz, to nikt tego nie zrobi. zwlaszcza, ze masz takie a nie inne doswiadczenia z przeszlosci. glowa do gory i na zasluzone L4! smile
      • amy.27 Re: moje L4 i dylematy 06.09.12, 19:52
        przestań mieć dylematy, poza tym na czole nie masz napisane że jestes na L4 i w ciązy więc nie świruj smile nikt cię z góry oceniać nie będzie, a juz na pewno nie ludzie na ulicy.

        Nagonka może i jest ale na kobiety które wyłudzają L4 a nic im nie jest i pół dnia siedzą w galerii na pogaduchach albo zakupach. Ale są takie które ciężko znoszą ciążę. Ja w pierwszej poszłam na L4 od razu - bo po pierwszym dniu w pracy myślałam że umrę a poza tym mieli do mnie gorzkie żale bo pół dnia blokowałam kibel smile rzygałam z zegarkiem w ręku co 10 minut. Poszłam na L4. Teraz w drugiej ciąży czuję się spoko od samego początku do teraz pracuję a jestem w 7 ms i nie mam zamiaru do porodu przestać bo czuję się ok. Trzeba dopasować się do stanu zdrowia - czujesz się źle - odpoczywaj i tyle. Twoje święte prawo.
    • anevelin Re: moje L4 i dylematy 06.09.12, 20:37
      Bez wyrzutów sumienia powinnaś, pozostać na zasłużonym L4. O ile się nie mylę to wcześniejsze poronienie kwalifikuje twoją obecną ciąże jako bardziej ryzykowną, a do tego warunki pracy też są nie korzystne dla zdrowia twojego i maleństwa (hałas, stres). Jak ktoś już wcześniej napisał na czole nie masz wypisane że jesteś w ciąży i na l4.
      Odpoczywaj, relaksuj się i ciesz się spokojem smile Pozdrawiam
      • olusiek81 Re: moje L4 i dylematy 06.09.12, 22:26
        ale przeciez ty napewno nie masz l4 lezacego wiec dlaczego mialabys z domu nie wychodzić , a zreszta dla dyrektorki to rzeczywiscie byłby problem jakbys jej nagle wróciła do pracy skoro juz kogos zatrudniła , skoro jej też jest na reke to korzystaj !!
    • trusia29 Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 01:13

      Chcesz iść na L4 idź, masz prawo, zwłaszcza jeśli poroniłaś i lepiej się poczujesz w domu. Tylko Ty już zdecydowałaś, wiec po to takie ściemy, ze pytasz co robić?
      A dyrektorce się nie dziwię, musi zapewnić zastępstwo, nie może do końca września czekać, aż się zdecydujesz. Dzieci też nie mogą co miesiąc zmieniać nauczyciela.
      A co do tego, ze na badania Cię nie wypuszczała - a to nie można było w innych godzinach ich zrobić? pensum nauczyciela to 18 godzin na tydzień, nawet jak ze 2 godziny kółek dodatkowych dojdą, to i tak jest 1/2 zwykłego etatu.

      Ale wielkie rzeczy, 8 godzin w pracy??? No tak, nauczycielka... Normalne kobiety tez pracują 8 godzin (niektóre dłużej), również w ciąży i żadnego halo z tego nie robią.

