Dodaj do ulubionych

"pacjentka szefa"

12.10.04, 12:06
Od początku ciąży leczę się prywatnie u ordynatora. Jeśli chodzi o poród, to
nie zamierzam prosic go o obecność (chyba, że będzie miał dyżur, to i tak
będzie). Czy uważacie, że to, że jestem jego pacjentką będzie miało jakiś
wpływ na to jak mnie będą traktować położne i ewentualnie inni lekarze?
Wcześniej o tym nie myślałam. Chodzę do niego bo jest podobno b. dobrym
lekarzem i mieszka 2 min. drogi od mojego domu, a nie dlatego, że jest
ordynatorem. Po wypowiedzi jednej z forumowiczek zaczęłam się nad tym
zastanawiać, czy będę traktowana na porodówce jak "pacjentka szefa"?!
Monika (34tc)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • edytafg1 Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:09
      Mysle ze bedziesz b.dobzre traktowana- lepiej niz inne, ja na lekarza tez
      wybralam ordynatora- zawsze to lepiej byc pacjentka szefasmile Trzymam kciuki za
      ciebie- a skad jestes?
    • verla Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:12
      ja tez jestem pacjentka szefa ale nie zauwazylam zeby inne pacjentki byly
      traktowane inaczej. opowiem jak urodze smile)))

      verla (36 tc )
      • edytafg1 Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:14
        ale gdzie mialas zauwazyc? przeciez nei w poczekalni u niego?- pewnei w
        szpitalu zauwazyszsmile
        • verla Re: "pacjentka szefa"DO EDYTAFG1 12.10.04, 17:34
          bylam pacjetka przez kilka tygodni na patologii u niego. verla
          • edytafg1 Re: "pacjentka szefa"DO EDYTAFG1 14.10.04, 15:33
            ok, teraz rozumiem
    • watermelon01 Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:23
      wydaje mi sie, ze mozesz odczuc "pozytywne skutki"wink
      ja sama - nie dosc, ze pacjentka ordynatora (super bossa 2 oddzialow, rektora
      AM i co tam jeszcze za funkcje on piastuje), to jeszcze jego corka chrzestna...
      mozecie sobie wystawic. nie twierdze, ze inne pacjentki sa traktowane jakos
      naprawde zle - ale ja mialam zawsze mila "obsluge".
      pozdr!
      • watermelon01 Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:26
        acha: zawsze mozna "wspomniec przypadkiem" o tym, ze jest sie pacjetka tego czy
        owego bossa. to nic zlego i... napewno nie zaszkodzi!
        • edytafg1 Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:28
          I tak "wyjdzie na jaw" czyja jestes pacjentka bo pzreciez przy porodzie dajesz
          karte ciazy i pytaja kto propwadzil ciaze...
          • watermelon01 Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:34
            swieta prawda.
            jak rodzilam (a moj tytuowany lekarz byl wtedy na drugim kontynencie,
            niestety), to mialam taka sytuacje, ze szlismy na oddzial z pielegniarka i jak
            sie _dowiedziala_, to zamiast kroczyc z nami dostojniewink)) poleciala przodem
            poinformowac wszystkich - brakowalo tylko komitetu powitalnego z kwiatami...wink)
    • verla Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:32
      bedac na oddziale patologii przez kilka tygodni.

