ewkam1
08.07.04, 19:46
Po wielkich trudach i okropnych cierpieniach urodzilam mojego Skarbka!
Grzesiu byl duzy: 3800 g, 55 cm i nie mialam akcji porodowej, ale odeszly mi
wody. Glowke mial jeszcze dosc wysoko, zreszta w sobote bylam na wizycie u
lekarza i wrozyl mi jeszcze co najmniej tydzien w domu. A tu w nocy...
odeszly wody.
Od 5 rano lezalam na porodowce, ok. 10 mialam juz zielone wody... Maly byl
ulozony twarzyczkowo. Dostalam kroplowke naskurczowa i o 13.16 urodzilam.
Okazalo sie, ze moj synek byl owiniety pepowina i mial zawiazany na niej
supel... Boze, jak sobie pomysle, ze moglo sie cos stac to dopada mnie
straszna chandra...
Koncze, bo ledwo siedze... Szwy ciagna niemilosiernie, jutro mam sciagane...
Pozdrawiam wszystkie oczekujace, a szczegolnie te co sa juz blisko, albo po
terminie i siedza jak na bombie!!!
Ewa i Grzesiu (4 lipca 2004)