      Nie znoszę jak nauczyciele narzekają, nikt im nie kazał wybierać tego zawodu. A poza tym pracują najmniej ze wszystkich.
      • mroowka79 Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 08:03
        Nie zdecydowałam. Sądziłam, że jeśli pod koniec września poczuję się lepiej (tzn. nie będę wymiotowała co 20 minut i nie będzie mi słabo - zemdlałam 3 razy) wrócę do pracy. Tylko nie jestem w stanie ZAGWARANTOWAĆ, że już tego L4 nie wezmę do końca ciąży, tak samo, jak nie jestem, że jutro nie umrę. A to właśnie chciała na mnie wymóc dyrektorka - GWARANCJI, że już L4 nie wezmę.
        Nie chodziło mi o jakieś "badania" , tylko o kontrolne wizyty u mojego lekarza ginekologa - nie stać mnie było na wizyty prywatne, chodziłam z NFZ. No i wg Ciebie co miałam zrobić, jeśli lekarz przyjmował np. we wtorki i piątki od 10 do 12 a ja w tych godzinach miałam lekcje? Owszem, prywatnie również, popołudniami; wizyta 150 zł. Zmieniłam lekarza, na przyjmującego w godzinach, w których byłam już po lekcjach. Niestety pan z "czarnej listy ginekologów", o czym dowiedziałam się później, na szczęście kłopoty miałam dopiero w końcówce, więc wizyty mogły ograniczać się do zdawkowego "i co w porządku? no to w porządku, widzimy się za 3 tygodnie".

        > Ale wielkie rzeczy, 8 godzin w pracy??? No tak, nauczycielka... Normalne kobiet
        > y tez pracują 8 godzin (niektóre dłużej), również w ciąży i żadnego halo z tego
        > nie robią.

        Nie wiem, czy wiesz co to znaczy siedzieć 8 godzin przy maturach ustnych z języka polskiego. Siedzisz bez ruchu, egzamin jednego ucznia trwa 25 min. Po 25 min wchodzi kolejny. Nie masz czasu na siku, na napicie się czegokolwiek, na wyprostowanie nóg, chociażby przejście się. Siedzisz i musisz skupiać się na tym, co mówi uczeń, potem musisz przytomniewink przeprowadzić z nim rozmowę. Jakakolwiek twoja (nawet chwilowa) niedyspozycja może spowodować unieważnienie egzaminu (np. nauczyciel wyszedł na minutkę) a tym samym kłopoty dla szkoły. Siedziałam po 8 h z wielkim brzuchem, dorobiłam się kłopotów o jakich wolę nie wspominać - olbrzymie żylaki warg sromowych to najmniejszy z nich. Przez rozpisywaniem egzaminów PROSIŁAM dyrektorkę o wzięcie pod uwagę, że jestem w ciąży, ale miałam ultimatum - albo idę na L4 albo siedzę 8 h. Takie siedzenie miałam przez tydzień na początku 9 miesiąca i wystarczyło.
        Nigdy nie narzekałam na wybór zawodu, kocham moich łobuzów i będzie mi ich brakowało. Nie narzekam na hałas, na stres. Nigdy nie nadużywałam L4, nawet po poronieniu od razu zjawiłam się w pracy (czyszczenie macicy miałam w czwartek, w poniedziałek byłam w pracy), lekarz nie był łaskaw proponować, ja nie miałam odwagi, mimo, że psychicznie byłam w rozsypce. Teraz nawet nie wiem jak mam lekarzowi "zagadać", że to L4 bym chciała, zgodnie z życzeniem pracodawcysad I na koniec: "uwielbiam" takie uogólnienia w stylu nauczyciele pracują najmniej ze wszystkichbig_grin Być może niektórzy, być może w niektórych szkołach się tak udaje. W naszej na szczęście nie. Ja mam 18 h, drugie tyle siedzę nieodpłatnie w szkole prowadząc zajęcia dla uzdolnionych, dla mniej zdolnych, dla maturzystów, kółko literackie, teatralne i coś by się tam jeszcze znalazło. Lubię moją pracę, niestety szefowa nie uznaje czegoś takiego jak wolniejsze obroty w ciąży.
        • trusia29 Re: moje L4 i dylematy 08.09.12, 20:08
          mroowka79 - ja też chodziłam do lekarza na NFZ, bez względu na to czy mnie stać czy nie mam takie prawo. Pracowałam w dwóch miejscach (na 2/5 i 1/5 etatu), starałam się tak dobrać godziny wizyt, żeby nie robić tego w godzinach pracy i dawało sie. W mojej przychodni nie było z tym problemu (czynne do 20). Jeśli u Ciebie było - to Twoje pretensje do dyrektorki sa uzasadnione.