      verla
      • maminka5 Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 17:47
        a ja własnie niemam najlepszych wspomnień.
        Leżałam 2 razy w szpitalu. i za pierwszym razem kiedy mój lekarz (ordynator)
        pracował to wszytko chodziło na oddziale jak w zegarku, a i ja byłam
        kontrolowana przez niego czesciej. Zagladał i pytał. jak tam? itp.
        ale za drugim razem jak trafiłam na pataologie niestety on miał urlop i mimo iz
        wiedzieli ze jestem jego pacjęntka niebyło jakiegos tam lepszego traktowania.
        Ba, nawet jak trafiłam potem do niego na kontrolę i pytał czy robili mi to czy
        tamto zdziwił sie jak mu powiedziałam na każde pytanie "nie". Takze chyba sie
        domyslił -co robia jak jego nie ma. Podobno jak on jest to sprzątaczki od 7
        rano juz lamperie myja. Jak leżałam drugi raz to nawet kroplówki chodziły od 9
        godz. a jak on był to już od 7!!
        Dlatego kwestie porodu zamierzam z nim uzgodnić, bo jak go niebędzie to aż sie
        boje sad
    • zeberr Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 21:36
      Ja mam mało doświadczenia od strony pacjenta, trochę więcej ze strony
      personelu. I wiem, że pacjentów szefa traktuje się niby miło, tzn grzecznie ,
      kulturalnie itd, ale w dyżurce mówi z przekąsem "to ten protegowany". Mam
      nadzieję, że nigdy nie zrozumiem tego, dlaczego jeden ma być traktowany gorzej,
      drugi lepiej.
    • akaka Re: "pacjentka szefa" 12.10.04, 21:44
      A ja pewnie bede w szpitalu, w którym nikogo nie znam, moja prowadzaca ciaze
      lekarka jest z innego miejsca, wiec bede sama, wystraszona, ... nie piszcie
      takich rzeczy, bo te, któe nie sa "pacjentkami szefa" tylko sie bardziej
      boja......
    • mona007 Re: Do edytafg1 13.10.04, 22:54
      Jestem z Piotrkowa Tryb. smile
    • roxi_hart Re: "pacjentka szefa" 13.10.04, 23:24
      Bzdura! Traktowanie nie ma nic wspolnego z tym kto prowadzi Twoja ciaze-ordynator czy nie. Moja ciotka jest polozna wiec nasluchalam sie troche kto jest lubiany a kto nie. Polozne nie najlepiej patrza na pacjentki chodzace prywatnie do lekarza bo uwazaja to za strate czasu i pieniedzy. Wiem bo sama chodze prywatnie i przy kazdej okazji musze sie nasluchac-od ciotki i jej kolezanek.
      • mona007 Re: "pacjentka szefa" 14.10.04, 11:33
        Leżałam już w tym szpitalu, w którym będę rodzić, będąc już w ciąży. Personel
        dla wszystkich był bardzo uprzejmy i życzliwy. Nie oczekuję specjalnego
        traktowania. Nie obawiam się też niemiłych zachowań położnych czy pielęgniarek.
        Specjalnie się tym zastanawianiem nie stresuję, bo każdy poród jest inny,
        trudno przewidzieć jak to będzie naprawdę smile Zadałam pytanie (zwłaszcza do
        innych "pacjentek szefa"), bo jestem ciekawa jak to czasami bywa z tym
        traktowaniem. Jak widać niektóre zauważyły różnice, więc chyba tak do końca to
        nie jest "bzdura".
        Pozdrawiam
        • le_lutki Re: "pacjentka szefa" 14.10.04, 12:46
          To moze ja zrobie test jak mi sie wreszcie uda zajsc w druga ciaze (co prawda
          we Francji, ale pewne kwestie sa uniwersalne) - pierwsze dziecko rodzilam w
          klinice u mojego lekarza (ktory mnie prowadzil prywatnie) i bylo wspaniale.
          Teraz zaczynam sie zastanawiac, czy przed nastepnym porodem wspomniec mu, ze
          klinika nalezy do dalszej rodziny meza a jej szef to jego wujek (o czym sie
          dowiedzielismy niedawno przez zupelny przypadek) - ciekawe co bedzie,
          fajerwerki ? wink)
          Pozdrawiam cieplo zyczac, zeby wszystkie mamy byly rownie cieplo i dobrze
          traktowane niezaleznie od tego, czyimi sa pacjentkami.
        • roxi_hart Re: "pacjentka szefa" 14.10.04, 15:43
          Co innego jakies powiazania rodzinne czy towarzyskie ( jedna z dziewczyn napisala ze ordynator to jej ojciec chrzestny) - mysle ze maja wplyw na traktowanie choc oczywiscie nie powinny. Takie "lepsze" traktowanie wieje dawna epoką.
          Wyrazilam swoje zdanie ku pocieszeniu tych dziewczyn, ktore nie lecza sie u ordynatora a po takim poscie pewnie zaczna widziec w tym problem.
          Pozdraiwiam wszystkie Ciezarowki
          Ania i Lenka (32tc)
    • mona007 Re: "pacjentka szefa" 14.10.04, 21:08
      Sorki dziewczyny, nie chciałam żeby którakolwiek czuła jakiś niepokój przed
      porodem, tylko dlatego, że nie jest "pacjentką szefa". Pisząc ten post nie
      miałam niczego złego na mysli. Każda z nas po prostu pisze o tym co ja nurtuje.
      Dzisiaj rozmawiałam z moim gin. i wyszło na to, że w sumie niepotrzebnie się
      nad tym zastanawiałam, bo najprawdopodobniej będzie "czuwał" nad moim
      porodem smile Jak coś się zacznie dziać to mam mu dać znać.
      Pozdrawiam
      Monika
      GG: 3521176
    • watermelon01 Re: "pacjentka szefa" 15.10.04, 18:20
      Przepraszam wszystkie "nie-pacjentki szefa", ktore mogly pomyslec, ze tylko
      takie "plecy" gwarantuja wspaniale przezyty porod (mam nadzieje, ze nikt nie
      sadzi, ze w imie czegostam mialam nie korzystac z tego wsparcia), bo to
      oczywiscie nie moze byc prawda. Jak napisalam - nie widzialam, zeby polozne czy
      lekarze odnosili sie do innych pacjentek w sposob niegrzeczy czy cos.
      Oczywiscie - zawsze mozna trafic na taka zolze, ze i backup nie pomoze. Mam
      szczera nadzieje, ze wszystkie tu Panie beda wspominaly to wyjatkowe wrazenie
      cieplo.
      pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka