dziewczyny ja juz poprostu nic nie rozumie.... w ubiegly weekedn robilam
testy ciazowe (x2) oba pozytywne, we wtorek zrobilam test krwi - hcg wyszlo
52 w srode ponownie test krwi - hcg 105. bylam u lekarza, powiedzial, ze
jeszcze nic nie widac, ze mam przyjsc do niego po 8 sierpnia. przepisal Folik
i prosil abym teraz na siebie uwazala. w piatek mialam lekkie plamienie
(takie brazowawe) pisalam nawet do Was na forum i zgodnie z Waszymi radami
(za co jeszcze raz dziekuje) pobieglam od razu do lekarza (innego bo moj jest
na urlopie) lekarz stwierdzil po dokladnym badaniu a takze usg, ze nic nie
ma, tzn. nie ma zadnego zarodka a powinno juz cos byc widac bo wedlug jego
wyliczen to okolo 5-6 tydzien (@ mialam 19 czerwca). ja sie az poplakalam a
on mi tlumaczy, ze tak sie moglo stac, ze zarodek nie zagniezdzil sie w
macicy. na usg zobaczyl w macicy ze jest jakis plyn i ze on uwaza, ze to
poprostu @ sie zaczyna! jego srugie (choc jak podkreslil bardzo male
prawdopodobne) podejrzenie to to ze jest to bardzo wczesna ciaza. Powiedzial,
ze jak za 2-3 dni nie dostane @ to mam powtorzyc badania krwi i zglosic sie
do niego. Dzies jest poniedzialek @ nie ma. Dziewczyny co Wy o tym myslicie,
prosze napiszcie cos...jest mi tak strasznie smutno, tak bardzo sie z mezem
staralismy o dzidziusia

((( caly weekend przeplakalam.....
pozdrawiam