          Co do L4- uważam, ze powinnaś się zdecydować - w tę lub w tę (biorąc pod uwagę okoliczności, w tym stratę ciąży i Twój lęk o kolejną, chyba poszłabym na L4). Dyrektorka ma rację - nie może co chwilę zmieniać nauczyciela, dzieci powinny mieć normalne lekcje przez cały rok szkolny, Ty nie możesz wykluczyć zwolnień, więc jak to ma wyglądać? Pójdziesz na 2 tyg na zwolnienie a potem wrócisz i tak co jakiś czas? Przecież tak się nie da zorganizować pracy. A dzieciaki powinny miec jednego nauczyciela cały rok.
      • kobietka_29 Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 13:03
        trusia29 napisała:

        pensum nauczyciela to 18 godzin na tydzień, nawet jak ze
        > 2 godziny kółek dodatkowych dojdą, to i tak jest 1/2 zwykłego etatu.
        >
        > Ale wielkie rzeczy, 8 godzin w pracy??? No tak, nauczycielka... Normalne kobiet
        > y tez pracują 8 godzin (niektóre dłużej), również w ciąży i żadnego halo z tego
        > nie robią.

        Nie masz zielonego pojecia o tym, o czym piszesz. Pensum to w prawdzie 18 godzin tygodniowo. ale to tylko godziny dydaktyczne. masz pojecie, ile czasu czlowiek inwestuje w przygotowanie zajec lub analize zajec juz przeprowadzonych? Pozatym, wielu mlodych nauczycieli ma w planie o wiele wiecej godzin niz 18. Ja mialam do przeprowadzenia 27 godzin tygodniowo... do tego realizacja zadan z planu awansu zawodowego.
        pewnie, ze istnieja nauczyciele, u ktorych na lekcji czyta sie tylko podrecznik. sama mialam taka pania "profesor", ktora na zajeciach robila na drutach. smile sek w tym, ze Ci ostatni sa juz po awansie, przed emerytura, sa wypaleni lub ogolnie nikt od nich, lacznie z szefem, nie oczekuje niczego szczegolnego.
        • trusia29 Re: moje L4 i dylematy 08.09.12, 19:53
          Mam pojęcie o czym piszę, bo przez rok tak pracowałam. Zawsze byłam przygotowana na zajęcia, nie olewałam uczniów, ale nigdy nie zajmowało to łącznie 40 godzin, jak na normalnym etacie.

          Myślisz, ze w innych zawodach nikt się do niczego nie przygotowuje w domu? Mylisz się. W więksozsci zawodów trzeba się dokształcać a etat to 40 godzin.
          • kobietka_29 Re: moje L4 i dylematy 10.09.12, 11:59
            myslisz, ze ja nie pracowalam w innych zawodach?
            dlatego wiem, co pisze. skoro ty spedzalas tak niewiele godzin na przygotowywaniu zajec, to najwyrazniej nie bralas na powaznie swojego zawodu. oczywiscie, ze skopiowanie planu lekcji z podrecznika dla nauczyciela nie wymaga jakiegos wiekszego poswiecenia.
            • trusia29 Re: moje L4 i dylematy 10.09.12, 17:21
              Jestem prawnikiem, wykładałam przedmiot prawniczy w szkole średniej - pytań było mnóstwo, zawsze musiałam być dobrze przygotowana i nie tylko z tego jednego przedmiotu. Tak się składa, ze prawo jest dziedziną bardzo obszerną i przedmioty się zazębiają. Tylko, że ja przygotowując się szukałam raczej sposobów przekazania wiedzy tak, aby dotarła do uczniów, żeby łatwo ją zapamiętali i to w części, która może być im przydatna w życiu. I zawsze przygotowywałam sobie przykłady z praktyki. Pracowałam tak tylko przez rok, bo miałam mnóstwo innych zajęć. Teoretycznie mogłam nie rzucać etatu w szkole, ale miałam obawy, ze nie będąc zmęczona nie przekażę dzieciom tego, co powinnam i że jak się coś robi to należy temu poświęcać odpowiednią ilość czasu, a nie odbębnić lekcje i wziąć kasę.

