Mieszkam w mieszkaniu mojego mezczyzny, ktore urzadzone jest po kawalersku - jak dla mnie w ogole sie nie nadaje dla rodziny. Jednym z problemow jest to, ze w lazience jest tylko prysznic, nawet bez kabiny, bo moj facet nigdy nie mogl sie zabrac do jej zamontowania.
Na razie jestem na poczatku ciazy i mam straszne mdlosci, ciagle mi slabo. Ledwo mi idzie branie prysznica, bo rano w ogole trudno mi ustac na nogach, a co dopiero jak jeszcze rozszerzaja sie naczynia od cieplej wody. Siadam sobie na ziemi, ale jest to bardzo niewygodne. Ale wiem, ze to akurat minie.
Wszedzie czytam, ze pozniej w ciazy z brzuchem b. trudno brac prysznic, powinna byc wanna. Potem, ze jak dostane pierwsze skurcze porodowe, dobrze wziac kapiel dla relaksu. Ze jak urodze dziecko, tez dobrze sobie polezec w wannie i sie relaksowac.
Teraz pytanie - jak to jest z ta wanna? Mieszkanie i tak niedlugo zmienimy, bo sie nie nadaje dla rodziny, ale jeszcze przynajmniej 1 rok bedziemy tu mieszkac. Czy posiadanie tylko prysznica moze byc potem jakims problemem? Czy warto zainwestowac dosyc duzo pieniedzy w zainstalowanie wanny? Jesli potem mam sie przewrocic pod prysznicem i zrobic sobie krzywde, to nie mam problemu w tym, zeby to zrobic. Ale z drugiej strony mieszkam za granica i to bedzie kosztowalo pol mojej pensji, wiec musze byc pewna, ze to ma sens i ze jest potrzebne
Jest tez opcja, ze tak szybko sie wcale nie wyprowadzimy - wtedy domyslam sie ze z dzieckiem wanna to mus? Nie wyobrazam sobie myc kilkulatka pod prysznicem, ale nie wiem, nie mam dzieci ani zbyt duzo doswiadczenia w tym temacie