Tak mnie natknal watek o cwiczeniach w ciazy bo ogladam sobie wyniki ankiety i wychodzi ze u mnie 2 faza porodu trwala strasznie dlugo - bo prawie godzine. Owszem polozna caly czas mi trula ze mam sie brac do roboty i ze dlugo to trwa i male sie tam dusi (ale tetno caly czas bylo 143 wiec sie nie spinalam) pecherz "przebil sie" i rozne inne kwiatki bo nie zgodzilam sie na rutynowe naciecie. I ogolnie jak wspominam panie na sali chyba byly gotowe na szybsza akcje (przyj mama przyj na kupe na kupe - sredniowiecze) w koncu znudzilo mi sie to wszystko (oraz nie ukrywam podali mi wczesniej ten zastrzyk oksytocynowy co sie podaje po urodzeniu dziecka zeby sie lozysko szybciej rodzilo) i urodzilam w 3 skurczu. ogole wspominam ze mialam juz dosyc tego skandowania, chcialo mi sie jesc a glupie baby nic mi nie chcialy dac tylko jak urodzisz kochana, jak urodzisz.., Zla bylam na siebie potem bo moj plan zakladal lagodny porod ale te glupie baby caly czas mi nad glowa wisialy i wciskaly glowe miedzy nogi...
No w kazdym razie nastepne dziecko bede chyba w domu rodzic...
Wrazenie mi zostalo ze to jakos mi bardzo szybko poszlo zostalo w kazdym razie - a tu sie okazuje ze da sie w 20 minut...