              Jeśli ktoś musi się uczyć tego co wykłada bo się na studiach nie nauczył- to jego problem, wtedy i 60 godzin nie wystarczy.

              Poznałam wielu nauczycieli i dlatego mam do nich bardzo niechętny stosunek. W większości to lenie, niedouki, które muszą się nauczyć przed lekcjami z dziećmi i do tego są wiecznie narzekający . Oczywiście poznałam również nielicznych entuzjastów zawodu, ludzi z powołaniem i dla tych mam ogromny szacunek. Ale jakoś żaden z nich nie pracował w domu 22 godziny tygodniowo, żeby przez 18 godzin prowadzić lekcje...
    • me-lissa Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 08:38
      Nie ma sensu tłumaczyć komuś kto tego nie przeżył jak wygląda praca egzaminatora na egzaminach ustnych, ja wiem i w zaawansowanej ciąży nigdy bym sie na to nie zdecydowała. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę nastawienie Twojej szefowej i stratę poprzedniej ciąży - idź na L4, choćby po to żeby uniknąć stresu. Ja też pracuję w szkole (LO), na zwolnienie poszłam co prawda dopiero w siódmym miesiącu ze wzgledu na nasilające się skurcze ale moja dyrekcja ma inne nastawienie do ciężarnych, tzn robiłam wszystko co do mnie należy ale nikt nie oczekiwał np że będę jeździć na wycieczki czy siedzieć 9 godzin na egzaminach! A odtwarzacz cd i laptopa nosili za mną uczniowiesmile
    • paul_ina Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 08:52
      Nie rozumiem Twoich priorytetów. Chcesz mieć dziecko czy znowu poronić? I kto Cię ma rozgrzeszać, przecież lekarz wysłał Cię na L4, chyba on zna się na swojej pracy? Dla mnie to jakiś wydumany problem.
      • uffa1 Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 10:46
        A ja rozumiem autorkę i jej dylematy. Przecież sama napisała, że jeszcze nie wiadomo czy będzie musiała mieć to L4, a sama ciąża nie jest ABSOLUTNIE wskazaniem do L4.
        Ja róznież wolałam chodzić do pracy nić być na L4, choc nie raz mi sugerowano że lepiej dla firmy byłoby gdyby była na zwolnieniu, a oni na stałe przyjęli kogoś na zastępstwo. Ja szczęśliwie na zwolnieniu byłam tylko 6 ostatnich tygodni ciąży.
        Zaczyna się zmieniać i w PL że zwolnienia nie należą się ciężarnej z automatu.
        O zwolnieniach w ciąży na tym forum napisano chyba wszystko. Ja dodam tylko że jakoś dziwnie kobiety będące w ciąży w PL mają "zazwyczaj" zagrożone ciąże i są całe 9 miesięcy na zwolnieniu, ale już te same kobiety będące w ciąży za granicą nagle zdrowieją i mogą pracować bez przedszkód. Znam taki przypadek bardzo dobrze.
        Autorko wątku, nikt nie może wymuszać na Tobie deklaracji że na pewno nie wezmiesz zwolnienia przez cały okres ciąży (bo tego nie wiadomo) i nawet jeśli do pracy wrócisz, a potem zwolnienie wezmiesz to świat się nie zawali.
    • rozalka81 Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 11:57
      Kobieto, przejmujesz się nawiedzonymi forumowymi mamuśkami piętnującymi ciężarne na zwolnieniach? Daj spokój, poroniłaś, idź na zwolnienie i zajmij się dbaniem o siebie i dziecko, jeszcze się w życiu napracujesz, twoje przyszłe dziecko też będzie pracować i płacić podatki temu państwu. Bez urazy ale masz już 35 lat (w kontekście ciąży to "już") więc tym bardziej zwolnij i dbaj o to żeby ciążę utrzymać. Żadnego rozgrzeszenia nie potrzebujesz bo niczego złego nie zrobiłaś. Lekarz najlepiej się zna na rzeczy więc skoro wypisał zwolnienie to kto miałby to kwestionować? Forumowe mamuśki? Przechodnie na ulicy? Może inni zdrowi ludzie udający chorych i wyłudzający świadczenia ( a takich jest sporo)? Życzę zdrowia, spokoju i pomyślnego przebiegu ciąży aż do szczęśliwego rozwiązania.
    • kobietka_29 Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 12:52
      mysle, ze nie masz sobie niczego do zarzucenia. w przeszlosci juz przekonalas sie, ze nie ma sensu sie zawzinac. oczywiscie wszystko zalezy od stanu zdrowia/samopoczucia i postawy szefa. ale po tym, jak szefowa traktowala cie w pierwszych dwoch ciazach, nie masz co liczyc na jakas taryfe ulgowa z jej strony. mysle, ze jej ostrzezenie jest tego dowodem. albo bedziesz przychodzila do pracy i wykonywala swoje 100% (a moze i wiecej, skoro juz wczesniej nie brala pod uwage Twojego stanu), albo masz isc calkiem na zwolnienie. ja bym wybrala to drugie. inna sprawa, ze szefowa musi kogos znalezc na zastepstwo. wiem, ze najczesciej sa to stazysci tuz po dyplomie. sama bylam w takiej sytuacji. i wiem, ze jako stazysta na zastepstwie, czlowiek caly czas martwi sie, jak dlugo jeszcze bedzie pracowal, czy uda mu sie skonczyc staz. dlatego chyba takze ze wzgledu na tego mlodego kolege/ mloda kolezanke dala bym sobie spokoj.
    • chyba.ze Re: moje L4 i dylematy 07.09.12, 15:04
      Jasne
      Lepiej siedzieć zdrowemu na L4 i... w międzyczasie rozglądać się za nową pracą, bo po macierzyńskim nie każdy pracodawca szeroko otwiera ramiona dla takiego "przewrażliwionego" pracownika.
      • aniaidaniel Re: moje L4 i dylematy 08.09.12, 09:54
        Pewnie... lepiej poronić kolejną ciążę... bo praca i pani dyr. ważniejsza. To nie jest przewrażliwienie!
        Ja jestem po dwóch poronieniach. Mam jedno dziecko... niestety niepełnosprawne. Pracowałam do końca.. bo nagonka na ciężarne, bo dyr. itd. Aktualnie pracuję ale jeśli będę się gorzej czuć... idę na zwolnienie! Nikt w pracy o moją ciążę nie zadba

        chyba.ze napisała:

        > Jasne
        > Lepiej siedzieć zdrowemu na L4 i... w międzyczasie rozglądać się za nową prac
        > ą, bo po macierzyńskim nie każdy pracodawca szeroko otwiera ramiona dla takiego
        > "przewrażliwionego" pracownika.
        • rozalka81 Re: moje L4 i dylematy 08.09.12, 12:46
          Nie przejmuj się, chyba.ze już tak ma smile My, ciężarne musimy dbać o siebie bo nikt tego za nas nie zrobi. Najlepiej instynktownie wiemy co dla nas dobre i nasi lekarze z nielicznymi wyjątkami też doskonale wiedzą czy zwolnienie powinnyśmy dostac czy nie. Mi lekarka wypisała dość wcześnie i nawet jej o to nie prosiłam. Znałam mnie już 5 lat i wiedziała gdzie pracuję i ile czasu zajmuje mi dojazd (pociąg, tramwaj plus 15 minut pieszo). W ciąży nie jest się co roku tylko kilka a niektóre tylko raz w życiu więc czymże jest te kilka czy kilkanaście miesięcy na zwolnieniu skoro pracujemy tyle lat (a teraz o 7 więcej!). Osobiście znam jedną panią pracującą w samym ZUSie, która zwinęła się na zwolnienie w 2 miesiącu. Ciąża raczej zagrożona nie była skoro niedługo potem widziałam ją jak latała po centrum handlowym szybciej niż niejeden olimpijczyk smile
          • trusia29 Re: moje L4 i dylematy 08.09.12, 20:02
            "Osobiście
            > znam jedną panią pracującą w samym ZUSie, która zwinęła się na zwolnienie w 2 m
            > iesiącu. Ciąża raczej zagrożona nie była skoro niedługo potem widziałam ją jak
            > latała po centrum handlowym szybciej niż niejeden olimpijczyk smile"

            I to niby jest godne pochwały?
            Ja przez 11 lat pracy byłam na zwolnieniu łącznie 10 dni.
            W ciąży poszłam na zwolnienie w 7 miesiącu i co? Kontrola z zus. Oczywiście niczego owa kontrola nie wykryła, natomiast chyba źle dobrali osobę do kontroli. Bo powinno się sprawdzać te osoby, które pracują chwilę przed pójściem na zwolnienie.
            • kobietka_29 Re: moje L4 i dylematy 09.09.12, 09:04
              ta, ta. a na wychowawczym siedzialas potem pewnie latami, bo "musialas", bo tesciowa az 2 km od Ciebie mieszka. I skoro jestes takim przodownikiem pracy, to co robisz caly czas w necie?
        • trusia29 Re: moje L4 i dylematy 08.09.12, 19:58
          aniaidaniel - współczuję.
          Ale czy poronienia lub niepełnosprawność Twojego dziecka jest efektem braku zwolnienia w ciąży?
          Gdybyś leżała w domu cała ciąże, to raczej nie miałoby wpływu na niepełnosprawność dziecka.

          Nikt nie piętnuje autorki wątku, tylko chodzi też o to, żeby mieć na uwadze nie tylko czubek swojego nosa, ale także inne osoby. Autorka wątku jako nauczycielka powinna się zdecydować - zwolnienie lub praca. Bo dzieci muszą mieć lekcje na odpowiednim poziomie, dlatego nie powinien co 2 tygodnie zmieniać się nauczyciel. To chyba oczywiste?
          • aniaidaniel Re: moje L4 i dylematy 09.09.12, 18:58
            trusia29 napisała:

            > aniaidaniel - współczuję.
            > Ale czy poronienia lub niepełnosprawność Twojego dziecka jest efektem braku zwo
            > lnienia w ciąży?
            > Gdybyś leżała w domu cała ciąże, to raczej nie miałoby wpływu na niepełnosprawn
            > ość dziecka.

            Tego nie dowiem się nigdy... z wątku autorki wnioskuję, że czuje się przeciążona (ja też to czułam ale dawałam z siebie ile mogłam w pracy)... jedną ciążę już straciła... uważam, ze nie warto ryzykować...
            >
            > Nikt nie piętnuje autorki wątku, tylko chodzi też o to, żeby mieć na uwadze nie
            > tylko czubek swojego nosa, ale także inne osoby. Autorka wątku jako nauczyciel
            > ka powinna się zdecydować - zwolnienie lub praca. Bo dzieci muszą mieć lekcje n
            > a odpowiednim poziomie, dlatego nie powinien co 2 tygodnie zmieniać się nauczyc
            > iel. To chyba oczywiste?

            Owszem.
            • gomado Re: moje L4 i dylematy 10.09.12, 11:32
              Mroowka79- nie mogę czytać co piszesz i niektórzy inni. Przecież to podpada pod mobing. Też jestem nauczycielką i byłam zastraszana przez dyrkę. Ale do czasu! Wybrałam się nawet w tej sprawie do Wydziału Oświaty i Kuratorium. Jeśli masz umowę na czas nieokreślony to może Ci g... zrobić. Korzystaj ze zwolnienia do końca ciąży i potem jeszcze max ile się da, odpoczniesz. Musisz teraz zająć się swoim maleństwem. Mnie dyra wpędziła w chorobę i musiałam brać leki, które najprawdopodobniej mocno zaszkodziły mojemu nienarodzonemu dziecku.
              Pozdrawiam!
              Ciesz się swoim stanem i loozik.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka